0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

11:08 17-08-2026

Prawa autorskie: Fot. URS FLUEELER / POOL / AFPFot. URS FLUEELER / ...

Zięć Trumpa spotkał się z liderem Hamasu. Teraz poleci do Netanjahu

Amerykanie próbują wdrożyć pokojową „mapę drogową” dla Strefy Gazy. Hamas deklaruje, że zgadza się na rozbrojenie i przekazanie władzy w ręce technokratycznego rządu. Izrael stanowczo odrzuca porozumienie

Co się wydarzyło

Do spotkania Jareda Kushnera z zastępcą szefa politycznego Hamasu Chalilem al-Hajją doszło w niedzielę 16 sierpnia w Egipcie. Jak podają źródła cytowane przez amerykański portal Axios, trwało ono 90 minut i przebiegło „bardzo produktywnie”. W rozmowie z wysłannikiem Donalda Trumpa przywódca Hamasu potwierdził swoje zobowiązanie do rozbrojenia i demilitaryzacji Strefy Gazy. To podstawowy warunek pokoju, a przynajmniej wycofania izraelskich wojsk z palestyńskiej półenklawy.

Od zawieszenia broni, które nie przyniosło pełnego spokoju, a jedynie położyło kres najdotkliwszym atakom, minęło 10 miesięcy. Zamieszkana przez dwa miliony ludzi Strefa Gazy wciąż w 65 proc. znajduje się pod kontrolą izraelskich sił. I wciąż jest ostrzeliwana. A rozmowy pokojowe utknęły w martwym punkcie.

Podczas spotkania Kushner miał przekazać, że Amerykanie oczekują konkretów, a nie tylko słów. Chodzi m.in. o przekazanie władzy wykonawczej technokratycznemu rządowi i zapewnienie, że Hamas nie będzie brał udziału w przyszłym zarządzaniu strefą Gazy. Kushner dodał, że tylko wtedy Izrael może być gotowy do wycofania swoich żołnierzy.

Jaki jest kontekst

A nawet to wcale nie jest pewne, dlatego w poniedziałek 17 sierpnia Jared Kushner spotka się z premierem Izraela. Binjamin Netanjahu kategorycznie odrzucił plan pokojowy dla Gazy. Stwierdził, że Izrael nigdy nie zgodzi się na „państwo palestyńskie w Strefie Gazy lub na Zachodnim Brzegu Jordanu”. Przekonuje też, że Izrael nie uwierzy w samodzielne złożenie broni przez Hamas. Plan pokojowy, zakładający demilitaryzację strefy i wycofanie izraelskich wojsk, opracowała Rada Pokoju powołana przez Donalda Trumpa. Od początku wojny Netanjahu nie zmienił jednak stanowiska – nadal uważa, że tylko całkowite, militarne zniszczenie Hamasu jest gwarancją bezpieczeństwa Izraela. W tle są oczywiście interesy polityczne i osobiste: wojna nie tylko konsumuje uwagę społeczną, ale też odracza proces o korupcję polityczną, który od 2020 roku toczy się przeciwko premierowi Izraela. Netanjahu czeka też trudna kampania przed październikowymi wyborami. Aby utrzymać się przy władzy, którą jego partia Likud sprawuje dziś tylko dzięki koalicji z religijnymi fundamentalistami, premier Izraela nie może „zmiękczyć” swojego stanowiska w sprawie Palestyny. Z drugiej strony, Amerykanie wyrażają coraz większe zniecierpliwienie brakiem współpracy ze strony Izraela.

Także kilka sojuszniczych regionalnych mocarstw, w tym Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, wydało wspólne oświadczenie potępiające odrzucenie przez Izrael pokojowej „mapy drogowej”, stwierdzając, że to Izrael "ponosi teraz odpowiedzialność za utrudnianie wysiłków na rzecz przywrócenia pokoju w Strefie Gazy”.

W odpowiedzi partia Likud wydała oświadczenie, w którym stwierdziła, że „państwa arabskie chcą obalić” Netanjahu, aby centrowy konkurent Gadi Eisenkot i lider partii centrolewicowej Yair Golan „dali im wszystko, czego chcą".

Netanjahu, kontrolujący 65 proc. terenu Strefy Gazy, zapowiada, że zamierza „zacieśnić ucisk” na Hamasie „ze wszystkich stron”.

Przeczytaj także:

09:14 17-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Alexander KAZAKOV / POOL / AFPFot. Alexander KAZAK...

UE przygotowuje największy pakiet sankcji wobec Rosji

Tak dużych sankcji nie było od wybuchu pełnoskalowej wojny – deklaruje w rozmowie z „Die Welt” szefowa unijnej polityki zagranicznej Kaja Kallas

Co się wydarzyło

Jak poinformowała Kaja Kallas, liczba osób i podmiotów powiązanych z Kremlem, objętych sankcjami UE, może zwiększyć się o jedną trzecią. UE chce utrzymać gospodarczą i polityczną presję wobec Rosji. Według Kallas dotychczasowe obostrzenia kosztowały Moskwę ponad 1 bilion euro, co ma bezpośrednio przekładać się na zdolność Rosji do finansowania i prowadzenia działań militarnych. „Presja powinna nadal rosnąć, dopóki Moskwa nie zakończy wojny” – komentowała Kallas w wywiadzie dla „Die Welt”. Jak dodała, szczegóły rozwiązań, nad którymi dziś pracuje UE, poznamy najprawdopodobniej jesienią.

Zaostrzenie kursu wobec Rosji rozważa też Waszyngton. 7 sierpnia Senat przeważającą większością (88 do 11) przegłosował odkładaną miesiącami ustawę, której orędownikiem był zmarły w lipcu republikański senator Lindsey Graham, określany mianem „największego sojusznika Kijowa w Kongresie”. Projekt ustawy przewiduje nałożenie sankcji na rosyjską flotę cieni, oligarchów i urzędników powiązanych z Kremlem oraz wprowadzenie wysokich ceł wobec największych nabywców rosyjskiej ropy i gazu. Są wśród nich Chiny i Indie. Teraz projekt trafi do Izby Reprezentantów.

W odpowiedzi na ruch amerykańskiego Senatu szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ogłosiła, że UE wspólnie z USA mogą pozbawić Rosję możliwości kontynuowania wojny. „Dzięki dotkliwym, uzupełniającym się sankcjom, Europa i Stany Zjednoczone mogą po raz kolejny pokazać, co historyczni partnerzy mogą osiągnąć, działając razem” – stwierdziła.

Jaki jest kontekst

Jak oceniał Ośrodek Studiów Wschodnich, jednym z kluczowych wyzwań dla rosyjskiej gospodarki są stale kurczące się dochody, przy stale rosnących kosztach wojny. Wydatki budżetowe w 2025 roku były dwukrotnie wyższe niż te sprzed agresji na Ukrainę, a wojna, oficjalnie, pochłonęła aż 45 proc. z nich. Prawdziwa cena wojny jest jednak niemożliwa do oszacowania – z powodów propagandowych niektóre koszty działań zbrojnych ukryte są w innych kategoriach budżetowych.

Jednocześnie w 2025 roku o 1/4 spadły dochody naftowo-gazowe, a deficyt wzrósł pięciokrotnie (wobec pierwotnych planów) – do 5,6 mln rubli. Według ekspertów dla stabilności rosyjskie gospodarki, która i tak jest dziś krucha, kluczowe znaczenie ma dostęp do zagranicznych rynków oraz sprzedaż ropy i gazu. Zniechęcenie kluczowych nabywców i uderzenie we flotę cieni to dziś jedne z najpotężniejszych instrumentów, które mają zagraniczne mocarstwa, aby wywierać presję na Moskwę.

Przeczytaj także:

08:29 17-08-2026

Prawa autorskie: Fot. John Atys / AFPFot. John Atys / AFP

Największy pożar w historii Belgii

Ogień zajął ponad 3 tys. ha terenu na wschodzie kraju, w tym jeden z najważniejszych obszarów przyrodniczych. Z pożarami obok Belgii walczą też Grecja, Portugalia, Hiszpania i Chorwacja

Co się wydarzyło

Od piątku 14 sierpnia strażacy, rolnicy i żołnierze walczą z ogniem w rezerwacie przyrody Hautes Fagnes na wschodzie Belgii. Obszar, na który składają się lasy, torfowiska, wrzosowiska oraz podwyższane drewniane pomosty, jest trudno dostępny dla pojazdów. Kluczowe znaczenie w walce z żywiołem ma więc wykorzystanie samolotów i helikopterów gaśniczych. Wsparcie w tym obszarze zapewniły Komisja Europejska, a także Holandia, Szwecja i Czechy.

Jak podały lokalne władze, w sumie ogień strawił już 3000 ha terenu. Pożar uznawany jest za największy w nowoczesnej historii Belgii. Dotychczas, jak wynika z danych Europejskiego Systemu Informacji o Pożarach Lasów (EFFIS), największy pożar w kraju odnotowano w 2011 roku. Spłonęło wtedy blisko 1400 hektarów, dwa razy mniej niż tym razem. W niedzielę ogień zbliżał się do granicy z Niemcami. Podczas akcji ratunkowej ewakuowano 600 osób z dwóch gmin.

Piąta fala upałów tego lata, z którą mierzą się właśnie europejskie kraje, stwarza warunku sprzyjające wybuchom pożarów. W niedzielę 16 sierpnia grecka straż przybrzeżna poinformowała, że ogień, który pojawił się na południu wyspy Salamis zmusił lokalne władze do ewakuacji 500 osób. Nie udało się jednak uratować starszego małżeństwa, które zginęło w pożarach przed swoim domem w okolicy plaży Peristeria.

Setki strażaków walczą też z pożarami w Portugalii. Żywioł trawi lasy w kilku punktach niedaleko granicy z Hiszpanią. Chodzi m.in. o tereny wokół miejscowości Dine, Boticas i Chavez.

W Hiszpanii w niedzielę 16 sierpnia w akcji gaszenia rozległego pożaru lasu w Aragonii zginął francuski żołnierz. Posiłki miały pomóc w opanowaniu ognia, który zagrażał nie tylko terenom przyrodniczym, ale także ponad tysiącletniemu klasztorowi.

Do najtragiczniejszego incydentu w ostatnich dniach doszło w Chorwacji. W wyniku pożaru, który wybuchł w kurorcie wypoczynkowym, zginęła jedna osoba, 40 zostało rannych, a 1200 musiało zostać ewakuowanych.

Jaki jest kontekst

Jak pisał w OKO.press Szymon Bujalski, na skalę tegorocznych pożarów w Europie wpłynęło zjawisko, które w języku angielskim określa się jako „climate whiplash”, czyli „klimatyczny bicz”. Pojęcie to oznacza nasilenie się w jednym miejscu różnych ekstremalnych zjawisk pogodowych, za które odpowiada wywołana przez człowieka zmiana klimatu. Hiszpania, która obok Francji, najmocniej odczuła niszczycielską siłę pożarów, mierzyła się nie tylko ze skrajnie wysokimi temperaturami, przewyższającymi średnią z tego samego okresu nawet o 4°C. Upały poprzedziły miesiące suszy, a wcześniej ulewne deszcze. Hiszpania odnotowała zarówno wyjątkowo suche lato, jak i najbardziej „mokry” styczeń w historii pomiarów w XXI wieku. Najpierw obfite opady sprawiły więc, że rośliny miały „paliwo”, by rosnąć. A następnie w czasie skrajnie suchego i gorącego okresu stały się one „paliwem”, które może bardzo łatwo spłonąć.

Zmiany klimatu to kluczowa, ale nie jedyna przyczyna pożarów. Problemem jest np. wyludnianie się wsi i podupadające rolnictwo. Porzucone, nieregulowane grunty rolne są świetną „pożywką” dla ognia. Rozwiązaniem mogłoby być prewencyjne wypalanie niektórych obszarów, żeby zniszczyć ścieżki, po których może później rozprzestrzeniać się pożar. Bezpieczne wypalanie można przeprowadzić wczesną wiosną, gdy ryzyko wymknięcia się pożaru spod kontroli jest bardzo niskie.

Przeczytaj także:

15:52 16-08-2026

Prawa autorskie: Spanish soldiers and tanks are pictured at the border fence between Morocco and the Spanish North African enclave of Ceuta on August 15, 2026. 72,000 would-be migrants crossed from Morocco to the Spanish exclave of Ceuta last month. According to a recent survey by the ONDH, 74 percent of 500 young people living near the border said they followed accounts or content related to preparing to emigrate. (Photo by JORGE GUERRERO / AFP)Spanish soldiers and...

Ceuta: Marokańska policja powstrzymuje migrantów

Zmiana postawy Maroka – policja tego kraju udaremniła kolejną próbę masowego przedostania się migrantów do hiszpańskiej eksklawy Ceuta

Co się wydarzyło?

