0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze depesze OKO.press z Polski i ze świata

Witaj w dziale depeszowym OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

14:43 01-04-2025

Prawa autorskie: Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.plFot. Robert Kowalews...

Węgry zmieniają prawo, by chronić Marcina Romanowskiego

Węgierski parlament znowelizował ustawę, która umożliwia zablokowanie sądowej decyzji o przekazaniu osoby poszukiwanej. W ten sposób zdaniem węgierskiego tygodnika HGV węgierski rząd chce chronić oskarżonego o korupcję i działanie w zorganizowanej grupie przestępczej Marcina Romanowskiego przed wydaleniem do Polski.

Co się wydarzyło?

Jak donosi węgierski tygodnik HGV, węgierski parlament dokonał nowelizacji ustawy o współpracy w sprawach karnych z państwami członkowskimi Unii Europejskiej. Po zmianie ustawa daje prokuratorowi generalnemu możliwość odwołania się od decyzji sądu o przekazaniu osoby poszukiwanej organom ścigania innego państwa lub ekstradycji obywatela innego kraju.

Po odwołaniu sprawę będzie powtórnie rozpatrywał Sąd Najwyższy, który będzie mógł uchylić decyzję sądu niższej instancji. Zgodnie z uzasadnieniem zmiany w ustawie cytowanym przez tygodnik HGV, „taki krok jest konieczny dla uregulowania możliwości skutecznego działania przeciwko ewentualnym bezprawnym orzeczeniom sądów".

Zdaniem węgierskiego tygodnika ta zmiana jest podyktowana próbą ochrony przebywającego na Węgrzech byłego wiceministra sprawiedliwości Polski Marcina Romanowskiego (na zdjęciu archiwalnym powyżej). Na Romanowskim ciąży 11 zarzutów prokuratorskich w Polsce.

Węgierski dziennik zwraca uwagę, że „Węgry podejmują duże ryzyko, próbując obejść prawo UE w sprawie, która już wywołała międzynarodowy skandal”.

Jak zauważył tygodnik, Marcin Romanowski powinien zostać aresztowany przez policję i doprowadzony do sądu, który decyduje o ewentualnym wykonaniu Europejskiego Nakazu Aresztowania. Jednak jak wynika z informacji przekazanych przez Sąd Metropolitalny dla Budapesztu, który jest sądem właściwym do orzekania w tej sprawie, były wiceminister sprawiedliwości nie jest na Węgrzech w ogóle ścigany – zaznaczył „HVG”.

Jaki jest kontekst?

Były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski jest oskarżony w Polsce o popełnienie 11 przestępstw, między innymi udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów na pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości.

Romanowski przebywa obecnie w stolicy Węgier, gdzie otrzymał od tamtejszych władz azyl polityczny. Mężczyzna w ten sposób stara się uniknąć tymczasowego aresztowania, na które 9 grudnia wydał zgodę polski sąd.

Węgry musiały się nieźle nagimnastykować, żeby uzasadnić przyznanie Romanowskiemu azylu politycznego. Azyl został przyznany na gruncie rzekomych „prześladowań politycznych”, które miały dotyczyć Marcina Romanowskiego. Premier Węgier Viktor Orbán tłumaczył, że „polscy liberałowie wymyślili nową koncepcję rządów prawa, tzw. praworządność ustawową, gdzie do rozprawienia się z przeciwnikiem politycznym wykorzystuje się praworządność i instrumenty prawne".

Jak na łamach OKO.press pisał Michał Zabłocki, Marcin Romanowski nie był pierwszym europejskim prawicowym politykiem, który otrzymał azyl w Budapeszcie. Węgrzy w 2018 roku zapewnili już ochronę byłemu prorosyjskiemu premierowi Macedonii, Nikoli Gruewskiemu, skazanemu u siebie w kraju za przestępstwa korupcyjne, a przemyconemu na Węgry w bagażniku auta.

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

12:42 01-04-2025

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Kamiński i Wąsik bez immunitetów. Jest decyzja Parlamentu Europejskiego

Parlament Europejski podjął decyzję o uchyleniu immunitetów polityków PiS: Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Europosłowie PiS odpowiedzą za niezastosowanie się do prawomocnego wyroku sądu z grudnia 2023 roku, który pozbawił ich możliwości pełnienia funkcji publicznych na 5 lat.

Co się wydarzyło?

Podczas sesji plenarnej we wtorek 1 kwietnia Parlament Europejski przegłosował uchylenie immunitetów europosłów PiS: Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika (na zdjęciu archiwalnym powyżej). Taki wniosek do PE złożył pod koniec lipca ubiegłego roku prokurator generalny i minister sprawiedliwości Adam Bodnar na wniosek Prokuratury Krajowej.

Maciej Wąsik i Mariusz Kamiński mają odpowiedzieć za niezastosowanie się do prawomocnego wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z 20 grudnia 2023 roku. Sąd orzekł wobec nich pięcioletni zakaz pełnienia funkcji publicznych i karę dwóch lat pozbawienia wolności. Sienkiewicz i Wąsik nie uznali wyroku sądu i brali udział w pracach Sejmu jako posłowie, nie zgadzając się z postanowieniem o wygaśnięciu ich mandatów poselskich. W związku z tym w kwietniu 2024 roku usłyszeli zarzuty niezastosowania się do orzeczonych środków karnych, zgodnie z art. 244 kodeksu karnego.

Parlament Europejski podjął decyzję o uchyleniu immunitetów, ponieważ nie dopatrzył się w sprawie dowodów wskazujących na zaistnienie tzw. fumus persecutionis, czyli okoliczności wskazujących na to, że celem postępowania sądowego jest zamiar zaszkodzenia działalności politycznej posła jako członka Parlamentu Europejskiego. Parlament Europejski ustalił też, że wniosek o uchylenie immunitetu nie dotyczy opinii lub stanowiska zajętego przez europosłów w czasie wykonywania przez niego obowiązków związanych z pełnieniem mandatu europosła.

Zdjęcie immunitetu jest konieczne do prowadzenia jakiegokolwiek postępowania prokuratorskiego wobec osoby posiadającej mandat parlamentarny. Za wyjątkiem sytuacji, gdy osoba ta zostanie ujęta na gorącym uczynku, a jej zatrzymanie jest niezbędne do zapewnienia prawidłowego toku postępowania.

Immunitet parlamentarny ma chronić parlament i posłów przed postępowaniami sądowymi w związku z działaniami podejmowanymi w ramach wykonywania obowiązków parlamentarnych. Immunitet nie jest więc osobistym przywilejem posła, lecz gwarancją niezależności instytucji i jej członków.

Jaki jest kontekst?

Wyrok warszawskiego Sądu Okręgowego z 20 grudnia 2023 roku dotyczy sprawy udziału Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika w tzw. aferze gruntowej z 2007 roku. Wąsik i Kamiński zostali uznani za winnych przekroczenia uprawnień i nadużycia władzy. Proces był wynikiem powtórnego rozpatrzenia sprawy po tym, jak po pierwszym procesie w 2015 roku nieprawidłowego aktu ułaskawienia obu polityków dokonał prezydent Andrzej Duda. Ponieważ Duda zrobił to przed uprawomocnieniem się wyroku, po wieloletnich sporach i przepychankach w tej sprawie, w czerwcu 2024 roku Sąd Najwyższy zadecydował, że sprawa Kamińskiego i Wąsika musi zostać ponownie rozpatrzona.

Jak na łamach OKO.press pisał Witold Głowacki, afera gruntowa była skutkiem nielegalnej i politycznie motywowanej operacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego z czasów pierwszych rządów PiS. Kamiński i Wąsik – którzy wówczas nadzorowali CBA – użyli tej służby do szukania haków na Andrzeja Leppera, ówczesnego wicepremiera i koalicjanta PiS. Chodziło o próbę wykazania, jakoby Lepper miał brać łapówki za pomoc w odrolnieniu mazurskich działek. Operacja, której politycznym celem miało być zniszczenie pozycji Leppera i jego partii – zakończyła się fiaskiem i kompromitacją CBA. Jej pośrednim wynikiem był rozpad koalicji PiS z LPR i Samoobroną – a następnie utrata władzy przez partię Jarosława Kaczyńskiego.

W grudniu 2023 roku Sąd Okręgowy w Warszawie ponownie orzekł o winie obu polityków i skazał ich na dwa lata pozbawienia wolności i pięcioletni zakaz pełnienia funkcji publicznych. Ponieważ był to proces apelacyjny, orzeczenie było prawomocne. Maciej Wąsik i Mariusz Kamiński zostali ponownie ułaskawieni przez prezydenta Andrzeja Dudę. Do ułaskawienia doszło jednak dopiero 23 stycznia 2024 roku, a do pracy w Sejmie Maciej Wąsik i Mariusz Kamiński stawili się jeszcze w grudniu 2023 roku, czyli przed tym jak zostali ułaskawieni. Dlatego Prokuratura postawiła im zarzuty niezastosowania się do orzeczonych środków karnych, ale musiała wstrzymać postępowanie ze względu na objęcie przez polityków PiS mandatów europosłów po wyborach 9 czerwca 2024 roku. Teraz prokuratura będzie mogła wznowić prace.

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

12:17 01-04-2025

Prawa autorskie: Photo by Eyad BABA / AFPPhoto by Eyad BABA /...

ONZ: Izrael zamordował w Gazie 15 medyków. „Byli tam, by ratować życia. Skończyli w masowym grobie”

Po ponad tygodniu udało się odzyskać ciała 15 medyków i ratowników zabitych przez izraelską armię na południu Strefy Gazy. Zdaniem organizacji pomocowych doszło do świadomych morderstw

Co się wydarzyło

Pracownicy ONZ po skomplikowanej akcji wydobycia ciał ogłosili, że 23 marca izraelska armia zamordowała 15 ratowników i paramedyków.

„30 marca zakończyła się skomplikowana, trwająca tydzień operacja ratunkowa, w wyniku której odzyskano ciała 15 kolegów: ośmiu z Palestyńskiego Czerwonego Półksiężyca, sześciu z Palestyńskiej Obrony Cywilnej oraz jednego z Organizacji Narodów Zjednoczonych. Ich współpracownicy odnaleźli ich pogrzebanych w rejonie Tal as-Sultan w Rafah, w południowej Strefie Gazy. Dostępne informacje wskazują, że pierwszy zespół został zabity przez izraelskie siły 23 marca, a kolejne ekipy ratunkowe i pomocowe były atakowane jedna po drugiej przez kilka godzin, podczas gdy poszukiwały swoich zaginionych kolegów. Zostali oni pogrzebani pod piaskiem, razem ze zniszczonymi pojazdami ratunkowymi – wyraźnie oznakowanymi ambulansami, wozem strażackim i samochodem ONZ” – czytamy w opublikowanym 30 marca komunikacie ONZ.

Według Biura Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (United Nations Office for the Coordination of Humanitarian Affairs, OCHA) ratownicy starali się 23 marca nieść pomoc kolegom, którzy wcześniej trafili w Tal as-Sulan, dzielnicy Rafah, pod izraelski ogień w oznaczonym jako pomoc humanitarna pojeździe. Jeden z pracowników PCP jest uznany za zaginionego.

Akcja ratunkowa

Szef OCHA w Palestynie Jonathan Whittall przekazał w oświadczeniu:

„Jeden po drugim, [paramedycy i ratownicy] zostali zastrzeleni. Ich ciała zebrano i zakopano w masowym grobie. Wykopujemy ich ciała w ich ubraniach roboczych, z rękawiczkami. Byli tam, by ratować życia. Skończyli w masowym grobie”.

Według jego relacji jeden z samochodów oznaczonych logiem ONZ również został zakopany pod piaskiem.

Izraelska armia przekazała, że według „wstępnej oceny” armia otworzyła ogień do kilku pojazdów, które „w podejrzany sposób” zbliżały się w stronę izraelskich pozycji, bez nadania odpowiednich sygnałów. Izraelczycy przekazali również, że ekipa ratunkowa nie skoordynowała swoich ruchów z armią. Według Czerwonego Półksiężyca taka koordynacja nie była konieczna, bo organizacja nie otrzymała informacji, że okolica Tal as-Sultan jest miejscem operacji wojskowej.

Dr Baszar Murad z Czerwonego Półksiężyca przekazał, że pracownicy organizacji przez pewien czas byli w kontakcie telefonicznym z poszkodowanym w ataku. Twierdzi, że słyszeli, jak żołnierze mówią po hebrajsku o zgromadzeniu i związaniu „ich” przy murze. Przewodniczący Palestyńskiego Czerwonego Krzyża Junis al-Chatib przekazał, że armia przez kilka dni uniemożliwiała próby kolejnych akcji poszukiwawczych i odebrania ciał.

Jaki jest kontekst

18 marca Izrael wznowił ofensywę w Strefie Gazy po trwającym niecałe dwa miesiące zawieszeniu broni. Dla premiera Netanjahu niewznowienie inwazji oznaczałoby odejście z koalicji dwóch skrajnie prawicowych, rasistowskich partii i potencjalną utratę rządów. Od tego momentu w Strefie Gazy zginęło już ponad tysiąc osób.

Według ONZ od 7 października 2023 roku w Strefie Gazy zginęło już co najmniej 1060 pracowników medycznych.

Przeczytaj inne artykuły w OKO.press na ten temat

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

10:41 01-04-2025

Prawa autorskie: 01.02.2025 Wejherowo , ul. Strzelecka 9 . Kandydat na prezydenta - Rafal Trzaskowski podczas spotkania w Wejherowie . Fot. Martyna Niecko / Agencja Wyborcza.pl01.02.2025 Wejherowo...

Rafał Trzaskowski ogłasza zmianę terminu majowego marszu PO

Organizowany przez Platformę Obywatelską „Marsz Patriotów” odbędzie się nie 11 maja, jak dwa dni temu zapowiadał premier Donald Tusk, lecz 25 maja, czyli pomiędzy pierwszą a drugą turą wyborów prezydenckich.

Co się wydarzyło?

Platforma Obywatelska ogłasza zmianę terminu majowego „Marszu Patriotów”. Marsz, który zgodnie z zapowiedziami premiera Donalda Tuska z 29 maja miał się odbyć 11 maja, tydzień przed pierwszą turą wyborów prezydenckich, odbędzie się jednak 25 maja, czyli pomiędzy pierwszą a drugą turą. Decyzję w tej sprawie jako pierwszy ogłosił kandydat PO w wyborach, Rafał Trzaskowski, podczas wtorkowej (1 kwietnia) konferencji prasowej.

„Rozmawiałem z premierem Tuskiem na ten temat i postanowiliśmy ustalić [termin marszu — red.] na 25 maja. Jestem absolutnie przekonany o tym, że dobrze byłoby, aby ten marsz odbył się pomiędzy I a II turą, bo to ma być marsz, który będzie łączył wszystkie siły demokratyczne” – powiedział Rafał Trzaskowski na konferencji prasowej.

Prezydent Warszawy dodał, że „bardzo się cieszy z tej inicjatywy”, bo to „bardzo dobra tradycja”.

Zmianę terminu marszu potwierdził premier Donald Tusk.

„Uwaga! Zmiana! Wielki Marsz Patriotów odbędzie się 25 maja, przed 2 turą wyborów, zgodnie z trafną rekomendacją prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Pozwoli to na pełną mobilizację demokratycznych patriotów. Wszyscy razem! A więc: niedziela, 25 maja, Warszawa, w samo południe” – napisał premier Donald Tusk w mediach społecznościowych.

Jaki jest kontekst?

„Marsz Patriotów” to odpowiedź PO na zapowiedź udziału Jarosława Kaczyńskiego w organizowanym 12 kwietnia w Warszawie marszu z okazji 1000-lecia Królestwa Polskiego i 500-lecia hołdu pruskiego. Marsz organizowany jest przez Stowarzyszenie „Polskie Dziedzictwo i Tożsamość”.

„Jest dziś wiele powodów, aby zademonstrować, że my — ludzie kochający Polskę — tu jesteśmy” — napisał na portalu X Jarosław Kaczyński, zapraszając do udziału w marszu „wszystkich patriotów”.

Zapowiadając marsze, obie partie liczą zapewne na skuteczną mobilizację swoich elektoratów przed i w trakcie wyborów prezydenckich. Platforma Obywatelska ma już na koncie jeden sukces tego rodzaju. Zorganizowany 1 października, przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku, Marsz Miliona Serc był wielkim sukcesem frekwencyjnym i bardzo udanym wydarzeniem politycznym na finiszu kampanii.

Przyparty do muru kiepskimi wynikami sondażowymi swojego kandydata Karola Nawrockiego PiS pewnie liczy na podobny efekt. Jak na łamach OKO.press pisał Michał Danielewski, marcowa średnia sondaży czołowej trójki kandydatów w wyścigu o Pałac Prezydencki wygląda następująco:

  • Rafał Trzaskowski – 35 proc.
  • Karol Nawrocki – 23 proc.
  • Sławomir Mentzen: 19 proc.

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

10:03 01-04-2025

Prawa autorskie: Fot. Marcin Stępień / Agencja Wyborcza.plFot. Marcin Stępień ...

Ryszard Cyba, zabójca działacza PiS, nie będzie odbywał kary więzienia

Ryszard Cyba, sprawca ataku na biuro PiS w 2010 roku i zabójca działacza partii Marka Rosiaka, nie będzie odbywał kary więzienia. Sąd Okręgowy w Łodzi orzekł, że nie pozwala na to stan psychiczny skazanego.

Co się wydarzyło?

Ryszard Cyba, skazany w 2011 roku na dożywocie za zabójstwo działacza PiS Marka Rosiaka oraz atak na Pawła Kowalskiego, asystenta posła Jarosława Jagiełły, został decyzją sądu zwolniony z odbywania kary więzienia. Jak dowiedział się Onet, Cyba trafił do szpitala psychiatrycznego.

W postanowieniu z 25 lutego Sąd Okręgowy w Łodzi, powołując się na opinie dwóch biegłych psychiatrów, stwierdził, że stan zdrowia skazanego nie pozwala na odbywanie kary więzienia. Zdaniem biegłych Cyba cierpi na zaburzenia psychiczne, „które nie rokują wyleczenia, a nawet poprawy”. To tzw. długotrwała przeszkoda, która wyklucza odbywanie kary więzienia zgodnie z art. 15 par. 2 kodeksu karnego wykonawczego.

Cyba odbywał karę dożywocia na oddziale szpitalnym dla przewlekle chorych w Zakładzie Karnym w Czarnem. Jak wynika z informacji przekazanych przez Służbę Więzienną, był pod stałą opieką medyczną i psychologiczną. Po konsultacji psychiatrycznej dyrektor jednostki poinformował sąd okręgowy o pogarszającym się stanie zdrowia skazanego. Sąd, po wykonaniu dodatkowych badań sądowo-psychiatrycznych, orzekł o niezdolności skazanego do odbywania kary więzienia.

18 marca Cyba został przewieziony przez Służbę Więzienną do szpitala psychiatrycznego.

Jaki jest kontekst?

Ryszard Cyba to sprawca ataku na biuro PiS w Łodzi w 2010 roku. Do zdarzenia doszło 19 października. Cyba wtargnął do biura poselskiego posła do Parlamentu Europejskiego Janusza Wojciechowskiego oraz posła na Sejm RP Jarosława Jagiełły przed południem. Biuro mieściło się na pierwszym piętrze dawnej fabryki przy ul. Sienkiewicza w centrum Łodzi. W biurze przebywało wówczas pięć osób.

Jak wynika z relacji świadków, Cyba od razu otworzył ogień w stronę jednego z pracowników biura, Marka Rosiaka, zabijając go na miejscu. Następnie obezwładnił paralizatorem i zaatakował nożem myśliwskim kolejną osobę, Pawła Kowalskiego, który znajdował się w tym samym pomieszczeniu. Podczas ataku miał wykrzykiwać, że nienawidzi pisowców i chce zabić lidera PiS, Jarosława Kaczyńskiego. Został obezwładniony przez przybyłych na miejsce strażników miejskich.

Marek Rosiak, trafiony czteroma kulami, zmarł na miejscu. Paweł Kowalski z poważnymi obrażeniami trafi do szpitala.

Proces Cyby rozpoczął się w listopadzie 2011 roku, a już w grudniu sąd wydał wyrok dożywotniego pozbawienia wolności z możliwością ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po 30 latach. Cyba nie został uznany za niepoczytalnego. Sąd uznał, że działał z motywacji zasługującej na szczególne potępienie i kierował się motywami politycznymi. Przez cały czas śledztwa Cyba był traktowany jako przestępca szczególnie niebezpieczny, bo groził dokonaniem kolejnym morderstw. W 2012 r. łódzki sąd apelacyjny utrzymał w mocy wyrok dożywotniego więzienia. W toku postępowania Ryszard Cyba przyznał się do winy, ale odmówił złożenia wyjaśnień.

Zabójstwo Marka Rosiaka wywołało dyskusję o poziomie polaryzacji politycznej w Polsce i agresywności debaty publicznej. PiS uznał rządzącą wówczas Platformę Obywatelską za winną podżegania do nienawiści. Temat zabójstwa Marka Rosiaka wrócił w 2019 roku po publicznym zabójstwie prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, polityka PO. Wówczas rządzący PiS nie był gotów wziąć na siebie odpowiedzialności za podżeganie do nienawiści wobec Adamowicza, który był częstym bohaterem oszczerczych materiałów zarządzanej przez Jacka Kurskiego TVP.

Przeczytaj także:

Przeczytaj także: