0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.plFot. Patryk Ogorzałe...

Dzień na żywo. Duda w Chinach. Prokurator Krajowy zaleca transkrypcję aktów małżeństw osób tej samej płci

Na żywo

Przełom w sprawie małżeństw osób tej samej płci. Prokurator Generalny uchylił zarządzenie wydane w czasach Ziobry, które uniemożliwiało transkrypcję aktu małżeństwa osób tej samej płci, zawartego za granicą.

Google News

15:43 01-06-2024

Przedwyborcza projekcja: w Europarlamencie turbulencje na prawicy, umiarkowana większość

Europejska Partia Ludowa największym ugrupowaniem, chaos na prawicy. Taką projekcję podziału mandatów w Parlamencie Europejskim opisuje portal Europe Elects.

Analitycy Europe Elects przedstawili przypuszczalny rozkład mandatów na podstawie krajowych sondaży. Wynika z nich, że:

  • Europejska Partia Ludowa (EPP), do której należy Koalicja Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe, zgarnie 183 mandaty,
  • Socjaliści i Demokraci (S&D), do której należy polska Lewica, może liczyć na 138 mandatów,
  • Liberałowie z Renew Europe (RE), do których chce przyłączyć się Polska 2050, wywalczą 86 mandatów,
  • Konserwatyści z Europejskich Konserwatystów (ECR) z posłami PiS w składzie wprowadzą do parlamentu 75 deputowanych,
  • Frakcja Tożsamości i Demokracji (ID), do której należy Konfederacja, zgarnie 68 mandatów
  • Zieloni mogą liczyć na 56 mandatów,
  • Partia Europejskiej Lewicy wprowadzi do Brukseli i Strassburga 39 członków i członkiń.

Wiele wskazuje więc na to, że w kolejnej kadencji Europarlamentu rządzić może koalicja EPP, S&D oraz RE. Zsumowana liczba mandatów tych ugrupowań daje większość 404 z 720 miejsc w Zgromadzeniu. Na uwagę zasługuje ostatni skok sondażowy skrajnej prawicy z ID przy jednoczesnym spadku notowań bardziej mainstreamowo nastawionej frakcji ECR. Jeszcze kwietniowe sondaże wskazywały na zaledwie 46 mandatów dla ID przy 86 dla ECR.

13:05 01-06-2024

Spięcie na debacie przedwyborczej. Posłanka wyszła ze studia

Radio Lublin w sobotni poranek zorganizowało debatę lokalnych kandydatów do Parlamentu Europejskiego. Wziął w niej udział między innymi członek Komitetu Wyborczego Polexit – zgodnie z nazwą postulującego wyjście Polski z Unii Europejskiej lub głębokie zmiany w organizacji. „Przedstawiciele partii, które wprowadziły nas do tego szamba, pod tytułem Unia Europejska, mówią: dajcie nam władzę, a my to wszystko naprawimy, czyli to, co zepsuli, teraz naprawią. To absurd” – mówił Leszek Samborski z KW Polexit.

Ostro zareagowała na te słowa posłanka Koalicji Obywatelskiej Marta Wcisło, krytykując również łagodne podejście prowadzących wobec słów Samborskiego.

„Nie będę tolerować nazywania Unii Europejskiej szambem. Powinniście reagować” – stwierdziła Wcisło, po czym wyszła z radiowego studia.

12:35 01-06-2024

Prawa autorskie: Fot. Grzegorz Dabrowski / Agencja Wyborcza.plFot. Grzegorz Dabrow...

Niezadowolenie w pasie przygranicznym. Samorządowcy z powiatu hajnowskiego piszą do Tuska

O „głębokim zaniepokojeniu” czytamy w liście, który do premiera wystosowali lokalni politycy z miejscowości, które mogą zostać objęte czasowym zakazem przebywania.

Samorządowcy z gmin przyległych do granicy polsko-białoruskiej wspólnie wystąpili z apelem o przemyślenie rządowego pomysłu tak zwanej „strefy buforowej”. Według projektu rozporządzenia resortu spraw wewnętrznych w niektórych z miejscowości będzie obowiązywał czasowy zakaz przebywania osób niezameldowanych. To może oznaczać katastrofę dla lokalnych przedsiębiorców – piszą sygnatariusze odezwy.

„Puszcza Białowieska, Białowieski Park Narodowy oraz cały region Puszczy Białowieskiej jest magnesem przyciągającym turystów, to właśnie z turystyki utrzymują się mieszkańcy regionu! Objęcie zakazem wstępu części kompleksu leśnego to jednocześnie odcięcie od źródła utrzymania hotelarzy, właścicieli agroturystyk, restauracji, producentów produktów lokalnych, przewodników i innych osób utrzymujących się z turystyki” – czytamy w liście podpisanym między innymi przez burmistrza Hajnówki, starostę hajnowskiego i wójtów gmin powiatu hajnowskiego.

Kolejne takie zamknięcie

„Tylko my – mieszkańcy Powiatu Hajnowskiego wiemy, że wprowadzenie zakazu przebywania w strefie przygranicznej, oznacza koniec sezonu turystycznego. Mieliśmy okazję przekonać się o tym dwa lata temu, do tej pory odczuwamy skutki tamtych decyzji, nadal odbudowujemy Markę Puszczy Białowieskiej i kiedy zaczynamy widzieć efekty naszej pracy, ponownie zostajemy »zamknięci«” – piszą dalej autorzy listu.

Przedstawiciele lokalnych władz protestują też przeciwko pominięciu ich przy podejmowaniu decyzji w sprawie przygranicznych terenów. Mimo to podkreślają, że popierają możliwość wyznaczenia wąskiego, 200-metrowego pasa buforowego zaraz przy granicy, który na terenach leśnych mógłby być szerszy.

Przed południem na pytanie o utratę wpływów przez lokalnych przedsiębiorców odpowiadał minister obrony i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak stwierdził, straty mogą zostać zrekompensowane dzięki pieniądzom, które na przygranicznym terenie zostawią między innymi żołnierze i funkcjonariusze służb państwowych.

Zakaz wstępu daleko w głąb kraju?

Z mapy opublikowanej przez naukowca i mieszkańca Podlasia prof. Michała Żmihorskiego wynika, że strefa zakazu wstępu może sięgać nawet 7 kilometrów w głąb kraju.

Na profilu Monitora Dubickiego na Facebooku, prowadzonego przez jednego z mieszkańców Dubicz Cerkiewnych w powiecie hajnowskim można przeczytać: „Po pierwsze premier Tusk ostentacyjnie zignorował nasze władze lokalne. Wójt ani nikt inny z gminy nie został poinformowany o wizycie Tuska, ani na nią zaproszony. Cywilne, demokratycznie wybrane władze lokalne potraktowano, jak to się mówi, per noga. Nie odbyło się żadne kurtuazyjne spotkanie z mieszkańcami, nie uściśnięto dłoni, nie zapewniono nas, że o naszym problemach też rząd pamięta. Nikt nie zechciał wysłuchać tego, co my jako gospodarze naszego regionu mamy do powiedzenia”.

10:52 01-06-2024

Rusza rządowy program refundacji in vitro

Procedura in vitro będzie dofinansowywana z państwowych środków do 2028 roku. Tak przewiduje uchwalona pod koniec 2023 roku ustawa. Rocznie na wsparcie dla osób zmagających się z problemem niepłodności rząd przeznaczy 2,5 mld złotych. O refundacje mogą ubiegać się kobiety do 45 i mężczyźni do 55 roku życia.

Procedura będzie finansowana również w przypadku osób objętych leczeniem onkologicznym i będzie służył zabezpieczeniu płodności osób zmagających się z chorobą nowotworową.

– Naszym głównym celem jest równy dostęp do metody in vitro dla par borykających się z niepłodnością. Dzisiaj przywracamy nadzieję, dajemy realną szansę tym wszystkim kobietom i mężczyznom, którzy chcą zostać rodzicami. Rządowy program in vitro obejmuje również onkopłodność, czyli zabezpieczenie materiału rozrodczego, tych osób, które w przyszłości będą chciały mieć dzieci, ale wpierw muszą poddać się terapii onkologicznej, która może pozbawiłaby ich szansy na własne dziecko – mówiła szefowa resortu zdrowia Izabela Leszczyna.

Program obejmuje sfinansowanie sześciu procedur wspomaganego rozrodu – w tym do czterech cykli zapłodnienia własnymi komórkami rozrodczymi lub dawstwem nasienia, do dwóch cykli zapłodnienia z oocytami od dawczyń – z możliwością zapłodnienia sześciu komórek rozrodczych w ramach jednego cyklu i do sześciu cykli z dawstwem nasienia.

Szczegóły programu można sprawdzić na stronie Ministerstwa Zdrowia.

09:38 01-06-2024

Prawa autorskie: Fot. Anna Lewanska / Agencja Wyborcza.plFot. Anna Lewanska /...

Weto dla języka śląskiego to jednak nie koniec? Nowacka: ma być plan B dla godki

Rząd chce wspierać organizacje dbające o popularyzację języka śląskiego mimo prezydenckiego weta wobec uznania godki za język regionalny.

Ślůnsko godka mimo sprzeciwu prezydenta doczeka się wsparcia – obiecała ministra edukacji Barbara Nowacka. „Pracujemy nad rozwiązaniem, które wsparłoby w sytuacji zawetowania ustawy o języku śląskim zajmujące się nim organizacje i instytucje kultury” – mówiła w Tychach polityczka. Jednocześnie skrytykowała działanie Andrzeja Dudy, który swoim wetem miał według niej odwrócić się od Śląska. – „Kilka dni temu pokazał, że na pewno nie jest prezydentem tutaj, na Śląsku. Uznał, że może pogardzić dążeniami, marzeniami, planami i tożsamością blisko pół miliona obywatelek i obywateli, którzy w spisie zadeklarowali, że język śląski jest albo jedynym, albo wiodącym, używanym w domu językiem, którym się posługują.”

Na wsparcie dla organizacji kultywujących śląską tożsamość mogłyby być przeznaczone środki z rezerwy budżetowej. Nowacka nie chciała jednak podać szczegółów tego planu – wyraziła jedynie nadzieję, że niedługo będzie w stanie powiedzieć więcej o rządowych planach.

Duda stwierdził, że godka nie może być uznawana za język, a jedynie za etnolekt, zrównując ją tym samym z lokalnymi gwarami języka polskiego. Uzasadniając weto podkreślił, że uznanie śląskiego za język regionalny może sprzyjać ruchom separatystycznym.

„Prezydent we wniosku zwrócił uwagę, że dążenie do nadania etnolektowi śląskiemu statusu języka regionalnego nie jest zjawiskiem nowym. Na przestrzeni ostatnich lat można było bowiem zaobserwować natężenie działań zmierzających do zmiany statusu mowy mieszkańców Górnego Śląska i uznania jej za odrębny od polszczyzny język regionalny, jak również do podkreślenia autonomii tego regionu” – czytamy w oświadczeniu kancelarii prezydenta.