Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Choć jeszcze w lipcu część prognoz wskazywała na możliwe zwycięstwo skrajnej prawicy, wybory parlamentarne w Norwegii bezapelacyjnie wygrała lewicowo-ludowa koalicja z Partią Pracy na czele
Co się wydarzyło?
We wtorek 9 września ogłoszone zostały ostateczne wyniki wyborów parlamentarnych w Norwegii. Wygrała je centrolewicowa Partia Pracy, która otrzymała 28 proc. głosów i 54 mandaty w Stortingu – czyli jednoizbowym norweskim parlamencie, w którym łącznie zasiada 169 deputowanych. Oznacza to, że u władzy utrzyma się rządząca dotąd Norwegią lewicowo-lewicowa koalicja pod przewodnictwem Partii Pracy, która zdobyła w wyborach łącznie 88 mandatów, co daje jej bezwzględną większość w parlamencie. Premier Norwegii Jonas Gahr Stoere najprawdopodobniej pozostanie na stanowisku.
Na drugim miejscu pod względem liczby głosów i mandatów znalazła się skrajnie prawicowa Partia Postępu, która dostała 24 proc. głosów i 48 mandatów. Sukces skrajnej prawicy oznaczał jednocześnie katastrofę dla dotychczas najsilniejszej na norweskiej prawicy Partii Konserwatywnej, która w wyborach otrzymała jedynie 14, proc głosów i o 6 punktów procentowych mniej niż w poprzednich wyborach, co oznacza stratę 12 mandatów.
Jaki jest kontekst?
Centrolewicowa Partia Pracy poprawiła swój wynik z poprzednich wyborów o 6 mandatów i wraz ze swoimi koalicjantami utrzyma władzę – co jest niekwestionowanym sukcesem norweskiej lewicy i centrum. Tym bardziej, że w trakcie kampanii wyborczej niemal nieprzerwanie rosła w siłę skrajnie prawicowa, antyimigrancka Partia Postępu, co sprawiło, że część wyborczych prognoz wskazywała na możliwość jej zwycięstwa w wyborach. Ostatecznie Partii Postępu udało się w wyborach z naddatkiem podwoić liczbę mandatów (z 21 do 47), co jednak odbylo się kosztem przede wszystkim mainstreamowej prawicy – czyli Partii Konserwatywnej. Sukces skrajnej prawicy nie skutkował więc możliwością przejęcia władzy przez koalicję Partii Postępu i Partii Konserwatywnej.