Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Rosja będzie chciała mieć wpływ na przebieg wyborów w Polsce w 2027 r. „Oni Już Tu Są”. – ostrzega Stowarzyszenie Demagog, które rozpoczęło kampanię społeczną pod tym tytułem.
Stowarzyszenie Demagog, które prowadzi portal factcheckingowy o tej samej nazwie, odpaliło kolejną w Polsce akcję, która ma zwrócić uwagę na skalę rosyjskiej dezinformacji w Polsce. Organizatorzy chcą, by władze lepiej informowały o tym, jaka jest skala dezinformacji. Chcą by władze lepiej wpływały na media społecznościowe. By przed wyborami przygotowały procedury reagowania na obcą propagandę oraz obce finansowanie głosów w debacie publicznej. Jednym z postponowanych działań miałaby być większa aktywność komunikacyjna nowo powstałego Centrum Walki z Dezinformacją. To jest jednak ciało doradcze i analityczne, nie ma więc takich narzędzi jak np. francuska agencja rządowa, która nie tylko przeciwdziała dezinformacji, ale może o tym mówić.
„Jest wiele organizacji w Polsce, którym naprawdę zależy na tym, aby ten proces demokratyczny był przejrzysty. Ale dzisiaj trochę to za mało, bo my jako społeczeństwo obywatelskie nie mamy narzędzi, żeby egzekwować” – mówi prezeska Stowarzyszenia Demagog, Małgorzata Kilian-Grzegorczyk.
Organizatorzy akcji „Oni Już Tu Są” chcą uświadomić skalę zagrożenia. Przed Pałacem Kultury w Warszawie stanęła na chwilę budka telefoniczna, z której sączył się jad o Ukraińcach mających nieprawdopodobne przywileje w Polsce, planach mobilizacji w Polsce i opowieściach, że zaraz wszyscy umrą, albo zostaną zabici, chyba że Polska zawrze sojusz z Rosją, której naukowcy „właśnie wynaleźli lek na cukrzycę”.
- Widzimy to w mediach społecznościowych, w komentarzach, w fałszywych wpisach podszywających się pod sprawdzone i rzetelne źródła. Widzimy również, jak pewne narracje zbieżne z rosyjską propagandą trafiają do debaty publicznej poprzez influencerów, liderów opinii, a co gorsza, również dzięki politykom. Rosja od lat wykorzystuje dezinformację jako próbę wpływania na procesy demokratyczne w USA, Niemczech, w Mołdawii. Teraz prowadzone są we Francji” – mówił na konferencji prasowej 5 listopada Marcel Kiełtyka z Demagoga.
- Nie ma powodu, by zakładać, że Rosja nie zrobi tego w Polsce, skoro od 300 lat próbuje mieć wpływ na to, kto w Polsce rządzi – dodał Konrad Kilian z Fundacji Cyfrowy Ster.
Tymczasem narzędzia wpływu są coraz tańsze i coraz bardziej masowe. „Są skoordynowane, udoskonalane i kopiowane. Nie mówimy już tylko o kampanii wyborczej i kilku miesiącach, tak naprawdę o całorocznym podważaniu zaufania do porządku demokratycznego” – dodał.
O przykładach rosyjskiej aktywności mówił redaktor naczelny portalu demagog.pl, Marcin Kostecki:
- Nie wyobrażam sobie opcji politycznej, która by na poważnie mówiła, że w interesie Rzeczpospolitej jest pogłębianie podziałów. Ze dobre jest potęgowanie chaosu, podsycanie wewnętrznych konfliktów. Nie chcemy, żeby jakiekolwiek inne państwo wpływało w ten sposób na nasz kra, żeby wykorzystało w ten sposób okres wyborczy, który będzie pełen na pewno konfliktów i napięć – mówił Kostecki.
Przeczytaj także:
W ostatnich dniach propaganda Kremla i prorosyjskie konta szerzą informację o rzekomej sali tortur pod Kijowem. Podają ją politycy konfederacji. Jest nieprawdziwa, ale ostro grzana przez Moskwę.
Przeczytaj także:
Rosyjska propaganda szerzy też narrację, że spór o Trybunał Konstytucyjny oznacza, iż polska jest republiką bananową i doszło tu do zamachu stanu. Tę wersję też powielają prorosyjskie, anglojęzyczne konta. Rosyjska kampania dezinformacyjna jest intensywna. Ruszyła pierwszego dnia zaostrzonego kryzysu, i ma już kilka wersji – są zmieniane, kiedy rzeczywistość nie spełnia oczekiwań Moskwy.
Przeczytaj także: