Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prezes Prawa i Sprawiedliwości poinformował, że jego partia nie dostała kolejnej raty subwencji z budżetu państwa. „Prawo w Polsce nie obowiązuje”
Jarosław Kaczyński wystąpił dziś na konferencji prasowej w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości na ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Poinformował, że PiS nie otrzymała ostatniej raty partyjnej subwencji. Powołał się przy tym na art. 29 ust. 2 ustawy o partiach politycznych. Zgodnie z nim partie otrzymują subwencje w równych ratach, cztery razy w roku.
„Taka rata powinna nam być zgodnie z prawem w tej chwili wypłacona. Nie ma prawomocnych decyzji odnoszących się do naszej partii, które mogłyby podważyć tę zasadę. Ale w tej chwili prawo w Polsce nie obowiązuje, pod tymi rządami. W związku z tym pan minister finansów podjął najwyraźniej decyzję, że pieniądze nie zostaną wypłacone” – mówił Kaczyński.
W wystąpieniu prezes PiS przekonywał, że to celowa zagrywka rządu Donalda Tuska, by „zlikwidować w Polsce to, co jest fundamentem nowoczesnej demokracji, znaczy: normalną, opartą na choćby mniej więcej równych prawach, konkurencję między partiami”.
Kaczyński poprosił przy tym do „wszystkich obywateli, dla których sprawa demokracji jest ważna”, by „zechcieli wesprzeć finansowo jego partię niezależnie od swoich możliwości”.
„My nie oczekujemy jakichś ogromnych wpłat liczonych w tysiącach złotych, nam chodzi o to, żeby tych wpłat było po prostu dużo, żeby wielu polskich obywateli zaangażowało się w tę sprawę" – podkreślił Kaczyński. I dziękował dotychczas wspierającym.
Raty za partyjną subwencję faktycznie wypłacane są partiom politycznym co kwartał, o ile partie te przekroczyły w wyborach prób 3 proc. poparcia. Dwie pierwsze raty w tym roku – po 6,5 mln zł każda – trafiły na konto PiS. Trzeciej jednak – wg. informacji Kaczyńskiego – nadal nie ma.
Niewykluczone, że to konsekwencja decyzji Państwowej Komisji Wyborczej z końca sierpnia. PKW odrzuciła wówczas sprawozdanie finansowe komitetu wyborczego PiS za wybory parlamentarne w 2023 roku. Szef PKW sędzia Sylwester Marciniak tłumaczył, że taka decyzja wymusza kolejną: odrzucenie sprawozdania partii politycznej PiS. A to oznacza odebranie PiS subwencji budżetowej aż do końca tej kadencji parlamentu, łącznie ponad 77 mln zł.
Formalnej decyzji o odrzuceniu sprawozdania partii jak dotąd PKW jednak nie podjęła.
W dodatku postanowienie o odrzuceniu sprawozdania wyborczego komitetu PiS zaskarżył w Sądzie Najwyższym, twierdząc, że PKW złamała prawo. Skargą ma się zająć Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, w której zasiadają neosędziowie i która przez międzynarodowe trybunały uznawana jest za nie-sąd. Trudno powiedzieć, jak na decyzję tego organu zareaguje PKW. Wrześniowe głosowanie na posiedzeniu Komisji, gdzie członkowie mieli zająć w tej sprawie stanowisko, zakończyło się remisem i niczego nie rozstrzygnęło.
W związku z odrzuceniem sprawozdania komitetu wyborczego PiS minister finansów Andrzej Domański na początku września wypłacił partii Kaczyńskiego dotację pomniejszoną o 11 mln zł. To trzykrotność kwoty, którą zakwestionowała PKW – PiS nielegalnie wydać na kampanię 3,6 mln zł. Sumę tę partia musi zwrócić do budżetu państwa.
Teoretycznie w wyniku pata w PKW i przekazania skargi do SN, subwencja powinna jednak nadal płynąć na konto partii. O takim scenariuszu informował na początku października jeden z członków Komisji, Ryszard Kalisz.
Najwidoczniej, przynajmniej na ten moment, minister Domański postanowił jednak wstrzymać wypłatę subwencji. To Ministerstwo Finansów odpowiada za wypłatę środków partiom politycznym.
Przeczytaj także: