Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prezydent Karol Nawrocki spotkał się dziś z prezesem NBP Adamem Glapińskim. Ogłosił po spotkaniu, że ma alternatywę dla unijnego programu SAFE. Zbrojenia armii mają być finansowane z zysku NBP. Szef MON: każde dodatkowe środki są ok, ale to nie jest alternatywa dla SAFE
Prezydent Karol Nawrocki wystąpił w środę 4 marca 2026 r. wieczorem z kontrpropozycją dla unijnego programu sfinansowania europejskich zbrojeń – SAFE. Jak podał PAP, prezydent jeszcze w środę wystosuje do premiera Donalda Tuska i wicepremiera, ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza pismo z zaproszeniem na spotkanie ws. SAFE 0 proc.
Wcześniej Nawrocki spotkał się z prezesem NBP Adamem Glapińskim. Na platformie X opublikował po tym spotkaniu kilka tweetów. Dla wygody czytelników połączyliśmy je w jeden tekst:
"Spotkaliśmy się dziś z Prezesem NBP, aby znaleźć korzystną, suwerenną, bezpieczną, dobrą i efektywną alternatywę dla SAFE. Po tygodniach spotkań ekspertów w KPRP, ale także po działaniach prezesa Glapińskiego, doszło do naszego spotkania, na którym dyskutowaliśmy o Polskim SAFE 0 proc.
Dzięki pracy prezesa, całego zarządu NBP Polacy zarobili znacznie więcej niż 185 miliardów złotych potrzebnych do sfinansowania polskiego bezpieczeństwa w najbliższych 5 latach.
Mamy dla SAFE konkretną i bezpieczną alternatywę, która nie będzie wiązała się z żadnymi odsetkami. Spotkaliśmy się dziś, by dograć szczegóły tego projektu, który zagwarantuje 185 miliardów złotych, które nie będą wiązać się z kredytem, zmianą sytuacji w UE, będą miały potrzebną polskim siłom zbrojnym elastyczność w wyborze sprzętu.
W kontekście decyzji o SAFE należy też brać pod uwagę potencjalne zmiany demokratyczne w całej Europie. Do roku 2070 mogą zostać wybrane rządy, które będą miały inny stosunek choćby do Federacji Rosyjskiej, a my nie możemy sobie pozwalać na brak stabilności jako państwo przyfrontowe. A więc zakres warunkowości zapisany w SAFE jest zagrożeniem dla stabilizacji i rozwoju polskich sił zbrojnych.
Dla Prezydenta Polski nasza narodowa wspólnota i Rzeczpospolita to wspólnota wszystkich pokoleń – także tych, które nie brały udziału w ostatnich wyborach, a będą odpowiadać za pożyczkę zaciągniętą w ramach SAFE. Pożyczkę tę będą spłacać ci, którzy mają dzisiaj 10, 11, 12 lat. Musimy brać tutaj pod uwagę konkretne problemy wokół konstytucyjności rozwiązań SAFE z jednej strony, a z drugiej – że są one niezgodne z art. 4 traktatu o UE, gdzie bezpieczeństwo należy do państw członkowskich, a nie do samej Unii Europejskiej.
Toczy się w opinii publicznej dyskusja o SAFE. W moim uznaniu, ta dyskusja jest nazbyt emocjonująca, co nie służy sytuacji w Polsce. Ja podejmę decyzję biorąc pod uwagę wszystkie argumenty i będzie to decyzja najlepsza dla Polski.
Jesteśmy w sytuacji międzynarodowej, w której wysiłki na zbrojenie Rzeczpospolitej, rozwój polskich Sił Zbrojnych, wzmacnianie polskiego przemysłu zbrojeniowego są jednym z priorytetów działań Prezydenta Polski. Mam głębokie przekonanie, że bezpieczeństwo to stabilizacja".
Obecny na konferencji szef NBP Adam Glapiński był z kolei pytany o to, z jakich aktywów rezerwowych bank centralny planuje sfinansować SAFE 0 proc. – Z żadnej części rezerw (...) nie możemy skorzystać, w tym sensie, że część rezerw zostanie przekazana, bo to jest wbrew prawu. (...) Przyjdzie czas na szczegóły, że będziemy je relacjonować – powiedział Glapiński.
- Na przykład zysk, w większości, w 95 proc. przekazujemy rządowi. On jest używany w określonym celu. W tym wypadku spodziewamy się, że w celu właśnie wzmacniania polskiej obronności – dodał Glapiński.
Na wystąpienie prezydenta zareagował minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. Napisał na platformie X:
„Program SAFE daje najszybsze i konkretne środki na modernizację polskiej armii dlatego wojskowi, przemysł zbrojeniowy oraz wszyscy, którym na sercu leży wzmocnienie siły naszej armii apelują i liczą na podpis pod ustawą przez @prezydentpl. Jeśli jednak pojawią się kolejne instrumenty finansowania armii, Wojsko Polskie tylko na tym zyska. Nie jako alternatywa dla SAFE, ale dodatkowe środki wzmacniające bezpieczeństwo”.
W wieczornych Faktach po Faktach w TVN24 sprawę komentował wiceminister obrony Cezary Tomczyk.
TVN24: Prezydent zaproponował polski SAFE 0% jako alternatywę dla europejskiego SAFE. Jaka jest reakcja rządu?
Cezary Tomczyk, wiceminister ON: Sprawa jest bardzo prosta. My potrzebujemy dzisiaj uruchomić ogromne środki na modernizację polskiej armii. I to jest ta oferta dla pana prezydenta. Panie prezydencie, proszę podpisać ustawę o SAFE, tak żebyśmy mogli te 200 miliardów złotych wykorzystać. Jeżeli jest możliwość wykorzystania jakichś dodatkowych środków, które pan prezydent ma czy proponuje, chętnie z tego skorzystamy.
A teraz kilka wątpliwości.
Po pierwsze, w ostatnim roku Narodowy Bank Polski przyniósł ponad 20 miliardów złotych straty. Zresztą podobnie jak rok wcześniej. Po drugie, zastanawiam się, gdzie był prezes Glapiński razem z Narodowym Bankiem Polskim wtedy, kiedy Mariusz Błaszczak pożyczał pieniądze w Korei na 6%, a na 7% w Stanach Zjednoczonych.
No i wreszcie ostatnie pytanie. Nie sądzę, żeby na stole była propozycja zastawienia polskiego złota, które jest rezerwą narodową, rezerwą dla przyszłych pokoleń, od dziesiątek lat zbierana przez Narodowy Bank Polski na wypadek wojny czy kryzysu.
Więc powtórzę jeszcze raz. Najlepiej, żeby traktować te sprawy łącznie. Niech pan prezydent podpisze SAFE, te 200 miliardów złotych jest potrzebne. Każde dodatkowe pieniądze chętnie na polską armię przyjmiemy, bo one są po prostu potrzebne.
Czy odebrał pan tę propozycję prezydenta jako zapowiedź weta?
Pani redaktor, ja sobie nie wyobrażam weta w sprawie SAFE, po prostu. Jeżeli pan prezydent chce taką decyzję podjąć, niech zrobi to po męsku i niech weźmie za to odpowiedzialność.
My po prostu tych pieniędzy potrzebujemy natychmiast. Agencja uzbrojenia jest gotowa do zawierania kontraktów. Cały plan został przygotowany przez sztab generalny Wojska Polskiego.
Jeśli będą dodatkowe środki, w żaden sposób nie traktujemy je jako alternatywę dla SAFE, tylko na dodatkowe wzmocnienie armii. Z wielką przyjemnością będę mógł powiedzieć żołnierzom, że mamy dodatkowe miliardy złotych. Jeżeli tylko ta propozycja ma jakiekolwiek znamiona powagi.
Czy rząd odrzuci tę propozycję prezydenta?
Ja powiedziałem bardzo jasno. Rząd każde pieniądze, które mogą być wydane na polską armię, na pewno na polską armię wyda. To jest dzisiaj dla nas polisa bezpieczeństwa.
W pierwszej kolejności inwestujemy we własne siły zbrojne i własny przemysł zbrojeniowy. To jest absolutnie fundament naszego działania. Więc jeżeli pan prezydent uważa, że są jakieś dodatkowe środki, śmiało.
A czy to zaproszenie od prezydenta już przyszło do premiera i ministra obrony narodowej?
Nic o tym nie wiem. Wydaje mi się, że sprawa ma kontekst póki co czysto medialny. Zresztą podobnie jak wiele wydarzeń, które dzieje się po stronie PiS-u.
Na biurku prezydenta leży od kilku dni ustawa o finansowaniu polskiego przemysłu zbrojeniowego w ramach unijnego programu SAFE. Prezydent zwleka z jej podpisaniem. Z dzisiejszych wypowiedzi wynika, że odmówi jej podpisania.
Rząd twierdzi, że znajdzie sposób na skorzystanie z programu SAFE bez tej ustawy. OKO.press opisało zarówno założenia jak i szczegóły unijnego programu SAFE, oraz zażarty opór Konfederacji i PiS przeciwko temu unijnemu programowi.
SAFE (od angielskiego Security Action for Europe) to unijny program wart 150 mld euro. Polska dostanie z niego blisko 44 mld euro na modernizację i dozbrojenie armii. Pieniądze mają być inwestowane przede wszystkim w polskie firmy zbrojeniowe.
SAFE będzie niskooprocentowaną pożyczką (ok. 3 proc.) gwarantowaną przez UE, spłacaną od 2030 do 2070 r. Zakupów trzeba zaś dokonać do 2030 r. Odpowiednia ustawa w tej sprawie została przyjęta – przy sprzeciwie PiS i Konfederacji – przez parlament i leży na biurku prezydenta Nawrockiego. Partia Jarosława Kaczyńskiego i Konfederacja nawołują do jej zawetowania.
PiS – wbrew faktom – szermuje hasłem „niemieckiego uzależnienia”, bo na unijnej pożyczce miałyby głównie skorzystać firmy naszego zachodniego sąsiada. Rząd Donalda Tuska tłumaczy, że co najmniej 80 proc. pieniędzy trafi do polskich przedsiębiorstw.
Partii Kaczyńskiego nie podoba się też zasada warunkowości – podobnie jak przy dystrybucji wszystkich unijnych pieniędzy Komisja Europejska może wstrzymać ich wypłacanie, jeśli dany kraj łamie unijne prawo. Chodzi głównie o korupcję i wydawanie pieniędzy niezgodnie z celem.
Przeczytaj także: