Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Podczas szczytu państw G7 we Włoszech Ukraina podpisała umowę o gwarancjach bezpieczeństwa z USA oraz Japonią. Państwa G7 zgodziły się też na przeznaczenie zysków z zamrożonych rosyjskich aktywów na pomoc Ukrainie. W polskim Sejmie debata nad liberalizacją handlu w niedzielę. Żeby projekt Ryszarda Petru przeszedł, potrzebne będą głosy Konfederacji
Ukraina podpisała umowę o gwarancjach bezpieczeństwa z USA oraz Japonią podczas trwającego od dziś dwudniowego szczytu grupy G7 we Włoszech, którego gospodynią jest premierka Włoch Giorgia Meloni (na zdjęciu powyżej razem z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim).
Zarówno umowa z USA, jak i ta z Japonią, mówi o współpracy militarnej i gospodarczej, której celem jest wsparcie Ukrainy zmagającej się z rosyjską inwazją.
„Nie odpuszczamy. Stoimy razem, ramię w ramię, wbrew tej nielegalnej agresji” – mówił na wspólnej konferencji prasowej prezydent USA Joe Biden.
USA zobowiązują się do zaopatrywania Ukrainy w broń i amunicję, rozszerzenia mechanizmów dzielenia się informacją wywiadowczą, kontynuowania szkoleń dla ukraińskich żołnierzy w USA i w Europie, podejmowania działań na rzecz zwiększania interoperacyjności pomiędzy armią Ukrainy a armiami państw NATO zgodnie ze standardami sojuszu, a także inwestycji w przemysł obronny Ukrainy, tak by ta, z czasem, była w stanie produkować swoją własną broń i amunicję.
Umowa z Japonią mówi o wspieraniu Ukrainy w obliczu rosyjskiej agresji zarówno w zakresie bezpieczeństwa i obrony, jak i pomocy humanitarnej, współpracy technicznej i finansowej, a także do podejmowania wspólnych wysiłków na rzecz pokoju. Japonia zobowiązuje się też do nałożenia sankcji na agresora. Jeszcze w tym roku Tokio przekaże Ukrainie pomoc o wartości 4,5 miliarda dolarów.
Ponadto liderzy państw G7 dogadali się w sprawie finansowania kolejnego pakietu pomocy dla Kijowa o wartości 50 miliardów dolarów. Środki mają pochodzić z zysków z rosyjskich aktywów zamrożonych w zachodnich instytucjach finansowych.
Przeczytaj także:
Od północy w czwartek 13 czerwca na ponad 60-kilometrowym odcinku granicy Polski z Białorusią w województwie podlaskim obowiązuje zakaz wstępu i przemieszczania się. Zakaz został wprowadzony rozporządzeniem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji na okres 90 dni pomimo protestów aktywistów i lokalnych przedsiębiorców.
Strefa buforowa obejmuje pas przygraniczny o długości 60,67 km, położony w zasięgu terytorialnym placówek Straży Granicznej w Narewce, Białowieży, Dubiczach Cerkiewnych oraz Czeremsze. Na odcinku około 44 km obszar objęty zakazem to 200 m od linii granicy państwowej. Natomiast na odcinku około 16 km, położonym w rejonie rezerwatów przyrody, strefa jest szersza – ma około 2 km.
Obszar strefy objętej zakazem nie obejmuje terenu miejscowości i szlaków turystycznych. Gminy objęte zakazem można odwiedzać.
Przeczytaj także:
W czwartek 13 czerwca w Sejmie posłowie i posłanki debatowali nad przywróceniem handlu w niedzielę. „To debata o tym, jakim krajem ma być Polska” – mówił Ryszard Petru, poseł Polski 2050, który odpowiada za projekt.
Projekt Polski 2050 zakłada zwiększenie liczby niedziel handlowych do dwóch w miesiącu. Działalność sklepów miałaby być dopuszczalna w pierwszą i trzecią niedzielę każdego miesiąca.
Projektodawcy proponują też, by pracownikowi przysługiwał za ten czas 200 proc. wynagrodzenia oraz inny dzień wolny od pracy w okresie 6 dni kalendarzowych poprzedzających lub następujących po takiej niedzieli. Każdy pracownik miałby też mieć prawo do co najmniej dwóch niedziel w miesiącu wolnych od pracy.
Przeciwko projektowi opowiada się Lewica. To sprawia, że aby projekt miał szansę przejść w piątkowym głosowaniu, Petru musiałby przekonać do niego część posłów Konfederacji.
Przeczytaj także:
Nie ustaje powyborcza zawierucha we Francji. Lider centroprawicowej partii Republikanie miał potajemnie dogadywać koalicję ze Zjednoczeniem Narodowym, łamiąc zasadę kordonu sanitarnego. Ciotta miał rozmawiać z Jordanem Bardellą i Marine Le Pen o wspólnym starcie obu partii w przedterminowych wyborach parlamentarnych, które po porażce w wyborach europejskich jego partii w niedzielę 9 czerwca ogłosił prezydent Francji Emmanuel Macron.
Według sondaży partia prezydenta Macrona przegra wybory parlamentarne z kretesem
Jak wynika z badania pracowni ELABE dla z dnia 12 czerwca dla telewizji BFM TV oraz dziennika La Tribune, w przedterminowych wyborach parlamentarnych Zjednoczenie Narodowe może zdobyć 31 proc. głosów. Sojusz partii lewicowych może liczyć na 28 proc., a koalicja Odrodzenia dopiero na trzecią lokatę i 18 proc. głosów.
Przeczytaj także:
Donald Trump ma dwa punkty procentowe przewagi nad urzędującym prezydentem Joe Bidenem w najnowszym sondażu przedwyborczym pracowni Ipsos przeprowadzonym na zlecenie agencji Reuters.
Gdyby wybory odbyły się w najbliższy weekend, na kandydata Republikanów głos gotowych byłoby oddać 41 proc. wyborców, a na urzędującego prezydenta Joe Bidena 39 proc.
Aż 20 procent respondentów badania Ipsos deklaruje, że zagłosowałoby na innego kandydata albo w ogóle nie weźmie udziału w wyborach.
Przewaga Trumpa nie przekracza granicy błędu statystycznego, który w tym badaniu wynosi 3 proc. W badaniu z 31 maja taką przewagę nad kandydatem Republikanów miał prezydent Joe Biden. Kandydaci idą więc łeb w łeb.
Przeczytaj także: