Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Narodowi konserwatyści i skrajna prawica zarzucają Komisji Europejskiej brak transparentności w działaniu, uzurpację władzy i niefektywne wydatkowanie unijnych środków.
Wniosek o wotum nieufności wobec Komisji Europejskiej przepadł w Parlamencie Europejskim. Przeciwko odwołaniu Komisji zagłosowało 360 europosłów, za było 175 osób, w tym europosłowie PiS. Ursula von der Leyen zostaje na stanowisku.
W czwartek 10 lipca Parlament Europejski głosował nad wnioskiem o wotum nieufności wobec Komisji Europejskiej. Wniosek złożył europoseł z Rumunii Gheorghe Piperea z partii Sojusz na Rzecz Jedności Rumunów (AUR), siostrzanego wobec PiS ugrupowania z frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR). Jako powód podał m.in. brak przejrzystości w komunikacji z szefem koncernu farmaceutycznego Pfizer w czasie pandemii Covid-19, nieefektywne wydatkowanie środków z popandemicznego Funduszu Odbudowy oraz „uzurpację władzy” przez Komisję Europejską.
„W ciągu ostatnich sześciu lat Komisja nadużywała uprawnień państw członkowskich, naruszała podział władzy i omijała Parlament Europejski przy podejmowaniu najważniejszych decyzji. Niedemokratyczna koncentracja procesu decyzyjnego w rękach przewodniczącego Komisji Europejskiej jest sprzeczna z zasadą równowagi i podziału władzy. Proces decyzyjny stał się nieprzejrzysty i uznaniowy, a dziś budzi obawy przed nadużyciami i korupcją” – mówi wnioskodawca podczas debaty w tej sprawie.
Pod wnioskiem podpisało się w sumie 79 europosłów z grup zrzeszających partie skrajnie prawicowe lub narodowo-konserwatywne. Wniosek poparło 27 europosłów z grupy EKR, w tym niemal wszyscy europosłowie Prawa i Sprawiedliwości, oraz część europosłów z grupy Patrioci dla Europy (PdE) i Europa Suwerennych Narodów (ESN).
Wniosku nie poparli europosłowie z partii Bracia Włosi Giorgii Meloni, którzy stanowią najliczniejszą i dominującą grupę we frakcji EKR. Włochy negocjują obecnie z Komisją Europejską warunki ograniczania zadłużenia, wobec kraju uruchomiona jest bowiem procedura nadmiernego deficytu. Starcie z KE nie jest obecnie w interesie Włoch.
Podczas sesji plenarnej w czwartek 10 lipca za odwołaniem Komisji Europejskiej zagłosowało w sumie 175 europosłów. Przeciwko było 360 europosłów, 18 osób wstrzymało się od głosu.
„Za” zagłosowało:
Poza tym wniosek poparło 22 posłów niezrzeszonych, 13 posłów z grupy Lewica i po jednej osobie z grup Odnowić Europę (RE) oraz Socjalistów i Demokratów (S&D).
RE i S&D to grupy, które należą do nieformalnej koalicji, która ukonstytuowała się po wyborach europejskich w 2024 roku. Wybory wygrała Europejska Partia Ludowa, która w związku z tym obsadziła stanowisko szefa Komisji Europejskiej powtórnie wystawiając von der Leyen.
Grupy EPL, RE oraz S&D mają większość w Parlamencie Europejskim nowej kadencji (399 mandatów w izbie, która liczy 719 osób) i współpracują z Komisją Europejską Ursuli von der Leyen. Są jednak coraz bardzo niezadowolone z powodu skrętu EPL na prawo. EPL coraz częściej ulega pod naporem skrajnej prawicy, godząc się na renegocjacje celów klimatycznych, ograniczenie polityk Zielonego Ładu czy kontrowersyjne rozwiązania w ramach polityki migracyjnej. Także KE inicjuje coraz bardziej prawicowe polityki.
Pomimo niezadowolenia szefostwo tych grup zadeklarowało, że nie poprze wniosku skrajnej prawicy i narodowych konserwatystów. „Nie jest to brak krytycyzmu wobec KE, lecz wyraz trzymania się zasady kordonu sanitarnego, która oznacza zero współpracy ze skrajną prawicą” – napisała grupa S&D w informacji prasowej po głosowaniu.
„Dla grupy S&D od samego początku było jasne, że nie poprzemy inicjatywy skrajnej prawicy, trzymając się zasady kordonu sanitarnego (...). Demontaż Komisji Europejskiej w trakcie kryzysu geopolitycznego byłby całkowicie nieodpowiedzialny (...) Nasz głos nie oznacza jednak, że nie jesteśmy krytyczni wobec Komisji Europejskiej (...) Domagamy się prawdziwego zaangażowania w nasze priorytety” – powiedziała Iratxe García, szefowa grupy po głosowaniu.
Ursula von der Leyen podziękowała za zaufanie.
„W czasach globalnej zmienności i nieprzewidywalności, UE potrzebuje siły, wizji i zdolności do działania (...). Jako że zewnętrzne siły usiłują nas destabilizować i dzielić, naszym obowiązkiem jest w odpowiedzi na to trzymać się naszych wartości. Dziękuję, niech żyje Europa” – napisała szefowa KE w mediach społecznościowych po głosowaniu.
Przeczytaj także: