Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Misterny plan Koalicji Chętnych, by obnażyć prawdziwe zamysły Putina i skłonić prezydenta USA do nałożenia na Kreml dotkliwych sankcji spalił na panewce – pisze brytyjski „Guardian"
Europejscy liderzy – Friedrich Merz, Emmanuel Macron, Keith Starmer i Donald Tusk podczas swojej wizyty w Kijowie 10 maja nakłonili – tak się przynajmniej wydawało – prezydenta Donalda Trumpa do tego, by zgodził się na ich pomysł ultimatum wobec Putina w sprawie bezwarunkowego zawieszenia broni. W przypadku, gdyby rosyjski przywódca się nie ugiął, Unia i Stany Zjednoczone miały nałożyć na Rosję solidarnie kolejne dotkliwe pakiety sankcji.
Wytrawny gracz Putin zastosował jednak gambit – zażądał rozmów pokojowych w Stambule bez warunków wstępnych. I niespodziewanie 11 maja Trump ogłosił na Truth Social, że obie strony są równie winne temu, że wojna jeszcze trwa i Trump z Zełenskim powinni spotkać się w stolicy Turcji. Napisał nawet, że „zaczyna wątpić, czy Ukraina chce się dogadać".
Według dyplomatów cytowanych przez brytyjski dziennik, posunięcie prezydenta USA całkowicie storpedowało europejski plan – Zełenski bowiem nie miał innego wyjścia, jak zgodzić się na propozycję Putina i zadeklarować, że pojedzie do Stambułu. Trump zapowiada, że rozważa przerwanie swojej bliskowschodniej podróży, żeby dołączyć do obu przywódców. Problem w tym, że Kreml jeszcze nie potwierdził, czy do spotkania dojdzie.
W związku z zaistniałą sytuacją Wielka Brytania wstrzymała się z ogłoszeniem planowanych sankcji na Rosję. Unia Europejska pracuje nad swoim pakietem sankcji, zaś te przygotowane przez republikańskiego senatora Lindsaya Grahama jak na razie czekają wciąż na lepsze czasy.
Po pełnoskalowym ataku na Ukrainę w lutym 2022 roku Rosja oficjalnie zaanektowała cztery ukraińskie obwody: chersoński, zaporoski, ługański i doniecki (a wcześniej, w 2014 roku zajęła Krym) i nie zamierza oddawać swoich zdobyczy terytorialnych.
Donald Trump jeszcze przed objęciem prezydentury zapowiadał, że chce być tym światowym przywódcą, który zapewni pokój – przede wszystkim w interesie Stanów Zjednoczonych, ale z jego wypowiedzi i działań można wywnioskować, że chciałby przejść do historii tak zapamiętany. Były biznesmen podchodzi jednak do dyplomacji jak do transakcji handlowych – uważa, że silniejszy ma większe prawa niż słabszy (mówił Zełenskiemu w Białym Domu, że ten „nie ma kart w ręku) i chce skłonić Ukrainę do ustępstw terytorialnych i strategicznych (m.in. rezygnacja z wejścia do NATO).
Unia Europejska tymczasem stoi na stanowisku, że trzeba bronić suwerenności i nienaruszalności terytorialnej Ukrainy zagwarantowanej w prawie międzynarodowym, a Rosję Putina postrzegają jako państwo-drapieżcę, które nie zatrzyma się na Dnieprze w swoich imperialnych zamysłach.
Przeczytaj także: