Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Paryskie biura platformy X (dawniej twitter) zostały przeszukane przez francuskich śledczych zajmujących się cyberprzestępczością.
Prokuratora poinformowała, że chodzi o trwające od stycznia 2025 dochodzenie w sprawie podejrzeń między innymi o nielegalne pozyskiwanie danych i współudział w posiadaniu pornografii dziecięcej. W związku ze sprawą właściciel platformy społecznościowej Elon Musk oraz jej była dyrektorka generalna Linda Yaccarino, zostali wezwani na zaplanowane na kwiecień przesłuchania.
Od ponad roku francuska prokuratura bada algorytm platformy. W lipcu śledztwo zostało rozszerzone o Groka, chatbota AI stworzonego przez firmę Muska. Prokuratorzy badają między innymi możliwość naruszenia praw do wizerunku poprzez wykorzystanie technologii deepfake i generowanie za jej pomocą obrazów pornograficznych. Rozpoczęcie podobnego dochodzenia ogłosił również brytyjski Urząd Komisarza ds. Informacji. Chodzi również o Groka, który dysponuje według Brytyjczyków „potencjałem do tworzenia szkodliwych treści obrazowych i wideo o charakterze seksualnym”. Firma Muska nie odniosła się do sytuacji, wcześniej jednak krytykowała działania śledczych, oceniając je jako sprzeczne z zasadami wolności słowa.
Grok znajduje się pod lupą prokuratorów również w innych krajach. Śledztwo w sprawie „rozbierania” kobiet i dzieci przez Groka wszczął prokurator generalny Kalifornii, politycy i organizacje społeczne apelowały do Apple’a i Google’a, by usunęły Groka z ich sklepów z aplikacjami. Kraje takie jak Malezja i Indonezja wprowadziły zakazy lub podjęły kroki prawne. Zapowiedziały je również Filipiny. Firma Muska w oficjalnym oficjalnym oświadczeniu podkreśliła, że stosuje politykę „zerowej tolerancji” wobec wszelkich form wykorzystywania seksualnego dzieci, niekonsensualnej nagości oraz niechcianych treści seksualnych.
Przeczytaj także:
Mark Rutte przybył z niezapowiedzianą wizytą do stolicy Ukrainy. Zapewnił, że NATO stoi po stronie walczącego kraju i jest gotowe wspierać go przez lata. „Wasze bezpieczeństwo jest naszym bezpieczeństwem, wasz pokój jest naszym pokojem”.
Podczas wystąpienia w Radzie Najwyższej Ukrainy sekretarz generalny NATO po raz kolejny potwierdził poparcie Sojuszu dla Ukrainy. Powiedział, że Ukraina była i pozostaje w centrum uwagi Sojuszu pod względem bezpieczeństwa.
Sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego wspomniał o wsparciu militarnym Ukrainy, m.in. o programie PURL, który zapewnia zakup amerykańskiej broni dla Ukrainy na koszt innych sojuszników. Od zeszłego lata w ramach tej inicjatywy kraje NATO przekazały 75% wszystkich rakiet, które trafiły do ukraińskich sił obronnych.
„Za pośrednictwem mechanizmu PURL nadchodzą miliony euro od sojuszników i partnerów. Od zeszłego lata dostarczyliśmy 75% wszystkich rakiet, które trafiły do Ukrainy i które są wysyłane na front, oraz 90% rakiet służących do ochrony przestrzeni powietrznej” – powiedział Rutte.
Mówił, że Sojusz zyskuje na współpracy z Ukrainą dzięki doświadczeniu bojowemu ukraińskiej armii.
„Uczymy się od was. Wykorzystujecie innowacje w wyjątkowy i niepowtarzalny sposób. W rezultacie wiele krajów NATO współpracuje obecnie z Ukrainą w zakresie produkcji określonego rodzaju sprzętu i dostarcza go do Ukrainy” – zaznaczył. „Wszyscy czerpiemy korzyści z tej współpracy.
Im większą mamy siłę, tym bardziej jesteśmy gotowi na ewentualne walki, tym większe jest nasze bezpieczeństwo w ramach NATO”.
Rutte podkreślił, że priorytetem dla Sojuszu jest silna ukraińska armia.
„Chcemy nie tylko zakończenia tej wojny, myślimy o przyszłości i dążymy do zapewnienia trwałego pokoju, aby dzieci mogły dorastać w wolności i bez obaw patrzeć w przyszłość oraz budować wielki naród” – mówił szef NATO.
Rutte wspomniał o trwających negocjacjach pokojowych z udziałem Stanów Zjednoczonych, Rosji i Ukrainy. Jednak zaznaczył, że nocny zmasowany atak Rosji na Ukrainę po raz kolejny potwierdza, że Moskwa nie jest nastawiona na prawdziwe rozmowy pokojowe.
„Świadczy to o ich niepoważnym podejściu do pokoju” – zauważył.
Rutte zapewnił, że NATO będzie kontynuować wywierać presję na Rosję oraz wspierać Ukrainę.
„NATO będzie wspierać Ukrainę przez wiele lat. Wasze bezpieczeństwo jest naszym bezpieczeństwem, wasz pokój jest naszym pokojem. Musi on być sprawiedliwy i trwały” – podkreślił Mark Rutte.
Zadeklarował, że Stany Zjednoczone, Europa i Kanada wyraziły gotowość do udzielenia pewnych gwarancji bezpieczeństwa Ukrainie. A Koalicja chętnych osiągnęła postępy w opracowywaniu tych gwarancji, w szczególności w zeszłym miesiącu w Paryżu.
Rutte podkreślił, że
po osiągnięciu porozumienia pokojowego natychmiast pojawią się siły zbrojne, samoloty w powietrzu i wsparcie na morzu tych sojuszników, którzy zgodzili się pomóc. Inni członkowie NATO będą pomagać w inny sposób.
„Aby zakończyć tę wojnę, potrzebne są trudne wybory. Ukraina musi zrozumieć, że każda ofiara, każde utracona życie i przeżyte trudności nie powtórzą się wkrótce, a pokój będzie długotrwały i wspierany przez duże kraje” – mówił Rutte dodając, że nikt nie chciałby drugiego memorandum budapeszteńskiego ani kolejnego porozumienia Mińskiego.
Oprócz wystąpienia w Radzie Najwyższej Rutte razem z prezydentem Zełenskim uczcił pamięć poległych ukraińskich obrońców i obrończyń.
Wizyta sekretarza generalnego NATO odbywa się po największym w tym roku rosyjskim ataku zmasowanym. W nocy, 3 lutego, Rosja wystrzeliła na Ukrainę ponad 70 rakiet oraz 450 dronów uderzeniowych. Znów głównym celem ataku była ukraińska energetyka.
W zeszłym tygodniu, 29 stycznia, prezydent USA Donald Trump oświadczył, że w związku z dużymi mrozami osobiście prosił Putina nie atakować Kijów „i inne miasta” przez tydzień. Wkrótce Rosja powiedziała, że tzw. „rozejm energetyczny” obowiązuje do 1 lutego.
„Był to celowy atak na energetykę i rekordowa liczba pocisków balistycznych. W rzeczywistości armia rosyjska wykorzystała amerykańską propozycję zawieszenia ataków na krótki czas nie po to, aby wesprzeć dyplomację, ale po to, aby po prostu zgromadzić rakiety i poczekać na najzimniejsze dni w roku, kiedy na znacznej części terytorium Ukrainy temperatury spadają do -20 stopni Celsjusza i poniżej (-4 stopnie Fahrenheita i poniżej)” – komentował nocny atak prezydent Zełenski w mediach społecznościowych.
Na 4-5 lutego w Abu Zabi zaplanowana jest kolejna tura rozmów na temat zakończenia rosyjskiej wojny w Ukrainie. Według ukraińskiego prezydenta każdy podobny atak Rosji potwierdza, że nastawienie Moskwy nie uległo zmianie. „Nadal liczą oni na wojnę i zniszczenie Ukrainy i nie traktują dyplomacji poważnie” – napisał Zełenski. Podkreślił, że w związku z ostatnim atakiem praca ukraińskiego zespołu negocjacyjnego „zostanie odpowiednio skorygowana”.
Przeczytaj także:
„Pojawiły się pierwsze informacje dotyczące osobników z Krakowa, którzy informowali Epsteina, że mają już dla niego grupę polskich kobiet lub dziewcząt. Tych śladów jest więcej” – przekazuje Donald Tusk. Premier ogłosił powołanie zespół analityków, którzy „plik po pliku” mają zbadać polskie wątki w aferze Epsteina.
„Wspólnie z ministrem sprawiedliwości oraz ministrem koordynatorem ds. służb specjalnych zdecydowaliśmy o powołaniu zespołu analitycznego w związku z pedofilią w Stanach Zjednoczonych. Jeśli analizy te potwierdzą nasze obawy, nie wykluczamy wszczęcia śledztwa w sprawie dotyczącej afery Epsteina” – ogłosił we wtorek (3 lutego) Donald Tusk.
Informacja o powołaniu specjalnego zespołu analityków badającego polskie wątki w tej sprawie przekazana została tuż przed posiedzeniem Rady Ministrów. Afera Epsteina rozpoczęła wystąpienie premiera, transmitowane m.in. na jego portalach społecznościowych.
„To sprawa zupełnie bez precedensu i z uwagi na wątki oraz ślady polskie, nie możemy dopuścić do tego, by wątek wykorzystania polskich dzieci przez siatkę pedofilów, organizatorów tego szatańskiego kręgu, był niezbadany” – zapowiedział premier. „Zrobimy wszystko, by i ci, którzy są za to odpowiedzialni, i pokrzywdzeni, widzieli aktywność państwa polskiego” – dodał Donald Tusk.
Specjalna komisja, pracująca pod okiem Waldemara Żurka oraz Tomasza Siemoniaka, ma „plik po pliku” przeanalizować każdy z 3,5 miliona ujawnionych dotąd dokumentów w aferze Epsteina. Premier nie wyklucza, że polski rząd wystąpi do strony amerykańskiej o ujawnienie pozostałych dokumentów.
Tusk zapowiedział też ściganie sprawców, i zadośćuczynienie dla ofiar. Zadeklarował także wystąpienie do rządów innych krajów – tak, by śledztwo przybrało charatker międzynarodowy.
„Można się spierać na różne tematy. Ale każdy z nas ma w domu córkę, wnuczkę, siostrę, zna 12-latkę. Tu nie ma miejsca na jakiekolwiek relatywizowanie i usprawiedliwienie tej sprawy. To zbrodnia przeciwko dzieciom. Jeśli ktoś chce ubić na tym polityczny interes udając, że nic się nie stało, to jest dla mnie oczywiste, że nic na tym nie ugra. Ten wstyd zostanie z nim do końca życia” – mówił przed spotkaniem z rządem premier Donald Tusk.
Szef polskiego rządu dodał też, że decyzja o powołaniu komisji ma również charakter polityczny. „Coraz więcej śladów, informacji, komentarzy w światowych mediach dotyczy podejrzenia, że ta bezprecedensowa afera pedofilska była współorganizowana przez rosyjskie służby specjalne” – ogłosił premier. „Coraz więcej i komentatorów, i ekspertów zakłada, że bardzo prawdopodobne jest, iż cała ta afera była przygotowaną operacją rosyjskiego KGB. Mógł to być honey trap, pułapka zastawiona na elity Stanów Zjednoczonych i innych światowych polityków i przywódców. Ta sprawa musi być wyjaśniona, również ze względu na bezpieczeństwo państwa polskiego” – przekazał Donald Tusk.
Jeffrey Epstein, amerykański finansista o majątku wartym kilkaset milionów dolarów i zarazem drapieżca seksualny, stworzył stręczycielską sieć, w ramach której zapewniał dostęp do różnego rodzaju usług seksualnych swoim wpływowym przyjaciołom i znajomym. Sam dopuszczał się gwałtów i więził młode kobiety i osoby nieletnie – m.in. na swej prywatnej wyspie.
Epstein został po raz pierwszy skazany w 2009 roku za przestępstwa seksualne przeciwko nieletnim. Odsiedział jedynie 13 miesięcy. W 2019 roku trafił ponownie do więzienia – tym razem z zarzutami dotyczącymi m.in. handlu ludźmi. Po miesiącu w areszcie popełnił samobójstwo.
19 listopada 2025 prezydent USA Donald Trump podpisał uchwaloną dzień wcześniej przez Kongres ustawę, na mocy której ujawnione maja zostać wszystkie akta związane z aferą Jeffreya Epsteina. Ministerstwo przejrzało ponad sześć milionów stron potencjalnie istotnych materiałów: e-maile FBI i prokuratury, notatki zeznań, zdjęcia, nagrania wideo, dokumenty procesowe i akta administracyjne, gromadzone przez ponad dwie dekady w wielu jurysdykcjach. Finalnie z końcem stycznia udostępniło ponad trzy miliony stron akt.
„W piątek 30 stycznia Ministerstwo Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych formalnie zamknęło jeden z najbardziej obciążonych politycznie i symbolicznie procesów ujawniania dokumentów w najnowszej historii amerykańskiego państwa” – pisze na łamach OKO.press Radosław Korzycki.
Przeczytaj także:
We wtorek 3 lutego kontrwywiad zatrzymał pracownika MON podejrzanego o szpiegostwo na rzecz Rosji. O akcji służb jako pierwszy poinformował portal Onet
Informacje dziennikarzy potwierdziło Ministerstwo Obrony Narodowej. W komunikcie zamieszczonym w sieci czytamy, że we wtorek 3 lutego w godzinach porannych w siedzibie MON doszło do zatrzymania wieloletniego pracownika resortu. Podejrzanemu zostały postawione zarzuty współpracy z obcym wywiadem.
Sprawą zajmują się Służba Kontrwywiadu Wojskowego oraz Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Trwają czynności procesowe.
Z informacji Onetu wynika, że zatrzymanym jest cywil. Akcja służb miała być przygotowywana od dłuższego czasu w ścisłej tajemnicy.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie udziela szczegółowych informacji, ani na temat płci, czy stanowiska zatrzymanego, nie wskazuje też na potencjalnego zleceniodawcę.
Według Onetu można podejrzewać współpracę z rosyjskim wywiadem, a sprawa ma być bardzo dobrze udokumentowana. „Zgromadzone przeciwko niemu dowody są bardzo mocne” – przekonuje źródło Onetu w MON, twierdząc, że to jedna z najbardziej spektakularnych akcji polskiego kontrwywiadu.
Sprawa ma charakter rozwojowy – nie można wykluczyć kolejnych zatrzymań.
To szczególne zatrzymanie, bo dotyczy bardzo wrażliwego resortu. O szpiegach współpracujących z Kremlem, infiltrujących kraje Unii Europejskiej, w tym Polskę, regularnie pisze w OKO.press Anna Mierzyńska.
W grudniu nasza dziennikarka opisała, jak Rosja próbowała sterować przychylną dla siebie polityką Parlamentu Europejskiego. Siatka działała w Ukrainie, Wielkiej Brytanii, Polsce, USA, Czechach i Niemczech. Jej częścią był Nathan Gill, brytyjski polityk związany z partią Nigela Farage'a, skazany niedawno na 10 lat pozbawienia wolności.
W latach 2018-2019 Gill dostał co najmniej 40 tysięcy funtów za głoszenie prorosyjskich poglądów. Jego kontaktem był Oleh Wołoszyn, prorosyjski polityk z Ukrainy. Ten sam, który współpracował z Polakiem, Januszem N., który czeka na proces za szpiegostwo w Polsce.
Podejrzany w latach 2016-2021 promował i uwiarygadniał rosyjską propagandę w środowisku polskich i zagranicznych polityków. Janusz N. został zatrzymany przez ABW już w maju 2021 roku. Oprócz szpiegostwa prokuratura zarzuca mu obrót narkotykami i fałszerstwa dokumentów. Grozi mu do 15 lat pozbawienia wolności.
Przeczytaj także:
Dom Lodowy (Ice House), gdzie organizowane będą spotkania z łyżwiarzami, zmienia nazwę, by uniknąć kontrowersji
Amerykański komitet olimpijski (USOPC) zmienia nazwę jednego ze swoich centrów dla sportowców w Mediolanie. To wynik amerykańskich kontrowersji związanych z Urzędem Celno-Imigracyjnym Stanów Zjednoczonych (U.S. Immigration and Customs Enforcement, ICE). Centrum to będzie miejscem spotkań sportowców reprezentujących USA w dyscyplinach rozgrywanych na lodzie; ogranizowane będą tam też wydarzenia dla sponsorów czy spotkania z legendami olimpijskimi. To miejsce zamknięte dla publiczności.
Jego dotychczasowa nazwa: Ice House.
Z nazwy tej wynikła niezręczna zbieżność pomiędzy tym, jak amerykanie wymawiają skrót Urzędu Celno-Imigracynego (ICE) i angielskiego słowa określającego lód (ice).
Według amerykańskie federacji łyżwiarstwa figurowego, szybkiego oraz hokeja na lodzie centrum w Mediolanie miało być przestrzenią „wolną od jakichkolwiek bodźców rozpraszających, w której sportowcy, ich rodziny i przyjaciele mogą się spotykać, aby wspólnie świętować wyjątkowe przeżycia związane z zimowymi igrzyskami”.
Dlatego, by kontrowersje pozostawić w kraju, podjęto decyzję, by z lodowego domu, zrobić dom zimowy (Winter House).
Od początku stycznia w Minneapolis trwają protesty przeciwko prowadzonej w mieście przez ICE i Border Patrol masowej obławie na nielegalnych imigrantów. Protestujący żądali początkowo ograniczenia brutalności służb, jednak sytuację radykalnie zmieniły dwa zabójstwa dokonane przez funkcjonariuszy ICE.
7 stycznia agent ICE zastrzelił 37-letnią Renee Good, poetkę i matkę trójki dzieci. 24 stycznia doszło do kolejnego zabójstwa – agent ICE zastrzelił 37-letniego Alexa Prettiego, uczestniczącego w protestach pielęgniarza pracującego w szpitalu dla weteranów. W obu wypadkach agenci ICE strzelali do osób bezbronnych i nieagresywnych.
To za rządów Donalda Trumpa urząd ICE przemieniono w służbę organizującą w całych Stanach Zjednoczonych agresywne naloty na migrantów. W wyniku tych działań deportowano – często bez procesu i w nielegalny sposób – setki tysięcy osób.
Zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i kilku innych lokacjach na północy Włoch rozpoczynają się w piątek 6 lutego. Amerykanie przysyłają na nie najliczniejszą sportową delegację – ponad 200 osób. Amerykanie sugerowali wcześniej, że zamierzają do Włoch wysłać agentów ICE, by wspomóc bezpieczeństwo amerykańskich reprezentantów. Włosi ostro protestowali przeciwko temu pomysłowi.
Przeczytaj także: