Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Mimo zapewnień, że “wszystko jest pod kontrolą” nagła decyzja Pentagonu o wstrzymaniu rotacji ameryańskiej brygady do Polski w minionym tygodniu wstrząsnęła polską polityką. Teraz do USA wybiera się delegacja MON po wyjaśnienia. A wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz i najwyżsi dowódcy wojskowi będą rozmawiać z Amerykanami w kraju.
Ministerstwo Obrony Narodowej będzie w tym tygodniu wyjaśniać z Amerykanami decyzję Pentagonu o wstrzymaniu rotacji amerykańskiej brygady do Polski.
„Współpracy Polski i USA nie można oceniać tylko w kontekście decyzji o wstrzymaniu rotacji żołnierzy amerykańskiej brygady. Traktujemy to jako incydent, który w tym tygodniu będziemy wyjaśniać” – powiedział 18 maja w TOK FM wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski. Zalewski zapowiedział, że jutro (19 maja) będzie rozmawiał o tej sprawie podczas wizyty w Waszyngtonie. Do USA wybiera się także drugi wiceszef MON Cezary Tomczyk.
Równolegle do rozmów dojdzie też w Polsce. We wtorek szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła spotka się z dowódcą wojsk USA i NATO w Europie gen. Alexusem Grynkewichem. W środę wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ma rozmawiać z gen. Danem Caine’em, przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA.
Zalewski podkreślił, że do tej pory Amerykanie informowali o zamiarze ograniczenia obecności wojskowej w Niemczech, a nie w Polsce. „To jest istotna kwestia, która wymaga wyjaśnienia. A poza tym rzeczywiście cała ta sprawa wydaje się być procedowana przez Pentagon dosyć nagle, w bardzo szybkiej procedurze” – powiedział.
Wiceminister przyznał, że zaskoczył go sposób ogłoszenia decyzji. Jak mówił, Polska i USA dotąd informowały się o podobnych działaniach z odpowiednim wyprzedzeniem. „Gdyby nie ta zaskakująca decyzja i sposób jej wprowadzenia, mógłbym powiedzieć, że nasze relacje są absolutnie wzorowe” – powiedział Zalewski.
Przeczytaj także:
Jaki jest kontekst?
W piątek Reuters podał, powołując się na dwóch anonimowych amerykańskich urzędników, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. żołnierzy USA do Polski. CNN przekazał z kolei, że decyzja szefa Pentagonu, Pete’a Hegsetha, była częścią szerszej serii działań prowadzących do zmniejszenia liczby amerykańskich sił w Europie.
Premier Donald Tusk zapewniał tego samego dnia, że „wszystko jest pod kontrolą”, a decyzje Waszyngtonu mają „charakter logistyczny” i nie wpłyną bezpośrednio na zdolności odstraszania ani bezpieczeństwo Polski. Również wicepremier Kosiniak-Kamysz przekonywał, że Polska „na pewno nie straci”. Sugerował nawet, że może zyskać nie rotacyjną, lecz trwałą obecność wojsk USA.
Sprawa szybko stała się elementem krajowego sporu politycznego między rządem, opozycją i Pałacem Prezydenckim. Od weekendu obie strony prześcigają się w oskarżeniach o to, kto doprowadził do kryzysu, i zapewnieniach o Polsce jako „najbardziej lojalnym sojuszniku” USA.
Prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego oceniło w sobotę, że doniesienia o wstrzymaniu rotacji i zmniejszeniu obecności USA „nie dotyczą bezpośrednio i docelowo Polski”. BBN zasugerowało jednak , że niejednoznaczność sytuacji może wynikać z braku jasnej propozycji zmian do polsko-amerykańskiej umowy z 2020 roku, która określa rozmieszczenie sił USA w Polsce, oraz z braku wskazania przez MON nowych lokalizacji.
Odnosząc się do stanowiska BBN, Zalewski powiedział w TOK FM, że “po pierwsze, bardzo wysocy przedstawiciele Pentagonu, także wojskowi byli zaskoczeni tą decyzją. Po drugie, tylko jedność w sprawach bezpieczeństwa i obrony jest realnym instrumentem odstraszania.”