0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

09:19 01-06-2026

Prawa autorskie: Photo by Handout / Marine Nationale / AFP)Photo by Handout / M...

Francja zatrzymała rosyjski tankowiec z „floty cieni”

Francuska Marynarka Wojenna skontrolowała rosyjski tankowiec Tagor objęty sankcjami

Co się wydarzyło

W niedzielę 31 maja 2026 rano francuska marynarka wojenna zatrzymała na międzynarodowych wodach Atlantyku tankowiec Tagor. Należy on do rosyjskiej „floty cieni”.

Prezydent Francji Emmanuel Macron podkreślił, że operacja została przeprowadzona „przy wsparciu kilku partnerów, w tym Wielkiej Brytanii, w ścisłym poszanowaniu prawa morskiego”.

W poniedziałek prefektura morska Atlantyku poinformowała, że tankowiec znajdował się ponad 400 mil morskich (740 km) na zachód od cypla Bretanii. Płynął z Murmańska w Rosji. „Operacja ta miała na celu sprawdzenie przynależności państwowej statku podejrzanego o pływanie pod fałszywą banderą. Po wejściu na pokład statku przez zespół inspekcyjny, kontrola dokumentów potwierdziła podejrzenia dotyczące nieprawidłowości w zakresie wywieszonej bandery. Zgodnie z prawem międzynarodowym i na wniosek prokuratora statek został przekierowany” – podano w oświadczeniu.

„Jest nie do przyjęcia, aby statki omijały międzynarodowe sankcje, naruszały prawo morskie i finansowały wojnę, którą Rosja prowadzi przeciwko Ukrainie od ponad 4 lat.

Te statki, które nie przestrzegają najbardziej podstawowych zasad żeglugi morskiej, stanowią również zagrożenie dla środowiska i bezpieczeństwa nas wszystkich” – napisał na portalu X Macron.

Jaki jest kontekst

Od wielu miesięcy Francja angażuje się w międzynarodową akcję zwalczania rosyjskiej „floty cieni”. Francuskie władze informowały wcześniej o przechwyceniu tankowców Grinch, Boracay i Deyna na Morzu Bałtyckim i Północnym, podejrzewanych o pływanie pod fałszywą banderą.

W takie akcje włącza się również Szwecja i Wielka Brytania. W marcu premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer ogłosił, że wydał zezwolenie brytyjskim siłom zbrojnym na wejście na pokład statków należących do „floty cieni”.

Jak pisze „Financial Times”, statki-cienie „pojawiły się po raz pierwszy jako sposób na obejście sankcji na eksport ropy przez Iran, zwłaszcza po zaostrzeniu ograniczeń w 2010. Tankowce zaczęły przeprowadzać transfery ładunku między statkami na pełnym morzu, aby ukryć ich pochodzenie”. Udawało im się „zniknąć z radarów” i ukryć swoje ruchy przed organami regulacyjnymi. „Następnie, w 2022 r., stosowanie tych metod gwałtownie wzrosło, gdy Kreml próbował obejść sankcje nałożone w związku z pełnoskalową inwazją na Ukrainę. Obecnie ponad 1000 statków przewozi ropę rosyjską, irańską lub wenezuelską, co stanowi prawie jedną piątą światowej floty tankowców” – pisze FT.

Przy czym prawie dwie trzecie z tych statków to „starzejące się, często zardzewiałe tankowce, które ukrywają swoich prawdziwych właścicieli za niejasnymi firmami-przykrywkami i nie posiadają ubezpieczenia”.

W marcu francuski sąd po raz pierwszy skazał chińskiego kapitana tankowca „floty cieni” za nieprzestrzeganie poleceń władz, gdy siły specjalne weszły na pokład statku „Boracay”. Mężczyźnie zasądzono rok więzienia i karę 150 tys. euro.

Inne teksty na ten temat w OKO.press

Przeczytaj także:

06:49 01-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Michał Ryniak / Agencja Wyborcza.plFot. Michał Ryniak /...

Prezydent Węgier nie ustąpił ze stanowiska. Co zrobi premier Magyar?

Na Węgrzech minął właśnie termin rezygnacji z urzędu Orbanowskiego prezydenta Tamasa Sulyoka, wyznaczony mu przez nowego premiera Petera Magyara. Sulyok zapowiedział, że nie ustąpi.

Co się wydarzyło?

Na Węgrzech doszło do otwartego starcia między nowym premierem Péterem Magyarem a prezydentem Tamásem Sulyokiem. Szef rządu domaga się odejścia głowy państwa, ale Sulyok w niedzielę zapowiedział, że pozostanie na urzędzie.

Magyar wyznaczył prezydentowi termin na dobrowolną rezygnację do końca maja. Po jego upływie zapowiedział, że w poniedziałek o godz. 8 pojawi się u Sulyoka razem z ministrem sprawiedliwości.

Sulyok odpowiedział w nagraniu opublikowanym na Facebooku. Stwierdził, że „godność urzędu głowy państwa wymaga od niego niezłomnego trwania”.

„Poszanowanie prawa wymaga niezłomności, lojalności wobec ojczyzny i szacunku dla narodu. Moja przysięga wiąże mnie w równym stopniu z całym węgierskim narodem politycznym, zarówno z większością, jak i mniejszością” – powiedział prezydent.

Jaki jest kontekst?

Magyar domaga się dymisji Sulyoka od kwietniowych wyborów, w których jego partia Tisza zdobyła większość umożliwiającą zmianę węgierskiej konstytucji. Premier zarzuca prezydentowi polityczną zależność od byłego premiera Viktora Orbána i zapowiada usunięcie z urzędów innych osób powiązanych z Orbanem.

Na Węgrzech prezydenta wybiera parlament. W lutym 2024 roku Sulyok został wybrany głosami posłów Fideszu, partii byłego premiera Viktora Orbána, po rezygnacji – w atmosferze skandalu – prezydentki Kataliny Novák.

Kadencja trwa do marca 2029 roku. Zgodnie z węgierską konstytucją prezydent może jednak zostać odwołany, jeśli nie przestrzega ustawy zasadniczej, celowo narusza prawa związane z urzędem albo popełnił przestępstwo pospolite.

Do rozpoczęcia procedury potrzeba większości dwóch trzecich głosów w jednoizbowym parlamencie węgierskim. Partia Magyara ma taką większość w obecnej kadencji parlamentu, niemniej ostateczna decyzja należy do Trybunału Konstytucyjnego. W jego 15-osobowym składzie zasiadają sędziowie powołani przez poprzednią większość parlamentarną, kierowaną przez Orbána.

15:29 31-05-2026

Prawa autorskie: Photo by LOU BENOIST / AFPPhoto by LOU BENOIST...

Ponad 780 zatrzymanych po zwycięstwie PSG w Lidze Mistrzów

W całym kraju zatrzymano około 780 osób, z czego blisko 500 w samym Paryżu. Większość interwencji dotyczyła zakłócania porządku publicznego, niszczenia mienia, podpaleń i ataków na funkcjonariuszy.

Co się wydarzyło?

Świętowanie zwycięstwa Paris Saint-Germain w finale Ligi Mistrzów przerodziło się w wielu miejscach Francji w zamieszki, starcia z policją i akty wandalizmu. Według francuskiego MSW w całym kraju zatrzymano około 780 osób, z czego blisko 500 w samym Paryżu. Większość interwencji dotyczyła zakłócania porządku publicznego, niszczenia mienia, podpaleń i ataków na funkcjonariuszy.

Najpoważniejsze incydenty odnotowano w okolicach Pól Elizejskich oraz stadionu Parc des Princes, gdzie tysiące kibiców oglądały mecz na telebimach. Część uczestników świętowania rzucała petardy i fajerwerki w kierunku policjantów, podpalano samochody i kosze na śmieci, a także niszczono witryny sklepowe. Do rozpraszania agresywnych grup funkcjonariusze używali gazu łzawiącego.

Francuskie media i służby informowały również o licznych poszkodowanych. Rannych zostało co najmniej 57 policjantów, a w całym kraju odnotowano ponad 200 osób wymagających pomocy medycznej.

Władze były przygotowane na możliwe niepokoje po sukcesie PSG. Do zabezpieczenia obchodów skierowano około 22 tys. policjantów i żandarmów w całej Francji. Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez przekonywał, że mimo skali incydentów większość kibiców świętowała pokojowo, a sytuację udało się opanować do niedzielnego poranka.

Pomimo nocnych zamieszek niedzielne oficjalne uroczystości z udziałem piłkarzy PSG, w tym spotkanie z prezydentem Francji i celebracje w centrum Paryża, odbywają się zgodnie z planem.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

14:10 31-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Marcin Kucewicz / Agencja Wyborcza.plFot. Marcin Kucewicz...

Kolejne referendum. PiS chce odwołania prezydenta Radomia

Marek Suski, szef radomskich struktur PiS, ogłosił, że zarząd jednogłośnie zdecydował o przystąpieniu partii do zbierania podpisów potrzebnych do referendum, w którym może zostać odwołany prezydent Radosław Witkowski

Co się wydarzyło?

W środę 27 maja ogłoszono utworzenie komitetu referendalnego w celu odwołania prezydenta Radomia Radosława Witkowskiego. Inicjatorami są Stowarzyszenie Lepszy Radom oraz Stowarzyszenie Bezpartyjnych Samorządowców, Stowarzyszenie Represjonowanych i Internowanych w Stanie Wojennym, Klub Inteligencji Katolickiej w Radomiu i stowarzyszenie Radomski Czerwiec 76.

Ogłaszając start zbiórki podpisów pod referendum odwoławczym, organizatorzy zaznaczali, że najważniejsze zarzuty wobec Witkowskiego to zadłużenie miasta, które według danych powtarzanych przez media lokalne wynosi obecnie prawie 1,5 miliarda złotych. Według komitetu prezydent nie jest zaangażowany w miejskie sprawy, nie przychodzi na sesje Rady Miasta, nieskutecznie pozyskuje środki na jego potrzeby i nie potrafi walczyć z rosnącym bezrobociem oraz wyludnianiem się Radomia.

Inicjatorzy referendum rozesłali wnioski o poparcie do ugrupowań, które są w radzie w opozycji wobec ugrupowania Witkowskiego. Jak podawała Gazeta Wyborcza, listy trafiły więc do PiS, Konfederacji, Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna, ale także do Polski 2050, która oficjalnie należy do rządzącej miastem koalicji.

„Polska 2050 RP Radom ze zrozumieniem przyjmuje inicjatywę mieszkańców dotyczącą referendum odwoławczego wobec Prezydenta Radomia i Rady Miejskiej. Uważamy, że referendum będzie ważnym momentem demokratycznej oceny sposobu zarządzania miastem. Coraz więcej radomian otwarcie mówi dziś o zmęczeniu obecnym stylem rządzenia, rosnącymi kosztami życia w mieście i pogłębiającym się dystansem między władzą a mieszkańcami„ – napisali członkowie radomskiego koła Polski 2050. W liście zaznaczono jednak, że udzielają poparcia „demokratycznemu prawu mieszkańców do oceny władz miasta”. Nie popierają zaś odwołania Radosława Witkowskiego.

W sobotę odbyło się posiedzenie zarządu radomskiego okręgu Prawa i Sprawiedliwości. Podczas konferencji prasowej Marek Suski, szef radomskich struktur partii, ogłosił, że zarząd jednogłośnie podjął decyzję o poparciu referendum.

Jako powody, dla których PiS uważa obecnego prezydenta za godnego odwołania, Suski wymienił m.in. odbycie się w mieście potańcówki w klimacie PRL, która otwierała obchody 50. rocznicy Czerwca '76. „Po imprezie w sieci pojawiło się zdjęcie, na którym zastępczyni prezydenta Marta Michalska-Wilk pozuje z mężczyznami przebranymi za funkcjonariuszy MO i ZOMO (rekonstruktorzy z prywatnego Muzeum PRL)” – przypomina Interia.

Kolejnymi zarzutami wymienionymi podczas konferencji były m.in. nasadzenia drzew pod wiaduktem, gdzie nie dociera światło oraz setki tysięcy złotych zainwestowane w wielopoziomowy parking, który ze względu na wady konstrukcyjne jest w tej chwili rozbierany.

Marek Suski przekazał, że PiS zacznie zbierać podpisy w przyszłą sobotę.

Jaki jest kontekst?

Radosław Witkowski jest prezydentem Radomia od 2014 r. Wcześniej, w latach 2007-2014, był posłem PO. W Radzie Miejskiej Radomia większość mandatów ma będący zapleczem urzędującego prezydenta Radomski Pakt Samorządowy, w skład którego wchodzą Koalicja Obywatelska, PSL, Radomianie Razem oraz Polska 2050.

Po referendum w Krakowie, w którym w ostatnią niedzielę odwołano prezydenta Aleksandra Miszalskiego, PiS zapowiada, że identyczne inicjatywy obejmą inne miasta, w których rządzą włodarze związani z Koalicją Obywatelską.

Aby referendum mogło się odbyć, inicjatorzy muszą zebrać podpisy 10 proc. mieszkańców uprawnionych do głosowania w danej jednostce samorządu terytorialnego. W przypadku Radomia ta liczba to około 15 tysięcy.

By referendum było ważne, musi w nim wziąć udział co najmniej 3/5 liczby wyborców, którzy uczestniczyli w wyborach, w których organ odwoływany został wybrany, a większość głosujących musi opowiedzieć się za jego odwołaniem. Oznacza to, że frekwencja w referendum musiałby wynieść 25,6 proc., bo w II turze wyborów 2024 r. Witkowski wygrał z kandydatem PiS (54,6 do 45,4 proc.) przy frekwencji 42,66 proc.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

12:26 31-05-2026

Prawa autorskie: AFPAFP

Izraelska armia zajęła zamek Beaufort w południowym Libanie

Izrael znacząco rozszerza działania wojskowe na terytorium Libanu. W weekend armia izraelska zajęła średniowieczny zamek Beaufort – strategicznie położoną twierdzę, górującą nad dużą częścią regionu

Co się wydarzyło?

Według izraelskiego wojska jest to najgłębsze wkroczenie sił izraelskich na terytorium Libanu od ponad 26 lat. Jak analizuje Guardian, zajęcie zamku Beaufort ma nie tylko znaczenie militarne, ale również polityczne i symboliczne. Obiekt był już wykorzystywany przez izraelską armię podczas okupacji południowego Libanu w latach 1982–2000. Obecna ofensywa wskazuje, że Izrael zamierza poszerzać strefę swoich działań po północnej stronie granicy, mimo rosnących obaw o dalszą eskalację konfliktu i możliwe trudności w wypracowaniu przez USA porozumienia z Iranem.

W ostatnich dniach Izrael prowadził intensywne naloty na południowy Liban. Izraelska armia przeprowadziła dziesiątki ataków lotniczych i wydała kolejne nakazy ewakuacji dla mieszkańców terenów położonych na południe od rzeki Zahrani. Premier Izraela Binjamin Netanjahu zapowiedział dalszą eskalację działań przeciwko Hezbollahowi, argumentując, że celem jest likwidacja infrastruktury wspieranej przez Iran organizacji.

Działania Izraela spotykają się z ostrą krytyką władz libańskich. Premier Libanu Nawaf Salam oskarżył Izrael o prowadzenie polityki „spalonej ziemi i kar zbiorowych” poprzez „niszczenie miast i wiosek oraz zmuszanie ich mieszkańców do wygnania” na południu kraju. Salam stwierdził, że kraj stoi w obliczu „niebezpiecznej” eskalacji i wezwał do „szybkiego i rzeczywistego zawieszenia broni”. Dodał też, że działania Izraela nie przyniosą mu „ani bezpieczeństwa, ani stabilności”.

Jaki jest kontekst?

Walki między Izraelem a Hezbollahem i operacje Izraela w Libanie są zagrożeniem dla porozumienia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Strona irańska wymaga, by takie porozumienie obejmowało także zawieszenie broni w Libanie. CNN powołuje się anonimowego izraelskiego urzędnika, który przekazał, że w ubiegłym tygodniu prezydent USA Donald Trump powiedział premierowi Izraela Binjaminowi Netanjahu, że popiera „swobodę działania przeciwko zagrożeniom na wszystkich frontach, w tym w Libanie”.

Libańskie ministerstwo zdrowia twierdzi, że izraelskie ataki zabiły ponad 3371 osób od 2 marca, po tym, jak Hezbollah zaatakował Izrael w odwecie za śmierć najwyższego przywódcy Iranu w amerykańsko-izraelskich atakach, które wybuchły 28 lutego.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także: