Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Najwyższa Izba Kontroli opublikowała 15 lipca raport pokontrolny o warszawskim Szpitalu Południowym. Wykazał on, że lekarze w godzinach pracy zakontraktowanych przez NFZ, na publicznym sprzęcie, przyjmowali prywatnych pacjentów. NIK zidentyfikował też „salonik VIP”
„Warszawski Szpital Południowy nie zawsze prawidłowo prowadził działalność leczniczą” – stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli w raporcie na temat Szpitala Południowego. Kontrola objęła lata 2022-2025 i rozpoczęła się jeszcze we wrześniu 2025 roku, czyli na wiele miesięcy przed wybuchem afery w szpitalu po publikacjach Portalu Zero.
NIK nie oceniła Szpitala Południowego ani pozytywnie ani negatywnie, choć zastrzeżeń miała wiele. W zamian wydała ocenę opisową. Czego dotyczyły zastrzeżenia?
Po pierwsze, kontrolerze stwierdzili, że w szpitalu dochodziło do leczenia pacjentów prywatnych w godzinach opłacanych przez NFZ. Dwóch lekarzy realizowało prywatne wizyty nie tylko w należących do szpitala pomieszczeniach, ale też na publicznym sprzęcie oraz w godzinach opłacanych w ramach kontraktu z NFZ.
Co z „salonikiem VIP” opisywanym przez Portal Zero? Raport NIK bezpośrednio się do niego nie odnosi, jednak opisuje pokój oznaczony jako B+1/074, który znajduje się w wydzielonej części jednego z oddziałów. Dostęp do niego możliwy był jedynie po wpisaniu kodu i użyciu karty. Oficjalnie opisany był jako „pokój łóżkowy”, tymczasem NIK stwierdził, że nie było z nim żadnych łóżek, były za to fotele, telewizor, stół, kozetka i aneks kuchenny i z dużym prawdopodobieństwem to właśnie był ów salonik dla VIP-ów.
Dział techniczny szpitala poinformował kontrolerów NIK, że ten specjalny pokój w praktyce wykorzystywany był przez pacjentów komercyjnych.
Przeczytaj także:
Co z płacami w szpitalu? NIK nie opisuje szczegółowo kwestii wysokich kontraktów, w tym tego podpisanego przez szpital z Dawidem Kacprzykiem, od którego cała afera w mediach się zaczęła. Pisze za to o premii w wysokości 532 tys. zł, która miała zostać nienależnie przyznana lekarzowi na kontrakcie. Jak pisze NIK, 30 września 2025 roku szpital wezwał lekarza do zwrotu tych środków, jednak te nie wróciły i na tym tle powstał spór.
Można się jedynie domyślać, że ów spór może dotyczyć dr. Emila Jędrzejewskiego, czyli tzw. sygnalisty, który był w konflikcie z Dawidem Kacprzykiem i to on w Kanale Zero opowiadał o wstrząsających praktykach w Szpitalu Południowym. Media informowały, że Jędrzejewski rzeczywiście jest w sporze ze szpitalem, który żąda od niego zwrotu około 0,5 mln zł, lekarz zaś uważa, że to szpital jest mu winien ponad 1 mln zł.
Co jeszcze raportuje NIK? Zdaniem Izby w Szpitalu Południowym nierzetelnie sporządzano dokumentację medyczną, która była niekompletna. Zastrzeżenia dotyczyły też gospodarowania sprzętem medycznym — poszukiwano na przykład wanny porodowej, która ostatecznie odnalazła się w okolicy Zakładu Badań Pośmiertnych.
Do tego stwierdzono nadmierne obciążenie personelu szpitala, co stwarzało ryzyko dla pacjentów. Według raportu jeden z lekarzy przepracował w marcu 2023 roku łącznie ponad 304 godziny, a jedna z pielęgniarek pracująca jednocześnie w kilku komórkach szpitala – 249 godzin.
Dodatkowo wiele było nieścisłości dotyczących personelu medycznego. Na niektórych oddziałach pracowało znacznie mniej osób, niż szpital zgłaszał do NFZ, a różnice były duże. Przykładowo na Oddziale Chirurgii Ogólnej i Proktologicznej w marcu 2023 r. nie pracowało 57 pracowników medycznych ze 104 zgłoszonych do NFZ.
Były też sytuacje odwrotne, kiedy do NFZ nie zgłoszono lekarzy i pielęgniarek, którzy faktycznie pracowali na oddziałach. Przykładowo na Oddziale Chorób Wewnętrznych i Geriatrii w marcu 2023 roku pracowało 17 osób niezgłoszonych do NFZ.
Zarzuty NIK dotyczyły również tego, że pacjenci planowi było rejestrowani przez SOR, stan niektórych pomieszczeń był niewłaściwy, dopatrzono się też nieprawidłowości w ewidencji i przeglądach sprzętu.
Przeczytaj także:
Omawiana kontrola NIK rozpoczęła się jeszcze przed wybuchem afery w Szpitalu Południowym, jednak po medialnych publikacjach wiele innych organów rozpoczęło własne kontrole.
Kontrolę wszczął NFZ, nieprawidłowości analizuje Naczelna Izba Lekarska oraz Państwowa Inspekcja Pracy.
Prokuratura 22 czerwca wszczęła dwa odrębne postępowania w związku z aferą w Szpitalu Południowym. Pierwsze dotyczy lekarza Dawida Kacprzyka w związku z tym, że miał doprowadzić do niekorzystnego rozporządzenia mieniem szpitala na kwotę 558 tys. zł. Drugie — warszawskiego ratusza.
Dodatkowo prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odwołał radę nadzorcza Warszawskiego Szpitala Południowego oraz jego zarząd. Zaś 3 lipca w związku z sytuacją w Szpitalu Południowym dwie wiceprezydentki Warszawy – Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra – podały się do dymisji.
Przeczytaj także: