Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Będziemy naciskać na kogokolwiek u władzy, bo jak na razie politycy prowadzą nas w przepaść” – mówi Julia Keane z Ostatniego Pokolenia. Aktywiści wymusili na Rafale Trzaskowskim spotkanie...ale dopiero po wyborach.
W ostatnich tygodniach przed pierwszą turą wyborów prezydenckich aktywiści Ostatniego Pokolenia skupiali na sobie uwagę mediów — i stołecznych kierowców — akcjami blokad mostów i kluczowych warszawskich arterii. Po pierwszej turze wyborów aktywiści weszli do sztabu Rafała Trzaskowskiego i zaczęli „okupację”. Po trzech godzinach ogłoszono sukces — Trzaskowski zgodził się na spotkanie. Problem w tym, że dojdzie do niego dopiero 16 czerwca.
Po pierwszej turze, w której okazało się, że prezydent Warszawy ma minimalną przewagę nad kandydatem PiS-u Karolem Nawrockim i że w drugiej turze musi zyskać poparcie nie tylko od elektoratu koalicji, który 18 maja został w domu, ale także od fanów Sławomira Mentzena i wyborców Adriana Zandberga, powstaje pytanie: z kim właściwie spotka się Ostatnie Pokolenie?
„16 czerwca spotkamy się albo z prezydentem-elektem, albo z człowiekiem, który jest drugim najważniejszym człowiekiem w KO” — mówi OKO.press Julia Keane z Ostatniego Pokolenia. „Jeżeli poważnie traktuje swoją pozycję, nieważne, czy jest prezydentem, czy nie, to powinien stawić się na spotkanie” — dodaje Keane.
Aktywistka podkreśla, że jeśli do spotkania nie dojdzie, lub zakończy się fiaskiem, Ostatnie Pokolenie wznowi protesty 17 czerwca. „Aktualnie blokady są zawieszone, ale to nie znaczy, że znikamy” — mówi Keane.
„Spotkanie z Rafałem Trzaskowskim pokaże wszystkim, którzy mówili, że nas należy tylko karać, że jesteśmy partnerem do rozmowy. Zwłaszcza dla obozu rządzącego i premiera Tuska. Naturalnym adresatem naszych postulatów jest premier Tusk” — mówi Keane.
A co jeśli wybory wygra Nawrocki? Keane unika jednoznacznej odpowiedzi. "Adresujemy nasze postulaty do Rafała Trzaskowskiego jako do najpoważniejszego kandydata na prezydenta, a także osoby związanej z rządem, czy to jako prezydent kraju, czy Warszawy. Faktycznie to premier ma największą moc wyprowadzenia naszych postulatów w życie, ale będziemy naciskać na kogokolwiek u władzy, bo jak na razie politycy prowadzą nas w przepaść — mówi Keane.
Ostatnie Pokolenie od dawna domagało się spotkania z Rafałem Trzaskowskim, a także z premierem Donaldem Tuskiem.
Tusk konsekwentnie ignoruje aktywistów, jednocześnie grożąc im konsekwencjami za blokady. „Blokowanie dróg, niezależnie od politycznych intencji, stwarza zagrożenie dla państwa i wszystkich użytkowników dróg. Wezwałem dziś odpowiednie służby do zdecydowanego reagowania i przeciwdziałania takim akcjom” – napisał premier na platformie X jeszcze w grudniu.
Ostatnie Pokolenie domaga się spełnienia przez rządzących dwóch postulatów. Pierwszym jest przeniesienie 100 proc. środków zaplanowanych na rozbudowę autostrad na inwestycje w transport publiczny, regionalny i lokalny, „żeby każdy w Polsce, nie tylko w największych ośrodkach miejskich, miał dostęp do autobusu i do kolei”.
Drugim postulatem jest stworzenie wspólnego biletu miesięcznego za 50 zł na transport regionalny w całym kraju – wzorem podobnego pomysłu z Niemiec, gdzie podróżni mogą za 49 euro korzystać z transportu regionalnego, lokalnego oraz komunikacji miejskiej (wcześniejsza wersja tego biletu kosztowała zaledwie 9 euro, ale obowiązywała tylko latem 2022 roku).
Ku rozczarowaniu aktywistów, naukowców i wielu „zwykłych” wyborców, klimat i przyroda nie są nawet drugorzędnym tematem kampanii prezydenckiej. O ile w kampanii 2020 roku Trzaskowski zapowiadał, że „absolutnym priorytetem” jego przyszłej prezydentury będzie „walka z ociepleniem klimatycznym”, a w 2023 roku ostrzegał przed katastrofą klimatyczną, o tyle przed wyborami 2025 wydaje się, że kandydat KO zapomniał o swoich priorytetach sprzed pięciu lat. Pozostali kandydaci strony liberalnej i lewicowej nie wypadają dużo lepiej.
Kandydaci prawicy na czele z Karolem Nawrockim przedstawiają politykę klimatyczną wręcz jako zagrożenie, a z danych wskazujących wprost, że temperatury rosną, po prostu kpią — sarkastyczne „planeta płonie!” jest jedną z ulubionych odzywek prawicy na sali sejmowej i w kampanii.
Tymczasem według raportu unijnej agencji klimatycznej Copernicus miniony rok okazał się kolejnym najcieplejszym rokiem w historii w liczącej ok. 250 lat historii instrumentalnych i weryfikowalnych pomiarów temperatury na świecie i w tabeli rekordowo ciepłych lat zastąpił rok 2023. Nie sposób wykluczyć, że za rok zastąpi go niedawno rozpoczęty 2025 – pierwszy kwartał ponownie należał do jednych z najcieplejszych w historii pomiarów. Dane za kwiecień Copernicus opublikuje w najbliższych dniach.
Ocieplenie klimatu w naszej szerokości geograficznej oznacza mało śnieżne lub wręcz bezśnieżne zimy, a przez to obniżający się poziom wód gruntowych zagrażający produkcji żywności i rodzimej przyrodzie. Od marca mnożą się doniesienia o wyschniętych rzekach, zanikających siedliskach i wysychających najcenniejszych przyrodniczo obszarach Polski, takich jak np. Puszcza Białowieska czy Biebrzański Park Narodowy. Wyższa temperatura to także częstsze ekstrema pogodowe – długotrwałe okresy bez deszczu przeplatane rekordowymi ulewami niosącymi katastrofalne powodzie.
Przeczytaj także: