Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W deklaracji ze szczytu w Ankarze przywódcy państw Sojuszu potwierdzili zobowiązanie do kolektywnej obrony. Trump mówi o dobrym spotkaniu i „pokoju pełnym miłości”. Mark Rutte twierdzi, że takiej jedności między sojusznikami dawno nie widział.
W deklaracji ze szczytu NATO przywódcy państw członkowskich potwierdzają „niezachwiane zaangażowanie na rzecz naszej zbiorowej obrony zgodnie z art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego oraz na rzecz więzi transatlantyckiej”.
„Atak na jednego z nas jest atakiem na wszystkich” – podkreślili w pierwszym punkcie deklaracji.
Nasza jedność, solidarność i zbiorowa siła pozostają fundamentem pokoju, bezpieczeństwa i dobrobytu dla miliarda obywateli naszego Sojuszu (...) Pozostajemy wierni naszemu podejściu do odstraszania i obrony" – napisali członkowie Sojuszu.
Podobnie jak po zeszłorocznym szczycie NATO w Hadze w tym roku deklaracja liderów jest bardzo krótka. To zaledwie sześć punktów. Ku zadowoleniu europejskich sojuszników, wysoko w dokumencie – bo już w punkcie drugim – znajduje się bezpośrednie odniesienie do Rosji, która zostaje wymieniona jako „długoterminowe zagrożenie” dla Sojuszu.
„Aby przeciwdziałać długoterminowemu zagrożeniu, jakie Rosja stanowi dla bezpieczeństwa i stabilności euroatlantyckiej, oraz uporczywemu zagrożeniu terroryzmem, sojusznicy realizują zobowiązanie obronne z Hagi. W 2025 roku europejscy sojusznicy oraz Kanada zwiększyli swoje inwestycje w podstawowe potrzeby obronne o ponad 139 miliardów dolarów. Nasze inwestycje zapewniają nam niezbędne zdolności, wzmacniając jednocześnie naszą bazę przemysłową i odporność” – głosi deklaracja.
Przywódcy poinformowali też, że podczas szczytu ogłoszono nowe zamówienia w przemyśle obronnym na kwotę 50 miliardów dolarów. Sojusznicy potwierdzili też, że Europa, wspólnie z Kanadą i „we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi” przejmuje większą odpowiedzialność za obronę Sojuszu.
„Budujemy przyszłość: silniejszą Europę w silniejszym NATO – zmodernizowany Sojusz” – deklarują sojusznicy.
Przywódcy potwierdzili też, że inwestują w zdolności w zakresie głębokich uderzeń precyzyjnych, zintegrowanej obrony powietrznej i przeciwrakietowej, systemów bezzałogowych, najnowocześniejszych technologii oraz zdolności wywiadowczych, czyli wszystkich tych domen, w których obecnie Europa zbyt mocno polega na USA.
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami ogłosili też wsparcie dla Ukrainy na rok 2026 o wartości 70 miliardów euro na sprzęt wojskowy, pomoc i szkolenia. Potwierdzili też zobowiązanie do utrzymania co najmniej równoważnego poziomu wsparcia w 2027 roku.
Przemawiając po spotkaniu z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim Donald Trump powiedział, że posiedzenie Rady Północnoatlantyckiej było „świetne”, a w sali, gdzie się odbywało, „czuć było mnóstwo miłości i jedności”.
Trump podkreślił, że sojusznicy zaczęli robić to, „czego od nich oczekiwano”.
Relacje z Zełenskim określił jako bardzo dobre, a mediacje ws. zakończenia wojny w Ukrainie po raz kolejny uznał za trudne ze względu na rzekome wyzwania charakterologiczne Putina i Zełenskiego.
„Putin ma trudny charakter, i ten [wskazał na Zełenskiego] też ma trudny charakter, więc zakończenie tej wojny nie jest łatwym zadaniem” – stwierdził.
Zełenski tradycyjnie podziękował za amerykańskie wsparcie, w tym inicjatywę PURL, w ramach której amerykański przemysł obronny dostarcza broń Ukrainie, za której produkcję płacą europejscy sojusznicy. Po raz kolejny zaapelował też o wsparcie dla ukraińskiej obrony powietrznej, bo to ona jest kluczowa do obrony przed Rosją.
Najważniejszą deklaracją prezydenta Trumpa wobec Ukrainy była ta o tym, że USA i Ukraina rozpoczną rozmowy o umożliwieniu Kijowowi produkcji systemów Patriot na amerykańskiej licencji.
„Damy wam prawo do produkowania Patriotów. Pokażemy wam, jak to robić” – powiedział Trump.
Dopytywany o to, czy uzgodnił to z producentami, nie potwierdził. Pytany, czy USA mogłyby przekazać Ukrainie dodatkowe systemy Patriot już teraz, zanim ruszyłaby produkcja w Europie, odpowiedział: „Mamy Patrioty, ale nie mamy ich tak wiele. Sami też ich potrzebujemy. Ale część – tak”.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte przekonywał po zakończeniu rozmów przywódców, że szczyt wysłał dokładnie „taki sygnał jedności, jakiego Sojusz potrzebował, by utrzymać skuteczne odstraszanie”.
„To, co zobaczyłem w sali, gdzie razem siedziało 32 przywódców, to było ogromne poczucie jedności. Nie widziałem czegoś takiego w najnowszej historii” – mówił Rutte.
Podkreślał, że spory między sojusznikami są naturalne, ale ostatecznie NATO „zawsze wraca do jedności”. „Wszyscy czuliśmy, że ten Sojusz jest bardziej zjednoczony niż kiedykolwiek” – dodał.
Rutte zapewniał również, że Donald Trump i Stany Zjednoczone pozostają w pełni zaangażowane w NATO. Jak mówił, amerykański prezydent oczekiwał od Europy większego udziału w kosztach wspólnej obrony, ale nigdy nie oznaczało to odejścia od zobowiązań sojuszniczych.
„Był zaangażowany w NATO. Jest zaangażowany w NATO” – powiedział sekretarz generalny.
Przypomniał też, że Sojusz pozostaje organizacją obronną, ale każda próba ataku spotka się ze zdecydowaną odpowiedzią. „Jeśli ktokolwiek spróbuje nas zaatakować, musi wiedzieć, że nasza reakcja będzie bardzo zdecydowana” – podkreślił Rutte.
Wysłanie jednoznacznego sygnału jedności i potwierdzenie obowiązywania artykułu 5 było jednym z najważniejszych zadań szczytu NATO w Ankarze. Zwłaszcza że w ostatnich miesiącach europejscy sojusznicy z niepokojem obserwowali wypowiedzi Donalda Trumpa kwestionujące sens amerykańskiej obecności w NATO.
Jeszcze pierwszego dnia szczytu nie było jasne, czy taki sygnał uda się wysłać. Po przyjeździe do Ankary Trump ponownie wrócił do tematu przejęcia przez USA kontroli nad Grenlandią i powtórzył zarzuty wobec Danii, że nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa w Arktyce.
Trump ponownie krytykował też europejskich sojuszników za zbyt niskie wydatki obronne, sugerował możliwość ograniczenia amerykańskiej obecności wojskowej w Europie i mówił o rozczarowaniu reakcją państw NATO na działania USA wobec Iranu.
Jak mówiła OKO.press przed szczytem Iana Maisuradze z European Policy Centre, głównym celem spotkania powinno być przekonanie potencjalnych przeciwników, że NATO pozostaje zjednoczone i będzie działać wspólnie. „Musimy uniknąć powstania luki w odstraszaniu. Bo właśnie na takie momenty czeka Rosja” – podkreślała.
Przeczytaj także: