0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

11:40 15-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Toby Melville / POOL / AFPFot. Toby Melville /...

Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer: zakaz mediów społecznościowych dla dzieci i młodzieży od 2027

Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer zapowiedział zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci i młodzież poniżej 16. roku życia. Rząd chce uchwalić przepisy do końca roku, a zakaz miałby wejść w życie wiosną.

Co się wydarzyło?

Dzieci poniżej 16. roku życia nie będą mogły korzystać z mediów społecznościowych w Wielkiej Brytanii — zapowiedział premier Keir Starmer w dzisiejszym (15 czerwca) wystąpieniu na Downing Street, informuje „The Guardian”.

Zakaz ma objąć główne platformy społecznościowe. Rząd planuje też osobne ograniczenia dla innych produktów internetowych, m.in. aplikacji gamingowych. Chodzi m.in. o usunięcie możliwości czatowania z nieznajomymi.

— Media społecznościowe sprawiają, że dzieci są nieszczęśliwe, ułatwiają dręczycielom nękanie i krzywdzenie ich, a nawet mogą szkodzić ich zdrowiu psychicznemu — powiedział Starmer.

Premier przekonywał, że decyzja nie jest łatwa i nie oznacza negowania korzyści, jakie internet może dawać młodym ludziom. — Ale rządzenie zawsze polega na wyborach i dla mnie jest jasne, że całkowity zakaz jest właściwym wyborem — powiedział premier.

Starmer przyznał, że przepisy będą trudne do uchwalenia, regulowania i egzekwowania. Odrzucił jednak argument, że nastolatki i tak będą omijać zakaz. — Nie mówimy: „O, nastolatek jakoś zdobył alkohol, więc nie zawracajmy sobie głowy zakazem sprzedaży alkoholu dzieciom” — powiedział Starmer.

Brytyjski rząd twierdzi, że dziewięcioro na dziesięcioro rodziców poparło minimalny wiek 16 lat dla dostępu do aplikacji w konsultacjach przeprowadzonych pod hasłem „Growing up in the online world” („Dorastając w świecie online”).

Meta, YouTube i Snapchat zareagowały już na ogłoszenie premiera, twierdząc, że zakaz, który uniemożliwiłby dzieciom korzystanie z ich platform, wypchnie je do „mniej bezpiecznych serwisów”, informuje „The Guardian”.

Jaki jest kontekst?

Europa od kilku lat szuka sposobu na ograniczenie wpływu smartfonów i platform cyfrowych na dzieci. Całkowity zakaz używania telefonów w szkołach wprowadziły Francja, Belgia i Holandia. W Finlandii smartfon może służyć tylko do nauki, a Portugalia ograniczyła liczbę dni, w których można korzystać z urządzeń.

Polska planuje wprowadzenie całkowitego zakazu używania smartfonów w szkołach podstawowych od 1 września tego roku.

Przeczytaj także:

Badania nie dają jednak prostych odpowiedzi. Z diagnozy PISA 2022 wynikało, że co trzeci polski 15-latek rozprasza się telefonem podczas lekcji. Ograniczenia mogą więc pomagać w dyscyplinie i koncentracji.

Według badania „Nastolatki 3.0” co dziesiąty młody internauta jest w sieci nocą w dni powszednie, a w dni wolne — 20 proc. uczniów i uczennic. Z badań Narodowego Programu Zdrowia wynika, że codziennie ze smartfona korzysta 86 proc. uczniów szkół podstawowych. Diagnoza zlecona przez ministerstwo edukacji pokazała, że 60 proc. nastolatków odczuwa chroniczne zmęczenie związane z używaniem telefonów.

W 2025 roku SOS dla edukacji sprawdziło, jak wygląda tzw. smartfonoza oczami rodziców, nauczycieli i uczniów. Z ankiety wynikało, że telefon posiada niemal każdy uczeń w Polsce, za wyjątkiem klas 1-3 – tam ze smartfona korzysta co drugie dziecko

Jednocześnie badanie opublikowane w „The Lancet Regional Health”, obejmujące 30 szkół w Anglii, nie wykazało, że restrykcyjne zakazy poprawiają dobrostan uczniów lub ich wyniki w nauce. Uczniowie używali telefonów mniej w szkole, ale nadrabiali ten czas poza lekcjami.

10:59 15-06-2026

Prawa autorskie: FOT. DOMINIK GAJDA / Agencja Wyborcza.plFOT. DOMINIK GAJDA /...

Biskup ze Śląska molestował ministranta? Kuria: czekamy na poszkodowanych

1985 rok. Ksiądz kończy chodzić po kolędzie, wraca na plebanię i tam zaczyna dotykać ministranta. Katowicka kuria od lutego bada zawiadomienie dotyczące biskupa Gerarda Bernackiego. Teraz prosi innych skrzywdzonych: o zgłoszenie i rozmowę

Co się wydarzyło?

„Zwracamy się z prośbą do wszystkich, którzy mogli doświadczyć krzywdy ze strony zmarłego bp. Gerarda Bernackiego, a także do osób posiadających wiedzę o ewentualnych krzywdach, przestępstwach lub okolicznościach mogących mieć znaczenie dla wyjaśnienia sprawy, o kontakt” – to fragment komunikatu, jaki w poniedziałek, 15 czerwca, pojawił się na stronie Archidiecezji Katowickiej.

Metropolita powołał specjalny zespół, którego celem jest zbadanie, czy biskup Bernacki, który współkierował śląską diecezją przez 24 lata (między 1988 a 2012 rokiem), molestował lub wykorzystywał seksualnie dzieci.

Decyzja o powołaniu zespołu jest następstwem wyznania mężczyzny, który twierdzi, że jako ministrant, jeszcze w latach 80, był wykorzystywany przez Bernackiego.

Szymon Piegza oraz Magdalena Rigamonti na łamach Onetu opisali, że mężczyzna ten zgłosił się kurii już w lutym. „Na początku 1985 r. razem z ks. Bernackim chodził po kolędzie. Po skończonej wizycie duszpasterskiej wracali na plebanię i właśnie tam duchowny miał obmacywać chłopca. Skrzywdzony zapewnia, że do takich sytuacji doszło co najmniej kilka razy” – piszą dziennikarze Onetu.

Mężczyzna zgłosił oficjalne zawiadomienie, a ponieważ Gerard Biernacki nie żyje (zmarł w 2018 roku), nie można przeprowadzić wewnątrzkościelnego procesu. Kuria zdecydowała się jednak zbadać sprawę.

Jak potwierdza ksiądz Rafał Sitek, rzecznik katowickiej archidiecezji, zespół pracuje od 1 kwietnia. Przeanalizował dokumentację, wysłuchał skrzywdzonych – i czeka na zgłoszenie innych. „Mamy świadomość, że podjęcie takiego kontaktu może wiązać się z trudnymi emocjami i powrotem do bolesnych doświadczeń. Każda osoba zgłaszająca się do zespołu zostanie wysłuchana z szacunkiem, życzliwością, z poszanowaniem jej godności oraz troską o jej bezpieczeństwo i prywatność” – czytamy w komunikacie archidiecezji.

Jaki jest kontekst?

Biskup Gerard Bernacki zakończył pracę duchownego w 2012 roku, w atmosferze skandalu. Ówczesny papież Benedykt XVI nałożył na niego nie tylko obowiązek opuszczenia kurii, ale i zakazał sprawowania posług religijnych na terenie Katowic. Duchowny przez sześć lat, aż do śmierci, mieszkał w zakonach braci bonifratrów.

Formalnie rezygnację złożył sam biskup Bernacki. Rezygnację złożono jednak zgodnie z zapisem 401 par. 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego, który mówi, że „usilnie prosi się biskupa [...], który z powodu choroby lub innej poważnej przyczyny nie może w sposób właściwy sprawować swojego urzędu, by złożył rezygnację z urzędu”.

Powodem decyzji papieża były problemy alkoholowe księdza Bernackiego. Nie wiadomo, czy do tej pory Watykan lub śląska kuria miały wiedzę na temat czynów pedofilskich biskupa.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

09:32 15-06-2026

Prawa autorskie: fot. Policja/Xfot. Policja/X

Policja zatrzymała mężczyznę, który pobił taksówkarza

Mężczyźnie, który zaatakował taksówkarza, obywatela Azerbejdżanu, grozi nawet 5 lat pozbawienia wolności. Policja szybko ustaliła dane napastnika – to 36-letni mieszkaniec Warszawy

Co się wydarzyło?

„Mężczyzna został zatrzymany w związku ze spowodowaniem średniego uszczerbku na zdrowiu oraz znieważeniem na tle narodowościowym obywatela Azerbejdżanu” – poinformowała policja na portalu X. Chodzi o zdarzenie z piątku, 12 czerwca, kiedy napastnik zaatakował pałką teleskopową taksówkarza z Azerbejdżanu przy Dworcu Gdańskim w Warszawie.

„Policjanci ze śródmiejskiej komendy jeszcze tego samego dnia ustalili dane mężczyzny” – czytamy w policyjnym oświadczeniu. W niedzielę, w południe zgłosił się ze swoim adwokatem do Komendy Rejonowej Policji Warszawa I przy ul. Wilczej. To 36-letni obywatel Polski, mieszkaniec Warszawy.

„Z zatrzymanym trwają czynności procesowe. Sprawę nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa Żoliborz w Warszawie. Mężczyźnie grozi do 5 lat pozbawienia wolności” – podaje policja.

Jaki jest kontekst?

O ataku na taksówkarza poinformowała pasażerka samochodu. Opisała w mediach społecznościowych.

„Zdążyłam zatrzasnąć drzwi i potwierdzić, że mam na imię Marta, gdy podbiegł obcy mężczyzna i kopnął samochód w nadkole. Zdumieni wyskoczyliśmy z taksówki. Mężczyzna krzyczał »WYP***DALAJ STĄD! WYP***DALAJ STĄD!«” – relacjonuje pani Marta. „Przeczuwając, co nastąpi, zaczęłam robić zdjęcia: agresywnemu mężczyźnie, tablicy rejestracyjnej samochodu, z którego do nas wybiegł. Po chwili otworzył bagażnik i wyciągnął z niego pałkę teleskopową” – opisuje na Facebooku.

Napastnik bił taksówkarza po ramieniu i po głowie. Mężczyzna próbował się bronić, pasażerka zadzwoniła na policję i po karetkę. „Naib [to imię taksówkarza – od aut.] mieszka i pracuje w »naszym kraju« od czterech lat. Jest tu legalnie. Ma pesel. Mówi, że nigdy wcześniej nic mu się takiego nie przydarzyło” – pisze pasażerka.

Na szczęście prześwietlenie głowy nie wykazało uszkodzeń. Pani Marta pisze: „Zdążyłam przeprosić go już za nasz kraj… ”.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także:

08:06 15-06-2026

Prawa autorskie: Fot. AFPFot. AFP

Trump: mamy wstępne porozumienie z Iranem. Izrael: „Nas ono nie wiąże”

Prezydent Donald Trump ogłosił, że zawarł z irańskimi władzami porozumienie, które określi zasady dalszych rozmów. „Statki całego świata, grzejcie silniki. Niech płynie ropa!" – napisał w mediach społecznościowych

Co się wydarzyło?

W niedzielę 14 czerwca – w dzień swoich 80 urodzin – Donald Trump poinformował o podpisaniu wstępnego memorandum mające prowadzić do zakończenia wojny w Zatoce Perskiej. Według Trumpa porozumienie zakłada między innymi całkowite odblokowanie cieśniny Ormuz i zniesienie amerykańskiej blokady irańskich portów. Szczegóły memorandum nie zostały ujawnione. Nie wiadomo więc na przykład, jaki ma być los irańskiego programu atomowego.

Jednym ze spornych punktów porozumienia dotyczy ofensywy Izraela w Libanie. Izrael i Hezbollah ignorowały w ostatnich tygodniach apele Waszyngtonu o zaprzestanie wzajemnych ataków. Iran uznawał, że izraelskie ataki stanowią złamanie porozumienia o zawieszeniu broni w konflikcie z Izraelem i USA. Wiceminister spraw zagranicznych Iranu Kazem Gharibabadi mówił z kolei, że porozumienie obejmuje między innymi złagodzenie sankcji wobec Iranu, a dokument będzie zawierał również punkty dotyczące programu jądrowego Teheranu.

„Nie mamy żadnej gwarancji, że kwestia programu jądrowego zostanie kiedykolwiek rozwiązana, ale Iran pokazał światu, że potrafi potraktować światową gospodarkę jako zakładnika i wywalczyć w zamian ustępstwa ze strony Stanów Zjednoczonych”- skomentował były rzecznik Białego Domu z czasów kadencji Joe Bidena Matthew Miller, cytowany przez agencję Reutera. Reuters podaje, że według wysokich rangą irańskich urzędników Stany Zjednoczone mogą zgodzić się na odblokowanie 25 miliardów dolarów zamrożonych irańskich aktywów.

Kształt projektu nie podoba się Tel Awiwowi, a według tamtejszej administracji nie jest wiążący dla Izraela. „Pomimo obecnych czy przyszłych nacisków sprzeciwiamy się wycofaniu armii z Libanu” – stwierdził minister obrony Israel Kac.

„Nie jesteśmy partnerami tego porozumienia, które nie gwarantuje naszego bezpieczeństwa. Nie możemy wycofać się z żadnego terytorium (w Libanie) zdobytego przez naszych bojowników” – mówił z kolei szef resortu bezpieczeństwa wewnętrznego, Itamar Ben Gwir.

Najważniejszy dla światowej gospodarki punkt dokumentu ma dotyczyć odblokowania Cieśniny Ormuz, przez którą przed wybuchem konfliktu przepływało około 20 proc. światowych transportów ropy. Trump zapowiedział, że przesmyk pomiędzy Zatoką Perską a Morzem Arabskim zostanie otwarty w piątek. Jednocześnie nakazał zniesienie amerykańskiej blokady irańskich portów. Reakcja rynku surowcowego jest błyskawiczna – ceny surowca dominujących typów Brent oraz WTI spadły do najniższych od początku marca poziomów około 80 dolarów za baryłkę.

Przeczytaj także:

06:07 15-06-2026

Prawa autorskie: fot. Fundacja Polcufot. Fundacja Polcu

Pacewicz z nagrodą Polculu. 20 tys. zł na „Pomóżmy Ukraińcom”

Nasz redakcyjny kolega Piotr Pacewicz, wyróżniony przez Fundację Polcul, wpłacił nagrodę 20 tys. zł na konto Pomóżmy Ukraińcom. Kwota zbiórki wzrosła do 1 mln 915 tys. Dołącz do nas!

Piotr Pacewicz odebrał wyróżnienie Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego „za konsekwentną edukację demokratyczną i społeczną, spopularyzowanie dziennikarstwa fact-checkingowego oraz za stworzenie OKO.press” 13 czerwca 2026. Wyróżnieniu towarzyszy nagroda pieniężna w wysokości 20 tys. zł, którą Pacewicz wpłacił na fundusz „Pomóżmy Ukraińcom”.

[na zdjęciu wręczenie nagrody. Od lewej: Ewa Siedlecka, członkini Kapituły, Jerzy Szafjański, konsultant nagrody (częściowo zasłonięty), Piotr Pacewicz, a dalej trzej dyrektorzy Fundacji Polcul: Adam Warzel, prof. Jan Pakulski i Wojciech Zagala]

Odbierając nagrodę, Pacewicz mówił o misji OKO.press, jaką od równo 10 lat jest dziennikarstwo obywatelskie stawiające na wartości demokratyczne i prawa człowieka. Konsekwentnie, wyraźniej niż inne media, sprzeciwiamy się dzisiaj podsycaniu nastrojów antyukraińskich przez polityków prawicy, ale także demaskujemy oportunizm i populizm koalicji rządzącej, która nie potrafi się zdobyć na kontrnarrację. Co gorsza, przyjęta przez parlament tzw. ustawa wygaszeniową, od 5 marca 2026 r. dosłownie z dnia na dzień zabrała dostęp do opieki medycznej ponad 300 tys. uchodźcom, w tym tysiącom osób z najbardziej wrażliwych grup: chorym na raka i osobom dializowanym, ludziom starym, matkom z kilkorgiem dzieci.

Pacewicz zainicjował zbiórkę „Pomóżmy Ukraincom” dla Ukrainek i Ukraińców, którzy znaleźli się w szczególnie trudnej sytuacji.

Przeczytaj także:

„Nie mogę sobie wyobrazić lepszego przeznaczenia nagrody, jaką otrzymałem, niż przekazanie jej uchodźcom i uchodźczyniom, których tak źle potraktowało moje państwo” – powiedział Pacewicz.

Po wpłacie Pacewicza na koncie „Pomóżmy Ukraińcom” było w poniedziałek rano już 1 mln 915 tys. 564 zł. Potrzeby są jednak znacznie większe, zwłaszcza że od 1 lipca 2026 władze zapowiadają drastyczną redukcję miejsc w Ośrodkach Zbiorowego Zakwaterowania.

Prawo do bezpłatnego pobytu mają stracić dzieci powyżej roku oraz osoby starsze, jeśli mają w Polsce dorosłe dzieci lub wnuki. Dlatego jeśli tylko możesz dołącz do zbiórki.

Nagrodzeni 2026. Kto i za co?

Laureaci nagród Polculu 2026, jurorzy i przedstawiciele Fundacji. Fot. Polcul

Dyrektorzy Polculu komentowali, że dla australijskiej Polonii OKO.press jest jednym z cenionych źródeł informacji o tym, co dzieje się w Polsce, zwłaszcza w dziedzinie praworządności i przestrzegania praw człowieka. „Czytamy was nawet na Tasmanii” – powiedział Jan Pakulski, który jest profesorem emerytem tamtejszego uniwersytetu.

Piotr Pacewicz jest współzałożycielem OKO.press, do 2024 roku był redaktorem naczelnym, a obecnie jest prezesem fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej, wydawcy portalu. Pracę dziennikarską zaczął w 1982 roku w podziemnym „Tygodniku Mazowsze”, przy Okrągłym Stole był sekretarzem prof. Bronisława Geremka, kierującego negocjacjami politycznymi z władzami PRL. Był jednym z założycieli „Gazety Wyborczej” w 1989 roku i jej wicenaczelnym do 2012 roku.

Obok Pacewicza wyróżnienia Polculu dostali (uzasadnienia za komunikatem Fundacji Polcul):

  • Magdalena Czajka za przywracanie pamięci o żydowskich mieszkańcach Żelechowa i troskę o ślady ich obecności [na zdjęciu wyżej – w środku w brązowej sukience w białe wzory];
  • Marina Hulia, Ukrainka mieszkająca od 30 lat w Polsce, za uparte, optymistyczne, spontaniczne, czułe i niespożyte „naprawianie świata” przez pomaganie [dzieciom, uchodźcom, ale też rodzinom więźniów kryminalnych – red.] i tworzenie wspólnoty ludzi pomagających oraz bycie inspiracją [piąta od lewej, w różowej chustce];
  • Olga Knapik za działalność na rzecz opiekunów osób z niepełnosprawnościami oraz zaangażowanie w ochronę środowiska i praw zwierząt [stoi za Hulią, obok Pacewicza];
  • Szymon Suwała za promowanie rzetelnej nauki, edukację obywatelską i walkę z dezinformacją [czwarty od prawej];
  • Robert Traba za współtworzenie Wspólnoty Kulturowej „Borussia” oraz działania na rzecz dialogu międzykulturowego na Warmii i Mazurach [trzeci od prawej];
  • Małgorzata Tkacz-Janik za intensywne wzmacnianie społeczeństwa obywatelskiego, za wielostronne, konsekwentne wspieranie praw kobiet, praw mniejszości, za promowanie kultury śląskiej, za odwagę i za wyobraźnię społeczną [druga od prawej];
  • Zenon Wojtas za organizowanie pomocy dla walczącej Ukrainy oraz ochronę karpackiej przyrody, a w szczególności objęcie monitoringiem dzikich zwierząt i badanie ich zachowań [szósty od prawej w zielonej podkoszulce].

Fundacja Polcul powstała w Australii w 1980 roku z inicjatywy Jerzego Bonieckiego, przemysłowca z Sydney, społecznika wielkiego formatu. Była wyrazem rozbudzonej przez Sierpień 1980 roku nadziei na odzyskanie suwerenności, ale też niepokoju o przyszłość rodzącej się w Polsce demokracji. Postawiła sobie za cel popieranie niezależnych i prodemokratycznych społecznych inicjatyw i tego się trzyma do dzisiaj. Zasilana jest kolejnymi wpłatami australijskiej Polonii.

Wśród ponad 1700 osób nagrodzonych byli m.in.: Stefan Bratkowski, Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Zbigniew Herbert, Anka Kowalska, Jacek Kuroń, Jan Józef Lipski, Jan Lityński, Tadeusz Mazowiecki, Adam Michnik, Janusz Onyszkiewicz, Władysław Siła-Nowicki, Donald Tusk, Zbigniew Wujec, Olga Tokarczuk, Agnieszka Holland, Helena Łuczywo.