0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

17:17 03-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Michał Ryniak / Agencja Wyborcza.plFot. Michał Ryniak /...

Péter Magyar tnie wynagrodzenia polityków. W tym swoje

Już nie równowartość niemal stu tysięcy złotych miesięcznie, lecz mniej niż połowę z tego zarobi premier Węgier, jeśli w życie wejdzie ustawa przygotowana przez posłów Tiszy. Zakłada ona także znaczne obniżki wynagrodzeń węgierskich parlamentarzystów, którzy za czasów Orbána zarabiali znacznie więcej niż polski premier.

Co się wydarzyło?

Nowy węgierski rząd powoli wciela w życie zapowiedzi dotyczące cięć wynagrodzeń osób na najwyższych stanowiskach w państwie, o których premier Péter Magyar mówił niedługo po zaprzysiężeniu. Chodzi o wynagrodzenia prezydenta, premiera, członków rządu i sekretarzy stanu, a także parlamentarzystów, prezydentów miast, członków rad nadzorczych i zarządów państwowych spółek oraz innych zbudowanych przez reżim Viktora Orbána instytucji.

8 czerwca węgierski parlament ma głosować nad ustawą obniżającą wynagrodzenia parlamentarzystów, w tym samego premiera, bo jego uposażenie jest powiązane z uposażeniem przewodniczącego parlamentu.

Zaproponowana przez posłów Tiszy ustawa zakłada, że podstawa pensji posła spadnie o 40 proc.: zamiast 3-krotności średniej płacy brutto parlamentarzysta ma otrzymywać jej 1,8-krotność. Jak wyliczył portal Telex oznacza to, że podstawa wynagrodzenia posła spadnie z 2,18 mln forintów brutto miesięcznie (ok. 26 tys. zł) do 1,4 mln forintów brutto miesięcznie (ok. 16,7 tys. zł), czyli o ponad jedną trzecią.

Na tej samej zasadzie obniżone zostaną wynagrodzenia przewodniczącej i wiceprzewodniczących parlamentu, a także szefów i wiceszefów frakcji oraz przewodniczących komisji.

Magyar też zarobi mniej

Spadnie też wynagrodzenie premiera, które jest powiązane z płacą przewodniczącej parlamentu. Wynagrodzenie Pétera Magyara ma wynosić 3,8 mln forintów miesięcznie, czyli aż 45 tysięcy złotych brutto (dla porównania polski premier zarabia miesięcznie ok. 25 tys. zł brutto). Jednak niemal o połowę mniej niż zarabiał premier Viktor Orbán, który co miesiąc inkasował 7,8 mln forintów brutto, a więc ponad 93 tys. zł.

To nie wszystko. Ustawa zaproponowana przez Tiszę zakłada też znaczne cięcia dodatków do pracy posłów. Nawet o połowę zmniejszyć się mają dodatki na zakwaterowanie (o 31 proc.), wynajem biur poselskich (spadek o 52 proc.), czy wynagrodzenia pracowników wspierających posła (spadek o 30 proc.). Pomysłodawcy projektu uzasadniają to tym, że dodatki te były nieproporcjonalnie wysokie.

Tisza proponuje także likwidację ryczałtu na telefon: sprzęt i usługę nadal ma zapewniać parlament, ale jej koszt ma być potrącany z pensji posła, oraz koniec możliwości rozliczania dojazdów samochodem dla posłów z Budapesztu. Do tej pory mogli oni otrzymywać zwroty za paliwo na 2,5 tysiąca kilometrów – informował Telex.

Projekt zmniejsza też środki budżetowe dla klubów poselskich i zamyka furtkę pozwalającą przekazywać niewykorzystane środki z parlamentu do partii. Niewykorzystane pieniądze mają wracać do budżetu państwa.

Jeśli ustawa zostanie przyjęta, obniżki mają objąć już lipcowe pensje i świadczenia. Pomysłodawcy projektu szacują, że wejście w życie ustawy zmniejszy koszty utrzymania parlamentu o 50 mld forintów, czyli jedną czwartą w trakcie czteroletniej kadencji.

Jeszcze nie wiadomo, jak dokładnie będą wyglądały proponowane obniżki wynagrodzeń burmistrzów miast oraz członków rad nadzorczych i zarządów spółek skarbu państwa oraz licznych instytucji rządowych, które stworzył reżim Orbána. Choć wiele z nich – jak np. Urząd ds. Ochrony Suwerenności Narodowej, czy fundacje pożytku publicznego zrządzające publicznymi uniwersytetami, czeka po prostu likwidacja.

Propozycje cięć – zwłaszcza wynagrodzeń samorządowców –- wywołują dość żywiołową debatę na Węgrzech. Krytycy tego rozwiązania podnoszą, że z wynagrodzeniami włodarzy miast i miasteczek związane są niemal wszystkie wynagrodzenia urzędników w magistratach, a więc cięcia dotkną także zwykłych urzędników. Oskarżają też premiera o działanie z pobudek czysto politycznych i chęć pozbycia się samorządowców związanych z Fideszem. Część z nich już zapowiedziała, że jeśli dojdzie do obniżenia wynagrodzeń, zrezygnuje z funkcji.

Jaki jest kontekst?

Potrzebę cięć Péter Magyar tłumaczy koniecznością ustabilizowania budżetu oraz potrzebą przywrócenia zaufania obywateli do państwa.

„Najważniejsze jest stworzenie stabilnego budżetu opartego na realnych podstawach. Jeśli ktoś będzie zarządzał finansami państwa równie nieodpowiedzialnie jak poprzedni rząd, skończy w tym samym miejscu, a Węgry pozostaną krajem biednym i skorumpowanym” – mówił Magyar pod koniec maja w rozmowie z telewizją RTL.

„Mandat, który dostaliśmy od obywateli, to mandat do służby publicznej. Wyraźnie powiedziałem moim kolegom, że nikt nie powinien przychodzić tutaj z myślą, że przez te cztery lata się wyraźnie wzbogaci albo będzie mógł odłożyć znaczące oszczędności – podkreślał.

Nowy rząd odziedziczył po poprzedniej władzy kraj z bardzo kiepską sytuacją finansów publicznych. Państwo zmaga się z wysokim zadłużeniem, słabym wzrostem gospodarczym (prognoza na ten rok to 2 proc.) i jednym z najwyższych kosztów obsługi długu w UE. Agencje ratingowe ostrzegają, że bez trwałego ograniczenia deficytu i stabilizacji budżetu rating kredytowy kraju może zostać obniżony, co podniosłoby koszty finansowania długu.

W piątek 29 maja Komisja Europejska ogłosiła, że odblokuje dla Węgier środki unijne, w tym z Funduszu Odbudowy (w sumie ponad 16 mld euro), bo nowy rząd przygotował solidny plan reform, który zakłada przywrócenie praworządności.

Przeczytaj także: