Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Flota NATO będzie przeciwdziałać aktom sabotażu na Bałtyku. To jedno z ustaleń szczytu zwołanego przez prezydenta Finlandii, premiera Estonii i sekretarza generalnego NATO.
Donald Tusk bierze udział w szczycie państw basenu Morza Bałtyckiego, gdzie przywódcy rozmawiają o bezpieczeństwie Bałtyku w obliczu zagrożenia ze strony Rosji. Mowa o przeciwdziałaniu rosyjskiemu sabotażowi, a także obecności „floty cieni” na wodach państw Unii Europejskiej. Chodzi o statki zarejestrowane pod różnymi banderami dopuszczanymi do europejskich portów, jednak faktycznie należącymi do Rosjan i uczestniczących w aktach sabotażu.
„Na Morzu Bałtyckim, zarówno na dnie, jak i na powierzchni mamy bardzo rozbudowaną infrastrukturę, począwszy od kabli i gazociągów, a skończywszy na platformach wydobywczych i farmach wiatrowych. Narastająca agresja rosyjska każe nam podjąć decyzje bezprecedensowe. W tym przypadku jest to radykalnie wzmocniona obecność NATO na Bałtyku” – mówił Tusk w goszczących szczyt Helsinkach. – „Gdyby coś się stało na polskich wodach terytorialnych, Polska nie zawaha się, jeśli chodzi o zatrzymanie takiego statku.”
Obecny na szczycie sekretarz generalny NATO Mark Rutte zapowiedział, że Sojusz powoła nową jednostkę, która będzie śledzić działania Rosji na Morzu Bałtyckim. Straż Bałtycka ma wykorzystywać statki i samoloty patrolowe. Jej celem ma być „wzmocnienie bezpieczeństwa na Bałtyku” – mówił Rutte.
Szczyt odbywa się w przeddzień zaprzysiężenia Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych. W związku z tym premier nawiązał do stosunków UE z USA. „Ani Ukraina, ani Europa, ani USA nie będą w stanie ochronić tego obszaru cywilizacji przed atakami innych potęg, jeśli będziemy skłóceni” – mówił Tusk.
To flota cieni miała odpowiadać między innymi za uszkodzenie podwodnych kabli transmisji danych. 26 grudnia fińska straż przybrzeżna zatrzymała rosyjską jednostkę zarejestrowaną na Wyspach Cooka. Miało to związek z podejrzeniem o spowodowanie awarii podmorskich linii energetycznych łączących Finlandię i Estonię oraz czterech światłowodów. Do awarii doszło dzień wcześniej.„Prowadzimy dochodzenie w sprawie poważnego aktu sabotażu” – mówił wtedy Robin Lardot, dyrektor fińskiego Krajowego Biura Śledczego. „Według naszych ustaleń, to kotwica statku spowodowała uszkodzenie.”
To nie pierwszy taki przypadek. 6 listopada 2023 roku Finlandia poinformowała, że zniszczeniu uległ też rosyjski kabel energetyczny Baltika. Do zniszczenia miało dojść 12 października, mniej więcej w tym samym czasie, w którym zniszczeniu uległ Balticconnector. Baltika to linia energetyczna o długości około tysiąca kilometrów, która łączy Sankt Petersburg z Kaliningradem. Miejsce zniszczenia kabla oddalone jest zaledwie 28 kilometrów od miejsca, w którym zniszczeniu uległ Balticconnector. To wskazuje, że incydenty mogą być ze sobą powiązane.
Do kolejnego incydentu doszło w połowie listopada 2024 roku. Zniszczeniu uległy dwa podmorskie kable do transmisji danych. Jeden z nich to C-Lion 1, łączący Niemcy i Finlandię. Drugi to BCS-East-West, położony pomiędzy szwedzką Gotlandią a Litwą. Podejrzenie padło na chiński masowiec „Yi Peng 3”. Statek podczas rejsu z rosyjskiego portu Ust-Ługa do Port-Saidu miał dość karkołomnym kursem przepłynąć nad oboma kablami na kilka minut przed ich awariami. Do zdarzenia doszło na szwedzkich wodach terytorialnych — informował niemiecki nadawca publiczny Deutsche Welle.
Przeczytaj także: