0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

12:57 06-08-2026

Prawa autorskie: 11.09.2025 Warszawa . Rada Bezpieczenstwa Narodowego po naruszeniu przez rosyjskie drony polskiej przestrzeni powietrznej . Prezes PiS Jaroslaw Kaczynski (l) i prezydent Karol Nawrocki (p) . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl11.09.2025 Warszawa ...

„Oto jest dzień, który dał nam pan”. PiS w rocznicę zaprzysiężenia Nawrockiego

„Okno zmiany się otwiera. Stworzymy patriotyczny rząd” – zapowiedział w rocznicę zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta Jarosław Kaczyński. PiS szykuje „plan Czarnka”, który obejmie zmianę Konstytucji

Co się wydarzyło

„Pierwszą rocznicę urodzin prezydentury Karola Nawrockiego”, jak to określił Przemysław Czarnek, PiS uczcił konferencją „Ku nowemu rządowi”.

Rzecznik PiS, Rafał Bochenek, skończył z fikcją, którą było nazywanie Nawrockiego „kandydatem obywatelskim”. Po roku w PiS obowiązuje wersja, że był to kandydat PiS, a jego wygrana jest wielkim zwycięstwem PiS-u. „To jest wielki triumf naszej partii! Przeprowadziliśmy kampanię, zbudowaliśmy komitet społeczny i obroniliśmy polskie sprawy” – mówił Jarosław Kaczyński 6 sierpnia 2026.

Przemawiający na konferencji Przemysław Czarnek, przedstawiany dziś jako kandydat PiS na premiera, przypomniał radość partyjnych działaczy sprzed roku, wyrażoną religijną piosenką „Oto jest dzień, który dał nam pan”.

Zwycięstwo Nawrockiego jest według liderów PiS pierwszym krokiem do odzyskania władzy przez Prawo i Sprawiedliwość.

Jarosław Kaczyński stwierdził, że zaczyna się otwierać „okno możliwości”. Świadczy o tym, nie tylko zwycięstwo Nawrockiego, ale również zmieniający się układ sił w Europie. „Wyobraźcie sobie państwo Europę po zwycięstwie Frontu Narodowego w wyborach prezydenckich (...) mamy panią Meloni (...) i nowy rząd w Polsce. To jest zupełnie nowy układ sił. To możliwość rzeczywistej zmiany. Zmiany, która może przybierać różny charakter”. Przy czym o premierce Włoch, Giorgii Meloni, Kaczyński powiedział, że teraz „meandruje”, ale w przyszłości będzie można na nią liczyć.

Podczas tej samej rocznicowej konferencji Przemysław Czarnek zapowiedział zmianę konstytucji w następnej kadencji Sejmu, który ma zdominować prawica.

„To państwo [Polska] mogłoby być liderem, gdyby nie jechało na hamulcu. A ten hamulec jest przede wszystkim w konsytucji” – mówił Czarnek. Stwierdził, że „w Polsce trzeba ostatecznie dokonać wyboru między systemem kanclerskim a prezydenckim. Trzeba tego dokonać jak najszybciej, żeby państwo ruszyło do przodu”.

Czarnek chce też reformy administracyjnej, zmiany układu sił między samorządem terytorialnym a władzą państwową. Szczegółów jednak nie podał.

W poniedziałek 10 sierpnia 2026 Czarnek ma opowiedzieć, jak chce wyprowadzić Polskę z unijnego systemu ETS.

Jaki jest kontekst

Karol Nawrocki został zaprzysiężony na prezydenta 6 sierpnia 2025 roku po wygranej w wybory prezydenckie. Pokonał Rafała Trzaskowskiego, zdobywając 10 606 877 (50,89 proc.) głosów.

W pierwszej turze Nawrocki zdobył rekordowo mało głosów wyborców PiS, do drugiej tury wprowadziły go głosy Sławomira Mentzena i Grzegorza Brauna. Od tego czasu partie, których liderami są Mentzen i Braun, Konfederacja i Korona, zwiększają sondażowe poparcie, a PiS traci zwolenników. Gdyby wybory odbyły się dziś, PiS nie miałby szans na samodzielne rządy. Formację Kaczyńskiego dodatkowo osłabiło pożegnanie z Mateuszem Morawieckim, który będzie tworzył nową partię.

Na godzinę 17 Kancelaria Prezydenta zapowiedziała imprezę z okazji rocznicy inauguracji prezydentury Karola Nawrockiego. W debacie przed Pałacem Prezydenckim udział wezmą: Krzysztof Stanowski, Rafał Ziemkiewicz i prof. Andrzej Nowak.

Przeczytaj także:

11:16 06-08-2026

Prawa autorskie: Fot. AFPFot. AFP

„Ogromne ustępstwo”. Umowa z Omanem da Iranowi kontrolę nad cieśniną Ormuz

Donald Trump pozbawiony zapasów broni i poparcia społecznego prze do osiągnięcia porozumienia z Iranem. Teheran chce wykorzystać sytuację, żeby zdobyć przewagę w regionie

Co się wydarzyło

Już w środę 5 sierpnia Iran poinformował, że finalizuje porozumienie z Omanem dotyczące przebiegu żeglugi przez cieśninę Ormuz. Regionalne źródła wskazują, że to Teheran w całości przejąłby kontrolę nad statkami wpływającymi i wypływającymi z Zatoki Perskiej.

Przypomnijmy, że przed wojną żegluga tym strategicznym szlakiem morskim była dostępna dla wszystkich bez żadnych opłat. Jeśli porozumienie wejdzie w życie, będzie to ogromne ustępstwo wobec Teheranu. Jak ocenia Reuters, doprowadziłoby to do znaczącej zmiany równowagi sił w regionie na korzyść Iranu.

Wcześniej Amerykanie wykluczali możliwości przekazania kontroli nad tak ważnym szlakiem w ręce Teheranu. Dziś Donald Trump przekonuje, że porozumienie, które zagwarantuje otwarcie szlaku, jest „tuż, tuż”. Źródła irańskie zaprzeczają, twierdząc, że wciąż wiele kwestii pozostaje do rozwiązania. W tym kluczowa: wspólne stanowisko w sprawie tego, co w zasadzie oznacza kontrola nad cieśniną Ormuz. Negocjatorzy z Zatoki Perskiej nalegają, żeby uiszczanie opłat było dobrowolne. Iran domaga się opłat w wysokości od 5 do 7 proc. wartości ładunku statków, Oman proponuje 3 proc., a Waszyngton nadal nie chce żadnych taryf.

Jaki jest kontekst

Negocjacje, które dziś trwają w całym regionie, mają umożliwić nie tylko powrót do czerwcowego wstępnego porozumienia, ale zagwarantować osiągnięcie trwałego pokoju. Do tego jednak wciąż bardzo daleko. W ostatnich dniach Iran ostrzegł państwa Zatoki Perskiej, że każdy nowy atak USA na jego terytorium spowoduje odwet przeciwko kluczowej infrastrukturze energetycznej w regionie. Donald Trump, przemawiając do swoich zwolenników podczas wiecu na Florydzie, stwierdził, że wolałby zawrzeć porozumienie, bo „nie chce zabijać ludzi”. Prawda jest jednak taka, że w USA zbliżają się wybory uzupełniające, a zdecydowana większość wyborców krytycznie ocenia wojnę administracji Trumpa z Iranem. Dlatego prezydent, który jeszcze pięć miesięcy temu zapowiadał, że wojna skończy się tylko „bezwarunkową kapitulacją” Teheranu, dziś próbuje się z niej wycofać. Lipcowa ofensywa Amerykanów na cele w Iranie nie przyniosła żadnych korzyści. Co więcej, dowódcy mieli informować administrację Trumpa, że na wojnę, która trwa od 28 lutego, zużyli zapasy kluczowej amunicji. Jak podaje Washington Post, chodzi głównie o niedobory pocisków kierowanych dalekiego zasięgu oraz rakiet przechwytujących, wykorzystywanych w obronie przeciwlotniczej. Amerykański dziennik twierdzi, że w tej kwestii Trump nie miał pełnych informacji, a w błąd mógł wprowadzić go sekretarz wojny Pete Hegseth, którym Trump jest coraz bardziej rozczarowany.

Innymi słowy, powrót do dyplomatycznego kursu Amerykanów to reakcja na uszczuplenie zapasów oraz nastroje społeczne. O czym wie oczywiście strona irańska, która będzie próbowała wynegocjować porozumienie, które pozwoli im na propagandowe zwycięstwo.

Przeczytaj także:

09:50 06-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Marek Podmokly / Agencja Wyborcza.plFot. Marek Podmokly ...

Posłanka PiS opuści tanie mieszkanie komunalne? Rząd szykuje projekt

Anna Paluch od 30 lat zajmuje mieszkanie komunalne w Krościenku, mimo że jej miesięczne dochody przekraczają 20 tys. zł brutto. Posłanka PiS nie wyprowadza się, bo...buduje dom. Resort rozwoju chce skończyć z takimi nadużyciami

Co się wydarzyło

Ministerstwo rozwoju przygotowało projekt ustawy „o ochronie prawa lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie kodeksu cywilnego”. W sejmowych kuluarach propozycja nazywana jest lex Anna Paluch – od nazwiska posłanki PiS, która mimo wysokich dochodów od lat zajmuje mieszkanie komunalne. Dziś gminy mogą weryfikować dochody tylko tych najemców, którzy dostali przydział lokalu z preferencyjnym stawkami czynszu po 2019 roku. Resort rozwoju proponuje, żeby sprawdzać dochody wszystkich najemców co trzy lata. Jeśli prawo wejdzie w życie, gminy zyskają prawo do wypowiadania najmu w przypadku, gdy ktoś zarabia znacznie powyżej kryterium socjalnego. Projekt ustawy trafi pod obrady Sejmu po wakacjach.

Posłanka Prawa i Sprawiedliwości Anna Paluch od ponad 30 lat zajmuje mieszkanie komunalne w Krościenku. Lokal znajduje się samym centrum turystycznej miejscowości położonej nad Dunajcem.

Miesięczne opłaty wynoszą 116 zł.

Z najnowszego oświadczenia majątkowego wynika, że w 2025 roku Anna Paluch otrzymała 148,3 tys. uposażenia poselskiego oraz 42,3 tys. diety parlamentarnej. To daje prawie 200 tys. zł brutto rocznie. Równocześnie posłanka PiS pobiera emeryturę — to kolejne 87,4 tys. zł. Łącznie daje to średnio niemal 23 tys. zł przychodów miesięcznie.

Jaki jest kontekst

Anna Paluch twierdzi, że jest ofiarą reprywatyzacji. Lokal komunalny zajęła, gdy straciła zakładowe mieszkanie po ojcu. Już przed wyborami parlamentarnym w 2023 roku obiecywała, że niebawem odda mieszkanie, bo kończy budowę domu. To było trzy lata temu. A łopaty pod inwestycję zostały wbite w 2021 roku. W najnowszym oświadczeniu majątkowym Paluch twierdzi, że na miejscu trwają prace wykończeniowe. Nowa nieruchomość ma być warta 800 tys. zł.

Paluch, nazywana „podhalańską baronową PiS” przekonywała w mediach, że zarabia skromnie, bo dochody podane w oświadczeniu majątkowym to kwoty brutto.

Gdy na antenie Radia Kraków dziennikarz dopytywał ją, kiedy w końcu odda mieszkanie, odpowiedziała: „Jak zdążę zbudować. Kto budował dom, wie, jakie to jest drogie przedsięwzięcie. My zarabiamy średnią krajową”.

Mieszkanie komunalne przysługuje osobom, które znajdują się w trudnej sytuacji materialnej, a ich dochody są zbyt niskie, aby wynająć mieszkanie na wolnym rynku. Anna Paluch nie spełnia żadnego z tych kryteriów. Co więcej, prawo mówi wprost, że najemcą gminnego lokalu komunalnego nie może być ktoś, kto ma własną nieruchomość mieszkalną w tej samej gminie.

Na koniec 2025 roku na przydział mieszkania komunalnego w kraju czekało 45 tys. gospodarstw domowych. Najwięcej i najdłużej czeka się w dużych miastach, w mniejszych gminach raczej kilkanaście miesięcy (o ile gmina inwestuje w mieszkania, a nie tylko je wyprzedaje). Średnio w kolejce spędza się 3,5 roku, ale rekordziści potrafią czekać na klucze od gminy po kilkanaście lat.

Przeczytaj także:

08:54 06-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Ronny Hartmann / AFPFot. Ronny Hartmann ...

Dron z detonatorem na lotnisku w Lipsku

„To hybrydowy scenariusz zamachu” – ocenił szef niemieckiego MSW Alexander Dobrindt, po groźnych incydentach, do których doszło na lotnisku Lipsk/Halle. Służby nie wykluczają udziału sił obcych

Co się wydarzyło

Jak informuje Reuters, podejrzany obiekt znaleziony w środę w pobliżu pasa startowego na lotnisku Lipsk/Halle to dron z detonatorem i materiałami wybuchowymi. Według niemieckich mediów miał on znajdować się w bezpośrednim sąsiedztwie ukraińskiego samolotu transportowego typu Antonow. Służby tymczasowo wstrzymały ruch lotniczy, a policja zabezpieczyła bezzałogowiec, używając do tego specjalnego robota do rozbrajania ładunków wybuchowych. Pierwsze ustalenia wskazują, iż bezzałogowiec na lotnisko przyleciał, a nie został podłożony.

Już po incydencie, zaledwie 6 km od Lipska na wysokości 400 metrów samolot transportowy zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem. Maszyna wylądowała w Hanowerze, a wypadek nie doprowadził do większych szkód. Niemiecka policja ustala, czy oba zdarzenia są ze sobą powiązane. „Bild” podał, że incydenty zostały sklasyfikowane przez służby jako przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu państwa. Niewykluczone, że doszło do sabotażu.

Szef niemieckiego ministerstwa spraw wewnętrznych w wywiadzie dla stacji ARD stwierdził, że mamy do czynienia z „hybrydowym scenariuszem zamachu”. „Po raz pierwszy na terenie lotniska znajdował się dron z materiałem wybuchowym. Musimy być świadomi zagrożenia. Politycy muszą odpowiedzieć na to zagrożenie” – mówił Alexander Dobrindt. Jak dodał, ładunek nie był dziełem amatora, ale profesjonalistów. I uznał, że „nie można wykluczyć udziału sił obcych”.

Jaki jest kontekst

Jak pisała w OKO.press Anna Mierzyńska, od wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie głównym aktorem w wojnie hybrydowej jest Kreml. Rosja skutecznie przeprowadziła już 49 akcji sabotażowych w Europie. W Niemczech wcześniejsze śledztwa dotyczyły m.in. próby podłożenia ładunków wybuchowych w pociągach. Zatrzymano wówczas trzech Ukraińców. Sami szukali kontaktu z rosyjskimi funkcjonariuszami. Bomby miały wybuchnąć w czasie przewożenia transportu towarów na Ukrainę. Mężczyźni rozpoczęli już testy – wysyłali paczki z nadajnikami GPS na ukraińskie adresy.

Rosja w działaniach dywersyjnych ucieka się też do podpaleń, prób zniszczenia infrastruktury krytycznej, ataków hakerskich, czy szpiegostwa. Werbuje do tego zleceniobiorców z całego świata, wykorzystując media społecznościowe. Wybór cudzoziemców ma nie tylko ukrywać źródło ataku, ale przede wszystkim podsycać negatywne emocje wobec migrantów.

Przeczytaj także:

05:56 06-08-2026

Prawa autorskie: Foto WIN MCNAMEE / Getty Images via AFPFoto WIN MCNAMEE / G...

„WP”: Trump nie wiedział, że USA brakuje już rakiet

Prezydent USA Donald Trump domaga się od ministra wojny Hegsetha wyjaśnień, dlaczego nie powiedziano mu, że amerykańskie zapasy amunicji zostały poważnie uszczuplone. Brakuje mu uzbrojenia na wojnę z Iranem, nie mówiąc o pomocy Ukrainie.

Co się stało?

„Washington Post” („WP”) poinformował, że rozsierdzony Trump na posiedzeniu gabinetu mówił, że został wprowadzony w błąd w kwestii poważnych niedoborów uzbrojenia. Zgodnie z relacją informatorów gazety Trump powiedział Hegsethowi, że był przekonany, iż problem z zapasami amunicji „został już rozwiązany”. Hegseth miał zwalić winę na swojego zastępcę.

Biały Dom zaprzecza tym doniesieniom. Ale nie temu, że Amerykanie zużyli ogromną część swojego kluczowego uzbrojenia na trwającej od 28 lutego wojnie z Iranem.

Reuters podał, że amerykańskie siły zbrojne zużyły tam znaczną część zapasów pocisków precyzyjnego rażenia. Wykorzystano „niemal wszystkie” pociski ATACMS i PrSM. Z raportu waszyngtońskiego think tanku CSIS wynika, że wojsko USA posiada mniej niż 1000 pocisków przechwytujących Patriot oraz mniej niż 250 pocisków przechwytujących THAAD.

Według jednego ze źródeł Reutersa od początku wojny USA zużyły też nieco mniej niż połowę swoich światowych zapasów pocisków manewrujących Tomahawk.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst

Według „WP” Trump jest coraz bardziej sfrustrowany i rozczarowany Hegsethgem, jednym z największych zwolenników działań militarnych przeciwko Iranowi. Sekretarz wojny przekonywał Trumpa, że będzie to szybkie oraz łatwe zwycięstwo.

Jeden z rozmówców gazety przekazał, że niedobory – zwłaszcza pocisków kierowanych dalekiego zasięgu oraz rakiet przechwytujących, wykorzystywanych w obronie przeciwlotniczej – są jednym z powodów, dla których Trump w ostatnich dniach wycofał się z przeprowadzenia kolejnych zmasowanych uderzeń na Iran.

Tymczasem brak pocisków przechwytujących staje się coraz większym problemem Ukrainy.

Wiedząc to, Rosja zaczęła ją ostrzeliwać pociskami balistycznymi. 5 sierpnia Rosja wystrzeliła na Kijów 24 rakiety balistyczne, zabijając co najmniej 17 osób. Wstępne dane ukraińskich sił powietrznych wykazały, że ich obrona zestrzeliła 98 ze 115 rosyjskich dronów, ale żadnego z pocisków balistycznych.

Atak ujawnił pogłębiającą się przepaść między rosnącym wykorzystaniem przez Rosję rakiet dużej prędkości a ograniczonymi zapasami zaawansowanych pocisków przechwytujących na Ukrainie, niezbędnych do ich zatrzymania.

Cytowany przez Guardiana Serhij Bieskrestnow, doradca prezydenta Ukrainy ds. rozwoju technologii obronnych, oszacował, że

Rosja jest w stanie wystrzelić 100 pocisków balistycznych miesięcznie.

W lipcu Moskwa atakowała Kijów rakietami średnio co trzy dni. Według ukraińskich sił powietrznych systemy rakietowe Patriot są jedynymi systemami na uzbrojeniu Ukrainy, które są w stanie przechwycić rosyjskie rakiety Iskander-M, S-400 i Cyrkon.

Ukraina liczyła na pomoc Trumpa – ten nawet ją obiecał. Teraz okazuje się, że nie wiedział, jaki jest realny stan jego magazynów z uzbrojeniem.

Teraz z pomocą próbuje przyjść NATO. Po środowym apelu prezydenta Zełenskiego o pomoc sekretarz generalny Sojuszu Mark Rutte zapewnił: „NATO pracuje nad tym, aby Ukraina otrzymała pilnie potrzebną obronę powietrzną”.

Przeczytaj także: