0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

10:18 15-10-2026

Prawa autorskie: Google MapsGoogle Maps

Płonie rafineria w Riazaniu. Starlinki znowu działają

Tak jak zapowiedział prezydent Zełenski, Ukraina wznowiła araki na rosyjskie zasilanie wojny. Uderzyła w rafinerię w Riazaniu,

Co się stało?

15 października oberwała rafineria riazańska koncernu Rosnieft. Ukraińcy trafiali w nią co najmniej jedenaście razy, ostatni raz we wrześniu. Jednoczesnie Sztrab Generalny Ukrainy ogłosił, że znowu działają Starlinki, a sprawę ich niedziałania wczoraj jest wyjaśniana.

Od kiedy 11 października Trump ogłosił „rozejm energetyczny” między Rosją a Ukrainą, ta wstrzymała też ostrzał rafinerii.

W tygodniu poprzedzającym „rozejm Trumpa” Ukraińcy trafili rafinerie w Omsku i w Uchcie. Uderzali także w terminale naftowe: w Rostowie nad Donem i Azowie oraz przepompownie ropy w Samarze i pod Moskwą (przepompownię „Wołodarskaja”). Trump obstawał jednak przy tym, że Ukraińcy mogą uderzać we wszystko, z wyjątkiem przetwórstwa ropy. Następnie więc Ukraina zniszczyła trzy z pięciu centrów danych koncernu Yandex i nowe centrum danych banku Sbier.

W tym czasie Rosja prowadziła masowe ataki na infrastrukturę energetyczną Ukrainy. Ale nie na rafinerie, bo Ukraina miała tylko jedną, tylko na elektrownie, elektrociepłownie i podstacje energetyczne. Pretekstem, jaki Putin podał w rozmowie z Trumpem, jest to, że energii używa ukraińska armia, a Putin „musi” odpowiedzieć na ataki w głębi Rosji. Jednak rosyjska propaganda mówi wprost, że chodzi o zniszczenie infrastruktury kraju, by ludzie nie mogli przeżyć zimy. W codziennych telewizyjnych wiadomościach co najmniej kilkanaście minut poświęcone jest temu, że w Kijowie i innych miastach nie ma już prądu i ogrzewania, brakuje wody (bo nie działają pompy), zaraz zaczną się kłopoty z kanalizacją. A wszystko to dzięki uderzeniom rosyjskich rakiet i dronów.

Jednocześnie Rosja przez trzy dni opowiadała, że w sprawie ewentualnych ograniczeń ataków na Ukrainę prowadzi dopiero rozmowy z Amerykanami i „na razie” nie ma w nich postępu". Problem w tym, że dla Putina żaden rozejm — z wyjątkiem rozejmu na jego defiladę w Moskwie 9 maja — nie jest dopuszczalny. Propaganda zdołała już wszystkim wmówić w Rosji, że rozejm byłby równoznaczny z porażką Rosji, bo w przerwie od ataków Ukraina się wzmocni.

15 października rano Ukraina powiedziała „dość”, a potem wznowiła ataki na infrastrukturę naftową Rosji. Jak mówił we wrześniu w ONZ prezydent Zełenski, Ukraińcom nie chodzi o benzynę i olej napędowy, ale o zdolność Rosji do finansowania wojny.

W tym tygodniu Rosja przyznała, że ropy sprzedaje wyraźnie mniej niż przed rokiem. Ale dzięki wzrostowi cen wywołanego wojna Trumpa w Zatoce Perskiej zarabia na tym więcej niż przed rokiem.

Jaki jest kontekst?

Rosyjskim negocjatorom udało się wmówić ekipie Trumpa, że Rosja ma dość oleju napędowego, by wpłynąć na ceny na światowych i amerykańskich rynkach. Mówił to sam Putin w czasie tzw. forum wałdajskiego w Moskwie 1 października. Jedyną przeszkodą miały być zachodnie sankcje.

Przez to 9 października Trump zniósł sankcje na rosyjskiego diesla. Teraz jednak okazuje się, że Rosja nie ma na sprzedaż takich ilości paliwa, które zmieniłyby sytuację przed wyborami połówkowymi w USA. Nadal zmaga się z brakiem paliwa na rynku wewnętrznym i importuje benzynę — Ukraińcy zniszczyli ponad 40 proc. rosyjskich mocy rafinacyjnych. Rafinerie są naprawiane, ale potem następuje kolejny atak. Cele wskazują ukraińscy inżynierowie, którzy znają rosyjskie instalacje naftowe.

Rosja nie ma instalacji do eksportu, gdyż Ukraińcy sukcesywnie niszczą też terminale naftowe, a do sprzedaży paliwa potrzebne są też szczegółowe kontrakty. Które dopiero Rosja z USA negocjują. Nie ma więc gigantycznych, zapowiedzianych przez Trumpa dostaw diesla „dla amerykańskich rolników”.

15 października wicepremier od paliw Nowak wyjaśnił, że „na razie Rosja i Stany Zjednoczone jedynie wypracowują porozumienia w sprawie eksportu oleju napędowego. Jeśli pojawią się nowe umowy, będziemy nad nimi pracować”, powiedział wicepremier Rosji Aleksandr Nowak dziennikarzom na marginesie Tygodnia Energii Rosyjskiej.

Po ogłoszeniu dealu z Trumpem Rosjanie zaczęli więc opowiadać, że zaraz będą gotowi do sprzedaży diesla, muszą jednak ponaprawiać uszkodzone rafinerie. Co im świetnie idzie, ale wymaga to czasu i pewności, że Ukraińcy znowu nie uderzą. 14 października ogłosili do tego, że Ukraińcy znowu niszczą im rafinerie. Mieli trafić nawet dwie na raz, ale gdzie – nie wiadomo. Tych rewelacji nie potwierdzały władze lokalne w Rosji, a Ukraina nazwała je fałszywką. Najprawdopodobniej znowu chodziło o zwalenie winy na brak postępów w realizacji „dealu” na Ukrainę.

Zapowiedź Trumpa o „rekordowym” i „bardzo szybkim spadku cen paliw na świecie” się nie sprawdziła.

Następnie wicepremier Nowak ogłosił, że tak naprawdę za światowe ceny paliw odpowiada koszt transportu. Zaraz potem pojawiły się przecieki, że Trump rozważa ograniczenie sankcji na rosyjską flotę cieni. To miałoby właśnie zbić koszty transport ropy.

Przeczytaj także: