Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Po całonocnej walce mieszkańców i żołnierzy udało się uszczelnić wał przy ul. Wyspiańskiego. Powstała jednak kolejna wyrwa tuż przy zaporze na zbiorniku nyskim. Tę też jednak powinno się udać załatać.
Przez całą noc mieszkańcy Nysy, strażacy i żołnierze umacniali wał przy ulicy Wyspiańskiego. W ciągu dnia w akcji uczestniczyły także dwa śmigłowce, które z powietrza zrzucały tzw. big bagi, czyli duże worki z piaskiem, mające załatać większe powierzchnie uszkodzonego wału.
Aby ułatwić pracę osób walczących o wał i usprawnić ewakuację z zagrożonych zalaniem terenów, Wody Polskie w poniedziałek wieczorem zmniejszyły zrzut wody ze zbiornika w Nysie z tysiąca do 800 metrów sześciennych na sekundę.
Jak potwierdził we wtorek rano kpt. Dariusz Pryga z Komendy Powiatowej PSP w Nysie, uszkodzony wał przy ulicy Wyspiańskiego udało się załatać.
Po załataniu wału przy ulicy Wyspiańskiego, wysiłki przeniosły się na wał bezpośrednio sąsiadujący z zaporą na Jeziorze Nyskim. Tam powstała kolejna wyrwa.
Jednak jak informuje obecna na miejscu reporterka RMF FM Agnieszka Wyderka, sytuacja jest stabilna. Nad załataniem wyrwy w pobliżu zapory pracuje około 200 ratowników, strażaków i żołnierzy. W tej akcji nie biorą już udziału mieszkańcy, bo warunki są bardzo niebezpiecznie. Mieszkańcy pomagali jednak ładować kolejne big bagi, które zostaną zrzucone przez śmigłowce w najtrudniej dostępnych miejscach powstałej wyrwy.
Po godz. 9. służby poinformowały, że zakończyły się prace przy wale obok zapory. Wał został zabezpieczony.
Podczas porannego spotkania sztabu kryzysowego z premierem oraz szefami MON i MSWiA, prezeska Wód Polskich informowała o stopniowym zmniejszaniu zrzutu wody ze zbiornika nyskiego, aby pomóc ochronić miasto przed kolejnymi zalaniami.
„Cały czas badamy, ile jeszcze możemy przykręcić ten spływ, żeby ratować Nysę. Aby wczoraj była możliwa ewakuacja, też przykręciliśmy trochę, choć warunki hydrologiczne na zbiorniku nie do końca na to pozwalały, ale trzeba było podjąć to ryzyko” – mówiła Joanna Kopczyńska.
Do samego zbiornika nyskiego ma już też dopływać mniej wody niż w poprzednich dniach. Najprawdopodobniej uda się więc ocalić Nysę przed kolejnymi zalaniami. Sytuacja w mieście jest jednak bardzo trudna. Według relacji burmistrza niektóre dzielnice zostały całkowicie zatopione.