Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Arakczi rozmawiał w Petersburgu z Putinem. Iran przyjął strategię szukania sojuszników do rozwiązywania różnych problemów w relacjach z USA. Moskwa, choć jest jednym z elementów tej układanki, stara się pokazać jako kluczowy rozgrywający.
Putin przyjął w Petersburgu szefa irańskiej dyplomacji Abbasa Arakczi. „Federacja Rosyjska zamierza kontynuować strategiczne stosunki z Iranem”. „Naród irański walczy odważnie i bohatersko o swoją suwerenność” – oświadczył Putin. „Dla nas stosunki irańsko-rosyjskie stanowią strategiczne partnerstwo na najwyższym szczeblu. Kontynuujemy tę drogę” – odpowiedział Arakczi. Podziękował także Putinowi i Rosji za wsparcie dla Republiki Islamskiej.
Na tych kurtuazyjnych deklaracjach skończyła się część publiczna spotkania. Trwało ono dwie godziny.
Wcześniej irański ambasador w Rosji, Kazem Dżalali, napisał na X, że Arakczi spotka się z Putinem „w ramach kontynuacji dyplomatycznego dżihadu mającego na celu ochronę interesów kraju, w obliczu zagrożeń zewnętrznych”. „Iran i Rosja stanowią zjednoczony front w kampanii totalitarnych sił świata przeciwko niezależnym i dążącym do sprawiedliwości krajom, a także krajom, które dążą do świata wolnego od jednostronności i dominacji Zachodu” – napisał Dżalali.
Minister Arakczi przyleciał do Petersburga na spotkanie z Putinem po rozmowach w Pakistanie i Omanie. Moskwa jest więc kolejny elementem irańskiej układanki po tym, jak rozmowy pokojowe USA—Iran utknęły. Prezydent USA Donald Trump, który przed tygodniem przedłużył rozejm, odwołał w sobotę 25 kwietnia swoich wysłanników do Pakistanu – zięcia Kushnera i partnera biznesowego Witkoffa.
„Przeprowadziliśmy owocne konsultacje z naszymi przyjaciółmi w Pakistanie. Przeanalizowaliśmy poprzednie spotkania i omówiliśmy kierunek oraz warunki, na jakich negocjacje mogłyby być kontynuowane” – powiedział Arakczi po przylocie do Rosji. Równie zadowolony jest z rozmów w Omanie. „Teheran i Maskat mają wiele wspólnych poglądów, a strony zgodziły się kontynuować dialog na szczeblu eksperckim”.
Tymczasem Trump ogłosił, że czeka na telefon po rozmowach z pośrednikami: „Jeśli chcą rozmawiać, mogą przyjść do nas albo zadzwonić. Wiecie, jest telefon. Mamy dobre, bezpieczne linie”. „Oni wiedzą, co musi zawierać umowa. To bardzo proste: nie mogą posiadać broni jądrowej; w przeciwnym razie nie ma powodu, żeby się spotykać”.
Agencja Axios poinformowała w niedzielę, że Iran złożył Stanom Zjednoczonym za pośrednictwem pakistańskich mediatorów nową propozycję ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz i zakończenia wojny. Negocjacje nuklearne miałyby być przełożone na późniejszy etap.
Przeczytaj także:
Zapytana o nowe irańskie propozycje, rzeczniczka Białego Domu Olivia Wales odpowiedziała: „Są to delikatne dyskusje dyplomatyczne i Stany Zjednoczone nie będą negocjować za pośrednictwem prasy".
Moskwa od samego początku ataku USA i Izraela na Iran 28 lutego oferuje swoje usługi mediacyjne. Do tej pory Iran ani USA z nich publicznie nie korzystały. Szef rosyjskiej dyplomacji Ławrow obdzwaniał państwa Zatoki Perskiej, ale nie wyglądało na to, by pomoc Rosji była komukolwiek potrzebna. To Ukraina — ze swoją wiedzą, jak efektywnie bronić się przed dronami, okazała się ważniejszym partnerem do rozmów. A rolę mediatora skutecznie przejął Pakistan. Zwłaszcza że Rosja była do wybuchu wojny żarliwym sojusznikiem Iranu, ale w momencie próby nie udzieliła mu wsparcia. Wytłumaczyła się, że „Teheran o to nie prosił”.
Jednocześnie Moskwa wyrażała zainteresowanie irańskim wzbogaconym uranem i proponowała tu pośrednictwo. Przede wszystkim jednak Moskwa dzieliła się informacjami wywiadowczymi z Iranem. W zeszłym miesiącu europejskie agencje wywiadowcze ostrzegły, że Moskwa może być gotowa dostarczyć Teheranowi zaawansowaną technologię dronów.
Przeczytaj także:
Rosja nadaje wizycie Arakcziego u Putina ogromne znaczenie. Ma to być dowód na to, że należy ona do pierwszej ligi rozgrywający na świecie i że nadal jest ważnym graczem na Bliskim Wschodzie.
Trzeba pamiętać, że Moskwa sama jest w potrzasku. Tak jak Trump.
Wojna w Iranie doprowadziła bowiem do zablokowania rozmów w sprawie Ukrainy. W nich to USA były mediatorem, ale Witkoff z Kushnerem skierowani zostali na odcinek irański. Tymczasem Kreml powtarza, że nie może negocjować z Ukraińcami bez udziału Amerykanów. Nieustająco oczekuje Witkoffa i Kushnera na Kremlu. A na razie prowadzi swoją „wojskową operację specjalną”.
Na froncie tym Putin nie ma jednak sukcesów, a ukraińskie ataki w głębi Rosji są coraz bardziej dotkliwe. W weekend drony z Ukrainy dotarły na Ural – do Swierdłowska i Czelabińska. W nocy z 26 na 27 kwietnia dotkliwie został ostrzelany Sewastopol na Krymie. Rosja nie za bardzo może przekonywać Amerykanów, że „czas pracuje na jej korzyść”. A w taki sposób próbowała naciskać na Trumpa, by zmusił Ukrainę do kapitulacji.
Wojna w Iranie poprawiła co prawda sytuację budżetową Rosji, ale nie na tyle, by Putin wyszedł spod kreski. Deficyt rośnie, katastrofalnie wygląda sytuacja budżetów regionalnych (co 27 kwietnia przyznał minister finansów Siłuanow). Rosja teoretycznie mogłaby pomóc Trumpowi złagodzić światowy szok naftowy po blokadzie Cieśniny Ormuz. Tyle że przeszkadzają w tym Ukraińcy, którzy od początku marca precyzyjnie ostrzeliwują porty naftowe Rosji nad Bałtykiem i Morzem Czarnym. I jasno deklarują, że nie mają zamiaru przestać.
Przeczytaj także:
Partner Putina do podziału świata Donald Trump w niedzielę – zapewne by pokazać, że prowadzi intensywne rokowania – ogłosił, że jest w kontakcie z Putinem. Nie podał co prawda daty rozmowy: „Nie chcę tego ujawniać, ale rozmawiałem z nim” – powiedział w wywiadzie dla Fox News. Przy okazji dodał, że utrzymuje kontakty z Wołodymyrem Zełenskim w ramach prób rozwiązania konfliktu na Ukrainie.
Moskwa jednak te rewelacja zdementowała. Gdy Arakczi był już w Petersburgu, rzecznik Putina ogłosił, że o wszystkich kontaktach z Trumpem Moskwa informuje. Nic nowego nie było od zimy.
„Mamy nadzieję, że z czasem aktywność – w sensie działań dyplomatycznych na kierunku ukraińskim – będzie się zwiększać” – ogłosił następnie Pieskow.
Przeczytaj także:
Najpierw porozumienie dotyczące cieśniny Ormuz, dopiero potem rozmowy o programie atomowym – taką ofertę za pośrednictwem Pakistanu wysłał Amerykanom Teheran. Szanse na porozumienie są niewielkie
Nowa propozycja Iranu koncentruje się na jak najszybszym rozwiązaniu kryzysu wokół cieśniny Ormuz i zniesieniu amerykańskiej blokady irańskich portów. Jak podaje portal Axios, irańskie władze są podzielone w sprawie ustępstw dotyczących programu atomowego. W związku z tym chcą przekonać Amerykanów do odblokowania ruchu morskiego przez cieśninę oraz długotrwałego zawieszenia broni lub zakończenia konfliktu, a dopiero potem usiąść do negocjacji w sprawie irańskich ambicji nuklearnych. W tej kwestii USA mają zero-jedynkowe podejście: domagają się, by Iran zawiesił na 10 lat program wzbogacania uranu, a już wzbogacony uran został wywieziony z kraju.
Szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi w niedzielę przyleciał do Islamabadu na kolejną rundę negocjacji. Nie było jednak z kim rozmawiać, bo Donald Trump w ostatniej chwili odwołał wyjazd amerykańskiej delegacji ze Steve'em Witkoffem i swoim zięciem Jaredem Kushnerem na czele. Aragczi komentował, że USA niepoważnie traktują dyplomację. Trump w wywiadzie dla Fox News stwierdził w swoim stylu: „Mamy wszystkie karty, oni nie mają żadnych”. „Mogą do nas zadzwonić, kiedy chcą, ale wy nie będziecie więcej tam latać po 18 godzin, żeby siedzieć i rozmawiać o niczym” – mówił Trump. Aragczi spotkał się więc tylko z premierem Pakistanu Shehbazem Sharifem.
Wszystko wskazuje na to, że USA odrzucą nową ofertę Iranu. Odblokowanie cieśniny Ormuz zdjęłoby z Irańczyków presję niezbędną do negocjacji dotyczących programu atomowego.
„To są poufne rozmowy dyplomatyczne, a Stany Zjednoczone nie prowadzą negocjacji za pośrednictwem prasy. Jak powiedział prezydent, USA trzymają karty w ręku i zawrą tylko takie porozumienie, które przede wszystkim uwzględnia dobro Amerykanów. Nigdy nie zgodzimy się, by Iran miał broń nuklearną” – przekazała portalowi Axios przedstawicielka Białego Domu Olivia Wales.
We wtorek 21 kwietnia Donald Trump po raz kolejny przedłużył rozejm z Iranem, mimo wcześniejszych zapowiedzi, że nie zamierza tego robić. Decyzja zapadła m.in. pod wpływem nacisków ze strony Pakistanu, który pośredniczy w rozmowach.
USA oczekują przede wszystkim daleko idących ustępstw ze strony Iranu: ograniczenia lub rezygnacji z programu nuklearnego, zmniejszenia wpływów w regionie oraz deeskalacji działań militarnych.
Iran z kolei nie chce zgodzić się na warunki, które wyglądałyby jak kapitulacja. I oskarża USA o to, że to ich nadmierne żądania doprowadziły do fiaska pierwszej rundy negocjacji.
Z Islamabadu Aragczi poleciał prosto do Sankt Petersburga na spotkanie z prezydentem Władimirem Putinem. Jak podają rosyjskie media państwowe Putin miał przekazać Aragcziemu, że Rosja zrobi wszystko, co w jej mocy, aby pomóc w zapewnieniu pokoju na Bliskim Wschodzie.
Przeczytaj także:
W nocy Rosjanie znów zaatakowali ukraińską infrastrukturę cywilną, trafiając m.in. w samo centrum Odessy. Liczba rannych wzrosła do 14 osób
W nocy z niedzieli na poniedziałek (26/27 kwietnia) pod szczególnym ostrzałem rosyjskiej armii znalazała się Odessa. Jak poinformował na Telegramie Serhij Łysak, szef lokalnej administracji wojskowej, najwięcej zniszczeń odnotowano w centrum miasta. Celem ataków była infrastruktura cywilna, w tym budynki mieszkalne, pojazdy, hotele i lokale usługowe. Pięciu rannych trafiło do szpitala. W sumie, ostatniej nocy obrażenia odniosło co najmniej 14 osób. Większość z nich – od odłamków. „To była niezwykle trudna noc” – stwierdził Łysak.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że w ciągu ostatniego tygodnia Rosja wystrzeliła w kierunku Ukrainy:
Zełenski dodał, że ukraiński system obrony potwietrznej wykazuje bardzo wysoki wskaźnik skuteczności w przechwytywaniu dronów – ponad 90 proc. "Musimy kontynuować działania, aby zapewnić dalszy wzrost tego wskaźnika, nie tylko w odniesieniu do dronów, ale także do zagrożeń balistycznych. Każda dodatkowa dostawa pocisków obrony powietrznej oznacza uratowane życie oraz lepszą ochronę naszych miast i infrastruktury krytycznej” – przekazał prezydent Ukrainy na portalu X.
Im więcej udanych ataków dronowych Ukrainy na Rosję, tym więcej brutalnych odpowiedzi na infrastrukutrę cywilną ze strony Kremla.
Noc wcześniej Ukraińcy skutecznie uderzyli w zakłady chemiczne należące do największego producenta nawozów fosforowych na świecie. Obiekt znajduje się w obwodzie wołogodzkim na zachodzie Rosji. Drony uszkodziły rurociąg transportujący kwas siarkowy.
Na początku kwietnia Ukraińcy przeprowadzili udany atak na fabrykę Strela, należącą do głównego rosyjskiego przedsiębiorstwa produkującego komponenty do pocisków.
W tym samym czasie za pomocą drona Ukrainie udało się zatrzymać czwartą największą rafinerię ropy naftowej w Rosji – Niżegorodnieftieorgsintez – która doznała tak znacznych uszkodzeń, że musiała zostać czasowo zamknięta.
Wcześniej, 21 marca, ukraińskie drony zatrzymały pracę rafinerii Rosnieftu w Saratowie z powodu uszkodzenia jej jedynej jednostki przetwórczej, a potem 26 marca zamknięto również rafinerię Kiriszinefteorgsintez (Kinef) w obwodzie leningradzkim.
Przeczytaj także:
Polska wykorzysta ukraińskie know-how, żeby bronić swojego nieba – ogłosił premier Donald Tusk podczas konferencji w Rzeszowie
W Rzeszowie trwa konferencja Road to URC „Security and Defense Dimension”. Spotkanie poświęcone kwestiom bezpieczeństwa, przemysłu zbrojeniowego i energetyki ma być jednocześnie rozbiegiem przed największym na świecie forum w sprawie powojennej odbudowy Ukrainy, które odbędzie się w czerwcu w Gdańsku.
„Ta idea, aby cały wolny świat zjednoczył się nie tylko wokół pomocy dla Ukrainy w jej walce obronnej z Rosją, ale żeby zjednoczył się także na rzecz przyszłych planów i realizacji odbudowy Ukrainy po wojnie. Głęboko w to wierzymy, że ta wojna nie przyniesie oczekiwanych rezultatów agresorowi, że Ukraina utrzyma swoją niepodległość, integralność terytorialną, ale wtedy będzie właśnie potrzebna ta wspólna wielka akcja na rzecz odbudowy Ukrainy niszczonej bezwzględnie przez rosyjskiego agresora” – mówił 27 kwietnia podczas konferencji w Rzeszowie premier Donald Tusk.
Szef polskiego rządu dodał, że wojna w Ukrainie, dowodzi nie tylko determinacji Kijowa do obrony własnego terytorium, ale pokazuje też, na czym może polegać międzynarodowa współpraca. „Narody wolnego świata, w tym narody europejskie, są w stanie zaangażować się finansowo, jeśli chodzi o ludzi, o działania praktyczne, planowanie przyszłości na rzecz obrony i wsparcia Ukrainy. I to jest coś bezprecedensowego” – mówił Donald Tusk.
Poza podziękowaniami i deklaracjami polsko-ukraińskiej współpracy padły też konkrety. Premier Donald Tusk ogłosił, że plan polski budowy armady dronowej będzie wspierany przez Ukrainę.
„Dla mnie jest bardzo ważne, aby te tragiczne, równocześnie imponujące doświadczenia Ukrainy w konfrontacji z Rosją stały się także częścią polskiego know-how, jak bronić polskiego nieba” – mówił szef rządu.
„Dzisiaj zaczynamy ten wielki projekt armady dronów. Polska musi mieć swoją nowoczesną armadę dronową, tak abyśmy mogli nie tylko dzisiaj pomagać Ukrainie, ale żebyśmy z pełnym przekonaniem mogli powiedzieć Polkom i Polakom, że jesteśmy bezpieczni” – dodał szef rządu.
Głos zabrała też premier Ukrainy Julia Swyrydenko. „Ukraina była krajem, który otrzymywał pomoc od pierwszych dni inwazji, a teraz sama jest w stanie zapewnić najnownocześniejsze rozwiązania w zakresie obronności. Jesteśmy w stanie niszczyć czołgi, niszczyć drogie systemy, drony, to nasza rzeczywistość” – mówiła Swyrydenko. Dodała, że wiele z systemów, których używa ukraińska armia nie przyjeżdża z Zachodu, tylko jest produkowana w kraju.
Odnosząc się do planu wspólnego zbudowania polskiej floty dronowej, premier Ukrainy stwierdziła, że to nie tylko sprawa bezpieczeństwa, ale też nowe możliwości dla polskich i ukraińskich firm.
„Jeszcze raz dziękuję za organizację tej konferencji, za przyjęcie nas i ugoszczenie. Chciałabym wyrazić naszą wdzięczność dla wszystkich Polek i Polaków. I zachęcam do skorzystania z możliwości, które też współtworzy Ukraina w zakresie obronności i bezpieczeństwa” – mówiła Swyrydenko.
Piąta edycja Ukraine Recovery Conference zaplanowana jest na 25–26 czerwca 2026 r. w Gdańsku. Ma zgromadzić około 2 tys. uczestników z ponad 40 krajów, w tym szefów rządów i liderów instytucji finansowych. Głównym celem wydarzenia jest prezentacja polskiego potencjału technologicznego i nawiązanie relacji biznesowych kluczowych dla obronności oraz przyszłej odbudowy państwa ukraińskiego.
Prezydent Karol Nawrocki uhonorował działalność charytatywną zmarłego posła Lewicy. Wniosek w tej sprawie złożyły organizacje ochrony zwierząt
„Postanowieniem z dnia 27 kwietnia 2026 r. prezydent Karol Nawrocki odznaczył pośmiertnie tragicznie zmarłego posła na Sejm Łukasza Karola Litewkę Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski” – przekazał na portalu X rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.
To odpowiedź na wniosek 26 organizacji zajmujących się ochroną zwierząt, który w Kancelarii Prezydenta złożyła mecenas Katarzyna Topczewska. Organizacje domagały się, aby uhonorować działalność charytatywną posła Litewki. Przypominały, jak przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku Litewka poświęcił swoją kampanię psom ze schroniska w Sosnowcu – zachęcając mieszkańców do ich adopcji. Litewka był też zaangażowany w likwidację niehumanitarnego transportu konnego na trasie do Morskiego Oka, zakaz trzymania psów na łańcuchach czy wprowadzenie obowiązkowego chipowania zwierząt.
„Jesteśmy przekonani, że pośmiertne odznaczenie Pana Posła Łukasza Litewki Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski byłoby gestem głęboko słusznym i potrzebnym – nie tylko jako akt sprawiedliwości wobec człowieka, który na to zasłużył, ale jako wyraźny sygnał dla całego społeczeństwa, że Polska dostrzega i honoruje tych, którzy służą najsłabszym: chorym dzieciom, opuszczonym seniorom i zwierzętom, które na ludzką łaskę czekają cicho w cierpieniu” – apelowały organizacje społeczne.
Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski to wysokie odznaczenie państwowe za wybitne osiągnięcia w służbie państwu i społeczeństwu – w tym w nauce, kulturze, sztuce, gospodarce czy działalności charytatywnej.
Łukasz Litewka zginął tragicznie 23 kwietnia w wypadku drogowym pomiędzy Sosnowcem a Dąbrową Górniczą. Poseł Lewicy jechał rowerem, gdy czołowo uderzył w niego jadący z naprzeciwka 57-letni kierowca pojazdu Mitsubishi Colt. W sobotę 25 kwietnia Sąd Rejnowy w Dąbrowie Górniczej zdecydował o zastosowaniu tymczasowego aresztowania wobec mężczyzny, podejrzanego o spowodowanie wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Sąd zastrzegł, że mężczyzna będzie mógł opuścić areszt, jeżeli w terminie 14 dni wpłaci poręczenie majątkowe w wysokości 40 tys. zł. W poniedziałek 27 kwietnia Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu zaskarżyła decyzję sądu dotyczącą poręczenia. „Jedynie bezwzględne aresztowanie podejrzanego pozwoli należycie zabezpieczyć postępowanie” – stwierdzili śledczy.
Przyczyna wypadku nie jest jeszcze znana, ale policja po rozmowie z kierowcą poinformowała, że 57-latek prawdopodobnie zasłabł albo stracił przytomność za kierownicą. Służby apelują o niepublikowanie niesprawdzonych informacji i nierozpowszechnianie teorii spiskowych dotyczących zdarzenia.
Przeczytaj także: