0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

18:35 22-12-2025

Prawa autorskie: Foto Kristina Kormilitsyna / POOL / AFPFoto Kristina Kormil...

Po Miami Amerykanie optymistyczni, Rosja pełna wątpliwości. Nie chodzi jej tylko o Donbas

Po rozmowach ukraińsko-amerykańskich i amerykańsko-rosyjskich na Florydzie Amerykanie wyrażają optymizm co do efektu rozmów. Za to Rosjanie mają coraz więcej wątpliwości.

Co się stało?

Po spotkaniu wysłannika Trumpa Witkoffa z przedstawicielami Ukrainy w weekend ten wyraził aprobatę dla Ukraińskiej postawy. A wiceprezydent JD Vance mówił tak, jakby sprawa porozumienia była w zasadzie załatwiona. Rankiem 22 grudnia Vance dostał raport z rozmów. Teraz jego zdaniem Ukraińcy już wiedzą, że będą musieli zrzec się Donbasu. Do uzgodnienia pozostaje w zasadzie tylko, kto będzie zarządzał Zaporoską Elektrownią Atomową. Jak wiadomo, USA Trumpa chciałyby mieć w tym swój udział. Oraz co będzie z „etnicznymi Rosjanami w Ukrainie”.

Także prezydent Finlandii Stubb, który ze względu na swoje dobre stosunki z Trumpem odgrywa rolę facylitatora rozmów ze strony europejskiej, powiedział w wywiadzie dla Fox News, że negocjatorzy są bardzo bliscy osiągnięcia porozumienia pokojowego między Rosją a Ukrainą. Zaznaczył, że strony są teraz bliżej jego osiągnięcia niż „kiedykolwiek wcześniej”.

Zupełnie inaczej wygląda reakcja rosyjska.

„Przełom!”. „Jaki przełom?”

Wysłannik Putina wyleciał z Miami rano. Moskwa jednak nadal oficjalnie nie zna tego, co tam uzgodniono. bo „nie można ich przekazywać przez telefon”. A jak pozna, to dopiero wypracuje swoje stanowisko. Dialog postępuje powoli, konieczne będzie zdaniem Kremla kolejne spotkanie – tym razem znowu w Moskwie. Więc nie ma mowy o zakończeniu wojny do końca roku – jak miał nadzieję sekretarz stanu USA Rubio.

Optymizm Vance’a z poniedziałkowego (22 grudnia) wywiadu dla „Unherd” wynika z przekonania, że Ukraina i Rosja położyły karty na stół („wszystkie kwestie są teraz omawiane otwarcie”) i wiadomo, czego kto chce, a na co się nie zgodzi. Vance nazwał to „przełomem”.

Tymczasem przedstawiciele Putina mówili 22 grudnia oficjalnie, że swoich warunków jeszcze nie przedstawiła – zrobi to w odpowiedzi na propozycje USA. „Szczerze mówiąc, nie mam do końca informacji na temat tego, co oznacza »przełom«” – powiedział wieczorem w rosyjskiej telewizji rzecznik Putina Pieskow.

Jego wątpliwości stają się bardziej zrozumiałe, gdy przeczytamy uzgodnienia, jakie Amerykanie zrobili z Ukraińcami w Miami. Według prezydenta Wołodymyra Zełenskiego Amerykanie zgodzili się na to, że:

  • Siły Zbrojne Ukrainy będą liczyć 800 000 żołnierzy. Ukraina oczekuje, że jej partnerzy zapewnią finansowanie na wsparcie takiej armii.
  • Ukraina zostanie członkiem Unii Europejskiej.
  • „Koalicja chętnych” 30 krajów zapewni Ukrainie „bezpieczeństwo w powietrzu, na lądzie i na morzu”, a także w obszarach energetyki, finansów, pomocy i schronienia.
  • Stany Zjednoczone zapewnią gwarancje bezpieczeństwa (będą one prawnie wiążące i popierane przez Kongres USA), a także „pakiet odstraszający” – broń dla ukraińskich sił zbrojnych.

Przeczytaj także:

Wątpliwości Riabkowa

Wątpliwości, i to wyrażone wieloma słowami miał też wiceminister spraw zagranicznych Rosji Riabkow. Było to o tyle zadziwiające, że Moskwa miała nie znać ustaleń z Miami.

„Kluczowe znaczenie ma to, że strona amerykańska, na najwyższym szczeblu, zgodziła się, że jedną z głównych przyczyn konfliktu była asertywna ekspansja NATO w kierunku granic Rosji. Co więcej, niedawno opublikowana Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA wyraźnie wskazuje na niewłaściwość nieograniczonej ekspansji NATO. Nie oznacza to, że nie mamy poważnych pytań do strony amerykańskiej, również w kontekście ukraińskim. Byłoby jednak niesprawiedliwe nie uznać powyższych za istotne kroki we właściwym kierunku” – powiedział 22 grudnia wiceminister spraw zagranicznych Rosji Riabkow w Klubie Dyskusyjnym w Wałdaju.

„Sukces trwającego dialogu między Rosją a Stanami Zjednoczonymi nie jest przesądzony” – mówił Riabkow. Głównie ze względu na stanowisko Europejczyków. Waszyngton musi jeszcze udowodnić Moskwie swoje dobre chęci:

„Musimy nadal być przekonani, że Stany Zjednoczone rzeczywiście wkroczyły na zrównoważoną drogę odejścia od skrajnej wrogości wobec naszego kraju. Kluczem do postępu na tej drodze musi być autentyczna gotowość Waszyngtonu do równoprawnej współpracy w celu zmniejszenia ogólnego potencjału konfliktu, z uwzględnieniem interesów bezpieczeństwa Rosji – powiedział Riabkow. A potem postraszył: choć Rosja oczywiście nigdy nie zaatakuje NATO, to może być zmuszona się przed nim bronić. „Nawet biorąc pod uwagę bardziej zrównoważoną politykę, jaką Waszyngton prezentuje wobec Rosji, nadal istnieje poważne ryzyko konfliktu między Rosją a NATO ze względu na nieodpowiednie, wrogie działania państw europejskich”.

Rosja prowokowana Przesmykiem Suwalskim

Przy czym ta „obrona Rosji” już trwa: „Odpowiadając na awanturnicze i prowokacyjne kroki podejmowane przez państwa NATO , z jednej strony wykazaliśmy się znaczną powściągliwością, a z drugiej strony konsekwentnie wysyłaliśmy naszym przeciwnikom ważne sygnały ostrzegawcze o strategicznych zagrożeniach, jakie stwarzają, nie rezygnując z naszego niezachwianego zaangażowania w twardą obronę naszych interesów bezpieczeństwa narodowego” – wyjaśnił Riabkow. Jedną z prowokacji jest wspominanie o zagrożeniu dla Przesmyku Suwalskiego, czyli o pomyśle Rosji lądowego połączenia obwodu królewieckiego z Białorusią Łukaszenki przez Litwę i Polskę. Także „kraje bałtyckie obsesyjnie prowokują Rosję i Białoruś, wystawiając na próbę siłę ich relacji poprzez wywoływanie emocjonalnych wybuchów wśród ich ludności”.

Przeczytaj także:

„Rosja jest obiektywnie gotowa zagwarantować swoje bezpieczeństwo narodowe, przede wszystkim poprzez dalsze zwiększanie niezawodności i skuteczności naszych środków odstraszania, a co za tym idzie, poprzez utrzymanie równowagi strategicznej za pomocą środków zaradczych o charakterze wojskowo-technicznym”.

Największa różnica między nowymi partnerami, USA i Rosją polega na tym, że

  • ekipa Trumpa zakłada, że porozumienie w sprawie Ukrainy zawrą ostatecznie Ukraina i Rosja. (Mówił to na niedawnej konferencji prasowej sekretarz stanu Rubio).
  • A Putin chce porozumiewać się wyłącznie z USA, ponieważ Ukrainy nie uznaje.

Jaki jest kontekst

Kolejny raz w ostatnich dniach Moskwa odrzuca propozycję amerykańską pod pretekstem, że jeszcze jej nie zna, a tylko przypomina swoje warunki. A te stają się coraz bardziej nieokreślone i dotyczą nie Ukrainy, ale porządku świata i stref wpływów w Europie.

Amerykanie doszli do wniosku, że Putin ma konkretne warunki pokoju i jest je w stanie negocjować po spotkaniu Trump-Putin na Alasce. Przed rozmową telefoniczną obu prezydentów 16 października Rosjanie przedstawili memorandum, które miało przypomnieć, co uzgodniono w sierpniu. Memorandum to stało się podstawą „28-punktowego planu pokojowego Trumpa”. Kiedy wyciekł od do mediów, Putin od razu powiedział, że zawierał on dopiero wstęp do rosyjskich roszczeń. I mogą być one tylko poszerzane, a nie ograniczane.

Sformułowanie żądań na piśmie było błędem z punktu widzenia Putina. Teraz jego dyplomacja robi wszystko, by warunki Kremla stały się znów trudne do ogarnięcia i sprecyzowania. I dlatego rzecznik Putina ogłasza, że to, że Amerykanie sądzą, że znają stanowiska stron, nie jest żadnym przełomem w rozmowach. Przedstawiciele Kremla od 10 dni zaczęli powtarzać, że Rosja domaga się od USA realizacji obietnicy z początku lat 90., że NATO nie rozszerzy się na wschód. Co w obecnych warunkach oznacza wycofanie z Polski i innych krajów wschodniej flanki.

Przeczytaj także:

„Geografii nie da się zmienić, więc ci ludzie [europejscy przywódcy] prędzej czy później będą musieli uznać rzeczywistość i działać rozsądniej, jeśli nie chcą znaleźć się w sytuacji strategicznych przegranych” – objaśnił Riabkow. Przyznał, że dla Europejczyków rozwiązanie, które Rosja wypracowuje z Trumpem, jest „koszmarem”. To kolejne potwierdzenie rzeczywistych planów Moskwy.

Równocześnie propaganda Kremla zapewnia o swoim pokojowym podejściu i winę za brak porozumienia zrzuca na Europę. W czasie dorocznej „konferencji prasowej” Putin powiedział wprost, że wojna nie jest jego winą, a trwa, gdyż żądania Rosji nie są spełnione.

Przeczytaj także:

„Nadejdzie dzień, w którym ukraińskie siły zbrojne się poddadzą i nikt nie stanie na przeszkodzie pokojowemu rozwiązaniu” – ogłosił 18 grudnia Siergiej Naryszkin, szef Służby Wywiadu Zagranicznego Rosji.

W ten sposób Moskwa przesuwa zakończenie wojny na nieokreśloną przyszłość. Od kilku dni propaganda Kremla opowiada, że pokój w Ukrainie na warunkach Kremla może nie być osiągalny. Nie tylko ze względu na postawę Europejczyków (zwanych „podżegaczami wojennymi”). Problemem jest też „głębokie państwo” w USA, które nie pozwoli Trumpowi porozumieć się z Putinem.

Propaganda przekonuje odbiorców, że wojna jest konieczna, przebiega z sukcesem, a Rosja ma najlepszą broń na świecie. Z rosyjskiego przekazu wynika, że Putin nie chce pokoju. Tylko wojna pozwala mu utrzymać władzę w kraju i zachować za granicą pozycję lidera, z którym świat się liczy.

Przeczytaj także: