Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W niedzielę prezydent Karol Nawrocki ma podać pierwsze nazwiska osób powołanych do rady, która ma za zadanie przygotowanie projektu zmiany Konstytucji. Ale nic nie wskazuje na to, żeby w przewidywalnej przyszłości Nawrocki i PiS byli zdolni zmienić ustawę zasadniczą
Zapowiedział to rzecznik prezydenta, Rafał Leśkiewicz. Jak stwierdził, prace nad propozycjami zmian mają zakończyć się przed upływem prezydenckiej kadencji.
„To nie będą spotkania przy kawie i ciasteczkach, a konkretna, merytoryczna praca” – mówił Leśkiewicz. Jak zapowiedział, do zgromadzenia zaproszeni zostaną przedstawiciele klubów i kół poselskich, tak, by projekt ustawy zasadniczej mógł być wypracowany w ramach „pewnego konsensusu politycznego”. Jak dodawał, Pałac Prezydencki nie obawia się zderzenia ze sobą różnych wizji państwa.
„Właśnie o to chodzi, żeby się ścierały różne poglądy, różne opinie. Na początek burza mózgów, wypracowanie wspólnego projektu, który zostanie potem, oczywiście, formalnie procedowany przez polski parlament, zgodnie z zasadami. Referendum jeszcze jest potrzebne – to wszystko to są rzeczy, które są wpisane w ten kalendarz pracy” – mówił rzecznik. Do tej pory Karol Nawrocki powołał przy swoim urzędzie 14 różnych rad o charakterze pomocniczym i konsultacyjnym, a w najbliższych dniach, oprócz tej konstytucyjnej, powstać ma również Rada do spraw Polonii i Polaków za granicą.
Prezydent próbę zmiany konstytucji zapowiedział zaraz po zaprzysiężeniu:
„Przed nami, szanowny panie premierze, panie prezydencie, drodzy członkowie Zgromadzenia Narodowego. Także zadanie dla naszej przyszłości. Takie zadanie, które wymaga już teraz aktywności prezydenta Rzeczypospolitej i wszystkich stronnictw politycznych. Ja z uznaniem patrzę na twórców konstytucji z roku 1997, której jestem i będę strażnikiem konstytucji, która obowiązuje. Natomiast dzisiaj, drodzy państwo, po blisko 30 latach jesteśmy w zupełnie nowej sytuacji społecznej, sytuacji geopolitycznej. Przez te blisko 30 lat wydarzyło się tak wiele sporów kompetencyjnych” – mówił w orędziu przed Zgromadzeniem Narodowym.
W rozmowie z Kanałem Zero Nawrocki zaproponował między innymi przejście do systemu prezydenckiego, w którym to głowa państwa stoi na czele rządu i ma ostateczny głos w najważniejszych dla kraju sprawach. Jak stwierdził, nie upiera się przy tym, ale jego celem jest przeniesienie odpowiedzialności na jeden ośrodek władzy, by uniknąć paraliżu związanego z niezgodą pomiędzy rządem a prezydentem. „W toku kampanii wyborczej naród pokłada nadzieję w swoim prezydencie. Więc albo trzeba Polaków pozbawić prawa wyboru prezydenta i uznać, że mamy system kanclerski, albo zrobić system prezydencki” – mówił Nawrocki.
Zgodnie z art. 235 pkt 4. Konstytucji RP „Ustawę o zmianie Konstytucji uchwala Sejm większością co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz Senat bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów”.
Obecna opozycja jest bardzo daleka od takiej większości w Sejmie i nic nie wskazuje na to, żeby w przewidywalnej przyszłości się do niej zbliżyła.
Przeczytaj także: