Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Mam nadzieję, że w ciągu kilku godzin decyzja dotycząca sprawozdania finansowego komitetu wyborczego zostanie podjęta. Zwłaszcza że termin na jej podjęcie minął moim zdaniem w połowie lipca” – powiedział przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Sylwester Marciniak tuż przed rozpoczęciem dzisiejszego posiedzenia PKW.
Na posiedzeniu członkowie PKW mają wreszcie zdecydować, czy przyjąć sprawozdanie finansowe PiS z ostatniej kampanii wyborczej do parlamentu. Jeśli go odrzucą, PiS straci część środków z państwowej subwencji i dotacji partyjnej. Chodzi o miliony złotych.
To już trzecie posiedzenie PKW w tej sprawie. Na poprzednich decyzję odraczano, aby ustalić szczegóły możliwych naruszeń przepisów o finansowaniu kampanii wyborczej przez kandydatów PiS. Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że przepisy kodeksu wyborczego (znowelizowane za czasów PiS) ograniczają możliwość PKW o odrzuceniu sprawozdania finansowego – jeśli są interpretowane literalnie.
Przeczytaj także:
Jednocześnie informacje o stosowanych przez PiS w czasie kampanii wyborczej praktykach wyraźnie pokazują, że kandydaci tej partii wykorzystywali pieniądze państwowe, instytucjonalne, do wyborczego promowania się. A to niezgodne z prawem. Używanie państwowych pieniędzy sprawiało też, że kandydaci PiS mieli nieuprawnioną przewagę nad innymi startującymi w wyborach. Stosowane przez nich niedozwolone praktyki powinny więc skutkować negatywnymi konsekwencjami, uwidaczniającymi się właśnie w decyzji PKW.
Prawdopodobnie rozterką związana z tymi rozbieżnościami podzielił się w czwartek Sylwester Marciniak.
„Idealnie byłoby, gdyby można było rozstrzygnąć sprawę nie tylko zgodnie z prawem i sprawiedliwie. Istnieje jednak także możliwość, że będzie rozstrzygniecie sprawiedliwe, ale niezgodne z prawem, czy wręcz niesprawiedliwe” – stwierdził przewodniczący PKW.
Przeczytaj także:
Poinformował także, że zarówno PKW, jak i Krajowe Biuro Wyborcze są zasypywane pismami, w których zarówno instytucje i ministerstwa, jak i pojedynczy posłowie wskazują na nieprawidłowości w kampanii PiS.
„Te pisma liczące często ponad kilkadziesiąt stron. Nie ma dnia, aby nie wpłynęło kolejne pismo, nawet dzisiaj w nocy” – mówił Marciniak. To był zresztą jego kolejny argument za tym, by PKW podjęła wreszcie decyzję w sprawie sprawozdania i nie przeciągała jej. Bo inaczej, jak podkreślał, będzie to „niekończąca się opowieść”.
Zgodnie z przepisami, komitet wyborczy może odwołać się od niekorzystnej decyzji Państwowej Komisji Wyborczej do Sądu Najwyższego. PiS zapewne tak postąpi, jeśli jego sprawozdanie zostanie odrzucone. Wtedy sprawę rozpatrywać będzie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN.
Tyle tylko że jest to izba powołana w 2018 roku na skutej „reform” w sądownictwie, wprowadzanych przez rząd Zjednoczonej Prawicy. W jej skład wchodzą wadliwie powołani sędziowie, wskazani przez upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa w 2018 roku. Może się więc okazać, że decyzja PKW nie zakończy sprawy subwencji budżetowej PiS. Nie ma wątpliwości, że PiS będzie walczył do końca o partyjne pieniądze.