Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Administracja Donalda Trumpa zaproponowała Viktorowi Orbánowi ubieganie się o funkcję sekretarza generalnego ONZ. Tę kandydaturę miałaby poprzeć również Rosja i Chiny
Viktor Orbán może zostać kolejnym sekretarzem generalnym ONZ. „The Wall Street Journal” w niedzielę poinformował, że administracja Donalda Trumpa zaproponowała Orbánowi ubieganie się o to stanowisko. Kandydaturę byłego węgierskiego premiera mają popierać również Rosja i Chiny.
W takim układzie Viktor Orbán miałby duże szanse, by rzeczywiście objąć to stanowisko.
„Gdy USA, Rosja i Chiny chcą tego samego w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, zazwyczaj to dostają”
- twierdzą źródła z dwóch krajów, z którymi rozmawiali dziennikarze „WSJ”.
Orbán, by zyskać rekomendację Rady Bezpieczeństwa ONZ, potrzebowałby dziewięciu z 15 głosów. Amerykańskie źródła twierdzą, że Orbán może liczyć „spokojnie” na osiem, a w jego zasięgu jest nawet dziesięć głosów.
Istotne jednak, że równocześnie, poza zdobyciem dziewięciu z 15 głosów w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, żaden z pięciu stałych członków Rady nie może zgłosić weta. A stałymi członkami poza USA, Rosją i Chinami są również Francja i Wielka Brytania.
Kadencja obecnie urzędującego sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa upływa 31 grudnia. Kandydatura Orbána ma jednak zostać oficjalnie ogłoszona dopiero po wyborach połówkowych w USA zaplanowanych na 3 listopada. Jeśli w ogóle Orbán się zdecyduje wystartować w tym wyścigu.
„WSJ” informuje bowiem, że były premier Węgier jest otwarty na taką propozycję, jednak miał zasygnalizować również pewne „zastrzeżenia”: woli nie ujawniać publicznie swojej kandydatury, dopóki nie zdobędzie pewności, że wygra.
„WSJ” podaje, że nawet w Departamencie Stanu uważano, że wizja Orbána na stanowisku sekretarza generalnego ONZ „wydaje się szalona”, ale skoro popierają ją jeszcze dwa inne mocarstwa – Rosja i Chiny – jest zupełnie możliwa.
Gazeta ujawnia, że w Biały Domu od jakiego czasu szukano odpowiedniego kandydata na to stanowisko. Często padały w tych dyskusjach słowa, że potrzeba „kogoś takiego jak Orbán”. Aż w końcu padło na samego Viktora Orbána.
Dla amerykańskiej administracji, czyli MAGA-konserwatystów, jest to „wymarzony kandydat” z powodu podobnego stanowiska wobec migracji, a także krytycznego spojrzenia na Unię Europejską – podkreśla „WSJ”.
Przypomnijmy, że Donald Trump udzielił Orbánowi poparcia przed kwietniowymi wyborami parlamentarnymi na Węgrzech, które jednak ostatecznie Fidesz przegrał, a Orbán po 16 latach oddał władzę.
Jednak z drugiej strony „WSJ” zauważa, że jest to też problematyczny i kontrowersyjny kandydat, ponieważ otwarcie broni polityki Władimira Putina i w ONZ „będzie apologetą Władimira Putina i innych dyktatorów".
Dodajmy, że dotąd oficjalnie swoją kandydaturę na stanowisko sekretarza generalnego ONZ zgłosiła już Lana Nusseibeh – była ambasadorka Zjednoczonych Emiratów Arabskich przy ONZ. „WSJ” zaznacza, że i ona ma pewne obciążenia, bowiem ZEA wspomagały brutalne rebelianckie Siły Szybkiego Wsparcia (RSF) w sudańskiej wojnie domowej.
Pozostali kandydaci, którzy są w grze, to według gazety międzynarodowi biurokraci, podczas, gdy Orbán na tym stanowsku byłby „generałem".
Jeden z urzędników Departamentu Stanu w rozmowie z „WSJ” stwierdził, że Orbán ma odpowiednią ideologię, wie, jak sprawować władzę w obliczu wrogości i nie da się zastraszyć establishmentowi.
Przeczytaj także: