Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Nie chcą ani Trumpa ani Duńczyków – mieszkańcy Grenlandii ruszyli dziś do urn, żeby zdecydować o przyszłości swojej wyspy
We wtorek 11 marca w Grenlandii odbywają się wybory do 31-osobowego parlamentu. Uprawnionych do głosowania jest 40 tys. z 57 tys. mieszkańców arktycznej wyspy. Kluczowe tematy to niepodległość, relacje z USA i Danią, a także kwestie wewnętrzne – rozwój rybołówstwa, opieka zdrowotna, edukacja, czy tworzenie miejsc pracy.
Sześć partii, na które mogą oddać głos mieszkańcy Grenlandii, zajmują różne pozycje w kwestii relacji z partnerami i drogi do uniezależnienia. Najbardziej proamerykański jest dotychczasowy opozycyjny Naleraq. Partia Pele Broberga zyskiwała w ostatnich sondażach dzięki obietnicy przeprowadzenia szybkiego referendum w sprawie niepodległości.
Z umiarem o drodze do pełnej niepodległości mówią rządzące do tej pory w koalicji dwa największe ugrupowania Inuit Ataqatigiit i Siumut. Przypomnijmy, że w kompetencjach Danii pozostają polityka zagraniczna, monetarna i kwestie bezpieczeństwa Grenlandii. W zamian Dania wypłaca wyspie subwencję w wysokości 500 mln euro i oferuje dostęp do modelu państwa opiekuńczego. Tylko jedna partia otwarcie chce pozostać autonomicznym terytorium zależnym od Danii – jest to Atassut, który w poprzedniej kadencji miał dwa mandaty. Reszta chce niepodległości, ale wdrażanej w różnym tempie.
Najszybciej w pełni wolną Grenlandię widziałby Qulleq – młoda partia, która powstała w 2023 roku. Jej liderzy przekonują, że Grenlandia nie wykorzystuje bogatych złóż ropy naftowej i gazu ziemnego, żeby poprawić sytuację ekonomiczną swoich mieszkańców.
Dotychczasowy rząd wskazywał, że pochopne decyzje o zerwaniu sojuszu z Danią mogą prowadzić do krachu ekonomicznego. Grenlandzka gospodarka opiera się na rybołówstwie, turystyce i przemyśle wydobywczym. Ale 1/3 budżetu stanowią dopłaty od duńskiego rządu. Bezpieczeństwo wyspie zapewnia obecność w NATO, a łatwiejszą wymianę handlową umowy strategiczne zawarte dzięki Danii z Unią Europejską.
Wybory rozpisano po agresywnych roszczeniach Donalda Trumpa. W grudniu 2024, jeszcze przed zaprzysiężeniem, Republikanin ogłosił, że chce przejąć kontrolę na wyspą, a jeśli trzeba – może ją nawet kupić. Podczas swojego marcowego przemówienia przed Kongresem, Trump przekonywał, że rozmawia ze wszystkimi stronami zainteresowanymi przejęciem Grenlandii. „Myślę, że dostaniemy ją w ten czy inny sposób” – mówił. Ale Grenlandczycy nie chcą zwierzchnictwa Stanów Zjednoczonych. „Jesteśmy Grenlandczykami, Amerykanie i ich przywódca muszą to zrozumieć. Nie jesteśmy na sprzedaż ani nie można nas przejąć, ponieważ o naszej przyszłości decydujemy sami, na Grenlandii” – pisał w mediach społecznościowych premier Mute B. Egede.
Oficjalnie Trumpowi ma chodzić o kwestie bezpieczeństwa, ale w tle pozostaje dostęp do surowców krytycznych. Ta gigantyczna wyspa o powierzchni ponad 2 mln km kw. jest bogata w złoża ropy naftowej, gazu ziemnego, metali ziem rzadkich, a także 5 proc. zasobów wód słodkich na naszej planecie.
Przeczytaj także: