Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Do aktów przemocy dochodzi niemal na całym terenie Zachodniego Brzegu. Izraelscy osadnicy podpalają domy i samochody, obrzucają palestyńskie pojazdy kamieniami.
Na zdjęciu: Palestyńskie flagi przy Pomniku Męczenników, na którym widnieją nazwiska ofiar zabitych przez izraelską armię lub osadników, w wiosce Abu Falah na Zachodnim Brzegu.
Palestyńska agencja informacyjna Wafa poinformowała, że w sobotę późnym wieczorem izraelscy osadnicy wkroczyli do wioski Al-Fandaqumiya i miasta Seilat al-Dahr, na południe od Dżaninu. W pierwszej miejscowości „podpalili domy i pojazdy oraz uszkodzili kolejne domy, wybijając okna”. W Seilat al-Dahr osadnicy próbowali podpalić kilka domów i zaatakowali fizycznie jednego z mieszkańców, raniąc go. Na nagraniach z miejsca widać, jak mieszkańcy w panice próbują gasić pożary.
Media informują również o ataku na Masafer Yatta, na południe od Hebronu, gdzie osadnicy ranili dwóch Palestyńczyków. W sieci pojawiły się także zdjęcia i filmy z ataków na wioski w pobliżu miasta Nablus.
Według agencji Wafa, w jednej z atakowanych miejscowości osadnicy zebrali się na głównej drodze i obrzucili kamieniami palestyńskie pojazdy.
Na razie nie ma informacji o ofiarach śmiertelnych.
Przemoc nasila się – jak podaje Al Jazeera – na całym okupowanym Zachodnim Brzegu. Pod koniec lutego izraelscy osadnicy zdewastowali i podpalili meczet w pobliżu miasta Nablus podczas Ramadanu .
Według najnowszych danych Organizacji Narodów Zjednoczonych od początku wojny w Strefie Gazy, która rozpoczęła się 7 października 2023 r, izraelskie wojska i osadnicy zabili na Zachodnim Brzegu ponad 1000 Palestyńczyków. Zachodni Brzeg to teren okupowany przez Izrael od lat 60. XX wieku.
„To, co wyróżnia okupację Zachodniego Brzegu od innych okupacji militarnych to obecność izraelskich cywilów na terenie okupowanym. Czyli tzw. osadników, którzy żyją pod izraelskim prawem cywilnym i nie różnią się niczym od Izraelczyków mieszkających w Tel Awiwie. To bardzo dziwna sytuacja – jak zareagowalibyśmy, gdyby Stany Zjednoczone sprowadziły do Afganistanu amerykańskich cywili, którzy nadal żyliby według amerykańskiego prawa? To nie ma żadnego sensu, a jednak dokładnie to robi Izrael” – mówiła w OKO.press izraelska aktywistka Becca Strober.
Przeczytaj także:
Donald Trump ostrzega: Stany Zjednoczone zniszczą irańskie elektrownie, jeśli Cieśnina Ormuz nie zostanie otwarta w ciągu 48 godzin. W odpowiedzi Iran grozi atakami na wszelkie obiekty infrastruktury energetycznej USA i Izraela w regionie.
„Jeśli Iran nie OTWORZY CAŁKOWICIE, BEZ ŻADNYCH GROŹB, Cieśniny Ormuz w ciągu 48 GODZIN od dokładnie tej chwili, Stany Zjednoczone Ameryki zniszczą jego różne ELEKTROWNIE, ZACZYNAJĄC OD NAJWIĘKSZEJ!” – napisał Trump na swoim portalu Truth Social w sobotę wieczorem czasu miejscowego. Czas ultimatum upłynie przed 1 w nocy czasu polskiego z poniedziałku na wtorek.
Trump nie sprecyzował jednak, o którą „największą” elektrownię chodzi – media spekulują, że może chodzić o elektrownię gazową w Demawendzie pod Teheranem, mająca moc ok. 2,8 tys. MW. Wcześniej prezydent USA wspominał kilkukrotnie, że Stany Zjednoczone mogłyby zaatakować irańskie elektrownie – w tym jądrową – ale tego nie robią, bo jest dla Iranu „miły”.
Irańska armia w odpowiedzi na wpis Donalda Trumpa oświadczyła, że jeśli groźby USA zostaną spełnione, Iran zniszczy całą infrastrukturę energetyczną należącą do USA i Izraela w regionie.
Eskalacyjne komentarze Donalda Trumpa pojawiły się zaledwie dzień po tym, jak mówił o „wygaszeniu” wojny. Prezydent USA mówił w piątek również, że Stany Zjednoczone nie potrzebują Cieśniny Ormuz i odpowiedzialność za nią odda w ręce państw, które korzystają z ropy naftowej eksportowanej przez nią.
Ruch morski przez Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa 1/5 światowych zasobów ropy naftowej i gazu, praktycznie ustał od początku wojny 28 lutego. Irańskie siły wielokrotnie atakowały tankowce, doniesienia mediów wskazują również na rozmieszczanie min na trasie morskiej. Choć – jak deklaruje Iran – Cieśnina jest otwarta dla wszystkich z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników. Przepływały nią niektóre statki, m.in. powiązane z Chinami i Indiami, czy też irańskie tankowce. Minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi mówił w ostatnich dniach, że „zwróciło się do niego wiele krajów” poszukujących bezpiecznego przejścia dla swoich statków.
To, czy dostaną zgodę na przepłynięcie, „zależy od decyzji wojska” – mówił w rozmowie z amerykańską stacją CBS.
Jednocześnie szef Centralnego Dowództwa USA, admirał Brad Cooper, oświadczył w sobotę, że zdolność Iranu do atakowania statków została „osłabiona” po amerykańskim ataku na podziemny irański ośrodek przybrzeżny, w którym przechowywane są przeciwokrętowe pociski manewrujące i mobilne wyrzutnie.
Przeczytaj także:
Władze w Hawanie przygotowują się na możliwość zbrojnej interwencji USA na wyspie.
Władze Kuby odrzucają wezwanie do negocjacji dotyczące swojego systemu politycznego ze Stanami Zjednoczonymi. W kierunku Hawany skierował je prezydent USA Donald Trump. Kubański rząd mimo to rozmawia od zeszłego tygodnia na temat zdjęcia blokady naftowej nałożonej przez USA. Prezydent Stanów Zjednoczonych mówił w tym tygodniu o warunku usunięcia ze stanowiska prezydenta Miguela Diaza-Canela, sugerował nawet zbrojną interwencję na wyspie.
„Wierzę, że będę miał zaszczyt przejąć Kubę – w jakiejś formie, czy to ją wyzwalając, czy przejmując – mogę zrobić wszystko, co chcę” – mówił Trump, zauważając, że kraj pogrąża się w coraz głębszym kryzysie gospodarczym.
„Mogę kategorycznie potwierdzić, że... system polityczny Kuby nie podlega negocjacjom i oczywiście ani prezydent, ani stanowisko żadnego urzędnika na Kubie nie są przedmiotem negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi” – mówił w reakcji na te doniesienia konferencji prasowej wiceminister spraw zagranicznych Kuby Carlos Fernandez de Cossio.
„Nie siedzimy z założonymi rękami. Przede wszystkim zdajemy sobie sprawę, że może dojść do agresji wobec Kuby” – mówił z kolei Diaz-Canel.
W piątek media donosiły o długotrwałych przerwach w dostawach prądu, dotykających między innymi stołeczną Hawanę. Niedobory paliwa utrudniają też dostawy wody pitnej, która dostarczana jest do wielu miejsc w kraju cysternami.
„Sytuacja jest wręcz apokaliptyczna, zarówno ekonomiczna, jak i humanitarna. Są ciągłe przerwy w dostawach elektryczności, które obejmują swoim zasięgiem całą wyspę. To jest rzecz zupełnie niesłychana. W samej Hawanie przez 16 godzin potrafią zalegać ciemności, a w interiorze dochodzi to nawet do ponad dwóch dni. Wszyscy są skrajnie wyczerpani, nie ma żywności, a sytuacja sanitarna jest bardzo zła. W szpitalach nie mogą być przeprowadzane operacje, studenci nie mogą studiować. Nie działa nic, kraj jest niefunkcjonalny i znajduje się w stanie całkowitej zapaści. Nie ma ropy naftowej, nie ma lekarstw, nie ma niczego” – mówił w Polskim Radiu 24 były ambasador RP w Wenezueli i Brazylii Krzysztof Jacek Hinz.
Przeczytaj także:
Donald Trump zapowiedział możliwy koniec zaangażowania militarnego USA w operację, choć wcześniej zdecydował o wysłaniu posiłków na Bliski Wschód.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zasugerował, że USA mogą wkrótce wycofać się z działań militarnych przeciwko Iranowi. Amerykańsko-izraelska wojna przeciwko Iranowi trwa już trzy tygodnie, a zdaniem Trumpa Stany zdołały już osiągnąć większość swoich celów.
„Jesteśmy bardzo blisko osiągnięcia naszych celów i rozważamy zakończenie naszych wielkich wysiłków wojskowych na Bliskim Wschodzie w odniesieniu do terrorystycznego reżimu Iranu” – napisał Trump na platformie społecznościowej Truth Social. Prezydent USA kolejny raz wezwał też sojuszników do wsparcia w opanowaniu sytuacji w Cieśninie Ormuz, przez którą z basenu Zatoki Perskiej wypływają transporty surowców.
„Cieśnina Ormuz będzie musiała być strzeżona i patrolowana, w razie potrzeby, przez inne państwa, które z niej korzystają – Stany Zjednoczone tego nie robią!. Jeśli zostaniemy o to poproszeni, pomożemy tym krajom w ich działaniach dotyczących Cieśniny Ormuz, ale nie powinno to być konieczne, gdy zagrożenie ze strony Iranu zostanie wyeliminowane.”
Prezydent Stanów Zjednoczonych zapowiada złagodzenie kursu wobec Iranu. Ostatnie dni nie wskazywały jednak na uspokojenie sytuacji. Wczoraj zapadła decyzja o wysłaniu na Bliski Wschód posiłków w liczbie 2,5 tysiąca marines. Trump zapowiedział w związku z tym, że rozważy lądową inwazję na Iran, jeśli będzie ona konieczna. W sobotę USA i Izrael zaatakowały również stację wzbogacania uranu Natanz.
Przeczytaj także:
Polska 2050 Rzeczpospolitej Polskiej – tak będzie brzmiała pełna nazwa ugrupowania, którego liderką jest Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Polityczka podczas kongresu partii mówiła o walce o dobrobyt klasy średniej.
„Twoje nazwisko jest już tylko twoje” – mówiła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz do Szymona Hołowni podczas „Kongresu Nowego Otwarcia” Polski 2050 Szymona Hołowni. Podczas spotkania działaczy partii przewodnicząca ugrupowania ogłosiła, że nazwisko założyciela znika z jego pełnej nazwy. Nową ma być Polska 2050 Rzeczpospolitej Polskiej.
Liderka partii mówiła o założeniach programowych formacji. Według niej Polska 2050 powinna zapewnić wyborcom „bezpieczeństwo życia codziennego”.
„Przyszedł 2015 rok, wygrał PiS. Przyszedł 2019 rok, znów wygrał PiS. To zwycięstwo PiS-u nie wzięło się znikąd. Jest cała masa problemów, których nie widać z dobrych dzielnic Warszawy czy Krakowa” – mówiła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Jak stwierdziła, długo bez zrozumienia ze strony innych polityków przekonywała, że odsunięcie PiS-u od władzy nie powinno być celem samym w sobie. – „Zrozumiałam i powiedziałam to głośno, że polska elita, elita III RP jest niereformowalna” – stwierdziła liderka ugrupowania.
„Uśmiechnięty establishment od lat patrzy na Polskę przez pryzmat metropolii, zapomina o reszcie – o małych miasteczkach, klasie średniej, małych przedsiębiorcach. Tam budzi się gniew. Oni czują, że system działa przeciwko nim. I dlatego płaca, praca i mieszkanie, to fundament naszego działania” – stwierdziła Pełczyńska-Nałęcz.
„Czas zrobić porządek z systemem podatkowym, w którym uprzywilejowani płacą kilka procent, a pielęgniarka, nauczyciel, wpada w drugi próg. Politycy dla bogaczy stworzyli PRP – czyli Polskie Raje Podatkowe. Odciążymy klasę średnią, podwyższymy drugi próg podatkowy, a dla odmiany, niech bogacze się więcej dołożą” – mówiła szefowa partii. Przekonywała, że większe podatki powinny płacić między innymi wielkie biznesy technologiczne. Obiecała też walkę o niższe ceny mieszkań i dobrze płatną pracę poza wielkimi ośrodkami miejskimi.
Pełczyńska-Nałęcz przyznała też, że z premierem Donaldem Tuskiem łączy ją „szorstka” przyjaźń i zdystansowała się między innymi od Konfederacji. „Mamy wartości, nie będziemy pić piwa z Mentzenem” – mówiła. Wytknęła też politycznym przeciwnikom, że nie doceniają ugrupowania, które według niej ma się liczyć w walce o miejsca w parlamencie w 2027 roku.
Kongres Polski 2050 odbywa się po rozpadzie partii, który nastąpił po rezygnacji Szymona Hołowni ze stanowiska szefa formacji i wyborach nowej liderki ugrupowania. Rywalizowały w nich Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska. Po powtórnym głosowaniu, koniecznym przez awarię systemu informatycznego, i wygranej ministry funduszy i polityki regionalnej, część działaczy stworzyła partię Centrum. Tworzy ją między innymi Hennig-Kloska i osoby z jej najbliższego otoczenia.
Przeczytaj także: