0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

18:26 24-08-2026

Prawa autorskie: Photo by Kent NISHIMURA / AFPPhoto by Kent NISHIM...

Nowe sankcje USA na Iran? Skończyło się na kolejnych groźbach

Miała być gospodarcza bomba i izolacja Iranu. Na razie jednak sekretarz skarbu Scott Bessent głównie groził krajom handlującym z Iranem. Ale szczegółów nowej gospodarczej broni brak

Co się wydarzyło

Amerykanie od kilku dni zapowiadali, że w poniedziałek 24 sierpnia ogłoszą nowe sankcje na Iran. Miały być one najsilniejsze w historii, Donald Trump mówił o „gospodarczym D-Day” Iranu. Dziś po południu amerykański sekretarz skarbu Scott Bessent ogłosił rozpoczęcie „Operacji Gospodarczy Wyrzutek”. W dużej mierze to zapowiedź rozszerzenia sankcji na kraje, które handlują z Iranem.

„Ci, którzy wiążą się z irańskim reżimem, muszą liczyć się z tym, że podzielą izolację upadającego reżimu” – powiedział Bessent.

Operacja to też zapowiedź sankcji na 60 podmiotów na całym świecie, które umożliwiają Iranowi handel ze światem. Jakich – tego ciągle nie wiemy. Nowe sankcje mają być ogłaszane w najbliższych tygodniach, a sankcje na jedną międzynarodową instytucję finansową – w tym tygodniu.

Rynki finansowe zareagowały spokojnie, co podkreśla fakt, że w szumnie zapowiadanym ogłoszeniu brakuje konkretów. Jednym z najważniejszych partnerów handlowych Iranu są Chiny. Na pytanie, czy handel Iranu z Chinami oznacza próbę izolacji ekonomicznej Chin, Bessent odpowiedział wymijająco. Nie wymienił Chin z nazwy i mówił o dyplomacji.

Jaki jest kontekst

Iran już dziś jest, obok Rosji, jednym z najbardziej obłożonym sankcjami gospodarczymi krajem na świecie. W 2018 roku Donald Trump ogłosił, że kończy erę dyplomacji z Teheranem i narzuca politykę maksymalnej presji na Iran. Ta – choć kontynuowana przez administrację Bidena – przez osiem lat nie przyniosła spodziewanych skutków. Zapowiedź broni ekonomicznej to reakcja na rozczarowujący dla USA wynik starcia militarnego, które zainicjowali sami Amerykanie.

Irańska gospodarka nie jest w dobrym stanie. W ostatniej dekadzie Republika Islamska trzykrotnie zanotowała recesję (-2,8 proc. w 2025 roku wg Banku Światowego), w tym roku recesja może być najpoważniejsza od lat 80. Mimo tego władze Iranu nie zmieniają retoryki ani sposobu działania, Republika Islamska nie upada a Iran nie zmienia polityki nuklearnej ani zagranicznej. Iran jest na trajektorii ku gospodarczej katastrofie, ale stan agonii może trwać latami.

Trudno dzisiaj przewidzieć, w jaki sposób ogłoszenie Bessenta miałoby znacząco zmienić sytuację. Gdyby USA faktycznie narzuciły bardzo ciężkie sankcje wobec wszystkich krajów handlujących z Iranem, mogłoby to pogorszyć sytuację Iranu. Jednocześnie brak szczegółów w ogłoszeniu maskuje fakt, że będzie to ekstremalnie trudne do przeprowadzenia. Na razie więc trzeba uznać, że z dużej chmury spadł jedynie mały deszcz.

Przeczytaj także:

18:14 24-08-2026

Prawa autorskie: Rys. Iga KucharskaRys. Iga Kucharska

Ukraina ujawnia plan pokojowy, którego nie chce Putin

Ukraińcy ujawnili 24 sierpnia plan pokojowy przygotowany przez Ukrainę, USA i Europejczyków. Jest to prawdopodobnie ten plan, o którym Putin mówił 22 sierpnia, że jest „egzotyczny” i nie do przyjęcia

Co się stało?

Ukraina, wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi i ich europejskimi partnerami, opracowała potencjalny plan zakończenia wojny. Zakłada on zawieszenie broni, wycofanie wojsk i utworzenie wolnej strefy ekonomicznej, choć niektóre szczegóły pozostają niejasne — podały ukraińskie media.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział, że w rozmowach z przedstawicielami USA udało się stworzyć z różnych propozycji jeden spójny plan. Wysłannicy prezydenta USA, zięć Kushner i partner biznesowy Witkoff chcą go omówić nie tylko z Ukrainą, ale także z Rosją.

  • Pierwszym punktem planu jest zawieszenie broni.
  • Druga część dotyczy utworzenia wolnej strefy ekonomicznej. Ukraina i Rosja miałyby wycofać swoje wojsk, by taką strefę stworzyć. Nie ustalono jednak jeszcze, kto dokładnie miałby kontrolować taką strefę. Zełenski zauważył, że rozważana jest możliwość udziału strony trzeciej.
  • Trzecia część planu dotyczy dalszych kroków Ukrainy, Unii Europejskiej i NATO. Według Zełenskiego strony jeszcze nie ustaliły, , jakie gwarancje i działania są gotowe zaoferować ich partnerzy oraz jakie kroki Ukraina jest gotowa podjąć.

Plan, jak podkreśla Zełenski, nie jest propozycją wyłącznie Kijowa. „To wspólne pomysły z Amerykanami, Europejczykami, a także wyniki amerykańskich negocjacji z nami i Rosjanami. Moim zdaniem jest w tym coś, co mogłoby być realistyczne” – zauważył. Zełenski stwierdził, że „okno możliwości” zakończenia wojny z pomocą mediacji USA jest otwarty do końca lata 2027 roku. Po tym terminie rozpocznie się kampania przed wyborami prezydenckimi w USA, co może skomplikować proces negocjacji.

Zełenski dodał, że nikt nie zgłosił jeszcze żadnych zasadniczych zastrzeżeń, choć USA mają jeszcze kilka propozycji.

Jaki jest kontekst?

Ukraina ujawniła plan w dzień swojej niepodległości. Dwa dni wcześniej Putin przyznał, że jakieś propozycje pokojowe istnieją, ale nazwał je „egzotycznymi” i nie do przyjęcia. Prowadzący wywiad propagandysta Zarubin nie zapytał oczywiście, o jaki plan chodzi.

Putin uważa teraz, że zniszczy zaplecze Ukrainy zmasowanymi atakami, a to doprowadzi do załamania się frontu. Propaganda Kremla ignoruje ataki na infrastrukturę Rosji, w której brakuje paliwa, a po sieci sprzedażowej Wildberries kolej przyszła na magazyny sieci Ozon (od 22 sierpnia Ukraińcy trafili pięć takich magazynów). A także m.in. rafinerię nowokujbyszewską, wojskowy kosmodrom w Plesiecku oraz port w Jejsku. Putin to wszystko nazywa „pewnymi niedogodnościami dla ludzi”, ale zakłada, że wytrzymają.

Moskwa — ustami Putina, a także jego ministra spraw zagranicznych Ławrowa — ostrzega, że żadnego zawieszenia broni nie zaakceptuje, gdyż zamierza „zrealizować wszystkie cele operacji specjalnej”. A zatem przejąc kontrolę nad Ukrainą i zmienić w niej władze. A następnie zająć się Europą Środkową. Putin dodaje też, że „jest za wcześnie, aby wybiegać myślami w przyszłość i mówić o tym, co mogłoby stanowić podstawę ewentualnych porozumień”.

Ławrow 22 sierpnia ogłosił wręcz, że „Rosja nie zamierza podejmować negocjacji z Zachodem”.

Putin prowadzi więc skomplikowaną grę i udaje kogoś, kto nie ustąpi, ale jednocześnie zabiega o podjęcie rozmów z USA. Bowiem w pojęciu „Zachód” ciągle nie mieszczą się USA Trumpa, z którym Kreml ciągle jakieś nadzieje łączy. Zachód to Europa z Brytyjczykami na czele. To ono przejęli w kremlowskiej narracji rolę najstraszliwszego wroga świętej Rusi.

Ostatnia runda rozmów trójstronnych między Ukrainą, Stanami Zjednoczonymi i Rosją odbyła się w Genewie w dniach 17–18 lutego. Amerykanie wycofali się z pośrednictwa w tych rozmowach w maju, tłumacząc, że do niczego nie prowadzą.

Przeczytaj także:

Od tego czasu Putin zabiega w Waszyngtonie o przyjazd Kushnera i Witkoffa. Chodzi mu o „wdrożenie ustaleń z Anchorage” sprzed roku, kiedy USA miały mu obiecać wschodnią Ukrainę. Amerykanie mówią jednak, że takich ustaleń nie było, a nawet gdyby, to są już nieaktualne. Potrzebne są nowe propozycje. Rosjanie zdają się rozumieć, że ich pozycja negocjacyjna jest inna niż przed rokiem, bo ostatnio zaczęli opowiadać, że czekają na Kushnera i Witkoffa, ale z czym oni przyjadą, „to inna sprawa”. Przy czym pomysł stworzenia strefy ekonomicznej między Rosją a Ukrainą nie jest nowy. Wizja zarabiania w takiej strefie przyciągnęła Trumpa do rozmów już jesienią 2025 r.

Przeczytaj także:

Putin nie jest w stanie negocjować publicznie warunków w sprawie Ukrainy, bo to podważa jego pozycję rosyjskiego jedynowładcy. Ukraińcy chronią swój kraj, właśnie ujawniając propozycje, które są na stole.

Przeczytaj także:

Putin musi teraz zmobilizować aparat władzy, by załatwił on zwycięstwo partii władzy w „wyborach” do Dumy, które są za tydzień. Po wzmocnieniu systemu Putin będzie miał większe pole manewru — wtedy będzie też mógł postraszyć świat powszechną mobilizacją w Rosji.

O istnieniu planu pokojowego rosyjskie oficjalne media nie poinformowały. Ale opisał go niezależny „The Moscow Times”.

14:35 24-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Sergei SUPINSKY / AFPFot. Sergei SUPINSKY...

Obchody Dnia Niepodległości w Kijowie. Rosjanie nie przestają atakować

Do Kijowa przyjechali dziś m.in. premier Wielkiej Brytanii i szef Rady Europejskiej. W tym czasie Rosjanie trzykrotnie zaatakowali oddalony o niespełna 150 km Czernihów. Trafili w blok mieszkalny, raniąc 18 osób

Co się wydarzyło

24 sierpnia Ukraina świętuje Dzień Niepodległości. W tym roku po raz 35. Z tej okazji do Kijowa przyjechali premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham, przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa, prezydenci Mołdawii i Estonii Maia Sandu i Alar Karis oraz premier Luksemburga Luc Frieden.

Nowy premier Wielkiej Brytanii, tuż przed swoją pierwszą zagraniczną podróżą, ogłosił, że jego rząd zgodził się na przekazanie Ukrainie tajnych danych dotyczących produkcji brytyjskich komponentów do rakiety dalekiego zasięgu SCALP. Ma to umożliwić ich produkcję na terenie Ukrainy.

„Naród ukraiński nie powinien mieć wątpliwości: Wielka Brytania wspiera was dziś i będzie was wspierać tak długo, jak będzie to konieczne. Przyjaźń między naszymi krajami przetrwa znacznie dłużej niż nielegalna wojna Rosji” – zadeklarował Burnham.

Już będąc w Kijowie, tuż przed spotkaniem krajów należących do tzw. koalicji chętnych, wezwał też sojuszników Ukrainy do zwiększenia dostaw pocisków przechwytujących typu Patriot.

Orędzie Zełenskiego

„Dziś naprawdę jest nam wszystkim bardzo, bardzo trudno, ale mocno trzyma nas za rękę pewna siła – wcale nie niewidzialna. Jest to siła wspólnego kręgu: wzajemnego wsparcia, braku wątpliwości co do tego, kto stoi obok oraz wiary we wszystkich Ukraińców” – mówił w orędziu z okazji rocznicy odzyskania niepodległości prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. „I dopóki wróg nie przerwie tego naszego kręgu, dopóty Ukraina nie upadnie. Wywalczy swój pokój” – dodał.

„Chcieliście odebrać nam całą Ukrainę, całą naszą ziemię, a zamiast tego straciliście swoje rafinerie, flotę, dochody i całe pokolenie, które posłaliście do maszynki do mięsa” – zwrócił się do Rosjan. „Chcieliście, żeby nie było nas na mapie, a teraz to was nie ma w międzynarodowym programie przyszłej cywilizacji. Od dwudziestu siedmiu lat przywódca Rosji mówi o wielkości, a Rosja stoi w kolejkach po benzynę”.

Wspominając sojuszników, Zełenski podkreślił, że Ukraina nie prosi, żeby ktoś za nią walczył. „Dajcie Ukrainie wszystko, co pozwoli zatrzymać tę wojnę – zatrzymać ją szybciej, niż Putin zdoła rozpocząć następną. Aby do tego nie doszło, należy działać wspólnie. Europa musi być Europą – zjednoczoną, ambitną i odważną” – mówił Zełenski.

Jaki jest kontekst

Podczas gdy europejscy przywódcy zebrali się w Kijowie, by uczcić Dzień Niepodległości Ukrainy, niecałe 150 kilometrów na północ rosyjskie siły zaatakowały miasto Czernihów. Jak podała rada miasta na Telegramie, rosyjski dron uderzył w budynek mieszkalny, raniąc 18 osób. Wśród poszkodowanych znalazło się dwoje dzieci.

Brutalne ataki balistyczne wymierzone w infrastrukturę cywilną to nic nowego. W ten sposób Władimir Putin odpowiada na ukraińską kontrofensywę, której celem jest rosyjska infrastruktura energetyczna i paliwowa oraz centra zaopatrzeniowe armii.

Z danych ONZ wynika, że w lipcu na terenie całej Ukrainy zginęło 437 cywilów, a 2 610 zostało rannych. To najwyższa odnotowana liczba ofiar śmiertelnych od maja 2022 roku.

„Wcześniej Rosjanie atakowali obwód kijowski w nocy. Teraz mijają trzy lub cztery godziny, a potem następuje atak; kolejne trzy lub cztery godziny, a potem kolejny atak. Nie ma już znaczenia, czy jest rano, czy w ciągu dnia” – opowiadała Viktoriia Ruban, rzeczniczka państwowych służb ratowniczych Ukrainy w obwodzie kijowskim.

Przeczytaj także:

13:17 24-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Bartosz Kocejko / OKO.pressFot. Bartosz Kocejko...

„Prawo dla wszystkich, nie tylko dla obywateli”

Cudzoziemcy zebrali się w Warszawie, żeby zwrócić uwagę na problemy z legalizacją pobytu. „Spełniamy wszystkie swoje obowiązki. Płacimy podatki, przestrzegamy umowy społecznej. Jedyne, czego chcemy, to żeby Polska dała nam możliwość życia” – mówili podczas pikiety

Co się wydarzyło

24 sierpnia pod Urzędem Wojewódzkim w Warszawie cudzoziemcy, w większości z Ukrainy i Białorusi, zaprotestowali przeciwko utrudnianiu legalizacji pobytu w Polsce.

„W innych państwach kartę pobytu możesz dostać w dwa tygodnie, miesiąc. W Polsce czeka się trzy lata” – mówił podczas pikiety jeden z organizatorów wydarzenia. „Nie możemy nigdzie wyjechać, tracimy pracę, banki zamykają nam konta, nasze dzieci nie mogą pojechać na wycieczkę poza Polskę” – opowiadał. I pytał: „Dlaczego państwo nic z tym nie robi? Dlaczego państwo polskie jest bezradne albo tak beznadziejne w przestrzeganiu własnego prawa?”. Przypominał też, że „prawo jest dla wszystkich, nie tylko dla obywateli”.

„Jako ludzie spełniamy wszystkie swoje obowiązki. Płacimy podatki, przestrzegamy umowy społecznej, którą zawarliśmy z Polską. Jedyne, czego chcemy, to żeby Polska dała nam możliwość życia; nie przeszkadzała nam, w tym, co tu robimy, czyli po prostu mieszkamy” – mówił jeden z organizatorów.

A ponad 200 osób zebranych pod urzędem skandowało: „Gdzie moja karta”.

Jaki jest kontekst

Pikietę zorganizowała inicjatywa obywatelska Głos Migranta. Według danych przedstawionych na ich stronie internetowej, a których źródłem są urzędy wojewódzkie, na legalizację pobytu czeka się w Polsce średnio od 242 dni (województwo małopolskie) do 658 dni (woj. śląskie). To nawet 11 razy dłużej niż wskazuje ustawa.

Na decyzję wojewody czeka dziś prawie pół miliona osób (463 tys.), a większość z nich już od dawna legalnie w Polsce pracuje.

Powód zamieszania? Jak pisał w OKO.press Krzysztof Boczek, w 2024 roku w specustawie o pomocy obywatelom Ukrainy, w artykule 100d, rząd zawiesił bieg terminów urzędowych. Oficjalnie z powodu afery wizowej i rosnącej liczby składanych wniosków.

Obecnie zawieszenie trwać będzie do 4 marca 2027 roku. Składający papiery cudzoziemiec nie wie, jak długo jego sprawa będzie rozpatrywana.

Tymczasem już w maju 2025 roku, Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że dalsze stosowanie art. 100d jest sprzeczne z art. 45 Konstytucji RP.

Organizatorzy demonstracji podkreślali, że nie proszą o przywileje, a jedynie respektowanie norm Kodeksu Postępowania Administracyjnego. Przypominają, że składki pracujących w Polsce cudzoziemców do ZUS wynoszą 21,5 mld zł rocznie, a tylko obywateli Ukrainy płacących te składki jest ponad 857 tysięcy.

Przeczytaj także:

12:28 24-08-2026

Prawa autorskie: fot. Agencja Wyborcza.plfot. Agencja Wyborcz...

Nie żyje generał Mirosław Różański

Senator i były dowódca Sił Zbrojnych RP miał 63 lata.

Co się wydarzyło

Generał Mirosław Różański chorował na szpiczaka mnogiego, zjadliwy rodzaj nowotworu krwi. Diagnozę usłyszał w 2021 roku, ale publicznie o chorobie opowiedział dopiero w czerwcu 2026.

„Uważałem, że jestem wręcz nieśmiertelny. Choroby mnie się nie imały, nigdy nie zwracałem na to uwagi. Gdy pojawiła się diagnoza, świat zadrżał, w mojej wyobraźni. Pamiętam to do dziś” – mówił senator w rozmowie z NewsMed.

„Szpiczak to choroba, która mocno angażuje najbliższe otoczenie, rodzinę. Pacjent musi się podporządkować szeregowi wymagań i ograniczeń, które dla mnie były trudne do wyobrażenia. Wiem, że spada moja odporność, że muszę uważać, w jakim miejscu przebywam” – tłumaczył.

„Uważam, że osoby aktywne zawodowo jak ja, parlamentarzysta, powinny mówić o tym wprost, że można być chorym i dalej być aktywnym; można starać się dzielić swoją wiedzą, pomocą. Staram się tak robić” – mówił.

Gen. Różański zmarł w wieku 63 lat.

Jaki jest kontekst

W wojsku służył od 1986 roku. Dowodził m.in. 17. Wielkopolską Brygadą Zmechanizowaną i 11. Dywizją Kawalerii Pancernej. Służył także podczas misji w Afganistanie i Iraku. W latach 2012-2013 gen. Różański był szefem Departamentu Strategii i Planowania Obronnego MON, a także pełnomocnikiem MON ds. reformy systemu zarządzania, kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi.W 2015 roku został mianowany Dowódcą Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych.

Zrezygnował pod koniec 2016 roku w związku z konfliktem z ówczesnym szefem MON Antonim Macierewiczem. Jego dymisję prezydent Andrzej Duda podpisał w 2017 roku. Po zakończeniu zawodowej służby wojskowej założył Fundację Stratpoints.

„W trakcie służby wyróżniony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Wojskowym Krzyżem Zasługi z Mieczami, Krzyżem Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju, Medalem Siły Zbrojne w Służbie Ojczyźnie, Gwiazdą Iraku, Medalem Honorowym Międzynarodowej Dywizji Centrum Południe” – wyliczała jego fundacja.

W 2023 roku uzyskał mandat senatora z ramienia Trzeciej Drogi, jako przedstawiciel Polski 2050.

„Umarł Mirek Różański. Żołnierz. Dzielnie walczył z chorobą. Pracowaliśmy razem od 2019, gdy dołączył do mojej kampanii wyborczej jako główny ekspert od spraw bezpieczeństwa i Sił Zbrojnych. W 2023 ze wsparciem Polski 2050 został Senatorem i szefem senackiej Komisji Obrony Narodowej. Parę miesięcy temu nasze polityczne drogi się rozeszły, ale to bez znaczenia dla rzeczy dużo bardziej istotnych” – napisał na portalu X wicemarszałek Sejmu, były lider Polski 2050 Szymon Hołownia. „Mirek jako generał (a z tym bywa różnie) nie płynął z prądem. A co najważniejsze: był takim dowódcą, pod którym żołnierze chcieli służyć, wiedząc, że zawsze będzie wobec nich fair, że nie będzie rozkazywał im ryzykować niczego, czego nie zaryzykuje sam”.

„Odszedł odważny i uczciwy człowiek, który służył Polsce. Rodzinie i Bliskim składam wyrazy głębokiego współczucia” – napisała w serwisie X marszałkini Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska.

W poniedziałek 24 sierpnia podczas ceremonii podpisania umowy ramowej na dostawę przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych Piorun w Skarżysku-Kamiennej, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz wspomniał gen. Różańskiego w swoim przemówieniu. „Żołnierz, dowódca, odważny człowiek, zaangażowany i bezkompromisowy. Zaangażowany w sprawy Wojska Polskiego, każdego z żołnierzy Wojska Polskiego, rozwoju sił zbrojnych, rozwoju różnego rodzaju działalności związanej z geopolityką, polityką międzynarodową – jako szef Komisji Obrony Narodowej” – mówił wicepremier.