Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„To suwerenny wybór narodu węgierskiego. Nie prezydent jest od tego, żeby to komentować„ – tak do zwycięstwa Tiszy odniósł się wspierający w kampanii Viktora Orbana prezydent Karol Nawrocki. „Cieszę się, że ta część Europy pokazuje, iż nie jesteśmy skazani na rządy skorumpowane i autorytarne” – mówi premier Tusk.
Donald Tusk przebywający obecnie w Korei w rozmowie z dziennikarzami odniósł się szerzej do zwycięstwa opozycyjnej Tiszy w niedzielnych wyborach na Węgrzech.
„W tej chwili mam w głowie i w sercu przede wszystkim Węgry – oraz radość, bo dla nas to było bardzo ważne z wielu względów. Począwszy od relacji polsko-węgierskich, przez sytuację w Europie, aż po nasze pieniądze, które Viktor Orbán blokował zarówno dla Polski, jak i dla Ukrainy.
Przed chwilą rozmawiałem z Péter Magyarem, składając mu gratulacje. Zamieniliśmy też kilka słów o jego wizycie w Warszawie. Jak wiecie, już dawno wskazał Warszawę jako cel swojej pierwszej wizyty – z dość oczywistych względów. Myślę, że nasze relacje będą absolutnie wyjątkowe.
To, co ma, moim zdaniem, szczególne znaczenie, to fakt, że cały świat jest podekscytowany wynikiem tych wyborów. Pokazuje on bowiem, że nie istnieje żaden nieuchronny trend. Wielu obawiało się, że mamy do czynienia z nieuniknionym kierunkiem, w którym autorytarne, skrępowane reżimy zyskują przewagę – że to jest ich czas. Otóż nie, tak nie jest.
Najpierw Warszawa, potem Bukareszt, Kiszyniów, a teraz Budapeszt. Cieszę się, że ta część Europy pokazuje, iż nie jesteśmy skazani na rządy skorumpowane i autorytarne, bo rządy Viktor Orbán niestety, po wielu latach, takimi się stały. A to, co widzimy dziś, jest naprawdę imponujące i stanowi światło dla wszystkich tych, którzy nie wierzą we własne siły.
Przecież przeciwko Péter Magyarowi i jego partii Tisza sprzysięgły się wszystkie możliwe siły – włącznie z naszym prezydentem Karol Nawrocki i prezesem Jarosław Kaczyński. Nie wspominając już o jeszcze potężniejszych graczach. A jednak wygrali. To oznacza, że każdy, kto wątpi w siebie, dostał dziś znakomitą lekcję: zawsze trzeba wierzyć w zwycięstwo i pamiętać, że wszystko jest możliwe.
Także i mnie spadł kamień z serca, bo bałem się do samego końca” – powiedział premier.
Do zwycięstwa Tiszy odniósł się także prezydent Karol Nawrocki, który oficjalnie poparł w tych wyborach Viktora Orbana.
„To jest oczywiście wybór narodu węgierskiego. Wybrali swojego premiera, któremu gratuluję zwycięstwa w wyborach. 1000-letnia przyjaźń polsko-węgierska musi trwać, to jest ponad wybory parlamentarne. Więc oczywiście gratuluję tego zwycięstwa. To suwerenny wybór narodu węgierskiego. Nie prezydent jest od tego, żeby to komentować. Będę współpracował z każdym przywódcą, każdym premierem, każdym prezydentem, którego wybiorą wolne narody dla dobra RP” – powiedział prezydent w rozmowie z Polsat News.
Do faktu wsparcia przez polityków PiS i szerzej – prawicy – dla przegranego Fideszu nawiązał podczas porannej rozmowy w Polsat News marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty:
„Zastanawiałem się, czy tego zwrotu użyć czy nie, ale pan prezydent w naszym imieniu, bo jest prezydentem Polski, po prostu zrobił z siebie idiotę (...) Niech pan zobaczy, co się na Węgrzech stało. Wszyscy wiedzieli, jak Węgrzy pod przewodnictwem Orbana sypali piach w tryby całej UE, jak nienawidzi Polski, jak kochali Putina (...) Jak można starając się być poważnym politykiem, mówię o prezydencie Nawrockim, jechać na dwa tygodnie przed wyborami i uwaga, bo się liczy skuteczność w tej sprawie, przegrać tak sromotnie? Jak można poprzeć człowieka, o którym generalnie Węgrzy myślą to, co myślą? To kompromitacja i nie obrażam pana Nawrockiego, tylko opisuję stan jego postępowania”.
Prezydent Karol Nawrocki odbył 23 marca wizytę na Węgrzech, która miała na celu wsparcie rządów Fideszu. Nawrocki spotkał się z Viktorem Orbánem, ale prezydent Polski i premier Węgier nie wystąpili razem na konferencji prasowej. Nawrocki nie uczestniczył też w zaplanowanym tego dnia wiecu wyborczym, na którym premiera Węgier wsparli inni liderzy europejskiej skrajnej prawicy – jak Marine Le Pen i Matteo Salvini. Nie pojawił się również obok Orbána na wieczornym wiecu Fideszu w Kecksemet. Nieoficjalnie mówiło się jednak, że przedstawiciele węgierskiego rządu bardzo usilnie o to ostatnie zabiegali. Skończyło się jedynie na okolicznościowej fotce z okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej zamieszczonej przez Orbána na Facebooku i opatrzonej frazą „Polak Węgier – dwaj bratanki”.
Wizyta miała miejsce wkrótce po ujawnieniu przez dziennikarzy „Washington Post”, że minister spraw zagranicznych Węgier i jeden z najbliższych współpracowników Orbána Peter Szijjarto niemal na żywo relacjonuje telefonicznie swojemu odpowiednikowi z Rosji Siergiejowi Ławrowowi przebieg spotkań i negocjacji toczących się w Brukseli między liderami państw Unii Europejskiej, także tych dotyczących najbardziej wrażliwych tematów.
Przeczytaj także: