Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

10:35 13-02-2026

Prawa autorskie: Fot. Dániel Németh/444Fot. Dániel Németh/4...

Peter Magyar tłumaczy się z sekstaśmy. To był szantaż?

Lider węgierskiej opozycji, Peter Magyar, opublikował nagranie, na którym tłumaczy okoliczności powstania sekstaśmy z jego udziałem. Magyar twierdzi, że to skutek jego oporu wobec szantażu, a za całą sprawą stoi Viktor Orban i Fidesz, który chce go zdyskredytować przed wyborami

Co się wydarzyło?

Dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi, które mogą przynieść przegraną premiera Viktora Orbána i jego rządzącej Węgrami od 16 lat partii Fidesz, nieznani sprawcy grożą publikacją sekstaśmy z udziałem lidera opozycyjnej partii Tisza, która prowadzi w sondażach.

We wtorek 10 lutego w internecie pojawiła się strona radnaimark.hu, na której widać czarno-białe zdjęcie pustej sypialni z dużym łóżkiem i rozkopaną pościelą. Zdjęcie jest wykonane prawdopodobnie z górnego rogu pokoju. Początkowo na stronie widniał napis „Wkrótce…”, lecz w czwartek 12 lutego pojawiła się informacja: „Pewnego razu…” i data: 3 sierpnia 2024.

O tym, że opublikowana może zostać sekstaśma z jego udziałem, jako pierwszy poinformował sam Peter Magyar. W czwartek 12 lutego polityk wypuścił nagranie, na którym tłumaczy kulisy zdarzenia.

Jak wynika z jego relacji, 2 sierpnia 2024 roku brał udział w imprezie dla zwolenników i działaczy partii. Na imprezie pojawiła się Evelin Vogel, jedna z działaczek Tiszy, która do czerwca 2024 była prywatnie związana z Magyrem. To ona ma być kobietą, z którą jest Magyar na nagraniu.

Choć nie byli już razem, a Vogel dopuściła się wcześniej szantażu wobec polityka – miała zażądać 30 milionów forintów za ciche odejście z partii, co potwierdziła w wywiadzie z 444.hu – Magyar pojechał na imprezę do widniejącego na zdjęciu mieszkania, na którą zaprosiła go Vogel.

Tam, jak wynika z jego relacji, miały być osoby, których nie znał, a także zażywane narkotyki, których on sam „nie tknął”. Nad ranem on i Vogel udali się do sypialni, gdzie – za obopólną zgodą – uprawiali seks. Mieszkanie mieli opuścić po południu i udać się na wspólny obiad.

Polityk oskarża Vogel o udział w prowokacji, a ta zaprzecza i twierdzi, że też jest ofiarą w sprawie. Potwierdza, że seks był konsensualny. Magyar twierdzi też, że za organizacją prowokacji stoją osoby związane z Fideszem, a celem jest dyskredytacja go przed wyborami.

Portalowi 444.hu udało się ustalić, że zdjęcie zostało wykonane w mieszkaniu na wynajem przy Grand Boulevard, a domena radnaimark.hu została wykupiona w grudniu 2024 przez osobę prywatną.

W całej sprawie znacząca jest też nazwa domeny. Mark Radnai to wiceprzewodniczący Tiszy, a więc bliski współpracownik Magyara. Portal 444.hu ustalił, że mieszkanie należy do osoby, która jest biznesowo powiązana z Radnaiem. Polityk zaprzecza jednak, by miał cokolwiek wspólnego ze sprawą i uważa ją za prowokację.

Jaki jest kontekst?

12 kwietnia na Węgrzech odbędą się wybory parlamentarne. Po raz pierwszy od 16 lat Fideszowi wyrosła poważna konkurencja. Jest to właśnie Tisza, „Partia Szacunku i Wolności”. Tisza powstała w 2020 roku, a jej głównymi założycielami są przedsiębiorca Attila Szabó i Boldizsár Deák, prezes Radia Eger i samorządowiec.

Magyar dołączył do partii w 2024 roku, po tym jak w atmosferze skandalu odszedł z Tiszy, a następnie ujawnił afery korupcyjne z udziałem partii, w tym jego byłej żony, Judit Varga, ministry sprawiedliwości w rządzie Viktora Orbána. To w wyniku wielkich, antyrządowych protestów, które wybuchły po ujawnieniu afer korupcyjnych przez Magyara, partia zyskała ogromne poparcie – w listopadzie 2024 roku jej poparcie przewyższyło po raz pierwszy poparcie Fideszu.

Od tego czasu partia jest na prowadzeniu. Obecnie chęć głosowania na Tiszę deklaruje 48 proc. Węgrów (sondaż z 24 stycznia 2026, publikowany przez portal Politico), a Peter Magyar jest najpoważniejszym konkurentem Viktora Orbána o fotel premiera. Tisza jest partią proeuropejską i zapowiada przywrócenie na Węgrzech praworządności, przystąpienie kraju do Prokuratury Europejskiej i rozliczenie korupcji.

Viktor Orbán przedstawia Magyara jako „człowieka Brukseli” i twierdzi, że jest jedynym politykiem, który może zatrzymać Węgry przed zaangażowaniem w wojnę w Ukrainie.

Przed wyborami Węgrzy oczekują debaty między Orbánem i Magyarem, a Orbán odmawia. Premier Węgier nie brał udziału w przedwyborczej debacie od 20 lat.

Tymczasem jak wynika z badania opinii publicznej przeprowadzonego przez Centrum Badań 21 na zlecenie organizacji pozarządowej aHang, aż 60 proc. społeczeństwa chce, aby przed wyborami parlamentarnymi odbyła się publiczna debata między politykami. Wśród zwolenników Tiszy, debaty chce aż 90 proc. respondentów.

Jedna piąta badanych nie potrzebuje debaty, a 19 proc. nie ma w tej kwestii zdania

Przeczytaj także:

09:07 13-02-2026

Prawa autorskie: Ukraine's Vladyslav Heraskevych starts for a men's skeleton training session at the 2026 Winter Olympics, in Cortina d'Ampezzo, Italy, Wednesday, Feb. 11, 2026. (AP Photo/Aijaz Rahi)Ukraine's Vladyslav ...

Ukraiński sportowiec zdyskwalifikowany. Z powodu kasku

Skeletonista Władysław Heraskewycz, sportowiec z Ukrainy, został przez MKOL wykluczony z udziału w Igrzyskach Olimpijskich. Powód? Kask z wizerunkami ukraińskich sportowców, którzy zginęli w wojnie z Rosją

Co się wydarzyło?

Władysław Heraskewycz, sportowiec z Ukrainy, pojawił się na treningu w kasku z wizerunkami sportowców, którzy zginęli na wojnie w Ukrainie.

MKOL (Międzynarodowy Komitet Olimpijski) zagroził dyskwalifikacją, jeżeli Ukrainiec nie zmieni sprzętu. Powołał się przy tym na zakaz jakiejkolwiek propagandy politycznej, zawarty w Karcie Olimpijskiej. Skeletonista na kolejnym treningu pojawił się w tym samym kasku – i został wykluczony. Decyzja wywołała wielki sprzeciw w Ukrainie, głos zabrał prezydent Wołodymyr Zełenski:

„Dziękuję naszemu sportowcowi za jego jasne stanowisko. Jego kask, na którym widnieją portrety poległych ukraińskich sportowców, symbolizuje honor i pamięć. Przypomina on całemu światu, czym jest rosyjska agresja i jakim kosztem wiąże się walka o niepodległość. Nie złamano przy tym żadnych zasad”. I odznaczył Heraskewycza Orderem Wolności.

Heraskewycz broni swojego stanowiska. „Nie złamałem żadnych zasad. Powtarzam to odkąd zacząłem nosić ten kask. Zgodnie z Regułą 50 nie ma tu propagandy politycznej. Ten kask nikomu nie szkodzi” – przytacza Interia. Sportowiec zapowiada też odwołanie od decyzji MKOl-u do Sportowego Trybunału Arbitrażowego.

Jaki jest kontekst?

To niejedyny przypadek podczas tegorocznych igrzysk, kiedy organizatorzy zakazali startu ukraińskim sportowcom w kaskach, na których ich zdaniem widniała „wojenna propaganda”.

Międzynarodowa Unia Łyżwiarska zakazała startu ukraińskiemu łyżwiarzowi szybkiemu Olegowi Gandeyowi w kasku, na którym widniał cytat z wiersza ukraińskiego poetki Liny Kostenko „Tam, gdzie jest bohaterstwo, nie ma ostatecznej porażki”.

Gandey mówił portalowi „Champion”, że był zaskoczony sytuacją, bo nosił ten kask już wcześniej podczas międzynarodowych konkursów i Międzynarodowa Unia Łyżwiarska nie zgłaszała żadnych wątpliwości. Sportowiec miał reprezentować Ukrainę w short tracku na dystansach 500, 1000 i 1500 metrów.

To samo spotkało ukraińską narciarkę freestylową Jekaterinę Kotsar, która chciała wystąpić w kasku z napisem „Bądź dzielny jak Ukraińcy”. Sportowczyni relacjonowała portalowi Champion, że tydzień przed igrzyskami olimpijskimi otrzymała list z informacją, że Międzynarodowy Komitet Olimpijski uznaje ten kask za „propagandę”, w związku z czym nie może go nosić podczas igrzysk.

"Z powodu braku doświadczenia, wiedzy i prawdopodobnie pewności siebie po prostu zmieniłam kask i teraz jest na nim tylko mała flaga Ukrainy” – powiedziała Kotsar.

Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) zakazuje używania jakichkolwiek symboli politycznych oraz demonstracji podczas igrzysk zgodnie z zasadą, że igrzyska mają być imprezą „neutralną politycznie”.

Zakaz dotyczy jakiejkolwiek formy reklamy albo propagandy politycznej na ubraniach, sprzęcie czy akcesoriach zawodników i innych uczestników igrzysk (trenerów, działaczy), a także manifestacji i protestów. Mówi o tym reguła 50 Karty Olimpijskiej oraz wydane do niej wytyczne interpretacyjne.

Zimowe igrzyska olimpijskie odbywają się w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo we Włoszech w dniach 6-22 lutego 2026 roku.

Przeczytaj także:

17:15 12-02-2026

Organista, katecheta, księża. Skandal pedofilski w diecezji sosnowieckiej

Co najmniej 50 dzieci zostało skrzywdzonych przez księży i osoby związane z kościołem w diecezji sosnowieckiej – ogłosił Tomasz Krzyżak, przewodniczący Komisji „Wyjaśnienie i Naprawa” Spraw Wrażliwych Diecezji Sosnowieckiej. Komisja złożyła już zawiadomienie do prokuratury.

Co się wydarzyło?

Komisja ustaliła, że aż 25 księży z diecezji sosnowieckiej jest zamieszanych w molestowanie seksualne dzieci i młodzieży poniżej 18 lat. Potwierdzono też, że przestępstw pedofiliskich dopuszczali się także organista, katecheta, kleryk i animator wspólnoty dziewcząt i chłopców w wieku szkolnym.

„Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że zaistniało przestępstwo wykorzystywania seksualnego małoletnich w odniesieniu do czterech nieżyjących księży. W ich sprawach wszczęto dochodzenia o charakterze historycznym. Wobec kolejnych dziesięciu osób istnieje prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa – są to trzy osoby świeckie, ksiądz spoza diecezji sosnowieckiej i sześciu księży do niej przypisanych. W tych sprawach komisja złożyła zawiadomienia do prokuratury oraz wszczęła kanoniczne dochodzenia wstępne” – ogłosił przewodniczący komisji, Tomasz Krzyżak.

Komisja przyznała, że duchowni i osoby związane z kościołem skrzywdziły przynajmniej 50 dzieci. Większość z nich to dziewczynki.

Pierwsze zgłoszenia o molestowaniu pochodzą z 1967 roku. Ostatnie – z 2025. Jak podała komisja, księża mogli krzywdzić dzieci nawet przez 17 czy 23 lata.

Jaki jest kontekst?

„Diecezja sosnowiecka nie jest czarną owcą. Jeśli chodzi o liczbę spraw dotyczących krzywdzenia nieletnich nie wyróżnia się wśród innych w kraju” – przekazał ksiądz dr Jacek Prusak podczas podsumowania pierwszej części prac Komisji „Wyjaśnienie i Naprawa” Spraw Wrażliwych Diecezji Sosnowieckiej.

To komisja działająca od dwóch lat na polecenie biskupa Artura Ważnego. „Wyjaśnienie i Naprawa” otrzymali zadania zbadania wszystkich skandali, do jakich doszło na terenie diecezji. A tych na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat nie brakowało.

Radio TOK.FM przygotowało porażające kalendarium: morderstwa diakona Mateusza B. oraz samobójstwa sprawcy, księdza z tej samej parafii Roberta Sz., orgii na plebanii w Dąbrowie Górniczej, która zakończyła się wezwaniem na miejsce karetki pogotowia i śmiercią jednego z uczestników, śmierci młodego meżczyzny na plebanii w Sosnowcu, zarzutami dla dwóch księży i jednego byłego duchownego dotyczącymi przestępstw o charakterze seksualnym na szkodę dzieci i oszustw.

To sprawy, które rozgrywały się na terenie diecezji tylko w ciągu ostatnich trzech lat. Seria skandali, a przede wszystkium ujawnienie pedofilii zakończyła się powołaniem przez biskupa Artura Ważnego komisji „Wyjaśnienie i Naprawa”. Jak ogłosiła Komisja w czwartek 12 lutego, to dopiero pierwsza część raprotu, skoncentrowana na wykorzystywaniu seksualnym małoletnich.

Komisja brała pod lupę molestowanie osób poniżej 18 roku życia od 1992 roku, czyli od powstania diecezji sosnowieckiej. W tym czasie pracowało w nim 590 księży. Czyny pedofilskie dotyczą 23 z nich. „Szacuje się, że problem dotyczy od 2 do 6 procent księży” – zauważa Krzyżak.

16:10 12-02-2026

Prawa autorskie: Photo by Handout / State Emergency Service of Ukraine / AFPPhoto by Handout / S...

300 tysięcy ludzi bez wody. Kolejny atak Rosji na Ukrainę

Przeszło 2,6 tysiąca kolejnych wielopiętrowych budynków w Kijowie jest bez ogrzewania – przekazał mer Witalij Kliczko. Nocne ataki Rosji odcięły od bieżącej wody nawet 300 tysięcy mieszkańców Odessy.

Co się wydarzyło?

Minionej nocy, z 11 na 12 lutego, Rosja zaatakowała Ukrainę 25 rakietami i 219 dronami. Jak przekazuje Polska Agencja Prasowa, Rosjanie znowu zaatakowali infrastrukturę krytyczną. W Kijowie ogrzewania pozbawiono kolejnych 2600 budynków. „To budynki wielopiętrowe, zarówno na lewym, jak i na prawym brzegu Dniepru” – przekazał za pośrednictwem Telegrama Witalij Kliczko, mer Kijowa.

Służby w stolicy Ukrainy pracują nad przywróceniem ciepła. Obecnie w Kijowie termometry wskazują kilka stopni powyżej zera.

Za cel ostatnich ataków Rosja obrała również południe kraju. Wicepremier ds. odbudowy Ołeksij Kułeba przekazał, że w Odessie z powodu zmasowanego ataku ogrzewania nie ma prawie 200 budynków. Od wody odcięto około 300 tysięcy ludzi.

"Zniszczenia są poważne. Naprawa, w celu przywrócenia urządzenia do stanu używalności, będzie wymagała dużo czasu. Obecnie pracujemy na miejscu, usuwamy gruz. Zrobimy wszystko, co możliwe, aby jak najszybciej zlikwidować skutki ataku” – czytamy w oświadczeniu ukraińskiej spółki eneregetycznej w Odessie DTEK. To, jak przypomina spółka, jedenasty zmasowany atak na elektrownie w ciągu ostatniego kwartału. A od 24 lutego 2022 roku – przeszło 220 razy.

Jak przekazuje prezydent Ukrainy, w nocnych atakach Rosji rannych zostało dziesięć osób. Dwie nie żyją.

„Ekipy remontowe i służby ratownicze pracują od wczorajszej nocy w miejscach rosyjskich ataków. W nocy wystrzelono 219 dronów szturmowych, w tym znaczną liczbę Szahedów, oraz 25 pocisków, w tym 24 balistyczne. Większość z nich została pomyślnie przechwycona, ale niestety nie wszystkie. Do tej pory w ataku zginęły dwie osoby. Składam kondolencje ich rodzinom i bliskim. Ponad dziesięć osób zostało rannych” – informuje prezydent Zełeński.

Jaki jest kontekst?

Pełnoskalowa wojna w Ukrainie trwa niemal cztery lata. Jak podała agencja Bloomberga, w styczniu liczba rosyjskich żołnierzy, którzy polegli na wojnie, była nawet o dziewięć tysięcy większa, niż była w stanie zrekrutować.

To realizacja strategii Ukrainy, która chce do lata zwiększyć rosyjskie straty nawet do 50 tysięcy żołnierzy miesięcznie.

Podczas czwartkowego spotkania ministrów obrony państw NATO w Brukseli jej szef Mark Rutte zapowiedział, że Sojusz będzie z Ukrainą tak długo, jak będzie trzeba; tak w zakresie szkoleń, jak i dostaw uzbrojenia. W Brukseli pojawił się Mychajło Fedorow, ukraiński minister obrony.

„W miarę jak zbliża się piąta rocznica pełnoskalowej inwazji Putina, Wielka Brytania i nasi sojusznicy są bardziej niż kiedykolwiek zaangażowani we wspieranie Ukrainy” – napisał w wydanym oświadczeniu minister obrony John Healey. Wielka Brytania poinformowała, że przeznacza 150 mln funtów na zakup broni dla Ukrainy w ramach inicjatywy PURL oraz przekaże bezpośrednio dodatkowo 1000 lekkich pocisków wielozadaniowych LMM. To oznacza, że łączna wartość pakietu przekroczy pół miliarda funtów.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

15:18 12-02-2026

Prawa autorskie: Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Orzechows...

„Wiedział, nie powiedział”. Pierwszy biskup odpowie za tuszowanie pedofilii

To sprawa bez precedensu; biskup tarnowski Andrzej J. jako pierwszy kościelny hierarcha odpowie przed sądem za to, że wiedział o wykorzystaniu seksualnym dzieci przez księży z diecezji – i dopiero po latach poinformował o tym prokuraturę. Za księdzem murem staje tarnowska diecezja.

Co się wydarzyło?

Proces biskupa tarnowskiego rozpocznie się w miejscowym Sądzie Rejonowym w najbliższą środę, 18 lutego. Ksiądz jest oskarżony o tuszowanie pedofilii, której dopuszczali się dwaj księża z jego diecezji, Stanisław P. i Tomasz K. Choć prokuratura potwierdziła, że molestowali seksualnie dzieci, żadnemu z nich nie postawiła zarzutów.

Te usłyszał jednak biskup Andrzej J. Prokuratura przedstawiła mu je dwa lata temu, w 2024 roku. Biskup – jako pierwszy tak wysoko postawiony hierarcha w Polsce – odpowie przed sądem za przestępstwo z art. 240 kodeksu karnego. Ukrywanie pedofilii podlega każe więzenia nawet do trzech lat.

Prokuratura ustaliła bowiem, że wewnątrzkościelne dochodzenie w sprawie pierwszego księdza, Stanisława P., wszczęto jeszcze w latach dwutysięcznych, a w 2013 zdecydowano o usunięciu go ze stanu duchowego. Biskup Andrzej J. prokuraturę zawiadomił jednak dopiero w 2020 roku.

W sprawie Tomasza K., który wykorzystywał seksualnie dzieci przynajmniej w 2018 roku, biskup Andrzej J. prokuraturę poinformował w 2021.

Za tę opieszałość w informowaniu organów ścigania, ksiądz odpowie przed sądem. Dlaczego? Tarnowska prokuratura powołuje się na nowelizację kodeksu karnego z 2017 roku, która nałożyła bezwzględny obowiązek powiadamiania policji i prokuratury o przestępstwach seksualnych na dzieciach poniżej 15 lat na wszystkich, którzy o takich przypadkach wiedzą.

Tarnowski sąd początkowo próbował wyłączyć się z orzekania i przekazać sprawę innej jednostce. Prośba ta obiła się o Sąd Najwyższy – który nie dostrzegł przeszkód w procedowaniu sprawy w Tarnowie i nie uznał, by mogło dojść tutaj do stronniczości ze stronu miejscowego sądu.

Jaki jest kontekst?

Jak ustaliła tarnowska prokuratura, ofiarą Stanisława P. padło 95 dzieci. Aż 77 z nich zostało skrzywdzonych przez księdza na tle seksualnym. Ksiądz latami, w każdej z 11 parafii, w której był, molestował dzieci. Dotykał ich krocza i genitaliów, imitował stosunek płciowy. Bił kijem czy kluczami. Mężczyzna nigdy nie odpowiedział za wieloletnie molestowanie; został jedynie usunięty ze stanu duchownego. Prokuratura przyznała, że przeszło do przedawnienia karalności czynów.

Drugiemu księdzu, Tomaszowi K., również nie postawiono zarzutów, choć te były przygotowane. Prokuratura odstąpiła od ścigania sprawcy z powodu jego stanu zdrowia.

W obronie biskupa staje tarnowska kuria. „Na tym etapie mogę jedynie podkreślić z całą stanowczością, że biskup Andrzej J. dochował wszelkiej należytej staranności w zakresie swoich działań i kompetencji co do obowiązku zgłoszenia odpowiednim organom państwowym wszystkich przypadków przestępstw przeciwko nieletnim, co do których miał wiedzę” — przekazał Szymonowi Piegzie z Onetu ks. Ryszard St. Nowak, rzecznik tarnowskiego biskupa. Jak informuje Jarosław Sidorowicz z „Gazety Wyborczej”, „sąd zdecydował już, że proces bp. J. będzie jawny. Wiadomo też, że przesłuchanych zostanie 10 świadków, a rozprawy wyznaczono do kwietnia. Na pierwszej, 18 lutego, ma być przesłuchiwany oskarżony ordynariusz tarnowski”.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także: