0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: Fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Cezary Aszkielo...

„Polska chce zająć Czechy”. Za akcją stoją Rosjanie

Sfałszowane pismo dyplomatyczne, z którego wynika, że Polska chce odzyskać czeskie Zaolzie, wygenerowane newsy straszące, że Czesi masowo wyprzedają domy z obawy przed ich utratą, planowana manifestacja w Trzyńcu w obronie czeskich granic – to Rosjanie najprawdopodobniej stoją za akcją dezinformującą, której celem jest rozbicie sojuszu z Czechami.

Co się wydarzyło?

Redakcja CyberDefence24.pl wykryła kampanię dezinformacyjną, której celem było zohydzenie Polaków Czechom i skłócenie sąsiadów.

Najpierw na łamach radia PiK pojawiła się nieprawdziwa informacja o tym, że Polska rzekomo planuje zajęcie kawałka teryroium Czech. News o podobnej treści pojawił się też na lokalnym portalu z Tczewa tcz.pl. Informacje te, nieopublikowane przez dziennikarzy tych portali, powoływały się na sfabrykowane pismo polskiego MSZ, w którym polska strona rzekomo żąda od Czech rewizji granic i oddania przeszło 600 hektarów ziem.

Podobny news pojawił się na sztucznie wygenerowanej domenie czeskiej, do złudzenia przypominającą stronę czeskiej rozgłośni iROZHLAS. Nieprawdziwy portal pisał również o rzekomym wzroście sprzedaży reklam nieruchomości na ziemiach, do których rozszczenia miała mieć polska strona. Informację opatrzono zwrotami uderzającymi w niepokój i strach czytelników wskazując, że do sprzedaży dochodzi, bo „ludzie się boją”. Wygenerowana strona do złudzenia przypominała istniejący portal, w wielu miejscach linkowała do prawdziwego portalu.

Dziennikarze portalu CyberDefence24 przeanalizowali te wpisy wskazując, że rzekome pismo od polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych sporządzono po czesku. Jedynie dwa ostatnie wyrazy w długim piśmie były napisane w języku polskim, co pozwoliło wysnuć związek, że dokument wygenerowała sztuczna inteligencja. Newsy linkowały do prywatnego konta Ambasadora Czech na Facebooku oraz odpowiedzi, które miał udzielać MSZ. Tyle że konta są nieprawdziwe, mają po kilkudziesięciu znajomych, a ich zdjęcia profilowe ustawiono dopiero pod koniec maja.

Czeski portal Seznam Zprávy poszedł dalej. Odkrył, że na Facebooku niejaki Adam Sikora promuje manifestację na rynku w Trzyńcu nawołującą do ochrony czeskich granic. W sieci zaczęły pojawiać się hasła takie, jak „Ziemia Cieszyńska jest czeska” czy „Śląsk Cieszyński jest czeski”. Jak potwierdzili dziennikarze, manifestacja nigdy nie była zgłoszona do urzędu, w materiałach wykorzystywano logo związku zawodowego KOVO, które odcięło się od akcji, a zdjęcie profilowe organizatora i inne fotografie, które miały uprawodpodobnić jego istnienie wygenerowało AI. Sztuczna inteligencja przygotowała nawet rzekomą ofertę sprzedaży domu przez Sikorę, powołującego się na groźby ze strony Polski. Dom też wygenerowało AI.

Wpisy bota podającego się za Sikorę komentują inne – podsycając wrogą atmoferę i w imieniu Polaków kłamliwie piszą, że Czechy powinny trafić do Warszawy.

Jak informuje w środę „Rzeczpospolita”, sprawą zajmują się obecnie odpowiednie organy w obu krajach. W Polsce działania podjął NASK, a oddzielne śledztwo prowadzi Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. W Czechach zawiadomienie do prokuratury złożyły osoby związane z opozycją, wskazując na możliwość popełnienia przestępstwa podżegania do nienawiści oraz działania na rzecz obcego mocarstwa. Seznam Zprávy nie ma wątpliwości, że akcja dezinformacyjna to robota Kremla, który chce rozbić koalicję polsko-czeską.

Jaki jest kontekst?

Eva Klusová, analityczka z Czeskiej Akademii Nauk cytowana przez portal Seznam Zprávy podnosi, że kampania wykorzystuje istniejące w regionie wrażliwe wątki społeczne.

„Seznam Zpravy” twierdzi, że twórcy kampanii wykorzystują „ziarenko prawdy”, jakim jest tzw. dług graniczny, który powstał przy korekcie granicy w latach 50. Chodzi o około 368 hektarów, które są przedmiotem rozmów dyplomatycznych, ale nie oznaczają polskich planów jednostronnego zajęcia czeskich ziem – podkreślił portal.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

09:42 26-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Henry Nicholls / AFP)Fot. Henry Nicholls ...

Maroko zgłasza roszczenia terytorialne do Ceuty

Marokański minister w obecności króla Muhammada VI nazwał Ceutę „marokańskim terytorium okupowanym” i poparł jej „oswobodzenie”. Madryt odpowiada krótko: Ceuta i Melilla są hiszpańskie i stanowią południową granicę Europy.

Co się wydarzyło?

Podczas państwowych uroczystości w Rabacie, stolicy Maroka, w poniedziałek 24 sierpnia minister ds. funduszy religijnych i spraw islamskich Ahmed Toufiq nazwał Ceutę mianem „marokańskiego terytorium okupowanego” i oświadczył, że popiera jej „oswobodzenie”.

Słowa padły podczas uroczystości z okazji święta urodzin proroka Mahometa, w obecności króla Maroka Muhammada VI, co marokański portal Assahifa uznał za bardziej znaczące niż inne tego typu wypowiedzi.

„Odwołanie do Ceuty tym razem nabiera dodatkowego znaczenia politycznego ze względu na miejsce i czas, w którym padło. Nie pojawiło się ono w ramach wykładu akademickiego ani jako rzucona mimochodem uwaga, lecz w oficjalnym przemówieniu wygłoszonym przez ministra ds. funduszy religijnych i spraw islamskich przed królem Mohammedem VI, występującym jako Przywódca Wiernych, podczas oficjalnej uroczystości religijnej w Pałacu Królewskim” – napisał portal.

Dlatego zdaniem portalu, należy to traktować jako wyraz oficjalnego stanowiska państwa.

Portal przypomniał też, że to kolejna tego typu wypowiedź członka marokańskiego rządu w ostatnich dniach. 21 sierpnia w wywiadzie telewizyjnym minister sprawiedliwości Abdel Latif Wahbi przypomniał o „marokańskim prawie historycznym i geograficznym” do Ceuty i Melilli oraz wyraził nadzieję na „możliwość dialogu” z władzami Hiszpanii w sprawie określenia statusu Melilli oraz Ceuty – relacjonowała „Rzeczpospolita”.

W odpowiedzi na słowa Ahmeda Toufiqa rząd Hiszpanii podkreśla, że Ceuta i Melilla są hiszpańskie i stanowią południową granicę Hiszpanii i Europy. „Nic więcej nie ma w tej sprawie do dodania” – mówiła we wtorek 25 sierpnia na konferencji prasowej Elma Saiz, rzeczniczka hiszpańskiego rządu.

Jaki jest kontekst?

Roszczenia terytorialne Maroka wobec Ceuty i Melilli nie są nowe, ale obecnie pojawiają się w kontekście niedawnego incydentu migracyjnego. 30 i 31 lipca granicę Ceuty nielegalnie przekroczyło ponad 70 tysięcy osób, co ze względu na skalę jest wydarzeniem bez precedensu. Do podobnych incydentów doszło w Ceucie w maju 2021 roku, a w Melilli w czerwcu 2022 roku, ale wówczas skala napływu osób była dużo mniejsza – do Ceuty przedarło się 6 tysięcy osób, a do Melilli 2 tysiące.

Przyczyny tego nagłego napływu migrantów są obecnie badane przez hiszpańskie służby. Jedną z przyczyn masowych prób przekroczenia granicy w Ceucie mogła być dezinformacja rozchodząca się w mediach społecznościowych – m.in. pogłoski o otwarciu granicy oraz informacje o wyroku hiszpańskiego Sądu Najwyższego ograniczającym możliwość natychmiastowego zawracania migrantów. Hiszpańskie władze twierdzą, że treść orzeczenia była przedstawiana w sieci w sposób sugerujący, że przedostanie się do Ceuty stało się łatwiejsze.

Hiszpańskie władze nieoficjalnie mówią też o próbach wywierania w ten sposób przez Maroko presji na Madryt w związku z roszczeniami terytorialnymi wobec hiszpańskich miast, o czym pisał portal Euractiv.

Choć większość migrantów niemal od razu wróciła do Maroka, to w Ceucie wciąż pozostaje około 10 tysięcy osób. Sytuacja w mieście jest trudna, a działające na miejscu służby skarżą się na brak jasnych wytycznych co do sposobu działania wobec kryzysu. Rząd Sáncheza jest też bardzo krytykowany za zbyt późną reakcję. Premier nie zdecydował się na ogłoszenie stanu wyjątkowego, czego domagały się władze samorządowe i dopiero 25 sierpnia przejął od władz samorządowych kontrolę nad miastem. Hiszpania zwróciła się też do Komisji Europejskiej z prośbą o uruchomienie solidarnościowych środków przewidzianych w pakcie migracyjnym.

Przeczytaj także:

18:27 25-08-2026

Prawa autorskie: Nathan Howard/Pool Photo via APNathan Howard/Pool P...

Szef CIA z nieoczekiwaną krótką wizytą w Moskwie. Ostrzegł Putina?

Dyrektor CIA John Ratcliffe przybył we wtorek do Moskwy wojskowym samolotem transportowym C 17. Po kilku godzinach wyleciał. Wall Street Journal przypuszcza, że ma to związek planowana przez Moskwę mobilizacją.

Co się wydarzyło?

We wtorek na lotnisko Wnukowo w Moskwie wylądował samolot US Army z szefem CIA Johnem Ratcliffe. Po kilku godzinach Rattcliffe wyleciał z Moskwy.

Nieoczekiwana wizyta szefa CIA może mieć związek z informacjami wywiadowczymi dotyczącymi przyszłych planów Władimira Putina, pisze „The Wall Street Journal”.

Zgodnie z danymi wywiadowczymi rosyjskie siły zbrojne przeprowadziły ćwiczenia przygotowujące do mobilizacji w obwodzie kaliningradzkim, a także w innych regionach, sprawdzając gotowość infrastruktury Ministerstwa Obrony do przyjęcia rekrutów oraz zapewnienia im wyżywienia i uzbrojenia.

Ponadto amerykański wywiad uzyskał informacje, że Putin może podjąć próbę sprawdzenia wytrzymałości NATO, pisze WSJ.

W trakcie wizyty Ratcliffe najprawdopodobniej spotkał się z Putinem. Według informacji korespondentów z puli kremlowskiej prezydent Rosji odwołał zaplanowane na wtorek wydarzenia, mimo że były one przygotowywane z dużym wyprzedzeniem i przewidywano w nich udział dużej liczby osób.

Analitycy uważają, że Ratcliffe mógł przekazać Putinowi ostrzeżenie, pisze WSJ. „Celem mogło być powiedzenie: »Wiemy, co zamierzasz, i lepiej tego nie rób«” – mówi Bett Sanner, była zastępczyni szefa wywiadu krajowego USA. „Mogło to również mieć związek z rozejmem w Iranie i włączeniem kogoś jeszcze do negocjacji” – nie wyklucza Sanner.

Ukraińskie media piszą, że celem wizyty Ratcliffe’a mogło być omówienie wzajemnego rosyjsko-ukraińskiego moratorium na ataki na obiekty energetyczne i porty. Rozmawiano również o zawieszeniu ognia w obwodach sumskim i charkowskim jako o krokach prowadzących do ogólnej deeskalacji.

The iPaper łączy wizytę Ratcliffe’a z ewentualną wymianą więźniów.

Amerykański samolot wojskowy przyleciał do Rosji w lutym, kiedy Putin zgodził się zwolnić 63-letniego nauczyciela Marka Fogela, skazanego w Rosji pod zarzutem przemytu narkotyków. Nie wiadomo, kogo wymieniono za Fogela.

Wcześniej, przy udziale CIA, administracja Donalda Trumpa doprowadziła do uwolnienia dziennikarza „The Wall Street Journal” Evana Gerszkowicza oraz żołnierza piechoty morskiej Paula Wilana. Obaj zostali skazani na podstawie artykułu dotyczącego szpiegostwa.

Samolot Ratcliffe'a opuścił lotnisko Wnukowo około godziny 18:50 czasu moskiewskiego i skierował się w stronę Łotwy. Zaraz potem wystartował samolot specjalnej jednostki „Rossija”, który służy do przewozu najwyższych urzędników Federacji Rosyjskiej, zauważa „Kommersant”, powołując się na dane Flightradar.

15:43 25-08-2026

Prawa autorskie: Prawa autorskie: Tagesthemen, kadr z materiału o uzbrojonym dronie na lotnisku w LipskuPrawa autorskie: Tag...

Wrogie drony na lotnisku w Lipsku. Większy zamach niż sądzono

Na początku sierpnia udaremniono zamach za pomocą dronów z ładunkami wybuchowymi na lotnisku w Lipsku. Teraz śledczy odnaleźli kolejne drony z ładunkami i podejrzewają, że na niemieckim lotnisku być może planowano znacznie większy zamach, niż dotąd podawano do publicznej wiadomości

Co się wydarzyło?

Na lotnisku Halle/Lipsk 4 sierpnia w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego znaleziono drona, do którego przymocowane były materiały wybuchowe i zapalnik. Znaleziono go w porę. Do wybuchu nie doszło.

Najnowsze ustalenia śledczych mówią jednak, że dronów w planowanym ataku mogło być więcej. Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” oraz stacje NDR i WDR podały we wtorek 25 sierpnia, że drugi dron mógł zderzyć się z samolotem DHL. To ustalenia śledczych.

Ustalenia samych mediów są dodatkowo takie, że dziesięć dni po udaremnieniu zamachu na polu na zachód od lotniska znaleziono jeszcze trzeciego drona oraz substancję, która prawdopodobnie była heksogenem. To wysoce wybuchowa wojskowa substancja.

Na tej podstawie niemieckie media podają, że:

„Sprawcy mogli planować znacznie większy zamach, niż dotychczas podawano do wiadomości publicznej.”

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Do tych rewelacji mediów odniósł się we wtorek kanclerz Niemiec Friedrich Merz. Przed rozpoczęciem posiedzenia gabinetu w brandenburskim Neuhardenbergu Merz powiedział dziennikarzom, że sprawcy planujący zamach „zapłacą za to”.

Kanclerz podkreślił, że „Niemcy pozostają bezpiecznym krajem”, ale jednocześnie przyznał, że „Sprawcy ataków coraz częściej bez skrupułów dopuszczają poważne szkody materialne, a nawet rannych i zabitych” na terenie Niemiec.

Owi sprawcy nie zostali jednak jeszcze wykryci. Nie wiadomo, kto stał za tym atakiem, jednak niektóre źródła podejrzewają, że zaangażowane były rosyjskie służby specjalne.

Dodajmy, że dopiero co, w poniedziałek 24 sierpnia premier Finlandii Petteri Orpo ostrzegał, że Rosja może nasilać działania sabotażowe na terenie Europy.

Przeczytaj także:

14:51 25-08-2026

Prawa autorskie: (Photo by Ben STANSALL / POOL / AFP)(Photo by Ben STANSA...

Brytyjczycy przekażą Ukrainie tajną technologię. Kreml się wściekł i straszy

Doradca Władimira Putina na antenie BCC straszy Wielką Brytanię: coś może się wam wydarzyć, na przykład atak hakerski, nie mogę w stu procentach wykluczyć także jakichś działań o charakterze półmilitarnym

Co się wydarzyło?

Andriej Fiodorow, doradca Władimira Putina w wywiadzie dla BBC otwarcie straszy Wielką Brytanię, ostrzegając, że powinna się liczyć z możliwością ataków ze strony Rosji.

„Może to być (...), na przykład, atak hakerski z nieznanego źródła, nie prowadzony na szczeblu oficjalnym. Oczywiście możliwe są różne kroki polityczne i

nie mogę w stu procentach wykluczyć także jakichś działań o charakterze półmilitarnym"

- powiedział Fiodorow.

Co to są działania półmilitarne? „Na przykład coś mogłoby się wydarzyć w zakładach czy fabrykach produkujących drony dla Ukrainy” – wyjaśnił doradca Putina.

W poniedziałkowym programie BBC „Newsnight” mówił rownież, że na rosyjskiego prezydenta wywierana jest „bardzo silna presja polityczna i społeczna, by podjął jakieś działania przeciwko Zjednoczonemu Królestwu, ponieważ uważa je za uczestnika wojny w Ukrainie.” Tę presję mają wyrażać zarówno rosyjskie media jak i badania opinii publicznej.

W poniedziałek również rzecznik Kremla Dimitrj Pieskow publicznie oskarżał Londyn o „zaangażowanie się w wojnę po stronie kijowskiego reżimu” i „dolewanie oliwy do ognia”.

Ta tak niezwykle otwarta wrogość wobec Wielkiej Brytanii jest reakcją Kremla na ogłoszoną w poniedziałek decyzję Brytyjczyków – poinformowali oni, że przekażą Ukrainie tajną technologię, która pozwoli im samodzielnie produkować rakiety zdolne do rażenia celów setki kilometrów w głąb Rosji.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Decyzja Brytyjczyków o transferze technologii do Ukrainy została ogłoszona w poniedziałek w Kijowie podczas obchodów Dnia Niepodległości Ukrainy. Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham poinformował, że brytyjski koncern MBDA przekazał Ukrainie niejawne informacje dotyczące brytyjskich komponentów do francuskich pocisków dalekiego zasięgu SCALP.

Na Wyspach znane są one jako Storm Shadow, mają zasięg do 550 km i zdolne są do przenoszenia głowic odłamkowo-burzących o masie około 400 kg. Dodatkowo mogą lecieć bardzo nisko nad ziemią, co utrudnia ich wykrycie przez obronę powietrzną. Ukraina wykorzystuje te pociski do niszczenia bardzo chronionych obiektów, jak podziemne stanowiska dowodzenia.

Ta decyzja Brytyjczyków ma umożliwić Ukrainie stworzenie zdolności do samodzielnej produkcji broni dalekiego zasięgu. Francja wspólnie z Ukrainą planują uruchomienie odpowiednich linii produkcyjnych do końca 2026 roku, które z czasem mają być rozbudowywane.

Ukraina równocześnie pracuje nad własną technologią. Wołodymyr Zełenski niedawno chwalił się uderzeniami w głąb Rosji za pomocą rodzimych pocisków manewrująców FP-5 Flamingo produkowanych przez firmę Fire Point. Zasięg tych pocisków według producenta to nawet 3000 km.

Przeczytaj także: