0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

15:12 17-12-2024

Prawa autorskie: Fot . Kuba Atys / Agencja Wyborcza.plFot . Kuba Atys / Ag...

Onet: Pod koniec rządów PiS prezes PKOl zarabiał 100 tys. zł miesięcznie

Onet potwierdził wcześniejsze nieoficjalne doniesienia – Radosław Piesiewicz w szczytowym momencie zarabiał 100 tys. zł miesięcznie. Poprzednicy Piesiewicza na stanowisku prezesa PKOl, pełnili tę funkcję społecznie.

Co się wydarzyło?

Onet dotarł do informacji potwierdzających wysokość zarobków prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Radosław Piesiewicz w szczytowym momencie (przypadającym na końcówkę rządów PiS) miał zarabiać 100 tys. zł brutto miesięcznie.

Jak ustalił Onet, pierwszą umowę o pracę z PKOl Piesiewicz zawarł 16 maja 2023 r., a więc trzy tygodnie po wyborze na prezesa. Na jej podstawie prezes PKOl miał zarabiać 10 tys. zł brutto.

Jednak już 30 czerwca 2023 r. Piesiewicz zawarł nową umowę z PKOl-em, na mocy której miał zarabiać 100 tys. zł miesięcznie.

W marcu 2024 r., a więc pół roku po przegranych przez PiS wyborach, Piesiewicz zawarł aneks do umowy i obniżył swoje wynagrodzenie do 70 tys. zł. Od sierpnia miał zarabiać jeszcze mniej – 28 tys. zł.

Jednak Piesiewicz już we wrześniu 2025 r. zaplanował sobie kolejną podwyżkę – do 70 tys. złotych miesięcznie. A w marcu 2026 r. (czyli w kolejnym roku olimpijskim) jego pensja ma znów wrócić do poziomu 28 tys. złotych.

Co ciekawe, jak pisze Onet, podobne podwyżki i obniżki pensji przewidują umowy i aneksy podpisane z Sekretarzem Generalnym PKOl Markiem Pałusem, najbliższym współpracownikiem Piesiewicza.

Jaki jest kontekst?

Piesiewicz został prezesem PKOl w kwietniu 2023 r. To wtedy niespodziewanie zrezygnował ze stanowiska Andrzej Kraśnicki, który kierował PKOl-em od 13 lat (czyli od tragicznej śmierci Piotra Nurowskiego w katastrofie smoleńskiej).

Kraśnicki mógł kandydować na kolejną kadencję, ale wycofał się – jak głoszą plotki – pod wpływem politycznych nacisków.

Ogłoszono nowy konkurs na prezesa. Wygrał go prezes Polskiego Związku Koszykówki – Radosław Piesiewicz, prywatnie bliski znajomy Jacka Sasina, wówczas ministra aktywów państwowych.

Aby przekonać szefów innych związków do swojej kandydatury, Piesiewicz miał obiecać im dofinansowania z państwowych spółek. Piesiewicz wygrał, zdobywając 138 na 162 głosy.

Kraśnicki, tak jak wcześniejsi prezesi, nie pobierał wynagrodzenia za kierowanie PKOl-em. Tę zasadę zmienił jednak jego następca.

Po raz pierwszy Piesiewicz zwrócił na siebie uwagę nowego obozu władzy, kiedy w grudniu 2023 r. próbował zmienić statut PKOl, aby zapewnić sobie stanowisko prezesa przez najbliższe 10 lat.

Do zmiany nie doszło, ale już kilka miesięcy później, po nieudanych dla Polski igrzyskach olimpijskich w Paryżu ministerstwo sportu wypowiedziało wojnę Piesiewiczowi.

Sławomir Nitras zażądał sprawozdania od PKOl, jak instytucja wydała publiczne pieniądze i kto na zaproszenie komitetu pojechał do Paryża. Minister chciał wiedzieć, czy wyjazdy były podyktowane względami merytorycznymi, czy jednak były to turystyczno-towarzyskie wycieczki do stolicy Francji.

W tym samym czasie Radio Zet ujawniło, że rodzina Piesiewicza miała 35 razy skorzystać na koszt PKOlu ze specjalnej odprawy VIP na lotnisku Chopina w Warszawie.

Z kolei Onet ujawnił, że żona Piesiewicza, miała zarobić za swoją półroczną pracę dla państwowego Pekao SA ponad 1 mln zł. Trudno powiedzieć, czym się zajmowała, bo po jej pracy w banku miał nie zostać żaden ślad.

Inne teksty OKO.press na ten temat:

Przeczytaj także: