Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Podatek od nadzwyczajnych zysków spółek paliwowych wraca na rządową agendę, a nowy projekt ma być gotowy jesienią – ocenił minister energii.
Na jesieni ma pojawić się projekt ustawy, który odpowie na weto prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie tak zwanego windfall tax. To podatek nakładany na spółki paliwowe w momencie, gdy osiągają nadzwyczajne zyski. Koncerny notują je, gdy ropa idzie w górę, doliczając premię ryzyka do marż na paliwo, które kupiły hurtowo jeszcze po niższych cenach. Tak było po ataku USA i Izraela na Iran, gdy na stacjach rosły ceny, mimo że koncerny były zaopatrzone w paliwo kupione na długo przed kryzysem. Rząd chciał, by podatek objął zyski z poprzednich miesięcy, przekraczające o przynajmniej 20 proc. prognozy oparte na wynikach z poprzedniego roku. Od wyższego niż ustalona w ten sposób granica zysku firmy sektora paliwowego miały zapłacić 60 proc. daniny.
Prezydent odesłał ustawę do niewydolnego Trybunału Konstytucyjnego, który najpewniej będzie zwlekał z rozpatrzeniem sprawy. Przychylił się w ten sposób do argumentów branży, która wskazywała między innymi na naruszenie zasady niedziałania prawa wstecz. Dlatego rząd przygotowuje nowe rozwiązanie, jak twierdzi minister energii Miłosz Motyka, uwzględniające wątpliwości prezydenta.
„Nie rozumiemy tej decyzji pana prezydenta i zgadzam się z panem prezydentem Trumpem, który stwierdził, że w sytuacji kryzysów energetycznych różnymi działaniami przedsiębiorstwa energetyczne na różnych polach generują nadzwyczajne zyski kosztem obywateli (...) I to jest nie tylko kwestia rynku ropy, ale także rynku gazu. I jako ministerstwo analizujemy sytuację pod kątem tego, jak te zyski dzisiaj się kształtują w ramach tych przedsiębiorstw” – powiedział Motyka w Radiu Zet.
Motyka zasugerował, że nowe zapisy będą różnić się od poprzednich, jednak nie zmieni się najważniejsze – czyli granica, od której zyski będą uważane za nadzwyczajne.
„Czyli powyżej 20 proc. więcej niż w roku poprzedni” – wskazywał Motyka.
Nie wiadomo, czy nowe przepisy znów obejmą zyski, które już pojawiły się na kontach spółek paliwowych, czy będą uchwalone na wypadek wystąpienia ich potężnych wpływów w przyszłości. O możliwości uchwalenia takiego prawa mówili w ostatnich tygodniach przedstawiciele rządu.
Przeczytaj także:
Jednocześnie Motyka zapowiedział, że najbliższe dni zadecydują o wznowieniu programu CPN – Cena Paliwa Niżej. Władze mogą zdecydować się na przywrócenie niższych stawek akcyzy i ponowne obniżenie VAT-u na olej napędowy oraz benzynę z 23 do 8 proc. Pierwsza fala obniżek – od końca marca do końcówki czerwca – kosztowała budżet państwa około 4,7 miliarda złotych. Stratę tę miał częściowo uzupełnić nowy podatek, który oznaczałby wpływy w wysokości około 4 mld złotych. Szef resortu energii stwierdził, że rząd ma większe trudności z dopięciem finansowania kolejnych obniżek przez decyzję prezydenta o zablokowaniu windfall tax. Według niego w pierwszej kolejności w dół może pójść VAT na paliwo, jednocześnie ministerstwo energii powróci do ustalania maksymalnych cen benzyny i diesla.
Przez problemy z przepływem jednostek przez Cieśniny Ormuz, spowodowane konfliktem USA i Izraela z Iranem, ceny ropy utrzymują się wciąż na wysokim poziomie ok. 80 dolarów za baryłkę. Wysokie pozostają również ceny paliwa w hurcie, choć spadły o około 300 zł w porównaniu z końcówką lipca.