W ostatnich dniach w sieci pojawiły się kolejne – skierowane do migrantów z krajów Bliskiego Wschodu i Afryki – wezwania do przekraczania granicy Unii Europejskiej w należącej do Hiszpanii a położonej na marokańskim wybrzeżu Afryki Północnej eksklawie Ceuta. W sobotę 15 sierpnia – ten termin padał wcześniej w mediach społecznościowych – doszło do kolejnej takiej próby, uczestniczyło w niej od kilkuset do kilku tysięcy osób.

Tym razem jednak w sposób zdecydowany reagowała marokańska policja. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego i zatrzymali nie mniej niż 111 osób – jak wynika z informacji przekazanych Reutersowi. Próby przekroczenia granicy zostały w ten sposób udaremnione. Obecnie znaczne siły marokańskich policjantów nadal monitorują sytuację w rejonie granicy z Ceutą. Uczestniczy w tym również marokańska armia.

Jaki jest kontekst?

W trakcie kryzysu z ostatnich dni lipca granicę z Ceutą przekroczyło w ciągu 48 godzin ponad 70 tysięcy migrantów (w kolejnych dniach wszyscy oni zostali przez Hiszpanów odesłani na marokańską stronę granicy). Reakcji ze strony marokańskiej policji niemal nie było – co zresztą dało podstawy do oskarżania Maroka o inspirowanie całej akcji. Obecne działania marokańskich policjantów wydają się więc świadczyć o choćby tymczasowej zmianie postawy rządu w Rabacie.

Hiszpański minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska informował w czwartek 13 sierpnia, że migranci, którzy nielegalnie przekroczą granicę z Ceutą, nie będą mogli pozostać w enklawie, podróżować do kontynentalnej części Hiszpanii ani uzyskać legalnego statusu, z wyjątkiem rzadkich przypadków związanych ze skrajną bezbronnością. Dodał, że osoby bez prawa do pozostania na terenie Hiszpanii zostaną odesłane do Maroka.

Na terenie 80-tysięcznej Ceuty stacjonuje obecnie ok. 1600 hiszpańskich policjantów.

Przeczytaj także:

13:48 16-08-2026

Pożar w skansenie w Sanoku: spłonął cenny zabytek

W nocy z soboty na niedzielę 16 sierpnia w skansenie Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku wybuchł pożar. Spłonął XVII-wieczny drewniany kościół

Co się wydarzyło?

W pożarze, który wybuchł w nocy z soboty na niedzielę 16 sierpnia w skansenie Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, całkowicie spłonął zbudowany w XVII wieku kościół św. Mikołaja z Bączala Dolnego. Był to jeden z najcenniejszych zabytków drewnianej architektury sakralnej w Polsce. Pożaru nie przetrwał również żaden z elementów wyposażenia świątyni. Przetrwała jedynie kamienna podmurówka kościoła i stojący kilka metrów od niego drewniany krzyż.

Ogień poważnie uszkodził również dwa inne zabytki eksponowane w skansenie – Chałupę z Niebocka i stodołę.

„Po przybyciu pierwszych zastępów na miejsce, pożarem objęty był już cały budynek drewnianego kościoła św. Mikołaja oraz zagrożone były budynki znajdujące się w bliskiej odległości, to jest około 10 drewnianych budynków znajdujących się w promieniu około 50 metrów” – mówił PAP oficer prasowy straży pożarnej z Sanowa st. kpt. Paweł Giba.

Po pożarze muzeum zostało zamknięte do odwołania. Przyczyny pożaru badają straż pożarna i policja.

Jaki jest kontekst?

W skansenie Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku stoi około 170 zabytkowych budynków wiejskich przeniesionych na miejsce z wielu miejscowości wschodniej części polskich Karpat i Pogórza Karpackiego. Kościół z Bączala Dolnego należał do tych najcenniejszych z zabytków eksponowanych w skansenie. Wybudowano go w II poł. XVII wieku (najpóźniej w roku 1667). Był bardzo ceniony przez historyków sztuki już w XIX wieku, w roku 1865 był po raz pierwszy restaurowany. W 1974 roku budynek przeniesiono do skansenu w Sanoku, gdzie po kolejnej kompleksowej renowacji był eksponowany od roku 1975.