Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Sąd Rejonowy w Warszawie zdecydował o ekstradycji rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina do Ukrainy. Naukowiec prowadził wykopaliska na okupowanym Krymie.
„W środę warszawski sąd okręgowy stwierdził prawną dopuszczalność wydania rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina stronie ukraińskiej” – powiedział pełnomocnik Rosjanina mec. Adam Domański. Postanowienie nie jest prawomocne. Według obrońcy Butiagina argumentacja obrony, na tym etapie, nie przekonała sądu. „Będziemy składać zażalenie na tę decyzję, czekamy na doręczenie pisemnego uzasadnienia” – zaznaczył Domański.
Ukraina oskarża Butiagina, który jest kierownikiem działu archeologii starożytnej w muzeum „Ermitaż” w Petersburgu, o nielegalne wykopaliska i kradzież zabytkowych artefaktów na okupowanym Krymie i na tej podstawie ogłosiła za nim list gończy. Jeśli archeolog zostanie wydalony do Ukrainy, zostanie postawiony przed sądem na podstawie art. 298 ust. 4 ukraińskiego Kodeksu karnego – nielegalne prowadzenie prac poszukiwawczych na obiekcie dziedzictwa archeologicznego oraz jego uszkodzenie lub zniszczenie. Grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.
Jak informuje inicjatywa „Adwokat dla Aleksandra Butiagina”, według obrońcy Rosjanina w aktach sprawy „nie ma dowodów na zniszczenie zabytku, a wysokość szkód nie została w żaden sposób potwierdzona”. Zdaniem obrony ekstradycja Butiagina do Ukrainy jest niedopuszczalna „ze względu na ryzyko naruszenia praw człowieka”. Według adwokata Domańskiego proces sądowy w Ukrainie może być niesprawiedliwy. Oprócz tego jakoby istnieje „bezpośrednie zagrożenie dla jego życia i zdrowia w przypadku umieszczenia w ukraińskim areszcie śledczym”.
Orzeczenie wydał sędzia Dariusz Lubowski. Według adwokata rosyjskiego archeologa Lubowski nie może być neutralny w tej sprawie, ponieważ w 2025 roku podjął decyzję o niewydawaniu Niemcom Ukraińca podejrzanego o wysadzenie gazociągu Nord Stream.
Jewgienij Primakow, szef rosyjskiej agencji „Rossotrudniczestwo”, która zajmuje się wsparciem Rosjan za granicą, cytowany przez rosyjską propagandową agencję TASS, nazwał tych, którzy podjęli w Polsce decyzję o ekstradycji naukowca, „potworami”.
Wcześniej rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow określał zatrzymanie Butiagina przez Warszawę jako „bezprawne”. Zapowiadał, że Rosja zrobi wszystko, by doprowadzić do uwolnienia zatrzymanego archeologa.
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Aleksandra Butiagina na początku grudnia 2025 r. W Warszawie archeolog znalazł się przejazdem w drodze z Holandii na Bałkany, gdzie miał serię wykładów. ABW działała na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie w związku z wnioskiem strony ukraińskiej o międzynarodową pomoc prawną.
Zdaniem Kijowa po rosyjskiej okupacji półwyspu Butiagin miał wraz ze współpracownikami dokonywać nielegalnych prac wykopaliskowych w obiekcie „Starożytne miasto Myrmekion” w Kerczu na wschodnim krańcu Półwyspu Krymskiego. Miało to doprowadzić do zniszczenia obiektów należących do ukraińskiego dziedzictwa narodowego. Straty szacowane są na ponad 200 mln hrywien (niemal 17 mln złotych).
Myrmekion, gdzie prowadził wykopaliska rosyjski archeolog, jest pozostałością kolonii greckiej założonej przez Milet w VI wieku p.n.e. Zamieszkiwany był do XV wieku n.e. Badania ruin zaczęły się w XIX wieku, a w XX wieku badali go także naukowcy z Polski – pisała w grudniu w OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk.
Przeczytaj także:
Aleksander Butiagin pracował na okupowanym już Krymie, a wyniki badań publikował w czasie pełnoskalowego najazdu Putina na Ukrainę. Ukraińcy zarzucają mu, że pod jego kierownictwem podczas działań ekspedycji archeologicznej w 2022 roku odkryto i skonfiskowano na rzecz Federacji Rosyjskiej skarb – 30 złotych monet, z których 26 było z wyrytym imieniem Aleksandra Wielkiego, a cztery zostały wybite za panowania jego przyrodniego brata Filipa III Arridajosa.
Rosja przerabia okupowany od 2014 r. Krym na „kolebkę państwa rosyjskiego”. Ukraina stoi na stanowisku, że Krym leży w uznawanych międzynarodowo granicach Ukrainy, a podejmowane tam przez okupanta działania są ścigane na mocy prawa.
Przeczytaj także: