Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Sekretarz wojny (dawniej: obrony) Stanów Zjednoczonych Pete Hegseth stwierdził, że amerykańsko-izraelska ofensywa na Iran nie jest operacją „zmiany reżimu”, ale władza w Teheranie mimo to się zmieniła.
„Szalone reżimy, takie jak irański, nie mogą trwać” – stwierdził podczas poniedziałkowej konferencji prasowej. Zaprzeczył w ten sposób słowom prezydenta Donalda Trumpa, który w jednej z wypowiedzi przyznał, że zmiana władzy w Iranie jest jednym z ceków Waszyngtonu.
„Reżim, który krzyczał »śmierć Ameryce«, »śmierć Izraelowi«, poniósł śmierć z rąk tej samej Ameryki” – stwierdził Hegseth, mimo że ośrodki władzy w Teheranie podtrzymują kontrolę nad terytorium Iranu i wciąż prowadzą wojnę. – „Misja operacji »Epicka Furia« jest laserowo skoncentrowana. Zniszczyć irańskie rakiety. Zniszczyć irańską produkcję pocisków. Zniszczyć ich marynarkę wojenną i infrastrukturę bezpieczeństwa, Tak, żeby nigdy nie mieli broni jądrowej” – mówił Hegseth. Przedstawiciel administracji Donalda Trumpa bronił sensowności uderzenia w Iran, zaprzeczając, by stojąca za nim logika była podobna do tej, która zdecydowała o atakach na Afganistan i Irak.
„Żadnych głupich zasad walki, żadnego plątania się w »budowanie narodu«, żadnych ćwiczeń z budowania demokracji, żadnych politycznie poprawnych wojen. Walczymy, by wygrać i nie marnujemy czasu ani życia” – mówił Hegseth. Zapytany o możliwy czas trwania irańskiego konfliktu odpowiedział, że długość operacji zależy decyzji Donalda Trumpa.
„Prezydent Trump ma pełną swobodę, aby mówić o tym, jak długo to może potrwać, czy to cztery tygodnie, dwa tygodnie, sześć tygodni. Może to nastąpić wcześniej. Może to nastąpić później” – mówił Hegseth. Wcześniej prezydent USA stwierdził, że konflikt może potrwać cztery tygodnie. W sobotę stacja CNN podawała, że Waszyngton nastawia się na zaledwie kilkudniowe działania skierowane przeciwko Iranowi.
Hezbollah próbuje odpowiedzieć na zabicie przez Izrael Alego Chameneiego
„Ogłaszamy zakaz działalności militarnej dla Hezbollahu i ograniczamy jego rolę w sferze politycznej” – ogłosił dziś premier Libanu Nawaf Salam. Ataki grupy na Izrael po rozpoczęciu izraelsko-amerykańskiej wojny w Iranie premier nazwał nielegalnymi. I nakazał grupie złożenie broni.
Wcześniej Hezbollah ogłosił, że jego ataki na Izrael to odpowiedź na zabicie Alego Chameneiego, a także próba „obrony Libanu i jego mieszkańców”.
Premier Salam ma na ten temat zupełnie inne zdanie. Zastrzega, że prawo do działań militarnych z terenu Libanu ma tylko libańska armia i potępia obecne uderzenia Hezbollahu na Izrael. Hezbollah wystrzelił dziś rakiety w stronę Izraela po raz pierwszy od zawieszenia broni z listopada 2024 roku. Izrael zapowiedział dużą ofensywę i ogłosił, że jednym z jego celów jest sekretarz generalny Hezbollahu Naim Kassem.
Konflikt między Izraelem a Hezbollahem zelżał w 2025 roku po konflikcie z jesieni 2024 roku i zabiciu poprzedniego, wieloletniego sekretarza generalnego Hassana Nasrallaha. Hezbollah wyszedł z tej rundy walk znacznie osłabiony. Libańska grupa jest ważnym sojusznikiem Iranu i częścią jego Osi Oporu – grupy organizacji sprzeciwiających się izraelsko-amerykańskiej dominacji na Bliskim Wschodzie.
Hezbollah to grupa szyicka, co zbliża ją ideologicznie do Republiki Islamskiej. Iran był od początku istnienia grupy jego najważniejszym sponsorem. Hezbollah zachowuje pewną niezależność operacyjną, ale jednocześnie od zawsze współpracuje blisko z Iranem i jest jego sojusznikiem. Jest też siłą polityczną – obecnie posiada 15 miejsc w 128-osobowym parlamencie.
W dzisiejszej sytuacji większość komentatorów zwraca jednak uwagę, że otwarte wciągnięcie Izraela w konflikt to dla Hezbollahu decyzja samobójcza.
Przeczytaj także:
Polskie MSZ przekazało, że nie ma dotąd sygnałów o rannych lub poszkodowanych obywatelach RP przebywających na Bliskim Wschodzie. Resort apeluje do Polaków w regionie, by rozważyli wyjazd i w miarę możliwości wybierali inne drogi transportu zamiast połączeń lotniczych.
Po ataku na Iran i odwecie Teheranu wielu turystów z Polski utknęło na lotniskach oraz w hotelach w krajach Bliskiego Wschodu i w Azji.
„W obecnej sytuacji najważniejsze jest zachowanie spokoju i dbanie o własne bezpieczeństwo” – napisał na platformie X Maciej Wewiór. Rzecznik MSZ ponowił apel: „nie jedź NA Bliski Wschód i nie planuj podróży PRZEZ ten region do czasu stabilizacji sytuacji”.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało, że Polacy, którzy utknęli na lotniskach, są kwaterowani w bezpiecznych miejscach. Przykładowo, jak donosi PAP, władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zadeklarowały opiekę nad wszystkimi turystami, którzy przebywali na lotnisku w Dubaju. Utrudnienia dotyczą także osób z przesiadkami w regionie, w tym wracających z innych państw Azji.
Rzecznik MSZ zachęcił przebywających w regionie do stałego kontaktu z liniami lotniczymi oraz biurami podróży. Paweł Wewiór podkreślił także, by bezwzględnie stosować się do zaleceń miejscowych służb i na bieżąco śledzić komunikaty publikowane przez polskie placówki dyplomatyczne.
Pomocna może być rejestracja w systemie Odyseusz, za pośrednictwem którego obywatele zgłaszają swoją obecność za granicą. Jak przekazały służby, w ostatnim czasie odnotowano wyraźny wzrost liczby takich zgłoszeń.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych uruchomiło dodatkową infolinię: +48 22 523 88 80, która od niedzieli od godz. 17 będzie stanowić wsparcie dla Polaków, którzy utknęli na Bliskim Wschodzie.
W poniedziałek rano Marcin Bosacki, wiceszef MSZ przekazał, że na Bliskim Wschodzie przebywa obecnie kilkanaście tysięcy Polaków.
Dodał, że jeśli chodzi o Zjednoczone Emiraty Arabskie, kraj, w którym obecnie przebywa najwięcej Polaków, zadeklarowały, że każdy, komu kończy się pobyt w hotelu, będzie mógł na koszt miejscowych władz tam zostać.
Bosacki pytany o sygnały od Polaków przebywających poza krajem, którzy próbują uzyskać pomoc od państwa i mają z tym problemy, wiceszef MSZ zapewnił, że konsulowie pracują non stop.
„Problemy wynikają z tego, że nagle tysiące osób próbują skontaktować się z konsulami. Ale chciałbym podkreślić, że oni wszyscy od soboty, wczesnych godzin porannych, do dziś bez przerwy pracowali” – powiedział.
W weekend decyzje o zamknięciu przestrzeni powietrznej w części państw Bliskiego Wschodu doprowadziły do poważnych zakłóceń w ruchu lotniczym. Odwoływano kolejne połączenia, a tysiące pasażerów utknęło na lotniskach m.in. w Dubaju, Abu Zabi i Dosze. Są też tacy, którzy utknęli w Tajlandii, ponieważ atak Izraela i USA na Iran doprowadził do problemów komunikacyjnych także na węzłach przesiadkowych. Linie lotnicze oraz biura podróży uruchomiły procedury awaryjne, a polskie MSZ zdecydowało o wzmocnieniu wsparcia konsularnego.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski poinformował w sobotę, że „pewna liczba naszych rodaków utknęła na lotniskach w tym regionie”. Jak zaznaczył, odpowiedzialność za pasażerów spoczywa na przewoźnikach, a polscy konsulowie pozostają z nimi w kontakcie lub starają się do nich dotrzeć.
Rzecznik polskiego MSZ Maciej Wewiór w niedzielę był dopytywany przez dziennikarzy, czy Polska wyśle samoloty wojskowe po swoich obywateli, którzy nie mają możliwości powrotu z regionu objętego konfliktem. Ze słów przedstawiciela resortu wynika, że taki scenariusz na razie jest wykluczony. „Tego nie uczynimy” – powiedział.
Dodał, że będzie to możliwe, kiedy skończą się działania wojenne i kiedy będzie to bezpieczne.
Co najmniej 555 osób zginęło dotąd w Iranie w wyniku ataków USA i Izraela na to państwo – poinformował w poniedziałek irański Czerwony Półksiężyc. Organizacja odnotowała w tym czasie naloty na 131 irańskich miast.
Przeczytaj także:
Czerwony Półksiężyc podał informację o 555 ofiarach izraelsko-amerykańskiego ataku na Iran, w konflikt włączył się Hezbollah, a irańskie władze nie chcą słyszeć o negocjacjach.
Prezydent USA Donald Trump zadeklarował wczoraj otwartość na rozmowy z tymczasowymi władzami Iranu, powołanymi po śmierci ajatollaha Chameneiego. Taką perspektywę stanowczo odrzucił sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu, Ali Laridżani. W mediach społecznościowych napisał, że wypowiedź Trumpa to jedynie „pobożne życzenia”, a swoją krytykę skierował głównie przeciwko premierowi Izraela Benjaminowi Netanjahu. Zasugerował, że wojna służy jedynie jego interesom. „To naprawdę smutne, że poświęca Pan amerykańskie zasoby i krew, by realizować bezprawne ekspansjonistyczne ambicje Netanjahu” – stwierdził Laridżani. Jak dodawał, Trump ma rację, spodziewając się amerykańskich ofiar w wojnie.
Według dowództwa amerykańskiej armii w czasie ofensywy trafionych zostało ponad tysiąc obiektów w Iranie. Z danych irańskiego Czerwonego Półksiężyca wynika, że liczba ofiar śmiertelnych w tym kraju sięgnęła 555 osób.
Libańska, radykalnie islamistyczna organizacja Hezbollah wystrzeliła rakiety w kierunku Izraela. Celem ataku miała być baza wojskowa niedaleko Hajfy. Ruch ten skrytykował prezydent Libanu Joseph Aoun. Jak przekazał w mediach społecznościowych, akt ten podkopuje „wszystkie wysiłków i inicjatywy podjęte przez państwo w celu utrzymania Libanu z dala od niebezpiecznych konfrontacji zbrojnych mających miejsce w regionie.” W reakcji Izrael ostrzeliwuje terytorium Libanu, a izraelskie ministerstwo obrony zaapelowała do ewakuacji 50 miejscowości, które mogą ucierpieć w wyniku operacji skierowanej przeciwko Hezbollahowi. Wybuchy słychać było jednak również w stołecznym Bejrucie, a libański resort zdrowia poinformował o 31 ofiarach ataku.
Kraje Bliskiego Wschodu informują o ostrzale irańskimi rakietami i dronami. W miastach Bahrajnu, Kataru i Zjednoczonych Emiratów Aranskich w poniedziałek rano słychać było głośne eksplozje. Iran zapewnia, że za cel obiera amerykańskie bazy w regionie. Lokalne agencje informacyjne podają jednak również wiadomości o zabitych i rannych wśród cywilów. Drony uderzyły również w rafinerię Ras Tanura należącej do saudyjskiego potentata naftowego Aramco. Przedsiębiorstwo ogłosiło, że zatrzymuje produkcję. Aramco jest współwłaścicielem rafinerii w Gdańsku. Irańskie drony miały się rozbić również w NATO-wskiej bazie na Cyprze, gdzie stacjonują samoloty brytyjskiego RAF-u. „Chociaż Republika Cypryjska nie była celem ataku, pragnę jasno powiedzieć: wspólnie, stanowczo i jednoznacznie popieramy państwa członkowskie w obliczu wszelkich zagrożeń” – stwierdziła szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
Zamknięta pozostaje znajdująca się pod irańską kontrolą cieśnina Ormuz. Tamtędy codziennie w świat wypływa 20 do 30 procent wszystkich światowych transportów ropy naftowej, pochodzących z krajów Zatoki Perskiej. Cieśnina nie była dostępna dla transportów ropy, a także katarskiego gazu, już w ciągu weekendu. Rynek reaguje na te wydarzenia dopiero po poniedziałkowym otwarciu giełd. Bez zaskoczenia – ceny surowca poszły do góry o 13 proc. Przed 10:00 dla dominującej na rynku ropy typu Brent ustabilizowały się one na poziomie około 79 dolarów za baryłkę. To kontynuacja serii podwyżek, które widać było również przed izraelsko-amerykańskim atakiem. Analitycy rynku paliw przewidują wzrost cen na stacjach paliw, który obserwować będziemy w kolejnych dniach.
Przeczytaj także:
Irańskie media początkowo informowały, że w izraelsko-amerykańskich atakach na Iran zginął Mahmud Ahmadineżad, były prezydent kraju. Otoczenie Ahmadineżada zdementowało tę informację
Początkowo irańskie medium ILNA informowało, że we wczorajszych atakach zginął były irański prezydent w latach 2005-2013 Mahmud Ahmadineżad. Po kontakcie z otoczeniem Ahmadineżada dziennikarz angielskojęzycznej redakcji Al Jazeery Ali Hashem zdementował tę informację.
Hashem przekazał wiadomość od osoby z otoczenia byłego prezydenta:
„Wczoraj budynek zespołu ochrony Ahmadineżada został trafiony, w wyniku czego zginęło trzech jego ochroniarzy. Sam jego dom, oddalony o co najmniej 100 metrów od tego budynku, nie ucierpiał”.
Był znany jako ultrakonserwatywny, islamski ideolog i zagorzały antysemita. Publicznie przeczył Holokaustowi i tuż po objęciu prezydentury wzywał do „wymazania Izraela z mapy”. Twierdził, że w Iranie nie ma homoseksualistów. Polityka gospodarcza za jego rządów doprowadziła do ogromnej inflacji w Iranie – najwyższe wskaźniki odnotowano w 2008, 2011 i 2013 – od 25 do 36 procent.
Przed objęciem urzędu prezydenta, Ahmadineżad przez dwa lata pełnił funkcję burmistrza Teheranu.
Siły Obronne Izraela (IDF) poinformowały, że w rozpoczętych w sobotę 28 lutego atakach na Iran zabitych zostało siedmiu wysokich rangą przedstawicieli islamskiego reżimu oraz co najmniej 40 dowódców islamskiej armii.
Zginął m.in. Ali Chamenei, Najwyższy Przywódca Islamskiej Republiki Iranu, Abdul Rahim Musawi, szef sztabu irańskiej armii, Aziz Nasirzadeh, irański minister obrony, Ali Szamchani, doradca Chameneiego ds. bezpieczeństwa oraz Mohammad Pakpur, głównodowodzący Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).
W związku ze śmiercią Chameneia w Iranie powołana została tymczasowa rada przywódcza. Do czasu wyboru nowego Najwyższego Przywódcy tymczasową władzę będzie sprawował prezydent Masud Pezeszkian, prezes Sądu Najwyższego Golamhosejn Mohseni Edżei oraz ajatollah Alireza Arafi z Rady Strażników.
W niedzielę rano amerykańskie dowództwo poinformowało, że w amerykańskich i izraelskich atakach na Iran zginęło trzech amerykańskich żołnierzy, a pięciu zostało poważnie rannych. Administracja prezydenta Donalda Trumpa utrzymuje, że powodem sobotnich ataków na Iran były dane wywiadowcze o rzekomo planowanych przez Iran atakach na amerykańskie cele wojskowe w regionie.
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie, która znajduje się TUTAJ
Przeczytaj także: