Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Na pewno to rozwiązanie nie zyska akceptacji pana prezydenta. W tej chwili trwają rozmowy w kancelarii prezydenta i niedługo przedstawimy nasze rozwiązanie” – powiedział Polskiej Agencji Prasowej rzecznik kancelarii Karola Nawrockiego Rafał Leśkiewicz
Odniósł się w ten sposób do treści tak zwanej „ustawy wiatrakowej”, zbliżającej wiatraki do zabudowań na odległość 500 metrów, ale zawierającej również zapisy o zamrożeniu cen energii na czwarty kwartał roku. Rozwiązania te zostały włączone do treści projektu na ostatnią chwilę. Według niektórych komentatorów chodziło o wywarcie presji na przyszłego prezydenta, który w kampanii wyborczej wypowiadał się przeciwko liberalizacji zasad stawiania farm wiatrowych. Ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska argumentowała jednak, że rząd chciał jak najszybciej uchwalić obniżenie cen, z pominięciem procedowania osobnej ustawy.
Jak stwierdził Leśkiewicz, rząd w ten sposób stawia prezydenta „w niezręcznej sytuacji”, choć mrożenie cen wydaje się mu „rzeczą oczywistą”.
Może to oznaczać, że prezydent zawetuje pierwszy z aktów prawnych, które trafiły na jego biurko. Jednocześnie może użyć swojej inicjatywy ustawodawczej i zaproponować projekt ograniczający się do mrożenia cen energii. Nawrocki w kampanii obiecał obniżenie cen energii o 33 proc. w pierwsze sto dni swojego urzędowania. Według Leśkiewicza prezydent będzie dążył do realizacji tego przyrzeczenia. „Na pewno pan prezydent Karol Nawrocki przedstawi rozwiązanie, które pozwoli na zamrożenie cen prądu, a zobaczymy, jak zareaguje na to polski rząd” – stwierdził rzecznik Pałacu Prezydenckiego.
Obecne prawo zakłada, że turbiny wiatrowe mogą być stawiane w odległości 700 metrów od domostw.
Koalicja miała nadzieję, że ustawa liberalizująca prawo dotyczące stawiania turbin wiatrowych trafi do podpisu prezydenta Trzaskowskiego. Dlatego rządzący nie spieszyli się z jej uchwaleniem, choć pierwsza wersja nowych regulacji pojawiła się jeszcze przed sformowaniem rządu koalicyjnego. Przedstawiła ją grupa posłów większości, projekt został jednak skrytykowany przez organizacje ekologiczne jako zagrażający obszarom chronionym i szybko przepadł. Prace nad kolejnym projektem trwały ponad rok. W końcu parlament przegłosował ustawę zakładającą:
Przeczytaj także: