0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

09:48 01-08-2026

Prawa autorskie: portal Trójmiasto.plportal Trójmiasto.pl

Uderzył ją drewnianą laską w głowę, dwa razy. Ukrainka zaatakowana w Gdyni

Marek Kobiałko z policji w Gdyni w rozmowie z OKO.press: Kobieta została zaatakowana, schodząc ze schodów. Napastnik nie wykrzykiwał w jej stronę obraźliwych sformułowań. Dotychczasowe nasze ustalenia nie wskazują, by było to pobicie z nienawiści, motywowane uprzedzeniami narodowościowymi.

Aktualizacja: Komenda Miejska Policji w Gdyni poinformowała w sobotę, ok. 16:30, że zatrzymała mężczyznę, który zaatakował Ukrainkę. Napastnik ma 76 lat. Prokuratura Rejonowa w Gdyni objęła ściganiem tego przestępstwa z urzędu.

Co się wydarzyło?

„Uważamy, że warto nagłośnić tę sprawę, ponieważ taka przemoc nie powinna mieć miejsca” – napisali czytelnicy do lokalnego portalu Trójmiasto.pl, wysyłając kilkunastosekundowe wideo. Widać na nim kobietę siedzącą na chodniku, podenerwowaną i zakrwawioną. „Nie wiem, kim on był. Ja szłam, a on był za mną. Uderzył dwa razy” – mówi kobieta. Pytana, o to, czym została zaatakowana, mówi tylko: To było twarde, strasznie twarde".

Na komisariacie policji w Gdyni potwierdzamy: w czwartek, 30 lipca, około godziny 15:30 na schodach przy ul. Żelaznej w Gdyni 40-latka została zaatakowana przez nieznanego mężczyznę drewnianą laską spacerową. Napastnik uderzył ją dwa razy w tył głowy i oddalił się w nieznanym kierunku.

Kobieta trafiła do szpitala. Potwierdziliśmy, że została wypisana do domu, a jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Aspirant Marek Kobiałko z miejskiej komendy policji w Gdyni mówi, że sprawca jeszcze nie został zatrzymany. „Czynności jeszcze są w toku” – mówi. I uzupełnia: „Dotychczasowe ustalenia nie wskazują, aby zdarzenie miało charakter przestępstwa motywowanego uprzedzeniami na tle narodowościowym”.

Skąd taka teza? Napastnik nie wykrzykiwał w stronę 40-letniej Ukrainki żadnych obelg czy wyzwisk. Na ten moment więc policja nie widzi żadnych przesłanek, by uznać atak za przestępstwo z nienawiści – choć wersja ta, po przesłuchaniu i zatrzymaniu sprawcy oraz poznaniu motywów jego działania, może się jeszcze zmienić.

Jaki jest kontekst?

„Musimy wydać zdecydowaną wojnę tej przemocy. Patologiczna przemoc wobec Ukraińców ma polityczny patronat” – mówił na ubiegłotygodniowym posiedzeniu Rady Ministrów premier Donald Tusk. Wówczas we Wrocławiu para młodych Ukraińców, Nastia i Maksym zostali brutalnie pobici – agresorom nie spodobał się ich wschodni akcent.

Niemal codziennie na policję trafia zgłoszenie dotyczące przemocy fizycznej użytej przeciwko obywatelom Ukrainy mieszkającym w Polsce. Na łamach OKO.press opisywaliśmy m.in. pełen nienawiści atak na budowie hali centrum logistycznego w Skawinie pod Krakowem. Polak znieważył i zaatakował fizycznie dwóch ukraińskich pracowników. „Na front kur...o!” – krzyczał. „Wy kur…wy zajeb...e ukraińskie, ku...a!”.

Antyukraińskie emocje w Polsce podsyca skrajna prawica. Premier zobligował ministrów Kierwińskiego (odpowiadającego m.in. za pracę policji) i Żurka (który kieruje prokuraturami i sądami) do szybkich i zdecydowanych działań wobec agresorów-ksenofobów. „Jeśli potrzebne będą zmiany w regułach postępowania, przepisach prawa, proszę natychmiast przygotować stosowne projekty zmian” – przekazał.

Na tych słowach się jednak skończyło. Prezydent Karol Nawrocki milczy na temat wzbierającej fali nienawiści wśród Polaków, politycy koalicji rządzącej ograniczają działania do pojedynczych wypowiedzi. Temat przemocy wobec Ukraińców mieszkających w Polsce był przedmiotem rozmowy Donalda Tuska z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim z 27 lipca w Lublinie.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

08:37 01-08-2026

Prawa autorskie: Foto Ludovic MARIN / AFPFoto Ludovic MARIN /...

Nocny atak Rosji na Kijów. 9 osób zginęło, dziesiątki rannych

W nocy na 1 sierpnia Rosja zaatakowała Ukrainę 35 rakietami i 185 dronami. Głównym celem był Kijów i region kijowski. Zełenski: To skutek tego, że nie mamy obrony przeciwbalistycznej

Co się wydarzyło:

Jak podają Zbrojne Siły Ukrainy, Rosja wystrzeliła na Kijów cztery rakiety przeciwokrętowe Cyrkon i Onyks, 27 rakiet balistycznych Iskander-M i z wyrzutni C-400, dwie rakiety antyradarowe X-31 i dwie rakiety odpalane z samolotów X-59/69. Oprócz tego atakowały Kijów 185 statków bezzałogowych.

Obrona przeciwlotnicza zestrzeliła albo zneutralizowała 156 obiektów, w tym dwie rakiety. W cele w Kijowie i okolicach trafiły cztery rakiety przeciwokrętowe i 26 balistycznych oraz 23 dronów szturmowych.

Oprócz Kijowa i okolic rosyjskie rakiety trafiały w cele w regionie Sum, Charkowa i Połtawy.

Prezydent Zełenski poinformował po ataku, że z powodu braku rakiet do kompleksów Patriot Ukraina była zdolna zestrzelić tylko jedną z rakiet balistycznych. Zwrócił się do krajów wspierających Ukrainę o przekazanie broni do zwalczania rakiet balistycznych. „Brak rakiet przechwytujących zachęca Rosję do atakowania rakietami balistycznymi , zabijania ludzi i niszczenia budynków mieszkalnych. Każda dostawa antybalistyki ratuje życie naszych ludzi, a każda noc, gdy takiej broni nie mamy, prowadzi do tylu ofiar.”

Jaki jest kontekst:

Rosjanie, wykorzystując osłabienie ukraińskiej obrony powietrznej spowodowane niedoborem pocisków do systemów obrony przeciwlotniczej Patriot, przeprowadzili serię ataków na Kijów oraz największe ukraińskie miasta. Ponadto rosyjskie pociski balistyczne uderzyły w porty czarnomorskie, a drony nowej generacji Gerań o napędzie odrzutowym trafiły co najmniej pięć statków cumujących przy nadbrzeżach.

Miniona noc była kolejną z tej serii ataków.

Podczas niedawnej wizyty prezydenta Zełenskiego w Waszyngtonie, Donald Trump zapowiedział, że USA mogą przekazać Ukrainie licencję do produkcji rakiet do systemu Patriot. Jednak wczoraj już się wycofał z tej obietnicy, tłumacząc to m.in. tym, że Ukraina w przyszłości może zagrażać USA.

Czytaj także:

Przeczytaj także:

15:47 31-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Orzechows...

MSZ wezwało ambasadora Rosji

W piątek premier Donald Tusk poinformował, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało ambasadora Rosji w Polsce w związku z rakietą, która wczoraj uderzyła w terytorium Polski.

Co się wydarzyło?

O tym premier Tusk napisał na X.

Od marca 2026 roku ambasadorem Federacji Rosyjskiej w Polsce jest Gieorgij Michno.

Jaki jest kontekst?

W nocy z 29 na 30 lipca na terenie miejscowości Tarnawa-Kolonia w powiecie biłgorajskim spadła rosyjska rakieta. Do zdarzenia doszło podczas kolejnego zmasowanego ataku na Ukrainę.

Rakieta spadła na pole uprawne, około 1,5 kilometra od najbliższych zabudowań. Nikt nie został ranny, nie odnotowano też żadnych zniszczeń poza tym, że wybuch rakiety pozostawił w ziemi lej o szerokości 10 i głębokości 5 metrów.

W czwartek szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że jeden pocisk wtargnął w polską przestrzeń powietrzną, a drugi był tego bliski, ale zawrócił przed granicą.

Polskie władze przekonują, że wojsko było gotowe do użycia siły, jednak decyzja o zestrzeleniu zawsze wymaga oceny ryzyka.

„Decyzja o zestrzeleniu jest zawsze trudną decyzją, nie ze względu na to, że ktoś się czegoś obawia, tylko zestrzelenie może spowodować czasami większe straty niż upadek swobodny rakiety, czy pocisku, czy drona i to muszą żołnierze, którzy są w akcji oceniać. Dla mnie jest ważne, że wojsko było gotowe w każdej chwili do zestrzelenia i na szczęście nie była taka masywna akcja potrzebna” – mówił premier Tusk.

Prokuratura Okręgowa w Lublinie, która prowadzi śledztwo w tej sprawie, dziś poinformowała, że najprawdopodobniej na Lubelszczyźnie uderzyła rakieta o oznaczeniach Ch-101 i zawierała materiał wybuchowy „w znacznej ilości”.

W analizie znalezionych fragmentów obiektu polskim służbom pomagał m.in. ekspert, który wczoraj w tym celu przybył z Ukrainy.

„Rakieta została zbudowana w drugim kwartale tego roku w fabryce niedaleko Moskwy” – napisał dziś na X Kosiniak-Kamysz. „Oznacza to, że Rosja używa do ostrzału Ukrainy rakiet produkowanych na bieżąco. Potwierdza to informacje, że rosyjskie zapasy wojenne wyczerpały się. Tym bardziej każda pomoc Ukrainie przybliża ten kraj do końca wojny. A to niezwykle ważne dla naszego bezpieczeństwa”.

Przeczytaj także:

15:04 31-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Wlodek / ...

Druga fala upałów nad Polską. Temperatury mogą sięgnąć 38°C

Do Polski nadciąga druga tego lata – po rekordowym skwarze z końca czerwca – silna fala upałów. Wysokie temperatury pogłębią kryzys wodny, zwiększą ryzyko pożarów lasów i będą zagrożeniem dla osób starszych i małych dzieci.

Co się wydarzyło?

Gorąco w całym kraju zrobiło się już dziś, 31 lipca. O godzinie 16 termometry wskazywały co najmniej 30°C w większości stacji IMGW z wyjątkiem Pomorza i Wybrzeża.

Na sobotę (1 sierpnia) a także na poniedziałek i wtorek (3 i 4 sierpnia) IMGW wydało ostrzeżenia przed upałem. Szczególnie gorący będzie wtorek, na który w niemal całym kraju obowiązują ostrzeżenia 2. i 3. stopnia. Ten ostatni poziom obowiązuje w przypadku wystąpienia temperatury maksymalnej co najmniej 34°C przez co najmniej 2 dni.

Według prognozy średnioterminowej IMGW temperatury maksymalne w niektórych rejonach kraju po krótkotrwałym spadku tuż poniżej 30°C w poniedziałek, wzrosną do ok. 36–38°C w kolejnych dniach. Pewną ulgę ma przynieść dopiero niedziela, 9 sierpnia (należy przy tym pamiętać, że prognozy są cały czas aktualizowane i przewidywania na dłużej niż 2-3 dni mogą ulec znacznej zmianie).

Alert 3. stopnia obejmie w przyszłym tygodniu znaczną część kraju od linii Gorzów Wielkopolski – Bydgoszcz – Ostrołęka na północy do linii Wrocław – Katowice – Kraków – Przemyśl na południu. Co istotne – i niekorzystne – w niektórych miejscach temperatura nie spadnie poniżej 25°C nawet w nocy.

Jaki jest kontekst?

W upalne dni eksperci zalecają ograniczenie przebywania na słońcu i wysiłku fizycznego, picie dużej ilości wody oraz osłanianie głowy. Pod żadnym pozorem nie wolno pozostawiać w samochodach dzieci i zwierząt.

Według danych IMGW „najwięcej dni upalnych odnotowano na stacjach synoptycznych przede wszystkim w 1994, 2006, 2015 i 2019 roku”.

„W południowo-zachodniej Polsce maksimum wyniosło aż 37 dni upalnych w ciągu roku (Wrocław, 2015 r.). Norma z lat 1991-2020 dla tej lokalizacji wynosi ok. 12-14 dni, co oznacza, że w ekstremalnych latach liczba dni upalnych przekraczana jest nawet trzykrotnie” – czytamy w opracowaniu.

Fale upałów często oznaczają też brak wytchnienia nocą, ostrzega IMGW. Noc tropikalna to noc podczas której temperatura nie spada poniżej 20°C.

„Brak wyraźnego ochłodzenia w nocy to również poważne obciążenie dla organizmu. Takie warunki, zwłaszcza przy słabym przewietrzaniu, nie pozwalają na wystarczający do regeneracji i głębokiego snu wypoczynek. Większe natężenie procesów fizjologicznych w tym okresie doby stanowi obciążenie dla mózgu i serca, a przy dłuższym utrzymywaniu się fali gorąca może prowadzić do pogorszenia samopoczucia i sprawności” — piszą eksperci IMGW.

Pierwsza fala upałów tego lata przyniosła nowy rekord temperatury w Polsce. 28 czerwca stacja pomiarowa w Słubicach (woj. lubuskie) odnotowała 40.5°C, przewyższając rekordowe 40.2°C zmierzone w Prószkowie (wówczas na terenie Niemiec, dziś woj. opolskie) w 1921 roku.

Przeczytaj także:

Coraz większa liczba upalnych dni i tropikalnych nocy ma bezpośredni związek z ociepleniem klimatu wywołanym przez szybko rosnącą koncentrację gazów cieplarnianych w atmosferze. Europa należy do najszybciej ocieplających się obszarów globu – tempo wzrostu temperatury jest tu ok. dwa razy szybsze niż na całym świecie. Jednym ze skutków są pożary lasów obejmujące dziesiątki tysięcy hektarów, jak trwające właśnie pożary w Hiszpanii i Francji.

Przeczytaj także:

13:55 31-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Petras Malukas / AFPFot. Petras Malukas ...

Szef MON: polskie samoloty przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy

W piątek przed południem para polskich F-16, 40 kilometrów na północ od Kołobrzegu przechwyciła rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20. Jest to kolejny taki incydent w ciągu ostatnich dwóch tygodni.

Co się wydarzyło?

„Kolejne skuteczne przechwycenie rosyjskiego samolotu nad Morzem Bałtyckim” – napisał na X Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier, szef Ministerstwa Obrony Narodowej.

„Przed południem para dyżurna naszych F-16, 40 kilometrów na północ od Kołobrzegu przechwyciła rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20. Po raz kolejny maszyna wykonywała lot w międzynarodowej przestrzeni powietrznej bez planu lotu i z wyłączonym transponderem” – poinformował szef MON. Dodał, że nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.

„Siły Zbrojne RP nieprzerwanie monitorują sytuację i zdecydowanie reagują na działania Federacji Rosyjskiej, pozostając w ścisłej współpracy z sojusznikami z NATO. Bezpieczeństwo polskiego nieba pozostaje naszym najwyższym priorytetem” – podkreślił Kosiniak-Kamysz.

Jaki jest kontekst?

W ciągu ostatnich miesięcy zwiększa się aktywność rosyjskich jednostek oraz różnych prowokacji w regionie państw bałtyckich i Polski.

W połowie lipca (14-16 lipca) do przechwycenia rosyjskich samolotów nad Bałtykiem doszło przez trzy dni z rzędu. Nad Ustką i Jastrzębią Górą przechwycono rozpoznawcze Iły-20 oraz bojowe myśliwce Su-30 z bazy w Królewcu.

Przeczytaj także:

Jak pisze PAP, rosyjskie samoloty zwiadowcze oraz ostatnio też bojowe regularnie latają nad Bałtykiem z wyłączonymi transponderami i bez złożonych planów lotu. To uniemożliwia ich zdalną identyfikację i utrudnia pracę organom kontroli ruchu lotniczego, powoduje zakłócenia w cywilnym ruchu lotniczym w regionie.

Według ekspertów takie loty w pobliżu granicy państw NATO mogą świadczyć o tym, że Federacja Rosyjska testuje reakcje członków sojuszu oraz systemy obrony powietrznej.

Według Szefa MON wzmacnianie polskich sił zbrojnych i wspieranie Ukrainy pozostaje elementem bezpieczeństwa Polski, a każdy dzień walk na Ukrainie osłabia potencjał militarny Rosji, co leży w interesie państw NATO.

„Pomimo waszego wycia i dezinformacji, będziemy kontynuować pomoc dla walczącej Ukrainy” – zwracał się dziś w Sejmie Kosiniak-Kamyszdo opozycji, która ostatnio coraz głośniej występuje przeciwko przekazywania pomocy Ukrainie. Przemówienie dotyczyło incydentu z rosyjską rakietą, która wczoraj nad ranem spadła niedaleko miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim. (Prokuratura Okręgowa w Lublinie, która prowadzi śledztwo w tej sprawie, poinformowała, że najprawdopodobniej była to rakieta o oznaczeniach Ch-101 i zawierała materiał wybuchowy „w znacznej ilości”).

„Im więcej rakiet strąconych na terytorium Ukrainy, tym mniej zagrożenia dla Polski” – mówił wicepremier.

Przeczytaj także: