0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

12 minut temu

Prawa autorskie: 14.03.2026 Warszawa , ul. Nowogrodzka 50/54 , Bank Rolny . Daniel Obajtek podczas konferencji " Myslac Polska - Alternatywa 2.0: Model energetyki dla niskich cen energii w Polsce " organizowana przez Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwosc . Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl14.03.2026 Warszawa ...

Obajtek miał zaniżać dochody i „zaoszczędzić” milion podatku. Prokuratura chce uchylenia immunitetu

Były prezes Orlenu komentuje: „Czekam na wniosek o uchylenie mi immunitetu za to, że źle przeszedłem przez pasy”

Co się wydarzyło

Prokurator Generalny Waldemar Żurek przekazał 7 maja 2026 Przewodniczącej Parlamentu Europejskiego wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie europosła Daniela Obajtka do odpowiedzialności karnej.

„Według ustaleń śledztwa Daniel Obajtek miał zaniżyć w deklaracjach podatkowych za 2020 rok wartość osiągniętych przychodów i dochodów o ponad 3 mln zł. Miało to skutkować zaniżeniem należnego podatku dochodowego od osób fizycznych oraz należnej daniny solidarnościowej łącznie o 1 089 395 zł” – informuje prokuratura.

Obajtek będzie oskarżony o oszustwa podatkowe z art. 56 § 1 i § 2 kodeksu karnego skarbowego.

Jaki jest kontekst

Chodzi o rozliczenia podatkowe byłego prezesa Orlenu z 2020 roku.

W 2021 roku Obajtek nie wykazał „przychodów [z 2020] z nieodpłatnych świadczeń w łącznej kwocie 3 030 879 zł, związanych z bezgotówkowym dofinansowaniem przez ORLEN S.A. kosztów opieki medycznej oraz z nakładami poniesionymi przez Fundację Pomocy i Więzi Polskiej „Kresy RP” na remont należącej do niego nieruchomości położonej w gminie Choczewo”. Według śledczych uszczupliło to podatek dochodowy od osób fizycznych o 968 351 zł.

Obajtek nie wykazał też „dochodów z nieodpłatnych świadczeń w łącznej kwocie 3 030 879 zł, związanych z bezgotówkowym dofinansowaniem przez ORLEN S.A. kosztów opieki medycznej oraz z nakładami poniesionymi przez Fundację Pomocy i Więzi Polskiej „Kresy RP” na remont należącej do niego nieruchomości położonej w gminie Choczewo”. Tu oszczędność podatkowa Obajtka wyniosła 121 044 zł.

Europoseł Daniel Obajtek skomentował:

„Miało być pociąganie mnie do odpowiedzialności za współpracę z Saudyjczykami, za fuzję Orlenu z Lotosem, za małe reaktory atomowe. Sprawy te albo umarzają (jak w przypadku SMR-ów), albo kontynuują i się tym chwalą (jak w przypadku bezpieczeństwa dostaw). Szukają więc pseudoafer. Co do świadczeń: wszystkich rozliczeń dokonywało Centrum Usług Korporacyjnych. Jeśli zaś chodzi o nieruchomość w gminie Choczewo: była oddana do użytkowania na wiele lat przez Fundację Pomocy i Więzi Polskiej „Kresy RP” i nie ja ponosiłem koszty, nie było w związku z tym żadnego przysporzenia.

Czekam na wniosek o uchylenie mi immunitetu za to, że źle przeszedłem przez pasy”.

Przeczytaj także:

13:33 07-05-2026

Prawa autorskie: 13.05.2023 Czestochowa , ulica Cmentarna , cmentarz Kule. Pogrzeb Kamila Mrozka , osmioletniego chlopca skatowanego pod koniec marca przez ojczyma . Dziecko zmarlo 8 maja w Gornoslaskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach , gdzie lekarze przez ponad miesiac walczyli o jego zycie . Fot . Maciek Skowronek / Agencja Wyborcza.pl13.05.2023 Czestocho...

Sprawa Kamilka. Wp.pl ujawnia akta śledztwa

Dziennikarze portalu wp.pl, Magda Mieśnik i Michał Janczura, dostarli do dokumentów ze śledztwa, które dotyczy nie sprawców przemocy, ale instytucji, które powinny były reagować i chronić dziecko.

Co się wydarzyło

„Trudno ubrać w słowa to co wczoraj się wydarzyło. Sąd Okręgowy w Częstochowie orzekł [6 maja 2026], że ojczym Kamilka powinien ponieść karę 25 lat pozbawienia wolności za doprowadzenie do śmierci dziecka. Matka powinna ponieść karę 16 lat pozbawienia wolności a wujostwo, za brak udzielania pomocy dziecku, karę 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata” – napisała na platformie Facebook rzeczniczka praw dziecka Monika Horna-Cieślak.

Rzeczniczka nie zgadza się z kwalifikacją czynu. Sąd nie uznał bowiem, że ojczym, Dawid B., dokonał zabójstwa. Skazany znęcał się nad ośmioletnim Kamilem ze szczególnym okrucieństwem. Dziecko zmarło w maju 2023 w wyniku rozległych oparzeń obejmujących ok. 25 proc. powierzchni ciała. Dawid B. polewał go wrzącą wodą i rzucił na rozgrzany piec.

Wyrok mają zaskarżyć pełnomocy rodzeństwa Kamila.

„Ja jako Rzeczniczka Praw Dziecka, nie mając uprawnienia zaskarżenia, będę popierać złożone odwołania. Odwołanie będzie też popierać Fundacja To ja – Dziecko im. Kamilka Mrozka. Będziemy na każdej rozprawie. Będziemy walczyć do końca o sprawiedliwości dla Kamilka i innych dzieci w Polsce. Nie ma przyzwolenia na przemoc wobec dzieci!” – napisała Horna-Cieślak.

Jaki jest kontekst

Śmierć Kamila wywołała publiczne oburzenie nie tylko z powodu szczególnego okrucieństwa ojczyma, ale również ze względu na brak reakcji przedstawicieli różnych instytucji. Latami pracownicy pomocy społecznej, nauczyciele, policjanci, prokuratorzy i sędziowie ignorowali zaniedbanie dziecka i przemoc, jakiej doświadczało.

Dziennikarze portalu wp.pl, Magda Mieśnik i Michał Janczura, dostarli do dokumentów ze śledztwa, które dotyczy nie sprawców przemocy, ale instytucji, które powinny były reagować i chronić dziecko. „Prokuratura bada, czy sędziowie rodzinni, policjanci, pracownicy socjalni i kuratorzy nie dopuścili się zaniedbań. Śledztwo już raz umorzono, ale sąd kazał je wznowić” – piszą dziennikarze.

O sytuacji Kamila po raz pierwszy alarmuje w listopadzie 2022 lekarz pediatra, do którego trafia chłopiec. W aktach jest jego notatka przekazana sądowi w Olkuszu.

„Zwracają uwagę sińce na głowie, na kończynach górnych i dolnych, liczne otarcia naskórka, przeczosy na powierzchni całego ciała, które prawdopodobnie sugerują świerzb. Chłopiec słabo mówi i pisze, brak umiejętności zachowania społecznego”.

Dziennikarze cytują zeznacznia kuratorki – pracownicy socjalnej z Olkusza, która odwiedzała rodzinę:

„Czy rozmawiała pani z Kamilem o ucieczkach, czy dzieje mu się krzywda?

- Tylko mówiłam mu, żeby nie uciekał. Nigdy nie zapytałam, czy w domu dzieje mu się krzywda. Nie mam wiedzy, by Kamil miał jakiekolwiek obrażenia fizyczne, gdy był w Olkuszu. Młodszy brat miał zasinienie na policzku. Nie rozmawiałam z nim o tym, kto mu to zrobił, bo nie mówił.

- Dlaczego nie zadała pani chłopcom pytania, czy ktoś stosuje wobec nich przemoc?

- Nie odpowiem na to pytanie”.

Już w 2022 roku Prokuratura Rejonowa w Olkuszu „wszczyna postępowanie w sprawie narażenia chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”. Jednak ostatecznie kończy się niczym.

Relacjonują dziennikarze wp.pl:

„Sąd Rejonowy w Kielcach po trzech latach oceni pracę prokuratury i zwróci uwagę, że śledztwo trwało zaledwie 19 dni: «W sprawie podjęto jedynie minimum czynności, co prowadziło do tego, że nie ustalono rzeczywistej sytuacji małoletniego. (...) W sprawie istniały okoliczności nakazujące szczególną dociekliwość i ostrożność»”.

Jedna z pracownic socjalnych mówi w zeznaniach, że nie zabezpieczyła dziecka po jego ucieczce, bo była niedziela. Inna – że nie poinformowała policji o podejrzeniach biologicznego ojca, że dziecko jest bite, bo założyła, że sam to zrobił, a poza tym miała umierającą matkę.

Szczegółowa relacja, kto, kiedy i co zaniedbał i jak się z tego tłumaczył przed sądem w materiale Magdy Mieśnik i Michała Janczury na wp.pl.

11:50 07-05-2026

Prawa autorskie: 03.05.2026 Warszawa , Plac Zamkowy . Glowne obchody Swieta Konstytucji Trzeciego Maja . Przemowa prezydenta . nz Karol Nawrocki . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl03.05.2026 Warszawa ...

Nawrocki chce referendum. Manipulacje w zaproponowanym pytaniu

Referendum miałoby dotyczyć polityki klimatycznej. Pytanie zaproponowane przez prezydenta zawiera manipulacje i jest tendencyjne

Co się wydarzyło

7 maja 2026 prezydent Karol Nawrocki poinformował, że złożył do Senatu wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Pytanie refrendalne, jakie zaproponował prezydent, brzmi:

„Czy jest Pan, Pani za realizacją unijnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”

Prezydent twierdzi, że „to referendum nie jest przeciwko ochronie środowiska czy naszemu członkostwu w Zjednoczonej Europie”. Ma natomiast realizować prawo Polaków „do decydowania o tempie zmian, ich zakresie i kosztach, jakie ponoszą. Jest decyzją za przyszłością, za normalnością, ale przede wszystkim jest wyrazem prawa dowolnego i suwerennego decydowania o własnym losie”.

Jak twierdzi Nawrocki, „Zielony Ład i ETS to wyższe ceny energii, spadek konkurencyjności gospodarki czy upadek produkcji rolnej”.

Zgodnie z art. 125 Konstytucji prezydent może ogłosić referendum ogólnokrajowe, za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.

Do wniosku prezydenta już odniosła się wicemarszałkini Senatu Magdalena Biejat z klubu Nowej Lewicy: „Oto moment upadku intelektualnego prawicy, kiedy paskowy Republiki wymyśla Prezydentowi pytania do referendum. To susza i uzależnienie od węgla i ropy podnoszą ceny żywności i prądu. Nie UE. Ten wniosek wyląduje tam, gdzie jego miejsce – w koszu”.

Koalicja Obywatelska i Lewica, które z pewnością będą przeciwko wnioskowi, mają większość w Senacie (51 senatorów). Zatem już na starcie wniosek nie ma szans na akceptację, a tym samym referendum – na realizację.

Całe uzasadnienie prezydenta Nawrockiego:

Jaki jest kontekst

Po kilku tygodniach „uśpienia” Karol Nawrocki wrócił do politycznej ofensywy. 3 maja 2026 powołał Radę, która ma przygotować nową Konstytucję Rzeczypospolitej. Teraz – proponuje referendum.

Biorąc pod uwagę, że odrzucenie wniosku referendalnego przez Senat jest niemal pewne, intencją prezydenta wydaje się raczej wywołanie debaty wokół tematu z agendy PiS-u. A także pokazanie, że rząd nie pozwala, by Polacy sami decydowali o sprawach ważnych dla nich i państwa. Ogłaszając referendum, mówił bowiem: „Niech Polska będzie państwem, w którym decyzje zapadają z udziałem narodu, a nie ponad nim”.

Manipulacje, tendencyjność, dezinformacja w pytaniu prezydenta

Pytanie zaproponowane przez Karola Nawrockiego nawet nie nowi pozorów neutralności, której należałoby wymagać w sytuacji, gdy miałby faktycznie wybrzemieć głos obywateli. Nie jest też precyzyjne, co dałoby jasną wskazówkę, jakiej polityki oczekują obywatelki i obywatele.

Przedstawione pytanie zakłada, że polityka klimatyczna UE to jedynie koszty, a jej efektem jest wzrost cen, w tym cen energii.

I chociaż podejście Unii do klimatu, przekładające się na unijne regulacje, jest coraz głośniej krytykowane nie tylko po stronie skrajnej prawicy, ale również biznesu, regulacje te nie stanowią jedynie kosztów.

Już dziś w sektorze zielonej energii pracuje w Polsce ponad 200 tysięcy osób – dwa razy więcej niż w górnictwie. Do 2030 roku liczba etatów związanych z produkcją energii z odnawielnych źródeł, ma wzrosnąć do 300 tysięcy.

Przykładów na to, jakie korzyści przynoszą Polsce unijne polityki klimatyczne, jest wiele i regularnie piszemy o nich w OKO.press. Jeden tylko z przykładów z niedawnego tekstu Marcela Wandasa i Szymona Bujalskiego:

„Polska ma być najważniejszym beneficjentem Społecznego Funduszu Klimatycznego, zbierając niemal jedną piątą całej puli. Dla naszego kraju przewidziano ponad 11 mld euro unijnego dofinansowania, czyli ok. 50 mld zł. Pieniądze te powinny zostać wydane m.in. na wsparcie gospodarstw domowych w transformacji i wprowadzenie bardziej zrównoważonego transportu.

Dzięki temu wiele domów może zostać ocieplonych i przejść na ogrzewanie bez stosowania paliw kopalnych”.

„Według szacunków Instytutu Reform tylko z systemu ETS2 Polska może uzyskać ok. 124 mld zł do 2032 roku”.

Przeczytaj także:

A że Polska czasem sama pozbawia siebie korzyści, o tym też piszemy

Przeczytaj także:

Tendencyjna jest sama forma pytania prezydenta: nie pozwala obywatelom na samodzielną ocenę polityki klimatycznej UE, lecz z góry zakłada, jaka ta ocena powinna być.

Odpowiedź na tak zadane pytanie nie pozwoliłoby ocenić, czy ktoś, kto zaznaczył „Nie” uważa, że polityka unijna UE to nie są wyłącznie koszty, czy nie chce jej realizacji.

Pytanie jest też manipulacyjne w tym sensie, że nie wiadomo, co miałoby wynikać z wyrażonej przez obywateli opinii. Referendalne pytanie powinno dawać rządzącym jasną przesłankę do podjęcia kroków np. zobowiązywać do wprowadzenia konkretnej legislacji. Tymczasem gdyby ewentualną odpowiedź negatywną na zadane przez prezydenta pytanie potraktować serio, jej konsekwencją powinno być wyjście z UE. Kraje UE nie mogą bowiem (przynajmniej formalnie) nie realizować polityk Unii, do której należą. Formalnie, bo z praktyką bywa różnie w różnych krajach i za różnych rządów.

Polityka klimatyczna Unii jest symbolicznym wrogiem Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji. Pod tym parasolem politycy tych formacji umieszczają różne rzeczy: zagospodarowywania tendencji antysystemowych (sprzeciw wobec „unijnych elit”) po krytykę konkretnych unijnych programów.

Ostatnie referendum w Polsce odbyło się jesienią 2023 roku wraz z wyborami parlamanetalnymi. Dotyczyło „wyprzedaży majątku państwowego”, podniesienia wieku emerytalnego, bariery na granicy z Białorusią oraz przyjęcia „nielegalnych migrantów”. Ówczesna opozycja (dziś koalicja rządząca) wzywała do jego bojkotu, uzsadaniając to przede wszystkim manipulacyjnym i tendencyjnym charakterem pytań.

Frekwencja wyniosła zaledwie 40,91 proc. i w związku z tym referendum nie było wiążące.

08:59 07-05-2026

Prawa autorskie: Collapsed rubble is pictured atop a building following an Israeli airstrike the previous day in the Haret Hreik neighbourhood of Beirut's southern suburbs on May 7, 2026. Israel on May 6 struck Beirut's southern suburbs in the first such attack in nearly a month, killing a senior Hezbollah commander from its elite Radwan force, a source close to the Iran-backed group told AFP. At least 11 others were killed in strikes across the country's south and east, Lebanon's health ministry said. (Photo by AFP) /Collapsed rubble is ...

Izrael atakuje Liban. AFP: Jeden z dowódców Hezbollahu nie żyje

To pierwszy atak od zawieszenia broni 16 kwietnia 2026. Celem Izraela był dowódca elitarnej jednostki Hezbollahu

Co się wydarzyło

Po raz pierwszy od zawarcia w ubiegłym miesiącu rozejmu z Hezbollahem Izrael przeprowadził w środę 6 maja 2026 nalot na Bejrut. Według władz izraelskich celem ataku był dowódca elitarnej jednostki Radwan działającej w Haret Hreik, południowych przedmieściach miasta, Malek Balut. Radwan skupia się na operacjach przygranicznych i infiltracji terytorium Izraela

Agencja AFP podała w czwartek, na podstawie informacji, ze źródeł bliskich Hezbollahowi, że Balut nie żyje.

Jaki jest kontekst

Rozejm w Libanie stanowił jeden z filarów szerszego zawieszenia napięć między USA a Iranem, przy czym wstrzymanie izraelskich nalotów w Libanie było jednym z kluczowych żądań Teheranu.

Ogłaszając 23 kwietnia trzytygodniowe przedłużenie rozejmu, prezydent USA Donald Trump powiedział, że oczekuje rychłego goszczenia Netanjahu i Aouna oraz widzi „dużą szansę” na zawarcie przez oba państwa porozumienia pokojowego jeszcze w tym roku.

Według libańskiego Ministerstwa Zdrowia od 2 marca w wojnie w Libanie zginęło ponad 2700 osób. A tylko w czasie obowiązywania zawieszenia broni w izraelskich atakach w Libanie zginęło według ONZ co najmniej 380 osób.

Izraelska armia twierdzi, że Hezbollah od 2 marca wystrzelił w kierunku Izraela setki rakiet i dronów. Izrael podał, że w południowym Libanie zginęło 17 izraelskich żołnierzy oraz dwóch cywilów na północy kraju.

Przeczytaj także:

06:28 07-05-2026

Prawa autorskie: Genya SAVILOV / AFPGenya SAVILOV / AFP

Na Łotwie rozbiły się dwa obce drony. Wleciały z Rosji

Dwa obce drony wleciały na Łotwę z Rosji i rozbiły się – podała w czwartek rano agencja Reutera, powołując się na siły zbrojne. Według publicznego nadawcy LSM jeden z dronów uderzył w skład ropy naftowej w mieście położonym 40 kilometrów granicy z Rosją.

Co się stało?

W łotewską przestrzeń powietrzną wleciało znad Rosji kilka dronów, z czego dwa się rozbiły.

Straż pożarna przekazała agencji LETA, że około godz. 3.30 rano czasu miejscowego (godz. 2.30 w Polsce) pojawiły się zgłoszenia o możliwym pożarze na terenie składu ropy w Rzeżycy. Gdy strażacy przybyli na miejsce, nie znaleźli płomieni, ale podjęto czynności w celu schłodzenia jednego ze zbiorników.

Służby ostrzegły mieszkańców kilku miejscowości o możliwym zagrożeniu w przestrzeni powietrznej, zalecając im pozostanie w domach i zamknięcie okien.

Według LETA mieszkańcy wschodniej części kraju otrzymywali już w ostatnich miesiącach podobne ostrzeżenia, prawdopodobnie związane z dronami biorącymi udział w wojnie rosyjsko-ukraińskiej, zbliżającymi się do łotewskiej przestrzeni powietrznej.

Łotewskie media podkreślają, że nie wiadomo jeszcze, do kogo należały maszyny.

Jaki jest kontekst?

W nocy z 9 na 10 września 2025 r., podczas kolejnego ataku Rosji wymierzonego w Ukrainę, na Polskę leciały 92 drony. Większość z nich została zestrzelona przez Ukrainę, jednak 19 dotarło za naszą granicę. Wtedy operacja ta miała prawdopodobnie przetestować obronę NATO. Do tego Moskwa liczyła, że nowy i antyunijny polski prezydent Karol Nawrocki złamie dyplomatyczną blokadę Rosji i zwróci się do Kremla o „wyjaśnienia”, co to były za drony. To się jednak nie stało.

Przeczytaj także:

Obecnie Rosja jest dużo słabsza i być może nie chodzi tu o testowanie obrony NATO w Łotwie, ale o desperackie próby powstrzymania ukraińskich ataków na rosyjskie obwody. Ponieważ Putinowi nie udało się załatwić rozejmu na defiladę 9 maja z pomocą Donalda Trumpa, może chodzić o skłonienie Europejczyków o powstrzymanie Ukraińców przed atakami.

7 maja Ukraina wznowiła ataki na Rosję po tym, jak Rosja nie uznała rozejmu zaproponowanego od 6 maja. Z oficjalnych rosyjskich komunikatów wynika, że alarmy dronowe i rakietowe władze ogłosiły także w północno-zachodnich krańcach imperium.

Ukraińskie ataki trwają od miesięcy i rosyjska obrona stara się nadlatujące drony zestrzeliwać albo zmieniać im kurs. W kwietniu drony, zidentyfikowane potem jako ukraińskie, spadły na terytorium Finlandii i Estonii. Rosja następnie domagała się do NATO użycia artykułu 5 i wspólnego ataku na Ukrainę – w odwecie za „atak na państwa NATO”. Europejska odpowiedź na te ataki brzmiała jednak: „winna jest Rosja. Gdyby nie jej atak na Ukrainę, do incydentów z dronami by nie doszło”.

Przeczytaj także:

AKTUALIZACJA: Minister obrony Łotwy Andris Spruds powiedział w wywiadzie dla telewizji LSM, że drony zostały najprawdopodobniej wystrzelone przez Ukrainę w kierunku celów w Rosji.