Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Dziś sądny dzień dla PiS. Partia może stracić dofinansowanie z budżetu państwa, czyli tzw. subwencję, wypłacaną największym ugrupowaniom.
„W przypadku PiS to ok. 100 mln zł, które partia miała dostać w bieżącej kadencji Sejmu. Żadna polska partia nie jest w stanie utrzymać się ze składek, a jednocześnie partie mają zakaz prowadzenia działalności gospodarczej — w tej sytuacji subwencja jest ich podstawowym źródłem przychodów” – donosi Onet.
Pieniądze z subwencji są kluczowe dla polityków Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ bez nich partia może zbankrutować, a to może przeszkodzić im w najbliższych wyborach prezydenckich w 2025 roku oraz parlamentarnych w 2027 roku.
„Dzięki subwencji odkładanej w latach 2001-2005, PiS mogło jesienią 2005 wygrać podwójne wybory — prezydenckie i parlamentarne. Także przetrwanie w opozycji w latach 2007-15 było możliwe tylko dzięki przelewom z budżetu państwa” – czytamy.
Partii grozi kara za złamanie prawa. „Państwowa Komisja Wyborcza — rozliczająca partyjne finanse — bada wykorzystywanie przez PiS publicznych pieniędzy na prowadzenie kampanii wyborczych za rządów Mateusza Morawieckiego. Chodzi przede wszystkim o wykorzystywanie środków z Funduszu Sprawiedliwości, z którego swe kampanie finansowali politycy Suwerennej Polski. Ziobryści kandydowali jednak z list PiS, a zatem konsekwencje może ponieść Jarosław Kaczyński” – czytamy w Onecie.
Prokurator Generalny Adam Bodnar wysłał zawiadomienie w tej sprawie do PKW. Minister Adam Szłapka dołożył kolejne, podparte wyrokiem sądu — że kampanijne pikniki promujące 800+ były imprezami partyjnymi i była to nielegalna forma finansowania kampanii wyborczej z pieniędzy publicznych przez PiS.
„W tej sytuacji PKW postanowiła bliżej przyjrzeć się rozliczeniom wyborczym Zjednoczonej Prawicy i wystąpiła do rządu z wnioskiem o dodatkowe dokumenty” – pisze Onet.
Według dokumentów, do których dotarł Onet, „ziobryści korzystali na potęgę nie tylko z pieniędzy Funduszu Sprawiedliwości, ale także Funduszu Leśnego, zarządzanego przez Lasy Państwowe”.
Jak się okazuje, z pieniędzy leśnych finansowana była także kampania Michała Romanowskiego, byłego wiceministra sprawiedliwości bohatera afery Funduszu Sprawiedliwości. Ale z tych pieniędzy miał skorzystać również inny polityk Suwerennej Polski, Michał Woś, były minister środowiska nadzorującym Lasy Państwowe.
W swym doniesieniu do PKW rząd opisuje także wydatki ministerstwa cyfryzacji za rządów PiS. „Chodzi podejrzenie wykorzystywania NASK w kampanii. NASK to państwowy instytut badawczy, który zajmuje się rozwojem Internetu w Polsce, także pod kątem bezpieczeństwa”. Jak wynika z rządowego raportu, NASK miał m.in. monitorować fake newsy na temat Krajowego Planu Odbudowy czy cen energii. „Natomiast od 20 września 2023 r. do 15 października 2023 r. [dzień wyborów — przyp.red.] ministerstwo cyfryzacji zlecało przygotowanie raportów na temat wiarygodności Prawa i Sprawiedliwości”.
Za rządów PiS, jak pisze Onet, „Kaczyński zmienił zasady wyłaniania Państwowej Komisji Wyborczej, tak żeby większość składu wskazywał Sejm”. Dziś w PKW większość ma nowa władza. "Mimo to nawet prawnicy jednoznacznie antypisowscy — tacy jak reprezentant Lewicy w PKW Ryszard Kalisz, były minister Aleksandra Kwaśniewskiego — sceptycznie wypowiadają się na temat odrzucenia sprawozdania PiS.
„Politycznie sytuacja jest jasna. Przecież to oczywiste, że Zjednoczona Prawica wykorzystywała pieniądze publiczne do prowadzenia kampanii. Problem polega na tym, że PKW nie ma uprawnień śledczych i trudno będzie to prawnie udowodnić” — mówi Onetowi jeden z rozmówców z PKW.
Źródło: Onet