Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Odkrycie to dobra wiadomość dla polskich rafinerii. Ale warto znać skalę — nawet przy pełnej eksploatacji daleko nam do stania się drugą Norwegią
Firma Central European Petroleum ogłosiła dziś rano odkrycie nowego złoża ropy naftowej około 6 kilometrów od Świnoujścia. Według firmy chodzi o zasoby 22 mln ton ropy oraz także 5 mld metrów sześciennych gazu ziemnego.
Firma działa w Europie od 2006 roku, jej główna siedziba znajduje się w Kanadzie. Prowadzi działalność poszukiwawczo-wydobywczą – czyli poszukuje konwencjonalnych złóż ropy naftowej i gazu ziemnego. Firma ma spółki zależne w Niemczech i Polsce i to właśnie jej polska odnoga prowadzi badania na Bałtyku od 2018 roku.
Jeśli dane podane przez firmę się potwierdzą, będzie to faktycznie duże odkrycie jak na polskie warunki. W odpowiedzi na odkrycie minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski napisał w mediach społecznościowych:
„Sławosz leci w kosmos, Iga wygrywa Wimbledon, Unia przewiduje dla Polski furę pieniędzy a teraz jeszcze to. Pan Bóg chyba jednak kocha rząd KO-PSL-PL2050-Lewica”.
Z perspektywy polityka koalicji rządzącej logiczna jest próba przedstawienia dzisiejszego odkrycia jako gigantycznego sukcesu. Ewentualne 22 mln ton ropy — gdyby udało się wyeksploatować złoże do końca — to pozytywna wiadomość dla krajowego zużycia. Ale nie oznacza to, że Polska zmieni się w drugą Norwegię czy Kuwejt.
Według danych GUS roczne krajowe zużycie ropy naftowej w Polsce w latach 2019-2023 wynosiło około 25-27 mln ton. Wydobywamy zaledwie około miliona ton rocznie, a więc zdecydowana większość pochodzi z importu — obecnie głównie z Arabii Saudyjskiej. Pełny potencjał nowego złoża nie pozwoliłby więc nawet na zapewnienie rocznego zapotrzebowania w Polsce. Może jednak na jakiś czas zmniejszyć zapotrzebowanie importowe — w zależności od możliwości tempa eksploatacji.
Dla porównania uruchomione w 2019 roku norweskie złoże Johan Sverdrup szacuje się na 370 mln ton ropy. UE w 2023 roku zaimportowała 471,5 mln ton ropy, w tym 65 mln ton z Norwegii. Pojedyncze złoże o potencjale 22 mln ton może nam pomóc w krajowej konsumpcji, ale nie uczyni z Polski kraju ropą i petrodolarem płynącego.
Przeczytaj także: