Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Pożyczki udzielane krajom członkowskim zaciągane będą przez Komisję Europejską i gwarantowane unijnym budżetem. „To wielki sukces polskiej prezydencji" – pisze Adam Szłapka, minister ds. UE
Ambasadorzy unijnych państw podjęli decyzję o uruchomieniu pożyczek w środę, 21 maja. W przyszłym tygodniu, 27 maja, program SAFE ma formalnie przyjąć Rada Europejska. Środki będą mogły być przeznaczone zarówno na produkcję broni, jak i amunicji.
Według polskiego ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza Polska może liczyć na 120-130 mld zł z unijnego programu. Prawdopodobnie oznaczałoby to, że bylibyśmy jednym z największych jego beneficjentów. „Europa się obudziła. Europa pierwszy raz w historii będzie desygnować odpowiednie środki, wydawać pieniądze na uzbrojenie po to, żeby państwa narodowe, armie narodowe w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego były silniejsze, żeby zdolności operacyjne NATO były większe – mówił w środę Kosiniak-Kamysz na konferencji prasowej.
Podczas negocjacji nad ostatecznym kształtem programu polskiej delegacji udało się uzyskać zgodę innych państw na to, żeby pożyczkami objąć również zawarte już kontrakty.
W SAFE będzie mogła uczestniczyć również Ukraina, jednak będzie musiała wystąpić o pożyczkę na wspólną produkcję wraz z którymś krajem członkowskim. 35 proc. środków w ramach SAFE będzie można przeznaczyć na komponenty wyprodukowane poza UE, a 65 proc. na komponenty od producentów w Europie, Ukrainie, Norwegii i Szwajcarii.
W marcu 2025 roku Komisja Europejska przedstawiła białą księgę obronności UE – dokument strategiczny, w którym zawarła założenia systemu europejskiego bezpieczeństwa. Głównym – i bardzo realnym – wrogiem jest w nim Rosja.
Jak relacjonowała w OKO.press Paulina Pacuła:
„Jeśli Europa chce uniknąć wojny, musi się do wojny przygotować. Jak państwo pamiętają, służby wywiadowcze w Niemczech i w Danii niedawno publicznie ogłosiły, że według ich wiedzy Kreml chce wystawić na próbę artykuł 5 NATO przed 2030 rokiem. Dlatego też potrzebujemy planu działania, który przygotuje naszą gotowość do 2030 roku” – mówił Andrius Kubilius, unijny komisarz obrony.
„450 milionów Europejczyków nie może polegać na 340 milionach Amerykanów, by obronić się przed 140 milionami Rosjan, którzy nie są w stanie pokonać 38 milionów Ukrainców” – dodał Kubilius. Ta fraza to główny punkt nowej narracji o europejskim bezpieczeństwie.
Przywódcom krajów Unii, którzy do tej pory wspierali wysiłki Ukrainy w wojnie z Rosją z różnym zapałem, w podjęciu decyzji o zintensyfikowaniu wysiłków na rzecz wspólnej obrony pomógł Donald Trump, dając do zrozumienia, że Stany Zjednoczone mogą nie chcieć się angażować w konflikty międzynarodowe zbrojnie jak do tej pory oraz dążąc do resetu z Rosją. Pomogła również zmiana rządu w Niemczech – nowy kanclerz Friedrich Merz opowiada się bardziej zdecydowanie za odbudową Bundeswehry i pomocą dla Ukrainy niż jego poprzednik Olaf Scholz.
Powstał więc program ReArmEurope, którego jednym z filarów będą pożyczki SAFE. Kolejnym jego ważnym elementem jest poluzowanie reguł wydatkowych oraz możliwości wykorzystania funduszy z polityki spójności na cele obronne. Szczególnym beneficjentem tych postanowień będzie Polska, która przoduje w UE wydatkach na obronę – w 2025 chce wydać na ten cel 4,7 proc. PKB, a w 2026 – 5 proc.
Przeczytaj także: