0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. FREDERICK FLORIN / AFPFot. FREDERICK FLORI...

Dzień na żywo. Ursula von der Leyen szefową Komisji Europejskiej na kolejną kadencję

Na żywo

Zdobyła 401 głosów w Parlamencie Europejskim. Pięć lat temu dostał ich tylko 383.

Google News

08:50 14-06-2024

Sejm przyjął nowelizację Kodeksu wyborczego, która zakłada rozszerzenie możliwości głosowania korespondencyjnego. W tej chwili jest ono dostępne tylko na terenie kraju i tylko dla osób, które posiadają orzeczenie o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności oraz, które najpóźniej w dniu głosowania ukończyły 60 lat.

Nowelizacja rozszerza możliwość głosowania korespondencyjnego dla wszystkich wyborców i wyborczyń w kraju i za granicą w przypadku wyborów prezydenckich, do Sejmu i Senatu oraz do Parlamentu Europejskiego. W przypadku wyborów samorządowych będzie to możliwe tak jak do tej pory – dla osób z niepełnosprawnością oraz tych, które najpóźniej w dniu wyborów ukończyli 60 lat.

Osoby przebywające na kwarantannie będą mogły głosować korespondencyjnie we wszystkich wyborach.

Za nowelizacją, zgłoszoną przez KO, zagłosowało 233 posłów i posłanek z klubów koalicji rządzącej. Parlamentarzyści Konfederacji i PiS nie wzięli udziału w głosowaniu. Część z nich (m.in. Jarosław Kaczyński i Przemysław Wipler) zagłosowała przeciwko nowelizacji.

06:38 14-06-2024

Prawa autorskie: (Photo by Mikhail METZEL / POOL / AFP)(Photo by Mikhail ME...

Rosjanie próbują wpłynąć na wybory w Mołdawii – ostrzegają USA, Kanada i Wielka Brytania

USA, Kanada i Wielka Brytania opublikowały podczas pierwszego dnia szczytu G7 we Włoszech wspólne stanowisko, w którym oskarżają Rosję o organizowanie spisku przeciwko demokratycznym wyborom w Mołdawii.

W stanowisku państwa piszą o tym, że „wolne, uczciwe i niezależne wybory są kamieniem węgielnym każdego demokratycznego społeczeństwa”. Kreml próbuje zaś nieustannie wywierać wpływ, by zapewnić korzystny dla siebie wynik, wykorzystując kłamstwa, oszustwa, korupcję i dezinformację.

„Prezydent Maia Sandu i instytucje bezpieczeństwa Mołdawii ostrzegli, że Kreml stara się osłabić mołdawskie instytucje demokratyczne w okresie poprzedzającym październikowe wybory prezydenckie i referendum w sprawie członkostwa Mołdawii w UE. Podzielamy poważne obawy prezydent Sandu dotyczące wykorzystywania przez Kreml grup przestępczych do finansowania działalności politycznej i podważania demokratycznych instytucji Mołdawii” – czytamy w oświadczeniu.

"Dlatego dzisiaj, w obronie naszych wspólnych wartości demokratycznych, podejmujemy ten krok, aby ostrzec naszych demokratycznych partnerów i sojuszników, że

Rosjanie realizują spisek mający na celu wywarcie wpływu na wyniki wyborów prezydenckich w Mołdawii jesienią 2024 roku".

Działania Rosji mają polegać na podsycaniu niechęci i nieufności wobec państw zachodu, jak również wobec urzędującej prezydent. Kreml jednocześnie promuje wygodnych dla siebie kandydatów i w razie ich przegranej będzie podważał uczciwość procesu wyborczego i dążył do wywołania protestów.

USA, Kanada i Wielka Brytania podkreślają w stanowisku, że ufają w zdolność Mołdawii do poradzenia sobie z zagrożeniami związanymi z ingerencją Rosji.

„Podejmujemy szereg działań, aby wesprzeć te wysiłki w ramach naszego partnerstwa z Mołdawią i jej obywatelami. Udostępniliśmy powyższe informacje i dodatkowe szczegóły naszym mołdawskim partnerom, aby mogli dalej badać plany Kremla, zaburzyć je i udaremnić. Będziemy w tej sprawie nadal ściśle współpracować z rządem Mołdawii” – czytamy.

Państwa dodają także, że w będą nakładać sankcje na osoby i podmioty próbujące destabilizować demokratyczne instytucje Mołdawii. Jako przykład wymieniono wspieranego przez Rosję polityka Ilana Szora.

"Będziemy nadal wspierać Mołdawię i naród mołdawski w radzeniu sobie z ingerencją Kremla i skutkami brutalnej wojny Rosji przeciwko Ukrainie. Zdecydowanie popieramy reformy demokratyczne, gospodarcze, dotyczące bezpieczeństwa i antykorupcyjne w Mołdawii.

Ujawniając spisek Kremla, dajemy do zrozumienia Moskwie, że opowiadamy się za wolnymi i uczciwymi wyborami i nie będziemy tolerować jej prób ingerencji i podważania procesów demokratycznych. Wzywamy Kreml do zaprzestania wysiłków mających na celu obalenie demokracji w Mołdawii i poszanowanie jej suwerenności oraz wyników wolnych, uczciwych i niezależnych wyborów" – piszą państwa.

21:37 13-06-2024

Prawa autorskie: fot. Massimiliano De Giorgi / G7 mat. pras.fot. Massimiliano De...

Podsumowanie dnia 13 czerwca. Ważne decyzje szczytu G7 dla Ukrainy, w polskim Sejmie debata o handlu w niedzielę

Podczas szczytu państw G7 we Włoszech Ukraina podpisała umowę o gwarancjach bezpieczeństwa z USA oraz Japonią. Państwa G7 zgodziły się też na przeznaczenie zysków z zamrożonych rosyjskich aktywów na pomoc Ukrainie. W polskim Sejmie debata nad liberalizacją handlu w niedzielę. Żeby projekt Ryszarda Petru przeszedł, potrzebne będą głosy Konfederacji

Ukraina podpisała umowę o gwarancjach bezpieczeństwa z USA oraz Japonią podczas trwającego od dziś dwudniowego szczytu grupy G7 we Włoszech, którego gospodynią jest premierka Włoch Giorgia Meloni (na zdjęciu powyżej razem z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim).

Zarówno umowa z USA, jak i ta z Japonią, mówi o współpracy militarnej i gospodarczej, której celem jest wsparcie Ukrainy zmagającej się z rosyjską inwazją.

„Nie odpuszczamy. Stoimy razem, ramię w ramię, wbrew tej nielegalnej agresji” – mówił na wspólnej konferencji prasowej prezydent USA Joe Biden.

USA zobowiązują się do zaopatrywania Ukrainy w broń i amunicję, rozszerzenia mechanizmów dzielenia się informacją wywiadowczą, kontynuowania szkoleń dla ukraińskich żołnierzy w USA i w Europie, podejmowania działań na rzecz zwiększania interoperacyjności pomiędzy armią Ukrainy a armiami państw NATO zgodnie ze standardami sojuszu, a także inwestycji w przemysł obronny Ukrainy, tak by ta, z czasem, była w stanie produkować swoją własną broń i amunicję.

Umowa z Japonią mówi o wspieraniu Ukrainy w obliczu rosyjskiej agresji zarówno w zakresie bezpieczeństwa i obrony, jak i pomocy humanitarnej, współpracy technicznej i finansowej, a także do podejmowania wspólnych wysiłków na rzecz pokoju. Japonia zobowiązuje się też do nałożenia sankcji na agresora. Jeszcze w tym roku Tokio przekaże Ukrainie pomoc o wartości 4,5 miliarda dolarów.

Ponadto liderzy państw G7 dogadali się w sprawie finansowania kolejnego pakietu pomocy dla Kijowa o wartości 50 miliardów dolarów. Środki mają pochodzić z zysków z rosyjskich aktywów zamrożonych w zachodnich instytucjach finansowych.

Przeczytaj także:

Obowiązuje strefa buforowa na granicy polsko-białoruskiej

Od północy w czwartek 13 czerwca na ponad 60-kilometrowym odcinku granicy Polski z Białorusią w województwie podlaskim obowiązuje zakaz wstępu i przemieszczania się. Zakaz został wprowadzony rozporządzeniem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji na okres 90 dni pomimo protestów aktywistów i lokalnych przedsiębiorców.

Strefa buforowa obejmuje pas przygraniczny o długości 60,67 km, położony w zasięgu terytorialnym placówek Straży Granicznej w Narewce, Białowieży, Dubiczach Cerkiewnych oraz Czeremsze. Na odcinku około 44 km obszar objęty zakazem to 200 m od linii granicy państwowej. Natomiast na odcinku około 16 km, położonym w rejonie rezerwatów przyrody, strefa jest szersza – ma około 2 km.

Obszar strefy objętej zakazem nie obejmuje terenu miejscowości i szlaków turystycznych. Gminy objęte zakazem można odwiedzać.

Przeczytaj także:

W Sejmie o liberalizacji handlu w niedzielę

W czwartek 13 czerwca w Sejmie posłowie i posłanki debatowali nad przywróceniem handlu w niedzielę. „To debata o tym, jakim krajem ma być Polska” – mówił Ryszard Petru, poseł Polski 2050, który odpowiada za projekt.

Projekt Polski 2050 zakłada zwiększenie liczby niedziel handlowych do dwóch w miesiącu. Działalność sklepów miałaby być dopuszczalna w pierwszą i trzecią niedzielę każdego miesiąca.

Projektodawcy proponują też, by pracownikowi przysługiwał za ten czas 200 proc. wynagrodzenia oraz inny dzień wolny od pracy w okresie 6 dni kalendarzowych poprzedzających lub następujących po takiej niedzieli. Każdy pracownik miałby też mieć prawo do co najmniej dwóch niedziel w miesiącu wolnych od pracy.

Przeciwko projektowi opowiada się Lewica. To sprawia, że aby projekt miał szansę przejść w piątkowym głosowaniu, Petru musiałby przekonać do niego część posłów Konfederacji.

Przeczytaj także:

Powyborcza zawierucha we Francji

Nie ustaje powyborcza zawierucha we Francji. Lider centroprawicowej partii Republikanie miał potajemnie dogadywać koalicję ze Zjednoczeniem Narodowym, łamiąc zasadę kordonu sanitarnego. Ciotta miał rozmawiać z Jordanem Bardellą i Marine Le Pen o wspólnym starcie obu partii w przedterminowych wyborach parlamentarnych, które po porażce w wyborach europejskich jego partii w niedzielę 9 czerwca ogłosił prezydent Francji Emmanuel Macron.

Według sondaży partia prezydenta Macrona przegra wybory parlamentarne z kretesem

Jak wynika z badania pracowni ELABE dla z dnia 12 czerwca dla telewizji BFM TV oraz dziennika La Tribune, w przedterminowych wyborach parlamentarnych Zjednoczenie Narodowe może zdobyć 31 proc. głosów. Sojusz partii lewicowych może liczyć na 28 proc., a koalicja Odrodzenia dopiero na trzecią lokatę i 18 proc. głosów.

Przeczytaj także:

Wybory prezydenckie w USA – najnowszy sondaż

Donald Trump ma dwa punkty procentowe przewagi nad urzędującym prezydentem Joe Bidenem w najnowszym sondażu przedwyborczym pracowni Ipsos przeprowadzonym na zlecenie agencji Reuters.

Gdyby wybory odbyły się w najbliższy weekend, na kandydata Republikanów głos gotowych byłoby oddać 41 proc. wyborców, a na urzędującego prezydenta Joe Bidena 39 proc.

Aż 20 procent respondentów badania Ipsos deklaruje, że zagłosowałoby na innego kandydata albo w ogóle nie weźmie udziału w wyborach.

Przewaga Trumpa nie przekracza granicy błędu statystycznego, który w tym badaniu wynosi 3 proc. W badaniu z 31 maja taką przewagę nad kandydatem Republikanów miał prezydent Joe Biden. Kandydaci idą więc łeb w łeb.

Przeczytaj także:

20:30 13-06-2024

Prawa autorskie: Fot. Adrianna Bochenek / Agencja Wyborcza.plFot. Adrianna Bochen...

Potajemne negocjacje ze Zjednoczeniem Narodowym. Lider partii odwołany

Nie ustaje powyborcza zawierucha we Francji. Lider centroprawicowej partii Republikanie miał potajemnie dogadywać koalicję ze Zjednoczeniem Narodowym, łamiąc zasadę kordonu sanitarnego. Według sondaży partia prezydenta Macrona przegra wybory parlamentarne z kretesem

Bez wiedzy szefostwa partii, lider francuskiego ugrupowania Republikanie Eric Ciotti już dzień po europejskich wyborach miał się potajemnie spotkać z szefem Zjednoczenia Narodowego Jordanem Bardellą oraz byłą szefową partii Marine Le Pen – donosi francuski dziennik Le Monde.

Lider konserwatystów miał rozmawiać z Bardellą i Le Pen o wspólnym starcie obu partii w przedterminowych wyborach parlamentarnych, które po porażce w wyborach europejskich jego partii w niedzielę 9 czerwca ogłosił prezydent Francji Emmanuel Macron.

Jeszcze tego samego dnia Ciotti miał się też spotkać ze swoim znajomym miliarderem z branży medialnej Vincentem Bolloré, właścicielem kanału CNews, radia Europe1 oraz tygodnika Paris Match. Ciotti miał omawiać z Bolloré strategię medialną dotyczącą ogłoszenia koalicji.

Sprawa wyszła na jaw w środę 12 czerwca. Kierownictwo partii natychmiast ogłosiło wyrzucenie Ciottiego z partii, ale ten uznał ich decyzję za niezgodną z prawem i zamknął się w biurze partii. Dopiero dzień później został z niego usunięty przez ochronę.

„Prowadząc tajne negocjacje, bez konsultacji z naszą rodziną polityczną i jej stronnikami, Eric Ciotti całkowicie sprzeniewierzył się statutowi i linii naszej partii. Zostaje wykluczony z grona Republikanów” – ogłosiła Annie Genevard, członkini Zgromadzenia Narodowego z partii Republikanie na platformie X.

„Zamiast zachowywać się honorowo, zachował się jak zdrajca. Brak mu odwagi. Ale idźmy dalej, musimy prowadzić kampanię, żeby wybrać jak najwięcej republikańskich członków do parlamentu” – mówił Xavier Bertrand, prezydent regionu Hauts-de-France z partii Republikanie.

Sam Ciotti w rozmowie z dziennikarzami tłumaczył, że „wróg jest na lewicy lub jest liberałem, a nie na prawicy”. Stwierdził, że wolałby głosować na skrajnie prawicowego kandydata Érica Zemmoura niż na Emmanuela Macrona w wyborach prezydenckich w 2026 r., gdyby doszło do starcia między nimi. Jego zdaniem Francja jest w niebezpieczeństwie z powodu „niezwykle niebezpiecznego” lewicowego ruchu La France Insoumise.

O sojuszu z prawicą mówił tak: „Mówimy to samo, więc przestańmy tworzyć wymyśloną opozycję” – wyjaśnił na antenie telewizji TF1 we wtorek.

Przedterminowe wybory we Francji odbędą się 30 czerwca i 7 lipca.

Podczas konferencji prasowej w środę 12 czerwca Prezydent Macron (na zdjęciu powyżej) wezwał siły centrowe do zjednoczenia się.

„Jestem pewien, że możliwe jest zbudowanie nowego projektu, federacji projektów, by rządzić i działać na rzecz Francuzów oraz Republiki” – powiedział Macron. Zapowiedział też, że jeśli jego ugrupowanie przegra przyspieszone wybory, on nie odejdzie z urzędu.

Przedterminowe wybory to najprawdopodobniej prezydencki strzał w stopę. Sondaże są dla parlamentarnej koalicji Macrona bezlitosne.

Jak wynika z badania pracowni ELABE dla z dnia 12 czerwca dla telewizji BFM TV oraz dziennika La Tribune, w przedterminowych wyborach parlamentarnych Zjednoczenie Narodowe może zdobyć 31 proc. głosów. Sojusz partii lewicowych może liczyć na 28 proc., a koalicja Odrodzenia dopiero na trzecią lokatę i 18 proc. głosów.

Tym samym partia Bardellego i Le Pen mogłaby zdobyć między 220 a 270 mandatów, sojusz lewicowy mógłby mieć od 150 do 190 mandatów, a Odrodzenie od 90 do 130 mandatów.

Niewykluczone więc, że Marine Le Pen będzie dane wcielić w życie plan, o którym mówiła w niedzielę 9 czerwca po zwycięskich wyborach europejskich.

„Jesteśmy gotowi odbudować kraj, gotowi bronić interesów Francuzów, gotowi położyć kres masowej imigracji, gotowi uczynić priorytetem siłę nabywczą Francuzów, gotowi rozpocząć reindustrializację kraju. Ogólnie rzecz biorąc, jesteśmy gotowi odbudować i ożywić Francję" – mówiła Le Pen.

19:24 13-06-2024

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Zuchowicz...

Przywrócenie handlu w niedzielę. Gorąca debata w Sejmie

Polska 2050 przygotowała projekt nowelizacji ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta. Ale projekt nie ma poparcia części koalicjantów.

W czwartek 13 czerwca w Sejmie posłowie i posłanki debatowali nad przywróceniem handlu w niedzielę.

Projekt Polski 2050 zakłada zwiększenie liczby niedziel handlowych do dwóch w miesiącu. Działalność sklepów miałaby być dopuszczalna w pierwszą i trzecią niedzielę każdego miesiąca.

Projektodawcy proponują też, by pracownikowi przysługiwał za ten czas 200 proc. wynagrodzenia oraz inny dzień wolny od pracy w okresie 6 dni kalendarzowych poprzedzających lub następujących po takiej niedzieli. Każdy pracownik miałby też mieć prawo do co najmniej dwóch niedziel w miesiącu wolnych od pracy.

„To debata o tym, jakim krajem ma być Polska” – mówił Ryszard Petru, poseł Polski 2050, który odpowiada za projekt.

„Dzisiejsza debata o uwolnieniu handlu w niedziele jest czymś więcej niż tylko dyskusją o zakupach w niedziele. To debata o tym, jakim krajem ma być Polska. Czy krajem wolności, świeckiego państwa, państwem zaufania, wzrostu gospodarczego i dobrobytu, czy krajem nakazów, kar, krajem promującym kombinowanie, w którym w imię ideologii ogranicza się możliwości zarobkowe i wolność Polaków. To debata o tym, jak głęboko państwo powinno regulować nasze życie, mówić nam, jak mamy żyć, pracować, spędzać czas. To debata o wolności, wolności jednostki, która w ostatnich 8 latach została zastąpiona omnipotencją państwa” – stwierdził Ryszard Petru w Sejmie.

Petru podkreślił też, że wprowadzony w 2018 roku zakaz nie spełnił założeń: nie wzmocnił małych sklepów wobec wielkich sieci handlowych.

„Zakaz handlu w niedziele doprowadził do upadku 30 tysięcy sklepów, polskich sklepów i przyczynił się do dominacji dwóch sieci dyskontowych i Żabki. W samym 2023 roku zamknięto 3 tysiące małych sklepów” – powiedział Petru. Dodał, że jest za szukaniem „sensownego kompromisu”.

„Jestem otwarty na to, aby w Polsce szukać sensownego kompromisu, sensownego rozwiązania. Takich możliwości jak otwarcie sklepów na przykład w obszarach turystycznych czy godziny otwarcia w niedziele. To, co byłoby najlepszym rozwiązaniem, to przeniesienie w niedziele kompetencji w tym zakresie na poziom samorządu” – stwierdził poseł.

Przeciwko uwolnieniu handlu są organizacje związkowe zrzeszające pracowników handlu, a nawet organizacje pracodawców, w tym zrzeszająca około 30 tysięcy handlowców Polska Izba Handlu. PIH alarmuje, że wejście w życie proponowanych przepisów pozbawi drobnych handlowców szans na konkurowanie z dużymi dyskontami.

Z rozwiązaniem zaproponowanym przez Polskę 2050 nie zgadza się także Lewica. Jak mówiła w Sejmie ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, jedyną grupą, która chce zniesienia ograniczenia handlu w niedzielę, są galerie handlowe.

„Zwiększenia liczby pracujących niedziel, handlowych niedziel i zniesienia ograniczenia handlu w niedziele nie chcą po pierwsze pracownicy, a przede wszystkim pracownice handlu, bo to głównie kobiety pracują w tej branży (…). Nie chcą tego także przedsiębiorcy. I to zarówno mali, średni, jak i ci więksi (…). Co ciekawe, wcale nie chcą tych zmian duże sieci handlowe, bo one z kolei informują, że już teraz brakuje im rąk do pracy (…). Trzeba zatem zapytać: kto jest za? Oraz uczciwie odpowiedzieć, że tym kimś są galerie handlowe. Nie małe sklepy, nie duże sklepy, nie pracownicy i nie Polacy. Galerie” – mówiła Dziemianowicz-Bąk. Retorycznie zapytała też, czy potrzeba galerii handlowych jest tak istotną społecznie, żeby stawiać ją nad potrzebami innych grup.

„Myślę, że na to pytanie możecie sobie państwo odpowiedzieć sami” – podsumowała.

Projekt Trzeciej Drogi ma zostać poddany pod głosowanie w piątek 14 czerwca. Przy tym, że klub Lewicy jest przeciwko, podobnie jak PiS, Ryszard Petru będzie musiał przekonać do swojego projektu część posłów Konfederacji. Tylko wówczas projekt ma szansę zostać przyjęty.