Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Minister Obrony Narodowej wysłał w piątek rano 100 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej do pomocy przy gaszeniu pożaru w powiecie wołomińskim pod Warszawą. Pożar wybuchł w czwartek po południu, zmuszając do zamknięcia drogi krajowej i ewakuacji części okolicznych mieszkańców
Pożar lasu, który wybuchł w powiecie wołomińskim na Mazowszu w czwartek 28 maja o godz. 13:37, objął dotąd 100 hektarów lasu, jednak akcja gaśnicza obejmuje obszar 300 hektarów – wyjaśniał w piątek rano na antenie TOK FM wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Szczepański.
Ogień pojawił się w rejonie miejscowości Międzyleś niedaleko drogi krajowej nr 50. Z powodu akcji gaśniczej jeszcze w czwartek całkowicie wstrzymano ruch na drodze krajowej nr 50 i skierowano kierowców na objazdy drogą wojewódzką nr 637 i lokalnymi trasami, a wieczorem ewakuowano część mieszkańców wsi Ołdakowizna i Rządza, położonych najbliżej płonącego lasu.
Szef stołecznej policji mł. insp. Krzysztof Ogroński informował, że ewakuowano 42 osoby z 20 budynków, z czego sześć osób zostało tymczasowo zakwaterowanych w szkole podstawowej w Stanisławowie, reszta rozjechała się do rodzin.
W nocy z czwartku na piątek 29 maja szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że do akcji gaszenia pożaru zostanie skierowanych 100 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy są już na miejscu.
W akcji gaśniczej obecnie bierze udział blisko 400 strażaków i 75 specjalistycznych pojazdów oraz specjalne grupy ratownicze, które wyspecjalizowane są w gaszeniu pożarów leśnych.
Wykorzystywane są również cztery samoloty gaśnicze Dromader i policyjny śmigłowiec Black Hawk, którego zdaniem są zrzuty wody z wykorzystaniem zbiornika bambi bucket o pojemności trzech tysięcy litrów.
Dodatkowo w nocy dostarczony został również statek bezzałogowy Bayraktar, którego zdaniem jest obrazowanie terenu ogarniętego pożarem.
Wiceszef MSWiA Wiesław Leśniakiewicz mówił na antenie TVN24 w piątek rano, że pożar nadal nie jest opanowany, wciąż są zarzewia ognia „i to dosyć dynamiczne”.
„Jeśli w ciągu dnia pojawi się mocny i porywisty wiatr, to ten pożar będzie się dynamicznie rozprzestrzeniał” – mówił Wiesław Leśniakiewicz. Dodał, że front pożaru sukcesywnie się przesuwa.
Służby zapowiadają wycinkę fragmentów lasu, żeby ograniczyć dalsze rozprzestrzenienie się pożaru, jednak na razie nie jest przewidywana dalsza akcja ewakuacyjna, choć decyzje będą podejmowane na bieżąco.
Przyczyny pożaru nie są znane. Służby nie wykluczają podpalenia, jednak bezsprzecznie trudnej sytuacji sprzyja susza, która dotyka znaczną część Polski. Tego konkretnego dnia – w czwartek – problem był również silny wiatr, który przenosił ogień przez korony drzew.
Tego typu pożar nazywany jest pożarem wierzchołkowym i jest to jeden z najtrudniejszych i najbardziej niebezpiecznych typów pożaru lasu. Jak informują Lasy Państwowe, obecnie pożar z wierzchołkowego zamienił się w tzw. pożar dolny.
Przeczytaj także:
Jak wynika z relacji Lasów Państwowych, w nocy z czwartku na piątek płomienie miały wysokość mniej więcej do kolan, czyli intensywność ognia była niższa dzięki spadkowi temperatury i wzrostowi wilgotności. Strażacy próbowali tę sytuację wykorzystać, by pożar „złapać”. Obszar objęty ogniem oborano za pomocą ciągników, by zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia w dolnych partiach lasu.
Prognozy pogody jednak strażakom nie sprzyjają. Już w czwartek st. kpt. Wojciech Gralec podkreślał, że najbliższe dni mają być podobne, czyli słoneczne, z dosyć wysoką temperaturą i dość silnym wiatrem.
Mapa opublikowana przez Laboratorium Ochrony Przeciwpożarowej Lasu Instytutu Badawczego Leśnictwa wskazuje, że na znacznej części terytorium Polski obowiązuje trzeci, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego lasu.