0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

12:32 06-06-2025

Prawa autorskie: Fot. Marcin Kucewicz / Agencja Wyborcza.plFot. Marcin Kucewicz...

Onet i Radio Zet ujawniają, jak Kurski nielegalnie finansował swoją kampanię do Europarlamentu

Telefony do syna z prośbą o wpłatę na kampanię, angażowanie przedsiębiorców w opłacanie faktur, zbieranie gotówki – tak według dziennikarzy Jacek Kurski próbował obejść prawo, żeby mieć pieniądze na zdobycie mandatu do Parlamentu Europejskiego w 2024

Co się wydarzyło

Onet i Radio ZET dotarli do nagrań, którymi dysponuje prokuratura w śledztwie przeciwko Jackowi Kurskiemu. Chodzi o nielegalne finansowanie kampanii byłego prezesa TVP w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że Kurski, który w 2024 roku próbował za wszelką cenę wrócić do polityki, znacząco przekraczał limity ustalone przez Państwową Komisję Wyborczą, wydając na kampanię kilkaset tysięcy złotych z własnych pieniędzy. Kampanię Kurskiego finansowali też przedsiębiorcy, np. Daniel W. właściciel i udziałowiec kilku spółek. Jak wynika z wypowiedzi Pawła Gajewskiego, asystenta Kurskiego pracującego wówczas przy kampanii, Daniel W. sfinansował m.in. koncert Zenka Martyniuka. „W żadnym razie nie można mówić, że to jest koncert. Nie wolno tego powiedzieć [...] Ma być piknik, a tak naprawdę to ma być koncert, na który przyjdzie 15 tys. ludzi” – mówił Gajewski podczas jednej z przedwyborczych narad sztabu Kurskiego.

Zawiadomienie w sprawie nieprawidłowości przy finansowaniu kampanii Kurskiego złożył sam Daniel W. „W trakcie kampanii osobiście przekazałem Panu Jackowi Kurskiemu środki pieniężne w wysokości 20.000 zł i niepieniężne, szacowane w sumie na kwotę około 60.000 zł (poprzez finansowanie różnych wydatków), z pominięciem oficjalnych procedur i rachunków komitetu wyborczego” – czytamy w złożonym przez niego zawiadomieniu. Prokuratura Okręgowa w Zamościu wszczęła w tej sprawie postępowanie z art. 506 pkt 7 ustawy Kodeks wyborczy.

Taśmy Kurskiego

Co znajduje się na taśmach, którymi dysponuje prokuratura? Jak podają dziennikarze Onetu i Radia Zet, Kurski narzeka w nich, że z własnej kieszeni wyłożył na kampanię 700 tys. zł – ponad 10 razy więcej niż ustalony wówczas przez PKW limit (63,6 tys. zł).

Nie podobało mu się też, że władze Prawa i Sprawiedliwości oczekiwały wpłaty 100 tys. zł od każdego z kandydatów ulokowanych na listach z tzw. miejsc biorących. „Oszuści, k***a, zaj***li nam stówę z mojej kampanii” – mówi Kurski.

Gdy Daniel W. dopytuje go, kto w zasadzie, go oszukał, Kurski odpowiada: „PiS. [Skarbnik partii Henryk] Kowalczyk... na partię z mojej kampanii stówę, k***a... Kiedy mi Jarosław mówił, że ja nie muszę płacić, bo ja nigdy nie byłem posłem. Ale z drugiej strony nie byłoby siły, nie mogłem się wykłócać, bo poszłaby fama, że tu Bank Światowy k***a, telewizja k***a. Więc już machnąłem ręką na to, umówiłem się, że zabiorą mi 50, a 50 dopłacę później. A zaj***li całe 100! K***a mać... A Jezu, jak ciężko, k***a mać! Wszystko z domu poszło, rozj****em cały dom. Nic nie zostawiłem, 50 tys. zostało mi w banku... Jak nie wygram, to nie mam planu B”.

Na nagraniach słychać też, jak Kurski z Gajewskim naradzają się, w jaki sposób nielegalnie wpłacić pieniądze na kampanię. Tak opisuje ten fragment rozmowy Onet:

„Dasz radę tak to fakturować, żeby poszło ”cashem„ [czyli gotówką]?” — pyta Daniela W. Jacek Kurski.

„Najlepiej to robić oficjalnie wpłaty na komitet, poprzez ludzi innych. Nie wiem, czy masz takich ludzi, którzy mogli wpłacić, żeby się nie wyświetlać” — tłumaczy Gajewski.

Daniel W.: — „Coś tam na pewno się znajdzie...”

Gajewski wyjaśnia jeszcze raz kwestię zgodności z prawem finansowania kampanii: — Bo są limity. Te limity są bardzo wysokie i jedna osoba może płacić. Najlepiej to robić artis. Bo wtedy jest wszystko czyste i nie ma wtedy żadnego problemu. Bo za gotówkę nie ma jak się później rozliczać. Faktury są już wystawione. Jak? Najlepiej tak to zrobić. Tak to powinno wyglądać.

— Wczoraj już paru moich kolegów wysłało. To łatwe — mówi Daniel W".

Kurski szukając pieniędzy, werbuje do pomocy Daniela W., który opłaca kampanijne faktury i przekazuje mu gotówkę (20 tys. zł).

W nagraniach znalazła się też rozmowa z synem, którego Kurski prosi o wpłatę 100 tys. zł na rzecz jego kampanii.

„Czyli będę miał prośbę. Prześlę ci zaraz ostatnie 100 tys., jakie mi zostało z domu i wpłać na moją kampanię. Ja ci prześlę jako darowiznę, a Ty wpłacisz jako swoją wpłatę na moją kampanię. Dobrze? Tak jak kiedyś... No tyle ile ci prześlę teraz” – mówi Kurski. Jego syn Zdzisław ma wątpliwości, czy to dobry pomysł. Kurski uspokaja go: „Nie, nie będzie żadnej afery. Tak jak nie było w 2014 r., kiedy też wsparłeś moją kampanię... Pojechałeś do Szwecji, obrobiłeś 2 tys. hektarów i zarobiłeś. 30 tys. zł, czy 40”.

Kurski pytany o sprawę przez dziennikarzy odpowiedział tak: „Moja kampania w wyborach europejskich była prawidłowo rozliczona. Byłem kandydatem z jedną z największych, jeśli nie największą kwotą wpłat przez komitet wyborczy PiS. Ta sprawa to czarny PR i objaw zemsty”.

Jaki jest kontekst

Po tym jak Jacek Kurski został odwołany przez Donalda Tuska ze stanowiska w Banku Światowym, postanowił kandydować do Parlamentu Europejskiego. I wywalczył drugie miejsce na liście Prawa i Sprawiedliwości w okręgu wyborczym numer 5 (Mazowsze). Ale Kurski zdobył tylko 32 222 tys. głosów, wyprzedził go pierwszy na liście Adam Bielan (90,6 tys. głosów), a także startujący z dalszych miejsc: Jacek Ozdoba (54,3 tys.), Maria Koc (46,1 tys.), Anna Kwiecień (33,9 tys.). Lepszy wynik miał też ostatni na liście Daniel Milewski. Mandaty zdobyli tylko Bielan i Ozdoba, a Kurski pożegnał się z marzeniem o powrocie do polityki.

Przeczytaj także: