0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: Foto z konta prezydenta Zełenskiego na XFoto z konta prezyde...

Kolejne ordery wracają do Polski. Rosja: to dowód na nazizm

Kolejni byli prezydenci Ukrainy również zrzekają się polskich orderów. Po Leonidzie Kuczmie zrobili to również Wiktor Juszczenko i Petro Poroszenko. Rosja wykorzystuje to jako „dowód, że są nazistami”. Tymczasem były premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk przestrzega przed spiralą błędnych decyzji i apeluje do Wołodymyra Zełenskiego o wizytę w Gdańsku.

Co się wydarzyło?

W reakcji na decyzję prezydenta Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu orderu Orła Białego, którą w ogłosił w piątek 19 czerwca wieczorem, już trzech byłych prezydentów Ukrainy zrzekło się orderów przyznanych im przez Polskę.

Najpierw był to Leonid Kuczma, potem również Wiktor Juszczenko i Petro Poroszenko.

Iryna Wannykowa, rzeczniczka prasowa Juszczenki za czasów jego prezydentury poinformowała o tym w sobotni wieczór. Argumentowała, że order Orła Białego został wręczony nie tylko Zełenskiemu, ale przede wszystkim całemu narodowi ukraińskiemu, który płaci niezwykle wysoką cenę za swoją wolność, niepodległość i prawo do życia we własnym państwie, a Ukraina dziś broni nie tylko siebie, jej żołnierze chronią również wschodnią granicę całej Europy.

Orderu Orła Białego zrzekł się również Petro Poroszenko – były prezydent Ukrainy i lider partii Europejska Solidarność. Podkreślił, że decyzję prezydenta Nawrockiego uważa za błędną i niesprawiedliwą wobec narodu ukraińskiego, jednak jego gest nie jest wymierzony w polski naród.

„Podjąłem decyzję o zrzeczeniu się Orderu Orła Białego. Dwa tygodnie temu obiecałem (...), że zrobię ten krok, jeśli nie uda nam się przekonać prezydenta Nawrockiego, aby nie podejmował błędnej decyzji. Niestety, nie udało się” – napisał w oświadczeniu opublikowanym na Facebooku Poroszenko.

„Moje głębokie przekonanie o strategicznej wartości partnerstwa ukraińsko-polskiego pozostaje niezmienione. Mój szacunek pozostaje niezmienny dla moich kolegów i przyjaciół: prezydentów Kwaśniewskiego, Komorowskiego i Dudy, premiera Tuska, ministra spraw zagranicznych Sikorskiego i reszty polskich polityków, z którymi zbudowaliśmy i będziemy budować silne partnerstwo, powiedziałbym nawet sojusz” – dodał.

Poroszenko podkreślał znaczenie Polski dla ukraińskiego wysiłku wojennego. „Logistyka jest niezwykle ważna w tej wojnie. (...) Rosja poprzez swoich agentów wpływu, poprzez pożytecznych idiotów i przez stare historyczne rany próbuje zniszczyć naszą logistykę na Zachodzie – tam, gdzie przebiegają kluczowe drogi wsparcia Ukrainy. (... )Dla nas Rzeszów to nie tylko polskie miasto. To jeden z symboli międzynarodowej solidarności z Ukrainą” – napisał były ukraiński prezydent.

Polityk podkreślił też, że nie bez powodu decyzji o odebraniu orderu Orła Białego Nawrockiemu pogratulował już nawet były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew.

„Kreml zawsze przyklaskuje wszystkiemu, co osłabia jedność Ukrainy z Polską" – zaznaczył Poroszenko.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Decyzje kolejnych byłych prezydentów Ukrainy o zrzeczeniu się orderu Orła Białego rzeczywiście są wykorzystywane przez rosyjską propagandę.

Rosyjska agencja TASS w niedzielę rano pisze, że to „dowodzi, że wszyscy oni są prawdziwymi nazistami.”

Takich słów użył Dmitrij Miedwiediew, obecnie wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji.

„Po tym, jak temu szklistookiemu draniowi odebrano Order Orła Białego, służalczy poddani nieistniejącej Ukrainy również odmówili przyjęcia podobnych odznaczeń.

Wniosek jest prosty: czterech żyjących byłych przywódców tak zwanej Ukrainy – Kuczma, Juszczenko, Poroszenko i oczywiście ten naćpany dziwak – zwracając swoje medale, przyznało, że są w 100 proc. prawdziwymi nazistami”

– podkreślił Miedwiediew.

Poza Zełenskim i trzema byłymi prezydentami Ukrainy polskich odznaczeń państwowych zrzekli się też od piątku: minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha, szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow, jego zastępca Ihor Żowkwa oraz ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar.

Tymczasem były premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk stara się powstrzymać narastanie kryzysu na linii Warszawa-Kijów. Właśnie dlatego, że korzysta na tym przede wszystkim Rosja.

„Jestem przeciwnikiem oddawania przez Ukraińców odznaczeń, które Polska jako państwo przyznała im za zasługi" – oświadczył w mediach społecznościowych Jaceniuk.

„Nie da się naprawić jednej szkodliwej i błędnej decyzji obecnego prezydenta Polski innymi naszymi błędnymi decyzjami"

- wyjaśniał były ukraiński premier.

Jego zdaniem obie strony powinny dążyć do szybkiego załagodzenia sytuacji. Inaczej z tego kryzysu skorzysta nie tylko Moskwa, ale również radykalne siły w Europie.

„Trzeba zachować zimną głowę. Stawką jest los Ukrainy, Polski i Europy"

- dodał Jaceniuk.

Były ukraiński premier proponuje konstruktywne rozwiązanie – apeluje do Wołodymyra Żeleńskiego, by pojechał do Gdańska na organizowaną od dawna konferencję na temat odbudowy Ukrainy, która zaplanowana jest w najbliższym tygodniu – 25-26 czerwca.

Według Jaceniuka Zełenski powinien w Gdańsku wykonać znaczący gest zarówno w stronę państwa polskiego jak i polskiego społeczeństwa. Sugeruje, by Zełenski wygłosił podczas konferencji przemówienie rezonujące ze słowami Jana Pawła II i tym samym otworzył nowy polsko-ukraiński dialog.

Były premier Ukrainy przestrzega jednak przed spontanicznymi oświadczeniami. Jego zdaniem Kijów powinien teraz bardzo szczegółowo zaplanować kolejne kroki i uzgodnić je za zamkniętymi drzwiami. A plan nowego otwarcia powinien obejmować nie tylko rozmowy z polskimi władzami centralnymi, ale i samorządowymi i z lokalnymi społecznościami. Powinni zostać w niego zaangażowani historycy, wojskowi, artyści, przedsiębiorcy, dziennikarze i wpływowe postaci z różnych stron sceny politycznej.

Do nowego otwarcia w relacjach polsko-ukraińskich nawołuje również Petro Poroszenko, bo to kwestia bezpieczeństwa. Dlatego konfliktu nie należy pogłębiać, ale go jak najszybciej zakończyć. Rozpoczęcie rozmów proponuje już w poniedziałek 22 czerwca. Poroszenko nawiązał do słów Jana Pawła II: „Przebacz i proś o przebaczenie”.

Przeczytaj także:

09:30 21-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Siły Zbrojne Ukrainy/XFot. Siły Zbrojne Uk...

Nocny atak ukraińskich dronów. Krym bez paliwa

W nocy z soboty na niedzielę ukraińskie drony zaatakowały infrastrukturę logistyczną na Krymie. Ruch na Moście Krymskim musiał zostać wstrzymany, w terminalu naftowym w Kreczu wybuchł pożar, a w zaatakowanym Sewastopolu mieszkańcy nie mogą tankować paliwa.

Co się wydarzyło?

Ukraińskie drony w nocy z soboty na niedzielę przeprowadziły atak na okupowany przez Rosję Krym. Jak podaje portal Kyiv Independent, zaatakowane zostały terminale tranzytowe paliwa i infrastruktura portowa po obu stronach Cieśniny Kerczeńskiej.

W wyniku ataku wybuchł pożar w w terminalu naftowym w Kerczu oraz w Porcie Kawkaz po wschodniej stronie Cieśniny Kerczeńskiej.

Jeszcze w nocy zamknięto ruch na Moście Krymskim, który łączy Półwysep Krymski z Półwyspem Tamańskim poprzez Cieśninę Kerczeńską.

Reuters podaje, że podobno w nocy płonęła też podstacja elektryczna w Biłohorsku. Doszło również do ataków na Eupatorię i Sewastopol – główne miasto Krymu.

Gubernator Sewastopola Michaił Rozwożajew w niedzielę przed godz. 7 rano ogłosił, że „dostawy paliwa do miasta są opóźnione” i w związku z tym wprowadził ograniczenia w tankowaniu paliwa dla mieszkańców. Obecnie tankować paliwo w mieście mogą wyłącznie pojazdy uprzywilejowane.

Z kolei szef Republiki Krymu Siergiej Aksionow z partii Jedna Rosja potwierdził, że w wyniku ataku dronów na Półwyspie Kerczeńskim zginęły cztery osoby, a dwadzieścia osiem zostało rannych.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Nocne uderzenie Ukrainy na Krym ma na celu zniszczenie infrastruktury logistycznej wojsk rosyjskich na obrzeżach tego okupowanego terytorium. Kijów dąży do pełnej blokady logistycznej. Ostatniej nocy rzeczywiście uszkodzono jedną z przepraw łączących półwysep krymski z lądem. Ukraińcom udało się bardzo poważnie uszkodzić most do Armiańska.

W samym Armiańsku zaatakowano duży konwój rosyjskich pojazdów wojskowych i zniszczono część z około 50 ciężarówek załadowanych paliwem i amunicją.

Zmasowane ataki były prowadzone również na mosty drogowe w pobliżu Czongara, Heniczeska i miejscowości Stawky. Przeprawa w Heniczesku została uszkodzona, co także wymusiło wprowadzenie ograniczeń w ruchu.

Ukraińskie ataki w rosyjską logistykę wokół Krymu trwają od miesięcy, co już doprowadziło do niemal całkowitej blokady trasy łączącej rosyjski Rostów nad Donem z okupowanymi Melitopolem, Mariupolem i Krymem, a jest to główny lądowy szlak zaopatrzenia rosyjskiej armii na Półwyspie Krymskim.

Sytuacja zaopatrzeniowa Rosji w tym regionie jest więc zła już od jakiegoś czasu. Ukraińcy informowali kilka dni temu, że dowódca jednego z rosyjskich batalionów – 36-letni Bato Walerjewicz Munkujew dowodzący batalionem wchodzącym w skład 37. Brygady Strzelców Zmotoryzowanych – właśnie z tego powodu popełnił samobójstwo.

Miało się to zdarzyć tuż po ukraińskim ataku na most Czonharski, który łączy Krym z Chersońszczyzną i jest ważnym elementem rosyjskiej logistyki na okupowanych terenach. Batalionowi Munkujew brakowało wszystkiego – paliwa, amunicji i żywności, a jednocześnie nie miał wsparcia ze strony wyższego dowództwa. To raczej wywierało na niego ogromną presję, co spowodowało, że targnął się na swoje życie.

Ukraina atakuje już nawet Syberię

Sam Wołodymyr Zełenski w sobotę wieczorem poinformował również o ataku na rafinerię ropy naftowej w obwodzie tiumeńskim w zachodniej Syberii. To ponad 2 tys. km od granicy Ukrainy.

Atak był możliwy dzięki temu, że ukraińska firma Fire Point opracowała nowe drony dalekiego zasięgu, zdolne do pokonania ponad 3000 km.

Jak podaje Reuters, gubernator Tiumenia, Aleksander Moor, twierdzi, że służby ratunkowe pracują na miejscu „spadających szczątków drona”. Takie sformułowanie często używane jest przez rosyjskich urzędników, aby umniejszyć skuteczność ukraińskich ataków.

Przeczytaj także:

18:45 20-06-2026

Prawa autorskie: (Photo by JANEK SKARŻYŃSKI / AFP)(Photo by JANEK SKAR...

Były prezydent Ukrainy Leonid Kuczma także zwraca swój Order Orła Białego

„Przeszłość nie może być ważniejsza od przyszłości. Palący, ostry, ale fantomowy ból dawnej tragedii nie powinien zaślepiać nas na tyle, byśmy nie dostrzegali realnego, obecnego zagrożenia ze strony imperialnej potęgi na Wschodzie” – napisał Kuczma.

Co się wydarzyło:

Kilka godzin po oświadczeniu prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, że odesłał Karolowi Nawrockiemu swój order Orła Białego, podobny gest ogłosił w sobotę 20 czerwca 2026 r. były prezydent Ukrainy Leonid Kuczma, który swój order Orła Białego otrzymał w 1997 r. z rąk prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

Legitymacja poświadczająca odznaczenie ukraińskiego prezydenta Leonida Kuczmy orderem Orła Białego

Przypomnijmy, że prezydent Nawrocki swoją decyzję ogłosił w piątek 19 czerwca wieczorem.

Przeczytaj także:

Oświadczenie byłego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy zostało opublikowane na Facebooku.

Oto jego pełny tekst:

„Przeszłość nie może być ważniejsza od przyszłości”

– W związku z decyzją prezydenta Polski Karola Nawrockiego o pozbawieniu prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego polskiego Orderu Białego Orła podjąłem decyzję o zrzeczeniu się tego orderu, którym miałem zaszczyt zostać odznaczony w 1997 roku.

Przez całą moją kadencję prezydencką budowanie przyjaznych stosunków z Polską uważałem za jeden z moich głównych priorytetów. Wraz z moim kolegą Aleksandrem Kwaśniewskim dokonywaliśmy w tym zakresie wszelkich starań. Szczególną uwagę poświęcaliśmy rozwiązywaniu problemów historycznych w stosunkach między naszymi narodami, czego wynikiem było nasze wspólne oświadczenie z 2003 roku o pojednaniu.

Wybaczamy i prosimy o przebaczenie – właśnie tę zasadę wypracowaliśmy wraz z prezydentem Kwaśniewskim pod duchowym patronatem wielkiego Polaka, papieża Jana Pawła II.

Przez dziesięciolecia ta zasada sprawdzała się. Prawdziwa przyjaźń między Ukrainą a Polską stała się rzeczywistością. Potwierdzeniem tego jest nieoceniona pomoc, jaką Polska udzieliła Ukrainie od pierwszych godzin pełnoskalowej inwazji Rosji.

Jestem przekonany, że obecny nieprzyjazny krok prezydenta Nawrockiego nie może tego wszystkiego zniweczyć.

Jednak dzisiaj nie mam innego wyboru, jak tylko zrezygnować z tego wysokiego polskiego orderu. Ukraina nie po to podjęła walki z Rosją, która uzasadniała swoją inwazję historycznymi roszczeniami, by dziś inne kraje dyktowały nam naszą historię i decydowały, kogo mamy czcić.

Wierzę, że przyjaźń i sojusznicze stosunki między Ukrainą a Polską przetrwają. Jednak dzisiaj odczuwam smutek i niepokój. Jedną rzeczą jest atak wroga. Zupełnie inną – gdy wrogość dzieli przyjaciół. A jeszcze straszniejsze jest to, że tym przyjaciołom grozi wspólne niebezpieczeństwo.

Musimy pamiętać o historii. Jednak przeszłość nie może być ważniejsza od przyszłości. Palący, ostry, ale fantomowy ból dawnej tragedii nie powinien zaślepiać nas na tyle, byśmy nie dostrzegali realnego, obecnego zagrożenia ze strony imperialnej potęgi na Wschodzie, która już wcześniej pozbawiła nasze narody państwowości i nie ukrywa zamiarów, by spróbować tego ponownie.

Ukraina i Polska potrzebują się nawzajem jak nigdy dotąd. Politycy obu krajów muszą zdawać sobie z tego sprawę.

Liczę na ich mądrość.

Przeczytaj także w OKO.press:

Przeczytaj także:

17:46 20-06-2026

Prawa autorskie: "AFP PHOTO / HO / SEPAHNEWS"AFP PHOTO / HO / SE...

Iran ogłasza: Cieśnina Ormuz znowu zamknięta

Na kilka godzin przed rozpoczęciem kluczowych negocjacji z USA Teheran oznajmił, że Cieśnina Ormuz znowu zostaje zamknięta. Powodem ma być łamanie przez Izrael i USA postanowień porozumienia.

Co się wydarzyło?

Iran ponownie ogłosił zamknięcie Cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej i gazu na świecie. O decyzji poinformował Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) – podaje Reuters.

Według irańskich władz zamknięcie cieśniny jest odpowiedzią na domniemane naruszenie przez USA i Izrael warunków porozumienia zawartego w tym tygodniu między Waszyngtonem a Teheranem. Teheran wskazuje przede wszystkim na trwające izraelskie działania militarne w Libanie, które uznaje za złamanie uzgodnionego zawieszenia broni. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ostrzegł statki, by nie zbliżały się do szlaku wodnego.

Reuters zwraca jednak uwagę, że nie ma potwierdzenia, iż cieśnina została faktycznie zamknięta. Dowództwo Centralne USA poinformowało, że tylko w sobotę przez Ormuz przepłynęło 55 statków handlowych, transportujących ponad 17 mln baryłek ropy oraz inne towary.

Sceptyczny wobec deklaracji Teheranu jest również wiceprezydent USA J.D. Vance. W rozmowie z Fox News powiedział, że nie widział żadnych dowodów na zamknięcie cieśniny i wyraził przekonanie, że porozumienie między USA a Iranem zostanie utrzymane.

Jaki jest kontekst?

Ogłoszenie o zamknięciu Cieśniny Ormuz pojawiło się zaledwie kilka godzin przed rozpoczęciem kolejnej rundy rozmów amerykańsko-irańskich w Szwajcarii. Reuters informuje, że na negocjacje udali się m.in. szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi oraz przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf. Stronę amerykańską reprezentują wysłannicy Donalda Trumpa – Steve Witkoff i Jared Kushner. Do rozmów może dołączyć także J.D. Vance.

Jednym z warunków rozpoczęcia 60-dniowych negocjacji dotyczących irańskiego programu nuklearnego było utrzymanie zawieszenia broni w Libanie. Tymczasem rozejm pozostaje bardzo kruchy. Według informacji przekazywanych Reutersowi w sobotę w izraelskich nalotach na Liban zginęło co najmniej 20 osób. Izrael twierdzi, że odpowiadał na nocny ostrzał swoich wojsk przez wspierany przez Iran Hezbollah i podkreśla, że będzie reagował na każde zagrożenie dla swoich sił.

Przeczytaj także:

16:40 20-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Alberto PIZZOLI i Brendan Smialowski / AFPFot. Alberto PIZZOLI...

Meloni ostro do Trumpa: „Moja popularność to nie twój problem”

Premierka Włoch Giorgia Meloni pokazuje, że z Trumpem można się nie patyczkować. W odpowiedzi na pomówienia ze strony prezydenta USA Meloni odpowiada: te ataki są bezsensowne. I radzi: zamiast moją popularnością, niech Pan się lepiej zajmie swoją.

Co się wydarzyło?

Premierka Włoch Giorgia Meloni nie pozostawia bez odpowiedzi tego, co uważa za pomówienie przez prezydenta USA Donalda Trumpa.

"Prezydenci Trumpie, te ciągłe, niczym niesprowokowane ataki są bezsensowne. Jeśli chodzi o moją popularność, to bycie zaprzyjaźnioną z panem zdecydowanie jej nie pomogło. Nie pomaga jej też moja relacja z panem. Moja popularność zależy w całości od mojej zdolności do obrony interesu narodowego Włoch. I to jest dokładnie to, co zawsze robiłam.

Dotyczy to także amerykańskich baz we Włoszech. Ich użycie jest regulowane przez umowy, których zawsze przestrzegaliśmy i które nie mogą być pogwałcone tak długo jak jestem premierem. Włochy to suwerenny naród. Tak czy inaczej, moja popularność nie jest pana problemem. Radzę panu skupić się na swojej" – napisała Meloni.

Ten wpis to odpowiedź na publikowane przez Donalda Trumpa w tym tygodniu komentarze dotyczące włoskiej premier. W wywiadzie dla włoskiej telewizji La7 amerykański prezydent stwierdził, że podczas szczytu G7 we Francji Meloni miała wręcz „błagać” go o wspólne zdjęcie.

„Chciała mieć ze mną zdjęcie tak bardzo, że aż błagała. Normalnie bym się nie zgodził, ale zrobiło mi się jej żal” – miał powiedzieć Trump. Z nagrań ze szczytu wynika jednak, że oboje politycy prowadzili długą rozmowę na marginesie obrad.

Meloni błyskawicznie zaprzeczyła słowom Trumpa. Oświadczyła, że są one „całkowicie zmyślone” i wyraziła zdumienie sposobem, w jaki amerykański prezydent traktuje wieloletnich sojuszników Stanów Zjednoczonych. Zarzuciła mu również, że większą wyrozumiałość okazuje przeciwnikom Zachodu niż państwom, które od dekad pozostają bliskimi partnerami USA.

Trump powtórzył swoje zarzuty wobec Meloni także we wpisie na Truth Social. Oberwało się także europejskim członkom NATO.

„Premier Włoch Giorgia Meloni wielokrotnie prosiła mnie o wspólne zdjęcie podczas szczytu G-7 we Francji. Jej notowania we Włoszech są niskie, prawdopodobnie dlatego, że odrzuciła propozycję Stanów Zjednoczonych Ameryki – kraju, który naprawdę kocha i chroni Włochy – dotyczącą uniemożliwienia Iranowi zdobycia lub opracowania broni jądrowej (choć, nawiasem mówiąc, NATO postąpiło tak samo!). Nie pozwoliła nam nawet korzystać z włoskich pasów lądowania ani pasów startowych, co stanowiło ogromną niedogodność logistyczną, i to pomimo faktu, że Stany Zjednoczone przeznaczają setki miliardów dolarów rocznie na ochronę Włoch i innych tak zwanych sojuszników z NATO. Teraz, po tym jak Stany Zjednoczone pokonały Iran militarnie, chce znów się z nami zaprzyjaźnić, aby poprawić swoje wyniki w sondażach. Nie, dziękuję!” – napisał Trump.

Jaki jest kontekst?

Publiczny spór między Trumpem a włoską premier to kolejny sygnał pogarszających się relacji między obojgiem polityków. Jeszcze kilka miesięcy temu Meloni uchodziła za jednego z najbliższych europejskich sojuszników Trumpa i była jedynym przywódcą z Europy obecnym na jego inauguracji w 2025 roku. W ostatnich miesiącach coraz częściej dochodzi jednak między nimi do publicznych napięć – m.in. w związku z wojną na Bliskim Wschodzie oraz odmową części państw NATO, w tym Włoch, zaangażowania się w działania wokół cieśniny Ormuz.

Skala oburzenia zachowaniem Trumpa wobec Meloni we włoskim rządzie okazała się na tyle duża, że minister spraw zagranicznych Antonio Tajani odwołał planowaną na przyszły tydzień wizytę w Stanach Zjednoczonych. Jeden z najbliższych współpracowników Meloni, podsekretarz stanu Giovanbattista Fazzolari, oskarżył z kolei Trumpa o niszczenie historycznych relacji między Europą a USA.

Przeczytaj także: