Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Premier Izraela zwolnił ministra obrony Joawa Galanta. Od miesięcy byli w konflikcie. Galant uważa, że armii nie powinno być już w Gazie, bo zagraża to zakładnikom
Netanjahu oświadczył, że stracił zaufanie do Galanta, a między premierem a ministrem obrony wystąpiły zbyt duże różnice co do sposobu prowadzenia operacji militarnych w Gazie.
Galanta na stanowisku zastąpi dotychczasowy minister spraw zagranicznych Izrael Kac.
„Będziemy pracować wspólnie, by nasz system bezpieczeństwa osiągnął zwycięstwo oraz osiągnął cele tej wojny: powrót wszystkich zakładników jako najważniejsza misja, zniszczenie Hamasu w Gazie, pokonanie Hezbollahu w Libanie i powstrzymanie irańskiej agresji oraz powrót mieszkańców północy i południa naszego kraju do ich domów” – napisał Kac w komunikacie mediach społecznościowych.
W Polsce Kac jest najbardziej pamiętany z eskalacji konfliktu dyplomatycznego między Polską a Izraelem w 2019 roku. Był wówczas ministrem spraw zagranicznych. Chętnie mówił wówczas ostro o polskim antysemityzmie i cytował słowa byłego premiera Icchaka Szamira o tym, że „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”.
Będzie to siódme ministerstwo, któremu szefować będzie Kac, większość z nich w rządach Benjamina Netanjahu. Kac, w przeciwieństwie do Galanta nie ma w swojej biografii kariery w armii.
Netanjahu i Galant od dawna byli w otwartym konflikcie na temat sposobu prowadzenia wojny. Tuż po decyzji Netanjahu pod jego rezydencją zebrało się około tysiąc protestujących przeciwko jego decyzji. Skandowali między innymi „zasługujemy na lepszych liderów”. 54- letni Samuel Miller powiedział brytyjskiemu „Guardianowi”: „My, protestujący, uważamy, że Galant jest jedyną normalną osobą w rządzie”.
Galant pełnił funkcję od grudnia 2022 roku. Był jedynym członkiem rządu, który otwarcie sprzeciwiał się forsowanej przez Netanjahu kontrowersyjnej reformie wymiaru sprawiedliwości. Galant i Netanjahu byli więc już w konflikcie, gdy rozpoczęła się inwazja na Gazę.
W październiku Galant wysłał list do Netanjahu i członków rządu. Pisał w nim, że wojna jest prowadzona bez kompasu, a jej cele muszą zostać uaktualnione. Jednym z głównych problemów Galanta było to, że jego zdaniem premier porzucił zakładników. Już po odejściu ze stanowiska Galant powiedział ich rodzinom, że Izrael nie ma już potrzeby pozostawać w Strefie Gazy, a tamtejsza obecność żołnierzy zagraża żyjącym wciąż zakładnikom.
Galant nie był jednak ani przeciwnikiem inwazji w Gazie, ani krytykiem tego, jak traktowani są żyjący w Gazie Palestyńczycy. Na samym początku wojny zarządził pełną blokadę Gazy i przekonywał, że „walczymy z ludzkimi zwierzętami”.
Przeczytaj także: