Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

15:36 26-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Nadleśnictwo Białowieża/FacebookFot. Nadleśnictwo Bi...

Ogromny pożar w Puszczy Białowieskiej

Spłonęło sześć hektarów rezerwatu przyrody Kozłowe Borki znajdującego się w Puszczy Białowieskiej blisko granicy z Białorusią. Akcja gaśnicza zakończyła się w nocy z soboty na niedzielę. Trwała dziesięć godzin

Co się wydarzyło?

Pożar wybuchł głęboko w lesie w Puszczy Białowieskiej w sobotę przed godziną 16.00. Akcja gaśnicza zakończyła się dopiero przed godz. 3 nocy z soboty na niedzielę.

Była bardzo trudna, bo warunki pogodowe, w tym silny wiatr, uniemożliwiły wykorzystanie samolotów gaśniczych – na co wskazywała rzeczniczka Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku Ewelina Szklarzewska.

Dodatkowo ów wiatr powodował szybkie rozprzestrzenianie się ognia. Straty to spalone sześć hektarów rezerwatu przyrody Kozłowe Borki.

Jaki jest kontekst?

Rezerwat Kozłowe Borki położony jest głęboko w lesie w Puszczy Białowieskiej blisko granicy z Białorusią. Ponieważ niemożliwe było prowadzenie akcji gaśniczej z powietrza, przedrzeć przez puszczę musiało się osiem wozów strażackich, w tym Państwowa Straż Pożarna i Ochotnicza Straż Pożarna.

„Drogi, ich sieć i dobry stan techniczny pozwoliły na sprawną akcję gaśniczą z wykorzystaniem ciężkiego sprzętu naziemnego” – informuje na Facebooku Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku.

W gaszenie rezerwatu zaangażowani byli również leśnicy, straż graniczna, a nawet wojsko.

Dodatkowo, straż pożarna wróciła na miejsce pożaru w niedzielę, już po zakończeniu akcji gaśniczej, ponieważ utrzymujący się silny wiatr może spowodować ponownie wzniecenie ognia, dlatego strażacy patrolują pogorzelisko i polewają zagrożone miejsca wodą.

Przyczyny pożaru nie są znane.

Przeczytaj także:

14:04 26-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.plFot. Krzysztof Zatyc...

Wilno do Brauna: nie chcemy cię tu, zgubiłeś coś?

Burmistrz Wilna Valdas Benkunskas sprzeciwił się organizacji „patriotycznej majówki na Litwie”, za którą stoi Grzegorz Braun i Konfederacja Korony Polskiej. Litewski Departament Bezpieczeństwa Państwowego uznał, że wizyta Brauna w Wilnie może stanowić „ryzyko dla porządku publicznego” i ocenę tę przekazał władzom Wilna, MSZ oraz organom ścigania

Co się wydarzyło?

Grzegorz Braun razem z liczną grupą swoich zwolenników zamierza odwiedzić Litwę w dniach 1-3 maja. Konfederacja Korony Polskiej zapowiedziała „patriotyczną majówkę na Litwie”, a członkowie ugrupowania deklarują, że przyjadą do Wilna całymi rodzinami, aby wziąć udział w Paradzie Polskości. To wydarzenie, organizowane co roku przez Związek Polaków na Litwie.

Braun planuje też spotkanie ze swoimi sympatykami w Wilnie.

Wizyta Brauna jednak wzbudza wiele kontrowersji, a polityk ewidentnie nie jest tam mile widziany.

Przeczytaj także:

Burmistrz Wilna Valdas Benkunskas w piątek sprzeciwił się organizacji w swoim mieście wydarzenia Konfederacji Korony Polskiej.

„Partia tej postaci chce zorganizować wydarzenie w Wilnie. Istnieje możliwość, że sam Braun planuje w nim uczestniczyć. Mam proste pytanie – jeśli nie podoba ci się nasza Europa i nasz system wartości, dlaczego tak bardzo chcesz z niego korzystać, swobodnie podróżować do innego kraju i mieć tutaj platformę do szerzenia swojej trucizny? Co zgubiłeś w Wilnie?" – pytał ironicznie Valdas Benkunskas.

Dzień wcześniej litewski Departament Bezpieczeństwa Państwowego uznał, że działania polityków Konfederacji Korony Polskiej mogą stanowić ryzyko dla porządku publicznego i być niezgodne z interesami bezpieczeństwa narodowego. Choć departament nie posiada informacji, które wskazują na jakieś bezpośrednie zagrożenie w związku z wizytą, to jednak swą ocenę o istniejącym ryzyku przekazał do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, władz Wilna oraz organów ścigania.

Jaki jest kontekst?

O planowanej wizycie Grzegorza Brauna w Wilnie pisała szeroko w połowie kwietnia w OKO.press Anna Mierzyńska, przypominając, jaki stosunek do Litwy wcześniej publicznie wyrażał Grzegorz Braun:

„Mała, wyludniona, wredna, antypolska, bismarkowska, anglosaska i żydowska kreatura, jaką jest współczesna Litwa.”

OKO.press ujawniło wówczas, że Grzegorz Braun za pośrednictwem współpracowników wynajął na 1 maja salę we franciszkańskim Centrum Kultury i Duchowości, by zorganizować tam spotkanie ze swoimi litewskimi sympatykami.

Franciszkanie jednak nie wiedzieli, komu wynajmują salę. Kiedy informacja ta została ujawniona, wybuchło zamieszanie. Do wileńskiej kurii trafiło nawet pismo ze sprzeciwem wobec organizacji spotkania z Braunem w pomieszczeniach klasztoru.

O wizytę Brauna na Litwie pytano również litewskiego ministra spraw zagranicznych Kęstutisa Budrysa. O wizycie polskiego polityka jednak nikt nic nie wiedział i nie chciał mieć z nią nic wspólnego.

Ostatecznie rezerwacja sali u franciszkanów została anulowana po ujawnieniu tożsamości organizatorów, a sam Grzegorz Braun zapowiedział, że swojego przyjazdu na Litwę nie odwołuje, jednak lokalizację nowego miejsca spotkania poda dopiero dzień przed.

Przeczytaj także:

13:05 26-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Odd ANDERSEN / AFPFot. Odd ANDERSEN / ...

AfD z rekordowym poparciem w Niemczech

Skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD) w najnowszym sondażu dziennika „Bild” uzyskała 28 proc. poparcia. To jej najwyższy wynik w historii. Tym samym AfD wyprzedza o 4 pkt proc. frakcję CDU/CSU urzędującego kanclerza Friedricha Merza

Co się wydarzyło?

Najnowszy sondaż instytutu INSA dla gazety "Bild am Sonntag” pokazuje, że prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec ma obecnie 28 proc. poparcia w Niemczech.

To więcej o 1 pkt proc. niż w sondażu przed tygodniem i jednocześnie to jej najwyższy wynik w historii. AfD jest obecnie najsilniejszą partią w Niemczech.

Rządząca obecnie frakcja CDU/CSU urzędującego kanclerza Friedricha Merza w tym samym sondażu otrzymała 24 proc. poparcia, czyli o 4 pkt. proc. mniej niż AfD.

Jednocześnie rządząca koalicja CDU/CSU i SPD według tego sondażu nie miałaby dziś koniecznej większości i musiałaby zaprosić do współrządzenia Zielonych lub Lewicę.

Poparcie dla pozostałych ugrupowań w sondażu INSA przeprowadzonym w dniach 20-24 kwietnia wygląda tak:

  • SPD – 14 proc.
  • Zieloni – 12 proc.
  • Lewica – 11 proc.
  • BSW – 3 proc.
  • FDP – 3 proc.

Jaki jest kontekst?

Poparcie dla rządu Merza i jego frakcji spada w ostatnich tygodniach. Winę należy przypisywać rosnącym cenom ropy, które są efektem wojny w Iranie i zablokowania cieśniny Ormuz.

Jeszcze w październiku przewaga AfD nad CDU/CSU wynosiła tylko 2 pkt proc., a w międzyczasie chwilami chadecy nawet wychodzili na prowadzenie.

Przypomnijmy, że w ostatnich wyborach do Bundestagu w lutym 2025 roku CDU/CSU zdobyły 28,5 proc., a AfD – 20,8 proc.

Jednocześnie AfD jest objęta postępowaniem niemieckich służb wywiadowczych w związku z jej ekstremistycznym charakterem. W maju 2025 r. niemiecki kontrwywiad zaklasyfikował Alternatywę dla Niemiec jako organizację ekstremistyczną, która zagraża demokracji. Mówiąc ściślej, zmienił klasyfikację AfD z „przypadku podejrzanego” na „potwierdzony”. AfD tę decyzję zaskarżyła w sądzie.

26 lutego 2026 roku sąd w Kolonii wstępnie zakazał Federalnemu Urzędowi Ochrony Konstytucji klasyfikowania AfD jako partii skrajnie prawicowej. Decyzja sądu jest jednak tymczasowa i zapadła w trybie tzw. postępowania zabezpieczającego do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy.

AfD jest ugrupowaniem prorosyjskim niezwykle krytycznym wobec Unii Europejskiej. Opowiada się za reaktywowaniem gazociągu Nord Stream, jest skrajnie antyimigrancka. Dodatkowo opowiada się również za wycofaniem amerykańskich wojsk z Niemiec oraz usunięciem z niemieckiego terytorium amerykańskiej broni atomowej.

12:08 26-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Phosagro.com/materiały prasoweFot. Phosagro.com/ma...

Ukraińskie drony uszkodziły rurociąg w Rosji

W nocy z soboty na niedzielę ukraińskie drony uderzyły w zakłady chemiczne w obwodzie wołogodzkim na zachodzie Rosji. Uszkodziły rurociąg transportujący kwas siarkowy. Doszło do niekontrolowanego wycieku niebezpiecznej substancji w zakładach należących do największego producenta nawozów fosforowych na świecie

Co się wydarzyło?

W nocy ukraińskie drony zaatakowały zakłady chemiczne JSC Apatit w obwodzie wołogodzkim w Rosji, w wyniku czego uszkodzony został rurociąg z kwasem siarkowym. Doszło do wycieku tej niebezpiecznej substancji, jednak służby ratunkowe zareagowały szybko, przez co w zakładzie nie doszło do pożaru.

W wyniku ataku pięć osób odniosło obrażenia, z czego jedna jest w stanie ciężkim. Niezależny portal Meduza informuje, że wyciek z rurociągu został szybko zatamowany, nie wiadomo jednak, czy i w jakim stopniu doszło do skażenia środowiska w najbliższym otoczeniu.

Zakłady chemiczne JSC Apatit są spółką zależną firmy PhosAgro, która – jak podaje agencja Reuters – jest jednym z najwiekszych producentów nawozów fosforowych na świecie.

Jaki jest kontekst?

Gieorgij Filimonow, gubernator obwodu wołogodzkiego poinformował, że jego region tej nocy został zaatakowany przez przynajmniej trzy fale ukraińskich dornów, z których – według gubernatora – rosyjskie siły zestrzeliły 14 bezzałogowców.

Maszyny kierowane były na infrastrukturę ważną zarówno dla przemysłu, jak i dla bezpieczeństwa lokalnych mieszkańców – oświadczył gubernator.

Z kolei rosyjskie Ministerstwo Obrony przekazało dane, z których wynika, że ostatniej nocy w całej Rosji przechwycono aż 203 ukraińskie drony różnego typu.

Przeczytaj także:

Ukraińska ofensywa dronowa na terytorium Rosji zdaje się być bardzo skuteczna. Na początku kwietnia Ukraińcy za pomocą drona zatrzymali czwartą największą rafinerię ropy naftowej w Rosji – Niżegorodnieftieorgsintez (NORSI) – która doznała tak znacznych uszkodzeń, że musiała zostać czasowo zamknięta.

A była to już trzecia rosyjska rafineria, która została zmuszona do wstrzymania produkcji przez ukraińskie drony tej wiosny.

Wcześniej, 21 marca, ukraińskie drony zatrzymały pracę rafinerii Rosnieftu w Saratowie z powodu uszkodzenia jej jedynej jednostki przetwórczej, a potem 26 marca zamknięto również rafinerię Kiriszinefteorgsintez (Kinef) w obwodzie leningradzkim.

Przeczytaj także:

10:36 26-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.plFot. Patryk Ogorzałe...

Ujawnienie aneksu WSI. „Putin otworzy szampana”

Prezydent Nawrocki zamierza odtajnić aneks do raportu WSI przygotowanego przez Antoniego Macierewicza dwie dekady temu. Sam raport został ujawniony w 2007 r., ale aneksu nie odważył się opublikować żaden prezydent. Lech Kaczyński uważał wręcz, że jest w nim więcej publicystyki niż informacji. Decyzja Karola Nawrockiego od kilku dni wywołuje ogromne emocje

Co się wydarzyło?

W czwartek 23 kwietnia rzecznik prasowy prezydenta, Rafał Leśkiewicz, poinformował, że Karol Nawrocki przeszedł do formalno-prawnego etapu bezpośrednio zmierzającego do odtajnienia i podania do publicznej wiadomości Aneksu do Raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.

Według nieoficjalnych informacji i licznych plotek aneks ma zawierać informacje na temat genezy polskiej mafii, w której rolę mieli odegrać tajni współpracownicy wojskowych służb specjalnych z okresu PRL. Aneks ma dotyczyć również tworzenia się w Polsce wolnych mediów. Dodatkowo mają być w nim informacje na temat handlu bronią w Polsce oraz inwigilacji polityków i Kościoła przez wojskowe służby specjalne.

Zapowiedź odtajnienia aneksu do raportu o WSI wywołała falę oburzenia polityków, która od kilku dni nie opada.

W piątek minister sprawiedliwości Waldemar Żurek powiedział na antenie TVN24:

„Jeżeli w Moskwie teraz siedzą, to zacierają ręce. Mówią: znowu mamy pożytecznych idiotów.”

Zdaniem ministra sprawiedliwości „nie ma nic gorszego niż tego typu polityczne hucpy”, które kończą się „fatalnie”.

W sobotę Roman Giertych napisał na platformie X:

„Czytałem aneks do raportu WSI. Grafomania połączona z ujawnieniem naszych aktywów personalnych. Za ujawnienie powinna spotkać decydenta i podżegaczy jedną kara: dożywocie.”

Z kolei Robert Biedroń, europoseł Lewicy w sobotnim programie Gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM powiedział:

„(…) pan prezydent Nawrocki w tej sprawie popełni ogromny błąd. Przypomnę żaden prezydent – nawet Lech Kaczyński czy Andrzej Duda nie zdecydowali się ujawnić tej notatki. Lech Kaczyński mówił o tym otwarcie – że jest tam więcej publicystyki niż informacji, a może narazić nasz kontrwywiad na poważne perturbacje. Myślę, że jeżeli ktoś się z tego cieszy, to jest Putin. On pewnie pierwszy otworzy szampana, czytając, co jest w tej notatce.”

Według europosła prezydent Karol Nawrocki, wracając do tak kontrowersyjnej sprawy, próbuje odwrócić uwagę od afery Zondacrypto.

„Szuka desperacko odwrócenia uwagi. Ale naprawdę, jeżeli dojdzie do ujawnienia tej notatki, to będzie to nierozsądne, głupie, niemądre, a Lech Kaczyński będzie się w grobie przewracał, bo przypomnę, że to był jakiś konsensus polityczny. Są pewne sprawy, jak służby specjalne, którymi politycy nie grają. Prezydent przełamie to i narazi Polskę na poważne perturbacje – powiedział Robert Biedroń w sobotę RMF FM.

Płk Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu na łamach „Faktu” komentował te wydarzenia tak:

„Nie potrafię dostrzec merytorycznego uzasadnienia dla publikacji tego aneksu z perspektywy obecnej sytuacji. Myślę, że nie chodzi tu o nazwiska. Opisane w nim sprawy mają dziś przede wszystkim wymiar historyczny. Raczej mówimy o pewnej legendzie, która narosła wokół tej kwestii.”

Prezydent w ramach rozpoczęcia formalno-prawnej procedury odtajnienia aneksu przekazał go do zaopiniowania marszałkom Sejmu i Senatu. Ich opinie nie muszą mieć jednak wpływu na decyzję prezydenta o odtajnieniu aneksu, ponieważ nie mają charakteru wiążącego.

Jaki jest kontekst?

Wojskowe Służby Informacyjne powstały w 1991 roku, jednak zostały rozwiązane w 2006 roku przez rząd PiS z powodu zarzutów o szpiegostwo na rzecz Rosji, handel bronią, inwigilację mediów, polityków i Kościoła, a nawet udział w aferze FOZZ.

W 2007 roku Prezydent Lech Kaczyński opublikował raport dotyczący likwidacji WSI przygotowany przez zespół Antoniego Macierewicza.

W 2008 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że samo ujawnienie raportu przez prezydenta Kaczyńskiego było legalne. Jednak sprzeczne z konstytucją było to, że osoby wymienione w raporcie zostały pozbawione prawa do wysłuchania przez komisję weryfikacyjną WSI. Przed publikacją nie dano im również prawa do dostępu do akt i odwołania się do sądu od decyzji, by ich nazwiska w raporcie umieścić.

Po tym wyroku TK prezydent Lech Kaczyński nie zdecydował się już upublicznić aneksu do raportu. Twierdził, że "zbyt wiele jest tam fragmentów, w których fakty zastąpiono interpretacjami”. Po nim nie zrobił tego również żaden inny kolejny prezydent Polski.

Przeczytaj także: