Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Kolejny z serii ataków na Charków nastąpił zaledwie dwa dni po największej do tej pory ofensywie bezzałogowców nad terytorium Ukrainy.
Nocny nalot dronowy na Charków przyniósł bilans 18 rannych. Poszkodowana została przynajmniej czwórka dzieci, w tym dwuletni chłopiec i trzy nastolatki. Celem Rosjan były dzielnice mieszkalne, placówki oświatowe, przedszkola i infrastruktura energetyczna. Odłamki wyposażonych w ładunki wybuchowe dronów spadały tuż obok placów zabaw.
To kolejny z serii ataków na miasto. Nalot z nocy 10 na 11 czerwca przyniósł dziewięć ofiar śmiertelnych i 64 rannych, w tym dziewiątki dzieci. Do szpitala trafił między innymi ranny 14-latek i 2-letnia dziewczynka. Według służb ratowniczych trzy osoby wciąż pozostają pod gruzami, ich stan nie jest znany. Drugie co do wielkości miasto w Ukrainie, położone zaledwie 40 km od rosyjskiej granicy, jest bardzo częstym celem rosyjskich ataków. Służby nadal szukają rannych pod gruzami.
„Bezpośrednio trafione zostały wielopiętrowe budynki, prywatne domy, place zabaw, siedziby przedsiębiorstwa i pojazdy transportu publicznego” – mówił Ihor Terechow, burmistrz Charkowa.
Niszczycielski atak 17 dronów bojowych trwał zaledwie dziewięć minut. W tym samym czasie w Mikołajowie i Chersoniu Rosjanie zaatakowali obiekty infrastruktury energetycznej, przez co doszło do przerw dostawie prądu.
„Każdy nowy dzień przynosi nowe podłe ciosy ze strony Rosji, a prawie każdy z nich jest wymowny. Rosja zasługuje na zwiększoną presję; dosłownie każdym ciosem wymierzonym w życie zwykłych ludzi udowadnia, że presja jest niewystarczająca” – napisał na Telegramie prezydent Wołodymyr Zełenski.
Atak na Charków może być częścią serii ofensywnych działań Moskwy, która zapowiedziała odwet za akcję ukraińskich sił, w którym zniszczono 40 rosyjskich bombowców. Służba Bezpieczeństwo Ukrainy 1 czerwca przeprowadziła atak na cztery lotniska, w tym na bazę lotnictwa w Syberii, oddalonej o tysiące kilometrów od ukraińskiej granicy. Celem operacji było zniszczenie rosyjskich bombowców dalekiego zasięgu, działających z dala od linii frontu. Uszkodzonych zostało ponad 40 samolotów, które do tej pory nękały ukraińskie miasta nalotami.
Odwet za tę akcję rozmowie z prezydentem USA Donaldem Trumpem zapowiedział rosyjski przywódca Władimir Putin. Od początku czerwca Moskwa wysyła nad Ukrainę drony bojowe, a w nocy z 9 na 10 czerwca doszło do największej do tej pory rosyjskiej ofensywy przeprowadzonej z użyciem bezzałogowców. Z terytorium Rosji nad Ukrainę wyleciało 315 dronów, do ataku użyto również 7 rakiet, a głównym celem Rosjan był Kijów. Ukraińskiej obronie przeciwlotniczej udało się strącić 285 jednostek, w tym wszystkie pociski wystrzelone w terytorium Ukrainy.
Przeczytaj także: