0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

12:50 11-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Żuchowicz...

Pieniądze dla powodzian czy do własnej kieszeni? Sprawdza CBA

„Gorącym żelazem wypalimy każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian” – zapowiedział ostro premier Donald Tusk. Nagłośniona przez Wirtualną Polskę historia z Karkonoszy, w których pieniądze, zamiast do potrzebujących, trafiały do prywatnych kieszeni „swoich ludzi”, bada CBA oraz Ministerstwo Rozwoju i Technologii.

Co się wydarzyło?

„Myśmy zakładali z góry, że takie problemy się pojawią, biorąc pod uwagę skalę i formę pomocy” – tak premier Donald Tusk rozpoczął wtorkowe posiedzenie Rady Ministrów.

Chodzi o opublikowany przez Szymona Jadczaka w Wirtualnej Polsce materiał, w którym dziennikarz ujawnił, że 4,5 miliona złotych pomocy powodziowej z Karkonowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego trafiło do trzech firm z jednej wsi. Żadna z nich nie ucierpiała na wskutek powodzi. Jedna należy do męża wiceprezeseki KARR i działaczki Koalicji Obywatelskiej, druga do ich sąsiada, trzecia do właściciela lokalnej telewizji współpracującej z samorządem.

„Zawsze wiedzieliśmy, że w sytuacji, w której podejmujemy decyzję o wydaniu 8 miliardów złotych na rozmaite formy pomocy powodzianom, to będziemy mieć problem z potencjalnymi nadużyciami” – twierdzi premier. I dodał, że było to ryzyko wpisane w tempo pomocy przyznawanej „jeszcze kiedy woda była w piwnicach”. Jednocześnie Donald Tusk przyznał, że sprawa od kilku miesięcy jest pod lupą organów ścigania.

CBA bada historię z Dziwiszowa na Dolnym Śląsku od 29 kwietnia. KARR od maja kontroluje też Ministerstwo Rozwoju i Technologii.

„Gorącym żelazem wypalimy każdy przypadek nieuczicwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian” – zapowiedział Donald Tusk. „To nie do zaakceptowania, by ktoś, kto miał władzę w ręku, żeby wydać publiczne pieniądze polskich podatników, dać je ludziom, którzy ucierpieli, wydał je w sposób niewłaściwy”. „Nie będzie litości dla takich ludzi. Nieważne czy ktoś jest członkiem KO czy innej partii. Przynależność partyjna tylko ją dodatkowo obciąża” – zadeklarował Donald Tusk.

Jaki jest kontekst?

Szymon Jadczak w Wirtualnej Polsce ujawnił w poniedziałek, że Karkonowska Agencja Rozwoju Regionalnego, odpowiedzialna za przekazanie przedsiębiorcom z Dolnego Śląska rządowych pożyczeń na usuwanie szkód rozdała je „swoim ludziom”:

  • 3,2 miliona złotych z programów pomocowych otrzymała spółka „Kadalore” sąsiada Anny Konieczyńskiej, wiceprezeski KARR. Agencja umorzyła już 75 procent pierwszej z pożyczek (wynoszącej 200 tysięcy złotych), choć uszkodzony budynek leżał 340 metrów od najbliższej wody
  • 1,12 miliona złotych otrzymała spółka „Dami” wieloletniego kontrahenta lokalnych samorządów. Jak pisze WP, Bank Gospodarstwa Krajowego przyznaje, że nie ma nawet kopii deklaracji bezstronności dla pożyczki
  • 200 tysięcy złotych, czyli maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego dostała firma męża Anny Konieczyńskiej – choć nie ma dziś dowodów, by rzekoma szkoda powstała na wskutek powodzi.

Po materiale rada nadzorcza Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego zwołała zebranie, na którym głosowany ma być wniosek o odwołanie Anny Konieczyńskiej, wiceprezes agencji i polityczki Koalicji Obywatelskiej z funkcji w KARR.